Reklama

Wiadomości

Ataki będą się nasilać

Nie wiemy, gdzie i jakimi metodami znów uderzą dywersanci, ale samych ataków możemy być pewni. Zmieniona taktyka Rosji zakłada ataki bardziej agresywne i prawdopodobnie na większą skalę – mówi płk Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu.

Niedziela Ogólnopolska 48/2025, str. 34-35

Archiwum płk. Grzegorza Małeckiego

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Artur Stelmasiak: Od końca 2021 r. powszechnie wiadomo, że Polska jest jednym z celów obecnej wojny Władimira Putina. Dlatego mamy migrantów na granicy, ataki w cyberprzestrzeni oraz falę pożarów. Czy ostatnie masowe naloty dronów i wysadzenie torów kolejowych oznaczają, że Moskwa rozpoczęła nowy etap wojny z Polską?

Płk Grzegorz Małecki: Rosjanie uznali, że należy przekroczyć kolejną czerwoną linię w ramach swojej strategii odbudowy strefy wpływów w Europie Środkowej. Te działania, które prowadzone są na naszym terytorium, są także funkcją prowadzonej wojny na Ukrainie. Działania dywersyjne mają wspomóc politykę Putina, której celem jest przejęcie kontroli nad Ukrainą, ale także mają wywołać ferment, podsycić napięcia społeczne i polityczne w Polsce. I oczywiście, w dłuższej perspektywie jest to także rozpoznanie możliwości prowadzenia jeszcze poważniejszych działań sabotażowo-dywersyjnych na wypadek otwartej wojny. Działania dywersyjne w naszym kraju mają wiele celów, przez nie Rosjanie przygotowują sobie teren do przyszłej wojny.

Szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła mówi, że Rosjanie przygotowują się do wojny z Polską. Czy taka jest brutalna prawda?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Oczywiście, że tak. Każde wojsko, także wojsko polskie, szykuje się do wojny. Rosjanie zawsze szykują się do wojny i rozpoznają przyszły teatr swoich działań wojennych. Działania dywersyjne dają możliwość przetestowania rozwiązań, które Rosjanie będą mogli wykorzystać w innych miejscach i innym czasie. Sprawdzają odporność naszego społeczeństwa, naszych władz, naszych służb, naszych organów ścigania i szukają słabych punktów, by tę wiedzę wykorzystać. Jest cała paleta celów, które w czasie ataków dywersyjnych są realizowane. Część z nich jest doraźna i krótkotrwała, ale są również cele długofalowe.

Czy można powiedzieć, że system odstraszania kolektywnego Zachodu i NATO załamuje się na naszych oczach, bo Moskwa pozwala sobie na ataki dronów i wysadzanie linii kolejowych w Polsce?

Nie możemy powiedzieć, jak ten system odstraszania obiektywnie wygląda, ale możemy powiedzieć, jak widzi to Rosja. Kolejne ataki wskazują na to, że w Moskwie dostrzega się słabość Zachodu i widzi brak stanowczej reakcji na kolejne ataki. Celem ataku dywersyjnego jest również przeprowadzenie „stress testu” międzynarodowego, by zobaczyć, jak reagują poszczególne państwa i cała wspólnota Sojuszu.

A jak nasze państwo zdało ten rosyjski test odporności? Mam wrażenie, że było tak samo źle jak w czasie wrześniowego ataku dronów.

Nie chcę używać ostrych słów, ale mam wrażenie, że od czasu ataku dronów lekcje nie zostały odrobione. Reakcja władz publicznych i organów ścigania była – delikatnie mówiąc – sporo opóźniona. Niestety, kwestie bezpieczeństwa też stały się polem walki politycznej, nikt więc nie chce przyznać się do błędów, by wyciągnąć z nich konstruktywne wnioski na przyszłość.

Czy policjanci, którzy w sobotę ok. godz. 21 zostali zawiadomieni o wybuchu przez mieszkańców wsi pod Garwolinem, nie powinni sprawdzić infrastruktury krytycznej w okolicy? Czy nie powinni przejść się po torach?

Reklama

Pewnie, że powinni. Ja staram się być wstrzemięźliwy w swojej ocenie, bo nadmierna krytyka niczemu nie służy, a tylko wywołuje kontrreakcje. Na pewno trzeba wyciągnąć daleko idące wnioski, by skuteczniej reagować na tego typu ataki. Okazuje się bowiem, że od 2022 r. nie zmieniliśmy systemu reagowania naszych organów bezpieczeństwa w takim stopniu, by były one adekwatne do zagrożeń związanych z wojną na Ukrainie. Całkiem możliwe, że policja nie była odpowiednio przeszkolona i przygotowana do tego typu sytuacji. Nie bez powodu ataki dywersyjne i terrorystyczne zwykle mają miejsce w weekend, bo nasi wrogowie wiedzą, że stany osobowe służb są na znacznie niższym poziomie, więc ich reakcja jest często mniej adekwatna, słabsza i spóźniona.

Jakich kolejnych ataków możemy się spodziewać?

Takich, które są w zainteresowaniu naszych polskich służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Celem może być cała infrastruktura krytyczna, która jest niezbędna do codziennego życia – energetyka, komunikacja, sieci telekomunikacyjne czy ujęcia wody pitnej. Nie wiemy, gdzie i jakimi metodami zaatakują Rosjanie, ale samych ataków możemy być pewni na 100%. Wygląda na to, że ich nowa taktyka zakłada ataki coraz bardziej agresywne i prawdopodobnie na jeszcze większą skalę.

Wysadzenie torów kolejowych na terytorium NATO to chyba najmocniejszy atak, jaki dotychczas widzieliśmy. Przecież mogło dojść do katastrofy większej niż zestrzelenie malezyjskiego samolotu MH17 w 2014 r. Czy teraz celem Rosji jest zabijanie Polaków?

Z tego, co powiedział premier, była to próba zamachu, w której miały zginąć osoby cywilne. Zabicie kilkudziesięciu albo kilkuset osób w katastrofie kolejowej byłoby szokiem dla całego społeczeństwa w Polsce. W tym przypadku Rosjanie chcieli zwiększyć napięcie społeczne, wywołać panikę, strach i wzmocnić nastroje katastroficzne. Na takie wystraszone społeczeństwo można łatwiej wpływać przez sianie dezinformacji.

Reklama

Ale nasze ostre spory polityczne i polaryzacja społeczna też nas osłabiają. Czy politycy zrozumieją, że to nie czas i miejsce na podgrzewanie takich emocji?

Spór polityczny jest czymś naturalnym i potrzebnym w demokracji. Brak zgody w temacie bezpieczeństwa państwa jest jednak czymś nieodpowiedzialnym i skrajnie niebezpiecznym. To osłabia naszą zdolność do obrony i zapobiegania takim niebezpieczeństwom, jak ataki dywersyjne.

W jaki sposób Polska może i powinna odpowiedzieć na ten atak?

Polska powinna zabiegać o stanowczą reakcję wspólnoty euroatlantyckiej, ale także nasza reakcja powinna być bardzo ostra. Wydaje mi się, że pomysł odebrania ziemi i nieruchomości ambasady rosyjskiej oraz zamknięcie konsulatu generalnego w Gdańsku są dobrym kierunkiem.

Szef cyberwojsk gen. Karol Molenda powiedział, że nasz system prawny zupełnie nie jest przystosowany do wojny hybrydowej. Rosjanie atakują nas kilka tysięcy razy w ciągu miesiąca, a nasi żołnierze mogą się jedynie pasywnie bronić, bo nie możemy im odpowiedzieć. Dlaczego w sferze prawnej także nic nie zrobiono?

Reklama

To jest skutek braku refleksji nad systemem zarządzania bezpieczeństwem państwa. Od ponad 3 lat trwa wielka wojna tuż obok naszych granic, a politycy nie potrafią się zająć tym, by zmienić fundamenty prawne dla policji, wojska czy służb specjalnych. Funkcjonariusze odpowiedzialni za bezpieczeństwo państwa mają związane ręce, bo całe oprzyrządowanie prawne jest anachroniczne we współczesnych czasach. To prawo było przewidziane na czasy pokoju, a teraz mamy zupełnie inne czasy, których pokojem nazwać nie można.

Pewnie ten sam problem mają służby wywiadowcze...

Ustawa o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu pochodzi z 2002 r., ale jest ona de facto jedynie modyfikacją Ustawy o Urzędzie Ochrony Państwa z 1990 r. Niestety, służby wywiadowcze są przez polityków osierocone, bo nie mają widowiskowych czołgów i nie można się w zasadzie pochwalić ich osiągnięciami. Budżet wywiadu w stosunku do wielkości budżetu państwa ciągle maleje. Jednym z powodów swobody działania rosyjskich służb w Polsce jest głęboki niedorozwój naszego aparatu bezpieczeństwa, którego potencjał materialny, osobowy i technologiczny nie pozwala na sprostanie wyzwaniom o tak wielkiej skali.

I nic się nie poprawiło po wybuchu wojny na Ukrainie?

Niestety, nic się nie zmieniło nawet po 2022 r., gdy skala zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa radykalnie wzrosła. Może dlatego, że nasi oficerowie wywiadu nie prowadzą spektakularnych akcji chwytania i aresztowania sprawców przestępstw, bo zadaniem wywiadu i kontrwywiadu jest dostarczanie wiedzy rządzącym, by takim zagrożeniom zapobiec.

Czyli – służby specjalne są jak profilaktyka w medycynie, a czołgi to już narzędzie chirurgiczne?

Tak. Mam nadzieję, że wobec skali zagrożeń, które cały czas narastają, politycy wszystkich opcji pójdą po rozum do głowy, zbudują konsensus i wzmocnią budżet wywiadu. Oby nie było za późno, bo niestety, modernizacja i rozwój służb to proces długotrwały, a na efekty podjętych działań trzeba będzie poczekać kilka lat.

Płk Grzegorz Małecki były dyplomata, oficer UOP i ABW. Specjalista od bezpieczeństwa narodowego i służb specjalnych Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego

2025-11-25 15:23

Oceń: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szkaplerz „kołem ratunkowym”

Szkaplerz to najpopularniejsza obok Różańca świętego forma pobożności maryjnej. Historia szkaplerza sięga góry Karmel w Ziemi Świętej, kiedy to duchowi synowie proroka Eliasza prowadzili tam życie modlitewne. Było to w XII wieku. Z powodu prześladowań ze strony Saracenów bracia Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel przenieśli się do Europy i dali początek zakonowi zwanemu karmelitańskim. W południowej Anglii w Cambridge mieszkał pewien bogobojny człowiek - Szymon Stock, generał zakonu, który dostrzegając grożące zakonowi niebezpieczeństwa, modlił się gorliwie i błagał Maryję, Najświętszą Dziewicę, o pomoc. Pewnej nocy, z 15 na 16 lipca 1251 r., ukazała mu się Najświętsza Panienka w otoczeniu aniołów. Szymon otrzymał od Maryi brązowy szkaplerz i usłyszał słowa: „Przyjmij, Synu najmilszy, szkaplerz Twego zakonu jako znak mego braterstwa, przywilej dla Ciebie i wszystkich karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania”. Od tamtej pory karmelici noszą szkaplerz, czyli dwa prostokątne skrawki wełnianego sukna z naszytymi wyobrażeniami Matki Bożej Szkaplerznej i Najświętszego Serca Pana Jezusa, połączone tasiemkami. Słowo „szkaplerz” pochodzi od łacińskiego słowa „scapulae” (plecy, barki) i oznacza szatę, która okrywa plecy i piersi. Papież Pius X w 1910 r. zezwolił na zastąpienie szkaplerza medalikiem szkaplerznym. Do wielkiej Rodziny Karmelitańskiej chcieli przynależeć wielcy tego świata - królowie, książęta, możnowładcy, ale i zwykli, prości ludzie. Dzięki papieżowi Janowi XXII - temu samemu, który wprowadził święto Trójcy Świętej i wyraził zgodę na koronację Władysława Łokietka - szkaplerz stał się powszechny. Papież miał objawienia. Matka Boża przyrzekła szczególne łaski noszącym pobożnie szkaplerz karmelitański. A Ojciec Święty ogłosił te łaski światu chrześcijańskiemu bullą „Sabbatina” z dnia 3 marca 1322 r. Bulla mówiła o tzw. przywileju sobotnim. Szczególne prawo do pomocy ze strony Maryi w życiu, śmierci i po śmierci mają ci, którzy noszą szkaplerz. Jest to niejako suknia Maryi, czyli znak i nieomylne zapewnienie macierzyńskiej opieki Matki Bożej. Kto nosi szkaplerz karmelitański, ten otrzymuje obietnicę, że dusza jego wkrótce po śmierci będzie wyzwolona z czyśćca. Stanie się to w pierwszą sobotę miesiąca po śmierci. Oczywiście, pod warunkiem, że ta osoba nosiła szkaplerz w należytym duchu i żyła prawdziwie po chrześcijańsku, zachowała czystość według stanu i modliła się modlitwą Kościoła. Jan Paweł II pisał do przełożonych generalnych Zakonu Braci NMP z Góry Karmel i Zakonu Braci Bosych NMP z Góry Karmel, że w znaku szkaplerza zawiera się sugestywna synteza maryjnej duchowości, która ożywia pobożność ludzi wierzących, pobudzając ich wrażliwość na pełną miłości obecność Maryi Panny Matki w ich życiu. „Szkaplerz w istocie jest «habitem» - podkreślał Ojciec Święty. - Ten, kto go przyjmuje, zostaje włączony lub stowarzyszony w mniej lub więcej ścisłym stopniu z zakonem Karmelu, poświęconym służbie Matki Najświętszej dla dobra całego Kościoła. Ten, kto przywdziewa szkaplerz, zostaje wprowadzony do ziemi Karmelu, aby «spożywać jej owoce i jej zasoby» (por. Jr 2, 7) oraz doświadczać słodkiej i macierzyńskiej obecności Maryi w codziennym trudzie, by wewnętrznie się przyoblekać w Jezusa Chrystusa i ukazywać Jego życie w samym sobie dla dobra Kościoła i całej ludzkości” (por. Formuła nałożenia szkaplerza). Papież Polak od wczesnych lat młodości nosił ten znak Maryi. I zawsze zaznaczał, jak ważny w jego życiu był czas, gdy uczęszczał do kościoła na Górce (Karmelitów) w Wadowicach. Szkaplerz przyjęty z rąk o. Sylwestra nosił do końca życia. (Szkaplerz św. Jana Pawła II znajduje się w klasztorze Karmelitów w Wadowicach.) W orędziu z okazji jubileuszu 750-lecia szkaplerza karmelitańskiego pisał, że szkaplerz „staje się znakiem przymierza i wzajemnej komunii między Maryją i wiernymi, a w rezultacie konkretnym sposobem zrozumienia słów Jezusa na krzyżu do Jana, któremu powierzył swą Matkę i naszą duchową Matkę”. Matka Boża, kończąc swe objawienia w Lourdes i w Fatimie, ukazała się w szatach karmelitańskich jako Matka Boża Szkaplerzna. Wszystkie osoby noszące szkaplerz karmelitański mają udział w duchowych dobrach zakonu karmelitańskiego. Ten, kto go przyjmuje, zostaje na mocy jego przyjęcia związany mniej lub bardziej ściśle z zakonem karmelitańskim. Rodzinę Karmelu tworzą następujące kręgi osób: zakonnicy i zakonnice, Karmelitańskie Instytuty Życia Konsekrowanego, Świecki Zakon Karmelitów Bosych (dawniej zwany Trzecim Zakonem), Bractwa Szkaplerzne (erygowane), osoby, które przyjęły szkaplerz i żyją jego duchowością w różnych formach zrzeszania się (wspólnoty lub grupy szkaplerzne) oraz osoby, które przyjęły szkaplerz i żyją jego duchowością, ale bez żadnej formy zrzeszania się. Do obowiązków należących do Bractwa Szkaplerznego należy: przyjąć szkaplerz karmelitański z rąk kapłana; wpisać się do księgi Bractwa Szkaplerznego; w dzień i w nocy nosić na sobie szkaplerz; odmawiać codziennie modlitwę zaznaczoną w dniu przyjęcia do Bractwa; naśladować cnoty Matki Najświętszej i szerzyć Jej cześć. Modlitwa do Matki Bożej Szkaplerznej O najwspanialsza Królowo nieba i ziemi! Orędowniczko Szkaplerza świętego! Matko Boga! Oto ja, Twoje dziecko, wznoszę do Ciebie błagalne ręce i z głębi serca wołam do Ciebie: Królowo Szkaplerza, ratuj mnie, bo w Tobie cała moja nadzieja. Jeśli Ty mnie nie wysłuchasz, do kogóż mam się udać? Wiem, o dobra Matko, że Serce Twoje wzruszy się moim błaganiem i wysłuchasz mnie w moich potrzebach, gdyż Wszechmoc Boża spoczywa w Twoich rękach, a użyć jej możesz według upodobania. Od wieków tak czczona, najszlachetniejsza Pocieszycielko utrapionych, powstań i swą potężną mocą rozprosz cierpienie, ulecz, uspokój mą zbolałą duszę, o Matko pełna litości! Ja wdzięcznym sercem wielbić Cię będę aż do śmierci. Na twoją chwałę w Szkaplerzu świętym żyć i umierać pragnę. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Pan potrafi wydłużyć czas, który po ludzku wydaje się już utracony

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Opowiadanie o chorobie Ezechiasza ukazuje króla w chwili całkowitej bezradności. Izajasz przynosi mu słowo twarde. Król ma uporządkować sprawy domu, bo zbliża się śmierć. Nawet władca nie stoi ponad granicą życia. Słowo Boga wchodzi więc w samo centrum ludzkiej kruchości. Ezechiasz odwraca twarz do ściany oraz modli się. Gest ten odsłania modlitwę samotną, wolną od widowiska. Król płacze. Łzy nie oznaczają tu rozpaczy. Stają się modlitwą serca. Pan odpowiada natychmiast. Dodaje królowi piętnaście lat życia. Obiecuje także ocalenie miasta przed królem Asyrii. Uzdrowienie zostaje połączone z wybawieniem wspólnoty. Los króla oraz los Jerozolimy są złączone. W scenie pojawia się także prosty środek leczniczy. Na wrzód ma zostać położony placek z fig. Biblia nie przeciwstawia tu łaski oraz zwyczajnej troski o ciało. Bóg działa przez znak. Może działać także przez środek prosty. Znakiem dla Ezechiasza staje się cofnięcie cienia na stopniach Achaza. Czas, który zdawał się już domknięty, zostaje jakby cofnięty przez samego Boga. Pan okazuje władzę nad biegiem dni. Czytanie przygotowuje serce do pieśni wdzięczności, którą Ezechiasz wypowie dalej. Dobra nowina tego fragmentu jest wielka. W godzinie śmiertelnego lęku człowiek może wołać do Boga. Pan słyszy. Pan potrafi wydłużyć czas, który po ludzku wydaje się już utracony.
CZYTAJ DALEJ

Nikaragua: Reżim odmawia informacji w sprawie zaginionego biskupa

2026-07-17 06:14

[ TEMATY ]

Nikaragua

Episkopat Flickr

Reżim współrządzących Nikaraguą prezydenta Daniela Ortegi i jego małżonki, wiceprezydent Rosario Murillo, odmawia podania informacji o miejscu pobytu 80-letniego biskupa Juana Abelardo Maty. Ślad po duchownym zaginął na początku lipca.

Z informacji bliskich emerytowanego biskupa wynika, że został on zatrzymany przez podległe reżimowi służby po wizycie w jednej z klinik.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję