Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Parafia na trudny czas

Czy wspólnota parafialna to dobre miejsce na budowanie odporności społecznej?

Niedziela szczecińsko-kamieńska 47/2025, str. VI

[ TEMATY ]

felieton

Leszek Wątróbski

Przemysław Fenrych

Przemysław Fenrych

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Parafia – wspólnota chrześcijan na określonym terytorium, której głównym zadaniem jest prowadzenie ludzi do Boga, umacnianie w wierze, sprawowanie kultu, organizowanie liturgii, dawanie światu świadectwa, że można i warto żyć zgodnie z Ewangelią. Trzy są podstawowe obszary działania parafii, bez których można by mieć wątpliwości czy parafia jest naprawdę kościelną wspólnotą chrześcijan. To nauczanie wiary i życia zgodnego z wiarą, to gromadzenie na modlitwę z liturgią eucharystyczną na czele, to organizowanie niezbędnej pomocy dla potrzebujących. Oczywiście wspólnoty parafialne często wykraczają poza te ścisłe obszary i bardzo dobrze, gdy tak robią. Wśród tych – powiedzmy „poza konfesyjnych” działań – często pojawia się kultura i wydarzenia integrujące lokalną społeczność, jak festyny, koncerty, przedstawienia teatralne, wieczornice o charakterze patriotycznym, bale karnawałowe. Drugim obszarem bywa sport, w parafiach salezjańskich bywa on bardzo rozwinięty i przyciąga sporo młodzieży. Świetnie w niektórych parafiach wychodzą rozmaite kiermasze (zwłaszcza w okresach przedświątecznych), działają kawiarenki, rozwinięta jest też pomoc żywnościowa i odzieżowa dla osób w kryzysie bezdomności.

Reklama

Wszystkie te dodatkowe działania parafii spełniają trzy cele. Po pierwsze integrują parafian, mają spowodować, że w niedzielnych Mszach świętych siedzieć będą w ławkach obok siebie ludzie, którzy się choć trochę znają, rozumieją, a w każdym razie nie są sobie obcy. Ten integracyjny wątek parafialnych działań jest nie do przecenienia, choć w warunkach dużych miejskich parafii jest bardzo trudny do realizacji. Po drugie wspólne działania, zwłaszcza w sferze szeroko pojętej kultury, pomagają głębiej przemyśleć wiarę, a nawet przełożyć wiarę na kulturę, czyli po prostu na życie. Wreszcie cel trzeci wynika ze smutnej konstatacji, że kościoły są coraz bardziej puste, coraz mniej osób uważa, że warto je choć czasem odwiedzić. Proboszcz mojej parafii po ostatnim liczeniu wiernych ogłosił, że w niedzielnej liturgii uczestniczyło ok. 16% parafian. I że jak na Szczecin to jest całkiem niezły wynik. Jest zatem nadzieja, że – dla przykładu – chłopaków, którzy przyjdą na parafialne boisko pokopać piłkę, da się skłonić do zainteresowania tym, co w parafialnej ofercie jest najważniejsze i podstawowe. Podobnie zresztą jak słuchaczy kościelnego koncertu muzycznego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kuba Wygnański z Fundacji Stocznia uświadomił mi podczas ostatniego Zjazdu Gnieźnieńskiego, że jest jeszcze jeden obszar możliwej i sensownej poza konfesyjnej aktywności parafii: to budowanie i wzmacnianie odporności społecznej. Czas mamy taki, że wisi nad nami całkiem sporo rozmaitych zagrożeń, czasem zresztą nie tylko wisi. To zagrożenia o źródłach klimatycznych (wichury, powodzie, susze i pożary lasów itp.), gospodarczych (np. bezrobocie), społecznych (ostre konflikty społeczne i kulturowe), psychospołecznych. Tocząca się tuż obok nas już czwarty rok wojna w Ukrainie i rosyjskie pogróżki uświadamiają nam, że konieczne jest budowanie społecznej odporności na wypadek czasu naprawdę strasznego. Oby go nie było, ale lepiej jednak się przygotować, mieć na wszelki wypadek społeczną odporność. To istotny wymóg poczucia bezpieczeństwa. Odporność społeczną budować trzeba w czasach spokoju, gdy kryzys już przyjdzie może być na to za późno.

Jakie są kluczowe elementy odporności społecznej? Po pierwsze współpraca i zaufanie, silne więzi społeczne, które same się nie zbudują, trzeba nad nimi starannie, spokojnie i cierpliwie pracować. Po drugie prosta wiedza o tym, kto w sytuacji kryzysu może potrzebować pomocy, a kto może skutecznie jej udzielić. Dotyczy to spraw, które w warunkach spokoju załatwiamy spokojnie sami, ale w kryzysie sprawy najprostsze stają się trudne. Przekonał mnie przykład cukrzyka potrzebującego często insuliny. Przechowuje ją rzecz jasna w lodówce, ale co, gdy prąd wysiądzie na dłużej? Mieliśmy w Szczecinie taki blackout, Ukraińcy doświadczają go ustawicznie. Warto wiedzieć kto w sąsiedztwie ma generator prądu lub akumulator i może poratować cukrzyka miejscem w lodówce… Takich spraw i sytuacji może być mnóstwo, warto się ich uczyć i tworzyć wspólnotę, która potrafi razem przetrwać trudny czas.

Modlimy się w naszych parafiach, by Pan zechciał uratować nas od zarazy, głodu i wojny – i słusznie robimy, w modlitwie jest największa moc. Warto jednak nie zapomnieć, że Pan dał nam też rozum i możliwość wspólnego przygotowania się na czas trudny.

2025-11-18 13:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziwny świat

Naprawdę dziwny jest ten świat, bo dziwny, w sensie – nieprzenikniony – jest człowiek. Ot, weźmy tylko ostatnie dni. Trudno zrozumieć, dlaczego o wiele bardziej gorąca była informacja o koronawirusie, z powodu którego na całym, liczącym 7 mld mieszkańców świecie umarło kilka tysięcy osób, od newsa, że w ubiegłym roku zmarło o ponad 20 tys. więcej Polaków, niż przewidywali gusowscy demografowie. Ta niepokojąca informacja przeszła niemal niezauważenie, nikt specjalnie nie bił na alarm. Tabloidy, które poszukiwały ofiar koronawirusa z Chin a to w Warszawie, a to w Toruniu, a to w Bielsku-Białej, nie alarmowały – w czym przecież się lubują i w czym prezentują mistrzowski poziom – że niespodziewanie, ponad plan, zniknęło z mapy Polski małe miasteczko, taka np. Hajnówka. Zresztą nie tylko tabloidy się o tym nie rozpisywały. Umknęło to uwadze poważnej prasy, co może nasuwać wniosek, że proces tabloidyzacji mediów został szczęśliwie zakończony i do historii przeszedł gatunek gazet o nobliwej nazwie prestige papers.
CZYTAJ DALEJ

Zobaczyć Go naprawdę potrafi tylko wiara

„Marność nad marnościami - wszystko jest marnością”. Hebrajskie hebel oznacza dosłownie tchnienie, obłok pary, coś, czego nie da się uchwycić w dłoń. Wulgata utrwaliła przekład vanitas vanitatum. Kohelet jest mędrcem, który postanowił zmierzyć życie „pod słońcem” samym doświadczeniem, bez sięgania po obietnice, i uczciwie zapisał wynik pomiaru. Zysku brak. „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Wielka pieśń o kołowrocie natury, pokolenia przychodzą i odchodzą, słońce wschodzi i zachodzi, wiatr kołuje, rzeki płyną do morza, które nie może się napełnić, ma w sobie hipnotyczny rytm i celowo prowadzi donikąd. Wszystko się porusza, nic nie dochodzi do celu. Nawet pamięć zawodzi: „nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli”. Starożytność pogańska znała ten zawrót głowy wiecznego powrotu. Kohelet wypowiada go wewnątrz Izraela, jakby chciał doprowadzić czytelnika do ściany, za którą może być już tylko Bóg. Kościół czyta Koheleta po to, by przejść jego szkołę odwyku od iluzji. Hieronim, który tej księdze poświęcił osobny komentarz, wspomina, że czytał ją z uczennicą Blezyllą właśnie po to, by nauczyć ją pogardy dla świata przemijającego. „Marność” nie jest ostatnim słowem Objawienia, ale jest słowem koniecznym. Dopóki człowiek liczy na to, że „coś pod słońcem” go nasyci, dopóty nie zapyta o to, co ponad słońcem. Vanitas jest przedsionkiem Ewangelii.
CZYTAJ DALEJ

Łódzkie/ Zderzenie samochodu z pociągiem pod Wieluniem; są ofiary

2026-09-27 15:55

[ TEMATY ]

wypadek

Adobe Stock

30-letni mężczyzna zginął, a kobieta została poważnie ranna w zderzeniu samochodu osobowego z pociągiem na niestrzeżonym przejeździe w Kopydłowie w pow. wieluńskim (Łódzkie).

O wypadku na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Kopydłowie poinformował w niedzielę Jędrzej Pawlak, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego państwowej Straży Pożarnej w Łodzi.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję