Nowatorskie i odkrywcze spojrzenie na powstanie i rozwój cywilizacji Zachodu proponuje Josephine Quinn, profesor historii starożytnej na Uniwersytecie Oksfordzkim i autorka poczytnych książek historycznych. Jej publikacja Jak świat stworzył Zachód. Cztery tysiące lat historii to monumentalna próba przewartościowania klasycznego obrazu Zachodu. Autorka ukazuje jego kształtowanie się nie jako wyjątku, opartego na grecko-rzymskich fundamentach, lecz jako efektu tysięcy lat wymiany kulturowej, technologicznej i ekonomicznej z całym światem. Quinn rozpoczyna swą opowieść od tego, co działo się ok. 2600 r. przed Chr. w Mezopotamii i Egipcie, by przez kolejne cztery tysiąclecia prześledzić, jak idee, techniki i instytucje, które dziś uznajemy za „zachodnie”, rodziły się w kontakcie z innymi cywilizacjami.
Quinn w swojej książce sprawnie łączy skrupulatność profesora historii z pisarską narracją. Podając liczne intrygujące przykłady i anegdoty, puszcza literackie oko do czytelnika, by pobudzić jego wyobraźnię. Choć książka jest solidnym opracowaniem historycznym, to czyta się ją jak wciągającą powieść, której fabuła rozgrywa się na przestrzeni tysiącleci.
Dla niejednego czytelnika podejście Quinn może być szokujące, gdyż dość krytycznie podchodzi ona do greckich i rzymskich korzeni naszej cywilizacji. Ukazując je w zbytnim uproszczeniu, uwypukla zarazem wymienność kultur jako główny motor rozwoju cywilizacji Zachodu. Jest to ciekawe podejście, ale dla osób przyzwyczajonych do klasycznej, linearnej historii Zachodu książka może się okazać szokująca. Jeśli jednak akceptujemy, że historia jest siecią powiązań – skrzyżowaniem światów – to sięgając po publikację Quinn, otrzymujemy fascynującą lekturę, otwierającą nas na alternatywną wizję historii.
Nie można sprowadzić Ewangelii do zwykłego przesłania filantropijnego czy społecznego, lecz jest ona radosną zapowiedzią życia pełnego i wiecznego, które Bóg dał nam w Jezusie - powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Kontynuując omawianie Konstytucji dogmatycznej Dei Verbum II Soboru Watykańskiego papież mówił dziś o Piśmie Świętym jako Słowie Bożym wyrażonym ludzkimi słowami.
Leon XIV przypomniał, że Pismo Święte jest miejscem żywego spotkania Boga z człowiekiem, i że Bóg przemawia do ludzi poprzez ludzkie języki.
Św. Maria de Mattias, obraz w kościele pw. św. Brata Alberta Chmielowskiego w Częstochowie-Kiedrzynie
Jako dziecko sprawiała rodzicom (zwłaszcza mamie) kłopoty, bo miała żywy temperament, wciąż skakała i biegała, gdzieś się spieszyła. Jako nastolatka była nieco płaczliwa i trochę rozchwiana emocjonalnie. Jako kobietę dojrzałą cechowała ją impulsywność i pewna nietolerancja wobec innego niż jej sposobu myślenia i działania. A jednak właśnie ją Pan Bóg chciał widzieć jako Założycielkę Zgromadzenia Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa. Stała się Świętą na niespokojne, trudne czasy, w jakich żyjemy.
Maria de Mattias urodziła się 4 lutego 1805 r. we włoskiej miejscowości Vallecorsa w rodzinie mieszczańskiej. Będąc młodą dziewczyną, zastanawiała się, co ma do zrobienia w życiu, jakie jest jej miejsce na ziemi. Często płakała, wzdychała, męczył ją niepokój. Z domu rodzinnego wyniosła umiłowanie modlitwy i Pisma Świętego, czytała książki o duchowości chrześcijańskiej, żywoty świętych. To wszystko otwierało ją na działanie Ducha Świętego. „Pewnego dnia - napisze potem - poczułam lekkość, jakby unosiły mnie jakieś ramiona”. Poczuła, że jej serce całkowicie zmieniło się i zostało napełnione odwagą, słyszała głos swojego Pana, zrozumiała, że jest kochana. Kiedy doświadczyła Bożej miłości, musiała rozeznać, jak na nią odpowiedzieć. Inspirowana przez św. Kaspra del Bufalo założyła w Acuto 4 marca 1834 r. Zgromadzenie Adoratorek Przenajdroższej Krwi. Zmarła w Rzymie 20 sierpnia 1866 r. Jej doczesne szczątki odbierają cześć w rzymskim kościele Przenajdroższej Krwi, który jest połączony z domem generalnym Zgromadzenia. 18 maja 2003 r. Jan Paweł II ogłosił ją świętą.
- Absolutnie bijemy się o sprawiedliwy wyrok i obrona tutaj nie ustanie. Rzeczywiście, żeby mówić o sprawiedliwym wyroku w tej sprawie, to trzeba przede wszystkim mieć uczciwie wybrany, wylosowany sąd, a nie ustawiony skład orzekający - powiedział w Radio Wnet mec. Krzysztof Wąsowski, obrońca ks. Michała Olszewskiego.
Adwokat był pytany, czy w kontekście informacji przedstawionych przez sędziego Dariusza Łubowskiego, widzi zagrożenie dla transparentności rozpatrzenia sprawy ks. Olszewskiego.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.