Edyta z Katowic napisała: Miałam ostatnio pewne znaczące spotkanie z zaprzyjaźnioną młodą
niewiastą. Opowiedziała mi, że właśnie rozstała się z mężczyzną,
z którym przeżyła ostatnie 7 lat w tzw. wolnym związku, czyli mieszkając
razem. Po prostu sobie odszedł. Ona nawet jakby nie była tym zbulwersowana,
choć pewnie nie powiedziała mi wszystkiego. Według mnie jednak, to było
7 zmarnowanych lat.
Nie jest to jedyny znany mi przypadek. W zaprzyjaźnionej rodzinie jest dwóch
synów, jeden kończy studia, drugi już pracuje. I obaj mieszkają ze swoimi
dziewczynami, oczywiście, bez ślubu. Że też rodzina to toleruje! Mama ich może
nawet jest zadowolona, że się nie „szwendają” z byle kim, no ale te panienki mają
jednak nieciekawe perspektywy, bo kto potem zechce taki (pardon, mówiąc
brutalnie) przechodzony „towar”.
Moim zdaniem, kobiety nie powinny się godzić na takie układy! Same sobie
szkodzą. I nie jest ważne, kto kogo zostawia, bo to kobieta zawsze jest przegrana.
Stanowczo za mało mówi się o takich sprawach, przechodząc nad tym
do tzw. porządku dziennego.
Reklama
Pamiętam bardzo gorącą dyskusję na temat pewnego listu już wiele lat temu. Napisał go ojciec, który nie godził się na to, żeby jego syn ożenił się z rozwódką z dzieckiem, do tego bez ślubu kościelnego. W ogóle „wyklął” go z rodziny. Rozgorzała dyskusja, radzono, żeby nie zrywać więzów rodzinnych, że każdy może się poprawić, że nie wolno nikogo odrzucać ani przekreślać.
Jakże inny był wtedy pogląd na te sprawy. Nie było bezwarunkowej akceptacji, ale były próba zrozumienia i szukanie wyjścia z trudnej sytuacji.
Tak zwane wolne związki były, są i będą. Zmienia się tylko forma. Za mojej młodości nie do pomyślenia było wspólne zamieszkanie bez ślubu, choć ludzie przecież nie byli bezgrzeszni. A teraz...
Kiedy bombardowania stają się ostrzejsze, klękamy przed Najświętszym Sakramentem, prosząc Jezusa Miłosiernego, by strzegł nas i naszych podopiecznych. Nieraz chronimy się pod drzewami, ufając, że Bóg nas ustrzeże, a potem biegniemy do naszych ubogich – napisały misjonarki miłości, pracujące w Jemenie, zanim zostały zamordowane przez terrorystów islamskich 4 marca w Adenie na południu kraju. Ich ostatni, jak się okazuje, list z tego ogarniętego wojną kraju ujawniono 11 bm. w Rzymie.
Wynika z niego, że podczas gdy trwa wojna, siostry martwiły się, na jak długo wystarczy żywności i wody dla ich podopiecznych. „Bóg nie może przestać być hojnym, dopóki trwamy w Nim i przy najuboższych. Nasi podopieczni to ludzie starzy, upośledzeni fizycznie i umysłowo, niewidomi” – napisały zakonnice, podkreślając, że razem z nimi żyją i razem umrą.
Brak perspektyw sprawia, że młodzi ludzie stają się łatwym celem radykalnych ideologii i konfliktów zbrojnych - ostrzegł sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin. Podczas wydarzenia „Katedra Gościnności” w Sacrofano hierarcha podkreślił, że trzeba inwestować w młode pokolenie i dopuścić je do większego udziału w życiu publicznym.
Kard. Pietro Parolin wskazał na trudną sytuację współczesnej młodzieży. W wielu miejscach świata to właśnie młodzi trafiają na wojenne fronty - zarówno na Ukrainie, jak i w ramach licznych konfliktów zbrojnych w Afryce.
„Dziękuję za troskę. Otrzymałem wiele słów wsparcia i pocieszenia, a także pytania dotyczące sytuacji. Piszę do Was półtora tygodnia po wybuchu wojny. Obecnie sytuacja jest znacznie spokojniejsza, choć pierwsze dni były pełne alarmów i bombardowań” - poinformował wikariusz patriarchalny dla katolików pochodzenia żydowskiego ks. Piotr Żelazko.
Początek wojny zastał ks. Żelazko za granicą, a lot powrotny został odwołany z powodu zamknięcia lotniska w Tel Awiwie. „Udało mi się wrócić przez Niemcy, Turcję i Egipt, a granicę przekroczyłem lądem w Taba-Eilat” - zdradza kapłan, który w swoim przesłaniu opowiada, jak katolickie wspólnoty żydowskie przeżywają ten trwający konflikt: „Ponieważ wszystkie publiczne działania w Izraelu są zabronione, niektóre z naszych wspólnot musiały odprawiać Msze św. w schronach przeciwlotniczych. Ponadto rakieta, która spadła w ostatnich dniach na miasto Beer Sheva, uszkodziła wiele mieszkań, w tym dom rodziny jednego z naszych parafian. Odwiedziłem ich i widziałem skutki wybuchu. Teraz - podsumowuje - pomagamy tej rodzinie odzyskać stabilną sytuację po tym traumatycznym wydarzeniu i dziękujemy Bogu, że nikt nie został ranny”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.