Reklama

Historia

Dyktator o sercu anioła

W zamyśle Rosjan ta śmierć miała być końcem polskich marzeń o niepodległości. Stało się inaczej, i to za sprawą Traugutta.

Niedziela Ogólnopolska 2/2026, str. 32-33

[ TEMATY ]

Romuald Traugutt

commons.wikimedia.org

Romuald Traugutt (1826-64)

Romuald Traugutt (1826-64)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jako Polak osądziłem za mą powinność nieoszczędzanie siebie tam, gdzie inni wszystko poświęcali” – powiedział spokojnie gen. Romuald Traugutt, gdy rosyjscy śledczy pytali go w 1864 r., dlaczego stanął na czele powstania. I dlaczego wybrał walkę przeciwko Moskalom, porzuciwszy dobrze zapowiadającą się karierę w rosyjskiej armii.

Życie nieusłane różami

Reklama

Traugutt urodził się 200 lat temu, 16 stycznia 1826 r., w Szostakowie na ziemi grodzieńskiej. Nie miał szczęśliwego dzieciństwa. Nie pamiętał matki, bo zmarła, gdy miał zaledwie 2 lata. Ciężar wychowania przejęła na siebie babcia Justyna Błocka. Wpoiła mu ona dwie wartości, którym był do końca życia wierny: żarliwą religijność i patriotyzm. Od najmłodszych lat marzył o budowaniu mostów i dróg, ale drzwi Instytutu Inżynierów Dróg Komunikacyjnych w Petersburgu były przed nim zamknięte. Postanowił wstąpić do armii, zakładając, że zdobyte umiejętności pomogą mu kiedyś walczyć o wolność ojczyzny. W carskiej armii przeżył szybko bolesne rozczarowanie, bo dowodzony przez niego batalion został w 1849 r. wysłany wraz z korpusem ekspedycyjnym feldmarszałka Iwana Paskiewicza do tłumienia powstania węgierskiego, które wybuchło w czasie wystąpień wolnościowych zwanych Wiosną Ludów. Potem była jeszcze wojna krymska, w której fortyfikował twierdzę Silistra i dzielnie walczył podczas oblężenia Sewastopola. Dostrzeżone przez dowódców umiejętności militarne spowodowały, że został adiutantem Sztabu Głównego Drugiej Armii, a od 1858 r. – wykładowcą w carskiej szkole wojskowej w Petersburgu. Kariera wojskowa szła równolegle z budowaniem szczęśliwego życia rodzinnego, którego sam w dzieciństwie nie doświadczył. Ożenił się z Anną Marią Pikel, córką bogatego złotnika z Warszawy, którą przekonał, aby porzuciła luteranizm i przeszła na wyznanie rzymskokatolickie. Z tego związku urodziło się czworo dzieci, które były oczkiem w głowie Traugutta. Szczęście jednak nie trwało długo, przyszła czarna seria nieszczęść. Ledwo pogodził się z odejściem sędziwej już babki, która go wychowywała i pomagała piastować wnuczęta, śmierć zapukała do jego domu trzykrotnie w ciągu jednego roku. Zmarły najmłodsze dzieci: córeczka Justynka i synek Konrad oraz ukochana żona. „Tylko modlitwa pomaga mi przetrwać” – pisał do przyjaciół. Ciosy losu były jednak tak silne, że uniemożliwiały Trauguttowi normalne funkcjonowanie. Porzucił służbę w armii i osiadł w majątku w Białej. Pomocną dłoń wyciągnęła do niego Antonina Kościuszkówna, wnuczka brata przywódcy insurekcji z 1794 r. i bohatera walk o wolność Polski i Stanów Zjednoczonych gen. Tadeusza Kościuszki. Pobrali się, a w głowie Traugutta zaczęła coraz mocniej dojrzewać myśl o konieczności dokończenia dzieła zapoczątkowanego siedem dekad wcześniej przez przodka jego żony.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Styczniowa insurekcja

Reklama

„Do broni, Narodzie Polski, Litwy i Rusi!” – głosił manifest Tymczasowego Rządu Narodowego opublikowany 22 stycznia 1863 r. „Godzina wspólnego wyzwolenia już wybiła, stary miecz nasz wydobyty, święty sztandar Orła, Pogoni i Archanioła rozwinięty. Legalny Rząd Twój Narodowy wzywa Cię na pole walki już ostatniej, na pole chwały i zwycięstwa, które Ci da i przez imię Boga na niebie da przysięga, bo wie, że Ty, który wczoraj byłeś pokutnikiem i mścicielem, jutro musisz być i będziesz bohaterem i olbrzymem”. Kilkanaście tysięcy Polaków ruszyło do boju. Wyposażeni w strzelby, szable i postawione na sztorc kosy wypowiedzieli wojnę rosyjskiemu imperium. Traugutt – podobnie jak wielu ówczesnych patriotów – miał duże obawy, czy wybuch powstania w tym konkretnym momencie da zwycięstwo. Chłodna kalkulacja, połączona z doświadczeniem wojskowym, mnożyła wątpliwości. Gorące serce patrioty wzięło jednak górę. Nie potrafił stać z boku i w kwietniu 1863 r. został dowódcą powstańczym na ziemi kobryńskiej, gdzie stoczył kilkanaście potyczek z Moskalami. W tamtym czasie poznała go Eliza Orzeszkowa, która utrwaliła jego obraz w opowiadaniu Oni: „W powierzchowności tej uderzał przede wszystkim wyraz myśli surowej, skupionej, małomównej. Nic miękkiego, giętkiego, ugrzecznionego, nic z łatwością wylewającego się na zewnątrz. Tylko myśl jakaś panująca, przeogromna i pod jej pokładem jakiś tajemny upał uczuć”. W sierpniu 1863 r. Traugutt zameldował się w wydziale wojennym Rządu Narodowego i został wysłany do Paryża, gdzie próbował pozyskać wsparcie dla polskiej insurekcji. Bezskutecznie. Sukcesem natomiast było uzyskanie moralnego wsparcia dla powstania ze strony Stolicy Apostolskiej, co w tamtej epoce nie było tak oczywiste. Najdobitniej potwierdziły to słowa papieża Piusa IX: „Poczuwam się do obowiązku potępić tego potężnego panującego, którego niezmierzone imperium rozciąga się aż po biegun północy i który morduje swych poddanych, których pchnął sam do powstania przez swe dzikie okrucieństwa” – powiedział publicznie papież pod adresem cara Rosji. „Umiemy odróżnić rewolucję socjalistyczną od walki o słuszne prawa narodu do niepodległości i wolności swej wiary” – dodał. Gdy padały te ważne słowa, Traugutt stał już na czele całego powstania jako jego dyktator. Starał się przekształcić luźno działające oddziały partyzanckie w jednolitą regularną armię powstańczą, zorganizował więc pięć korpusów tworzonych na wzór armijny. Marzył, by powstanie stało się powszechne, i żeby pozyskać do niego chłopów, powołał specjalny organ administracyjno-sądowy, który miał wcielać w życie martwy do tej pory dekret Rządu Narodowego o uwłaszczeniu włościan. Po latach tak pisał o nim badający dogłębnie dzieje powstania Józef Piłsudski: „Do władzy centralnej przyszedł człowiek, który swoją potęgą woli, swoją umiejętnością rządzenia potrafił utrzymać powstanie i to przez najtrudniejsze, bo zimowe miesiące. Był to jedyny w powstaniu dyktator faktyczny, który na swoich barkach zdołał je jeszcze przeciągnąć ku wiośnie”. W swej analizie dodawał jednak gorzkie słowa: „Przyszedł niestety zbyt późno”.

Golgota na Cytadeli

Powstanie dogasało. W nocy z 10 na 11 kwietnia 1864 r. w wyniku denuncjacji dokonanej przez Artura Goldmana carska policja wpadła do konspiracyjnej kwatery Traugutta przy ul. Smolnej w Warszawie. Dyktator nie stawiał oporu, a podczas kilkutygodniowego śledztwa zachował godność, mówiąc swym oprawcom, że Rosja musi się pogodzić z tym, iż inne narody zasługują na wolność od jej panowania. „Idea narodowości jest tak potężną, że ją nic nie pokona” – powiedział w czasie procesu, na którym zapadł wyrok: kara śmierci przez upokarzające powieszenie. Egzekucja miała być publiczna, bo Moskale chcieli w ten sposób zdławić ostatecznie polskiego ducha wolności. 5 sierpnia 1864 r. na stokach Cytadeli Warszawskiej ustawiono wielką szubienicę, pod którą stanęli Traugutt i jego czterej najbliżsi współpracownicy. Przerażającą scenę obserwowało 30 tys. ludzi. W zamyśle Rosjan ta śmierć miała być końcem polskich marzeń o niepodległości. Stało się inaczej, i to za sprawą Traugutta. Jak relacjonowała obecna tam Olga Gołębiowska, Traugutt tuż przed śmiercią „wzniósł w obu dłoniach krzyż w górę i zawołał podobnie jak Chrystus, gdy się wydawał w ręce żołnierzy: Oto jestem! A w jego postaci, acz wątłej i małej, było coś tak wzniosłego, nadziemskiego, świętego prawie”. Ten przejmujący gest odebrany został jak błogosławieństwo narodu do dalszej walki. Przerażeni Rosjanie nakazali orkiestrze wojskowej grać skocznego walca, ale dźwięki zagłuszone zostały przez lud stolicy, który runął na kolana i z tysięcy gardeł odezwał się przejmujący śpiew suplikacji Święty Boże, święty mocny... Ciało Traugutta Rosjanie wrzucili do bezimiennej mogiły, aby nie tworzyło się wokół niej jakiekolwiek miejsce kultu. Tak bardzo bali się jego legendy.

Pół wieku później, w sierpniu 1914 r. z krakowskich Oleandrów ruszyli „mściciele Traugutta”, czyli młodzi strzelcy Józefa Piłsudskiego, którzy zapragnęli skutecznie upomnieć się o prawo narodu do wolności i dokończyć to, co on zaczął. Traugutt stał się wzorem dla kilku pokoleń Polaków. „Będziemy się modlili o jego – Traugutta – uczczenie publiczne jako patrona narodu polskiego – powiedział w 1968 r. kard. Stefan Wyszyński – gdyż nauczył nas wiązać miłość ojczyzny z miłością Boga i służyć ojczyźnie po Bożemu”. Gorące pragnienie Prymasa Tysiąclecia, aby przywódca powstania został beatyfikowany, do tej pory się nie spełniło, choć próby takie podejmowano jeszcze w okresie międzywojennym. Można mieć tylko nadzieję, że tak się kiedyś stanie. Byłby dobrym patronem na trudne czasy.

Autor jest historykiem, doradcą Prezydenta RP, w latach 2016-24 był szefem Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

2026-01-05 15:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ostatni taki przywódca

Niedziela Ogólnopolska 15/2024, str. 38-39

[ TEMATY ]

Romuald Traugutt

pl.wikipedia.org

Romuald Traugutt

Romuald Traugutt

„Kochajcie tę Świętą Ziemię, która Was wychowała i wykarmiła. Miłujcie Waszych współrodaków, wszystkich, bez różnicy stanu, którzy na tej ziemi wyrośli” – wzywał Romuald Traugutt, ostatni dyktator powstania styczniowego, aresztowany 160 lat temu, w nocy z 10 na 11 kwietnia 1864 r.

To był największy z polskich zrywów niepodległościowych XIX wieku. Wymierzone przeciw Rosji powstanie styczniowe, wobec znacznej przewagi nieprzyjaciela, od początku przyjęło formę działań partyzanckich. Władze powstańcze działały konspiracyjnie, koordynując działania w różnych częściach kraju przez sieć emisariuszy. Gdy pojawił się on, początkowo niechętny walce zbrojnej z zaborcą, wprowadził silną, scentralizowaną władzę nad powstaniem.
CZYTAJ DALEJ

Dlaczego cierpią i umierają ci, co zaufali Bogu?

2026-03-19 13:48

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pixabay.com

Wiara uczy, że Bóg zawsze nas wysłuchuje: jednak nie zawsze spełnia nasze prośby, ale swoje obietnice. Bywa, że nie wiemy, o co prosić. Nie mając pełnej wiedzy – która przychodzi z czasem – modlimy się, ale nasze prośby są połowiczne, zawężone do momentu ich wypowiadania. Bóg tymczasem widzi szerzej, widzi nasze wczoraj, nasze dziś i wie, jakie będzie nasze jutro.

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą». A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?» Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła». To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić». Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego». A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć». Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat». Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel tu jest i woła cię». Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł». Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?» A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!» Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?» Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić». Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.
CZYTAJ DALEJ

40 pytań Jezusa: „Czy to mówisz sam od siebie?”

2026-03-22 20:20

[ TEMATY ]

Niezbędnik Wielkopostny 2026

40 pytań Jezusa

Canva Pro

«Czy Ty jesteś Królem Żydowskim?»

«Czy Ty jesteś Królem Żydowskim?»

Każdego dnia Wielkiego Postu podamy Ci jedno konkretne pytanie, które Jezus zadaje w Ewangeliach (np. „Czy wierzysz?”, „Czego szukacie?”, „Czy miłujesz Mnie?”). Bez moralizowania. Niech to będzie zaproszenie do osobistej konfrontacji i zmierzenie się z własnymi trudnościami w czasie tegorocznej wielkopostnej drogi.

Wtedy powtórnie wszedł Piłat do pretorium, a przywoławszy Jezusa rzekł do Niego: «Czy Ty jesteś Królem Żydowskim?» Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?» (J 18,34)
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję