Historią Alicji Mazurek, lubelskiej licealistki, która 19 lutego 2018 r. uległa wypadkowi samochodowemu, żyła nie tylko lokalna społeczność, ale cała Polska. Jeszcze głośniej o ślicznej nastolatce, która równie mocno co Pana Jezusa kochała życie, zrobiło się wówczas, gdy wbrew przewidywaniom lekarzy przeżyła śmiertelny wypadek. Z poziomu szpitalnego łóżka i wózka inwalidzkiego, w śpiączce mózgowej, przez niemal dwa lata emanowała dobrem i ewangelizowała, a dzięki jej cierpieniu wiele osób odnalazło Boga. Gdy wydawało się, że najgorsze już minęło, że w wybudowanym przez rodziców ośrodku rehabilitacyjnym powrót do zdrowia jedynej córki jest tylko kwestią czasu, Alicja odeszła. 29 grudnia 2019 r. zobaczyła Pana Jezusa. Na to spotkanie była zawsze gotowa. Pogrzeb 19-letniej dziewczyny był wielką manifestacją wiary.
Spełnione marzenie
Historia nastolatki nie zakończyła się wraz z jej śmiercią. Hasztag #WstawajAlicja, pod którym wiele osób śledziło losy dziewczyny, zyskał nowy wymiar. Niedługo przed śmiercią córki Agnieszka i Wojciech Mazurkowie założyli fundację i zbudowali ośrodek neurorehabilitacyjny, z którego dziś korzystają setki osób chorych i niepełnosprawnych. Jak wyznaje pani Agnieszka, nie uczynili tego z pobudek altruistycznych, ale dla zapewnienia jak najlepszej opieki jedynemu dziecku. Z czasem dostrzegli w tym dziele realizację duchowego testamentu córki.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
– Pewnego razu byliśmy z Alicją na masażu i wykonująca go pani powiedziała, że marzy o tym, żeby mieć swój własny ośrodek. To był impuls. Pomyśleliśmy, że dla nas byłoby o wiele prościej i taniej, gdybyśmy mogli rehabilitować córkę w domu. Od razu zaświtała nam myśl, aby zbudować jakiś mały gabinet. Mieliśmy dom na osiedlu Borek w Turce, z przylegającą do niego niewielką działką, już z pozwoleniem na budowę. Kiedyś myślałam, że jako księgowa na emeryturze otworzę tam biuro podatkowe, ale plany się zmieniły. Mąż, który zna się na budowlance, zabrał się do pracy. Dzięki wsparciu wielu osób, ośrodek powstał w rekordowym tempie, zaledwie w 11 miesięcy – wspomina Agnieszka Mazurek. Na otwarciu obecna była Alicja, jednak sama nie zdążyła skorzystać z prowadzonych tam zabiegów. – Jej obecność była dla nas znakiem, że mamy taką działalność prowadzić. Alicja marzyła o powołaniu fundacji, która pomaga ludziom. Jako nastolatka była zaangażowana w działalność religijną i społeczną; wszędzie jej było pełno: w szkole, w parafii, gdzie razem ze swoją przyjaciółką Dominiką współtworzyła KSM, we wspólnocie Guadalupe, gdy opiekowała się dziećmi… – mówi matka.
W odniesieniu do Alicji Mazurek stwierdzenie „kocha Boga i bliźniego” było poparte konkretnymi czynami. Zawsze miała czas dla drugiego człowieka i chętnie przychodziła każdemu z pomocą. Kiedyś zapisała takie słowa: „Pragnę być bliżej Jezusa. Chciałabym żyć Jezusem, wiernie i pokornie służyć Mu każdego czasu i nieść Jego Ewangelię”. Pani Agnieszka wyznaje, że gdyby nie osobista wiara i mocne świadectwo wiary Alicji, która szczerze kochała Pana Jezusa, jako rodzice nie byliby w stanie podnieść się po stracie ukochanego dziecka, ani służyć innym. – Gdy znaleźliśmy się w potrzebie, ludzie, nawet nieznajomi, otwierali przed nami swoje serca. Prowadząc fundację, chcemy odwzajemnić tę bezinteresowną pomoc i miłość, którą otrzymaliśmy po wypadku naszej jedynej córki – mówi Agnieszka Mazurek.
Dzieło miłości
Fundacja „Wstawaj Alicja”, z siedzibą przy ul. Klonowej 33 w Borku-Turce, niesie pomoc osobom z niepełnosprawnościami neurologicznymi i chorobami genetycznymi, także po wypadkach, urazach czaszkowo-mózgowych i udarach, a także dzieciom, które urodziły się jako skrajne wcześniaki. Aktualnie pod opieką fundacji pozostaje ok. 130 osób z całej Polski.
Reklama
– Pacjenci przyjeżdżają do nas nawet z Gdańska czy Katowic, bo tu czują się bardzo dobrze i tu chcą się rehabilitować. Mamy chłopaka, który stracił nadzieję i nie chciał słyszeć o żadnej terapii. Matka przyprowadziła go do nas na siłę, mówiąc, że to ostatnie miejsce, po którym odpuści walkę. Skończyło się na tym, że chłopak przyjeżdża do nas już trzy lata. Inna osoba przeprowadziła się na stałe w nasz region z odległej części Polski, żeby korzystać z rehabilitacji właśnie w naszym ośrodku – opowiada Katarzyna Kasperek, pracownik fundacji.
Podlubelska placówka zyskała wyjątkową renomę, którą wypracowała sobie doskonałym, nowoczesnym sprzętem, ale też wykwalifikowaną i życzliwą kadrą. – Nasi fizjoterapeuci to ludzie z wielkim sercem. Ostatnio zauważyłam, jak jeden z naszych rehabilitantów z wielką serdecznością przygotował dla swojego pacjenta kawę – mówi. Podkreśla, że działalność fundacji opiera się na chrześcijańskich wartościach. Istotnym jest również to, że organizacja nie pobiera od podopiecznych żadnej prowizji. – Każda złotówka przeznaczona na pomoc dla konkretnej osoby do niej trafia – zapewnia Katarzyna Kasperek. Jak wyjaśnia, darowizny na cele statutowe i środki z realizowanych projektów pozwalają na zatrudnienie kompetentnych i zaangażowanych pracowników, którzy poświęcają swoje zdolności, czas i serce na niesienie pomocy osobom niepełnosprawnym.
Nad wszystkim czuwa Alicja Mazurek. – Była moją młodszą koleżanką z KSM. Pamiętam jej uśmiech, bezpośredniość, otwartość i emanującą dobroć. Teraz, po latach, gdy pracuję w fundacji, poznaję ją na nowo i w tajemnicy świętych obcowania doświadczam jej obecności każdego dnia – mówi ze wzruszeniem Paweł Lipa. Rodzice Alicji, pracownicy oraz podopieczni fundacji są przekonani, że mają w niej skuteczną pomoc. – Fundacja utrzymuje się z darowizn i projektów, jak wiele podobnych organizacji czasem boryka się z problemami finansowymi. Pewnego razu zabrakło nam środków i sytuacja wydawała się nie do rozwiązania. Nagle, w ostatnim dniu rozliczeniowym, na koncie pojawiła się dokładnie taka kwota, jakiej potrzebowaliśmy. Pieniądze przesłała zupełnie nieznana osoba, która nie miała pojęcia o naszej trudnej sytuacji. To jest znak od Alicji, że jest tu obecna i że troszczy się o dzieło, które niesie wiele dobra – uważa Paweł Lipa. Zachęca wszystkich ludzi dobrej woli do wsparcia działalności fundacji, bo każda złotówka przekłada się na konkretną pomoc osobom niepełnosprawnym.
Spotkajmy się!
W ostatnią sobotę wakacji, 30 sierpnia, Fundacja „Wstawaj Alicja” zaprasza na piknik charytatywny do Pliszczyna. – Chcemy zebrać środki na wsparcie dla naszych podopiecznych, ale też wesoło i rodzinnie zakończyć lato – mówi Paweł Lipa. Jak zapewnia, będzie wiele atrakcji dla dzieci i dorosłych. Z jednej strony całodniowe wydarzenie to okazja do przyjacielskiego spotkania podopiecznych fundacji, z drugiej – do integracji ze środowiskiem lokalnym i przełamania dystansu, z jakim podchodzi się do osób z niepełnosprawnościami. Piknik to również doskonała okazja, by spotkać się z bliskimi Alicji Mazurek i poznać niezwykłą historię zwykłej dziewczyny, która chciała być blisko Jezusa.
Więcej na www.fundacjawstawajalicja.pl