Reklama

Porady

Gdy grudzień zagląda do serca

O emocjach, wspomnieniach i presji idealnych świąt.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Grudzień potrafi poruszyć w nas więcej niż jakikolwiek inny miesiąc. Budzi wspomnienia, wyostrza emocje i odsłania to, co na co dzień łatwo ukryć. Dlatego jednych niesie, a innych zaskakuje ciężarem, który dopiero teraz wychodzi na powierzchnię.

Ten miesiąc ma w sobie coś osobliwego, coś, co trudno uchwycić słowami. Jeszcze zanim zacznie pachnieć piernikiem i świerkiem, człowiek wyczuwa w powietrzu lekkie napięcie. Tak jakby w tym miesiącu wszystko, od światła na ulicy po zwykły spacer, niosło w sobie jakieś głębsze znaczenie. Grudzień jest jak lustro, w którym odbija się to, co przez cały rok skrzętnie chowamy: nasze nadzieje, zmęczenie, radości i tęsknoty.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Między wspomnieniami a oczekiwaniami

Reklama

Psychologowie mówią, że grudzień jest jednym z najbardziej „pamięciowych” miesięcy w roku. Światła na ulicach, znane od lat melodie, zapach jedzenia przygotowywanego w domach – to wszystko aktywuje w mózgu tzw. pamięć autobiograficzną, czyli tę, w której zapisane są nasze najintensywniejsze emocje i doświadczenia. Dlatego u wielu osób grudzień nie tyle przynosi „nowe” przeżycia, ile wydobywa to, co już w nas jest: tęsknotę, wdzięczność, żal, radość albo jej brak, którego przez większość roku tak wyraźnie nie czujemy. To działa w stronę wspomnień, zarówno tych ciepłych, jak i tych trudniejszych. Jedni patrzą na światła migające nad ulicami i wspominają rodzinne domy, które wciąż istnieją w ich pamięci. Inni, szczególnie ci, którzy doświadczyli straty, nagle czują w sercu pustkę, o której tak skrzętnie nie myśleli przez cały rok. Socjologowie podkreślają, że święta są jednym z nielicznych momentów, w których przestrzeń publiczna tak wyraźnie mówi o rodzinie i wspólnocie. W kulturze silnie akcentującej obrazy domowego ciepła u wielu osób pojawia się wtedy efekt kontrastu: im intensywniej świat pokazuje, że „wszyscy są razem”, tym mocniej ktoś, kto kogoś lub coś utracił, czuje własną samotność.

Ale grudzień to także coś jeszcze, coś bardzo współczesnego i bardzo ludzkiego. To czas, w którym wielu ludzi wpada w tzw. nerwówkę przedświąteczną, czyli napięcie wynikające nie tyle z samej organizacji świąt, ile z presji, którą narzuca kultura. Psychologowie ujmują to w prostym zdaniu: oczekiwania wobec świąt rosną szybciej niż ludzkie siły. Widać to w zachowaniach rodzin, ale też w pracy i codzienności.

Są tacy, u których grudzień zaczyna się od kilkudziesięciu punktów na liście: prezenty, porządki, wypieki, dekoracje, zakupy, wszystko na już, wszystko skupia się na pięknie. I choć każde z tych działań ma dobre intencje, efekt bywa odwrotny do zamierzonego – rośnie napięcie, ludzie stają się bardziej drażliwi, sen – gorszy, a ciało – zgodnie z mechanizmami biologicznymi – zaczyna reagować jak na stres chroniczny. Przyśpieszenie tętna, spłycenie oddechu, problemy z koncentracją, spadki nastroju to nie są fanaberie, lecz realne skutki stresu przedświątecznego, potwierdzone w badaniach.

Reklama

Socjologicznie jest to bardzo ciekawy proces. Grudzień łączy w sobie dwa światy: pragnienie duchowej głębi i presję kulturowego perfekcjonizmu. Z jednej strony chcemy przeżyć święta serdecznie, rodzinnie, a z drugiej – mamy przed oczami obrazy idealnych domów, idealnych stołów, uśmiechniętych rodzin z reklam i filmów. Ten rozdźwięk sprawia, że w grudniu wiele osób balansuje między radością a napięciem, między tęsknotą a oczekiwaniami, między autentycznym pragnieniem pokoju a obowiązkiem jego stworzenia.

Cisza – najtrudniejszy dźwięk grudnia

Jest jeszcze inny rodzaj grudniowych emocji, ten najcichszy, ale paradoksalnie jeden z najpowszechniejszych. Psychologowie nazywają go samotnością sytuacyjną, czyli taką, która narasta nie dlatego, że człowiek obiektywnie nie ma nikogo, ale dlatego, że wokół intensywnie widać bliskość innych. Grudzień to miesiąc, w którym ta różnica między „ja” a „oni” staje się wyjątkowo wyraźna.

W gabinecie terapeutycznym jednej z dużych szkół średnich pracuje p. Mariola. Kojarzona jest z kimś, kto trzyma wszystkich w ryzach. To człowiek pogodny, z poczuciem humoru. Na korytarzach uczniowie podchodzą, żartują, coś opowiadają, co chwilę ktoś prosi ją o pomoc. Kiedy jednak zajęcia się kończą, ona wraca do mieszkania, które od kilku lat dzieli tylko z psem. – To nie jest samotność, że nie mam ludzi – mówi. – To samotność, że nie mam do kogo wrócić. Psychologowie opisują to jako tzw. próżnię relacyjną. Codzienny kontakt z ludźmi daje pozory sytości emocjonalnej, ale nie zastępuje bliskości, która czeka wieczorem. Grudzień, z całą swoją atmosferą rodzinności, potrafi tę różnicę wydobyć wyjątkowo wyraźnie.

Reklama

Zupełnie inne doświadczenie ma Kamil, 35-latek pracujący w logistyce. Człowiek zajęty, energiczny, zawsze w biegu. Wszyscy widzą w nim kogoś, kto świetnie organizuje pracę i potrafi reagować na kryzysy. Ale w grudniu zaczyna unikać centrów handlowych, choć jego praca tego wymaga. Mówi, że nie potrafi znieść widoku rodzin stojących w kolejkach po prezenty. Nie dlatego, że im zazdrości – raczej dlatego, że sam pochował kilka lat temu rodziców, a jedyne święta, które pamięta jako bezpieczne, są wspomnieniem z dzieciństwa. Psychologia tłumaczy to zjawisko jako reaktywację pamięci emocjonalnej; grudzień uaktywnia te obrazy, które były fundamentem wczesnych doświadczeń bliskości.

Jeszcze inny rodzaj grudniowego osamotnienia przeżywa p. Barbara, wdowa, która od 40 lat mieszka na tym samym osiedlu. Ma sąsiadów, znajomych, nawet daleką rodzinę, z którą wymienia telefony. Nie jest osobą wyizolowaną, a jednak od połowy grudnia zaczyna ją męczyć niezwykła cisza. Nie ta codzienna, zwykła, ale cisza po kimś. W grudniu to zawsze mąż dbał o detale, ustawiał światełka na balkonie, organizował Wigilię. Teraz tych gestów nie ma, choć wszystko inne jest takie samo. Psychologicznie to naturalne, mózg przetwarza bodźce świąteczne jako sygnały relacyjne, dlatego ich brak potrafi boleć mocniej niż w innych porach roku.

To wszystko pokazuje, że grudniowa samotność ma wiele twarzy. Nie jest wyłącznie brakiem ludzi; często jest brakiem pewnego rodzaju więzi – tej, do której chciałoby się wracać.

Warto wrócić do początku

Grudzień potrafi więc poruszyć wszystkie struny. W jednym miesiącu spotykają się wspomnienia, pragnienia, brak, tęsknota i presja, którą sami na siebie nakładamy, próbując sprostać wyobrażeniom o idealnych świętach. A przedświąteczna nerwówka, tak często bagatelizowana, jest w gruncie rzeczy sygnałem, że bardzo nam zależy na bliskości, na porządku, na tym, by nikogo nie zawieść. Choć ciało i emocje reagują w tym czasie intensywniej niż zwykle, grudzień przypomina, że nie w perfekcji kryje się sens. Może więc zamiast próbować wyrobić się na wszystkich listach świata, warto wrócić do początku, do tego, czym naprawdę jest Boże Narodzenie. Do Boga, który wybiera żłób, a nie luksus. Do miłości, która objawia się w zwyczajnym geście, a nie w idealnie przygotowanym domu. Bo jeśli grudzień nas czegoś uczy, to właśnie tego, że Bóg przychodzi nie wtedy, gdy jesteśmy „ogarnięci”, ale wtedy, gdy jesteśmy prawdziwi. Dlatego pod całą świąteczną gorączką, pod zmęczeniem, pod oczekiwaniami każdy z nas szuka w gruncie rzeczy tego samego – miejsca, w którym można odetchnąć, poczuć bliskość i pozwolić, by rodząca się w Betlejem nadzieja dotknęła także naszego chaosu. Bo Boże Narodzenie wydarza się nie tylko w kalendarzu, ono dzieje się w sercu, które choć na chwilę przestaje gonić i pozwala się odnaleźć Temu, który przychodzi.

2025-12-09 11:50

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Woda utleniona – nietypowo, a skutecznie

Niedziela Ogólnopolska 8/2018, str. 48

[ TEMATY ]

porady

Robert Przybysz/fotolia.com

Obecny w każdym domu najlepszy środek na odkażanie ran. Przydatna przy dezynfekcji oraz do płukania gardła w czasie choroby. Jednak mało kto z nas wie, że woda utleniona jest w stanie zatrzymać rozwój bakterii, które namnażają się w naszym organizmie, a co za tym idzie – zatrzymać rozwój choroby we wczesnym stadium. Im wcześniej zaczniesz reagować, tym lepiej!
CZYTAJ DALEJ

Oświadczenie Kurii Metropolitalnej Łódzkiej nt. fałszywych dokumentów dotyczących chrztu i bierzmowania

2026-04-29 08:26

[ TEMATY ]

oświadczenie

Archidiecezja Łódzka

Kuria Metropolitalna Łódzka z ubolewaniem stwierdza, że na terenie Archidiecezji Łódzkiej dochodzi do oszustw i wyłudzania pieniędzy dokonywanych przez nieznane nam osoby, które wystawiają dokumenty zatytułowane „Świadectwo Rodzica Chrzestnego”, czy „Sakrament Bierzmowania”.

Dokumenty mają przystawioną pieczęć „Parafia Rzymskokatolicka p.w. MB Saletyńskiej w Łodzi” lub „Parafia Świętego Mikołaja w Warszawie”. Żadna z tych parafii nie istnieje. Natomiast imiona i nazwiska podpisanych rzekomo księży są fikcyjne.
CZYTAJ DALEJ

Nie można być szczęśliwym w życiu, lekceważąc Chrystusa!

2026-04-30 13:46

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Nie można więc żyć prawdziwie poza Jezusem. Nie można być szczęśliwym w życiu, lekceważąc Chrystusa. I poza Nim, Zbawicielem, nie ma innego, bardziej pewnego oparcia w trudnościach, jakie niesie życie, kiedy zdąża do celu. Bóg jest autentyczną Wiosną.

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę». Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy».Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła! Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca».
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję