Reklama

Niedziela Lubelska

Z tej śmierci jest życie

Pragnę być bliżej Jezusa – zapisała w pamiętniku kilkunastoletnia Alicja Mazurek.

Niedziela lubelska 33/2025, str. IV-V

[ TEMATY ]

Lublin

Archiwum fundacji

Alicja Mazurek z rodzicami

Alicja Mazurek z rodzicami

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Historią Alicji Mazurek, lubelskiej licealistki, która 19 lutego 2018 r. uległa wypadkowi samochodowemu, żyła nie tylko lokalna społeczność, ale cała Polska. Jeszcze głośniej o ślicznej nastolatce, która równie mocno co Pana Jezusa kochała życie, zrobiło się wówczas, gdy wbrew przewidywaniom lekarzy przeżyła śmiertelny wypadek. Z poziomu szpitalnego łóżka i wózka inwalidzkiego, w śpiączce mózgowej, przez niemal dwa lata emanowała dobrem i ewangelizowała, a dzięki jej cierpieniu wiele osób odnalazło Boga. Gdy wydawało się, że najgorsze już minęło, że w wybudowanym przez rodziców ośrodku rehabilitacyjnym powrót do zdrowia jedynej córki jest tylko kwestią czasu, Alicja odeszła. 29 grudnia 2019 r. zobaczyła Pana Jezusa. Na to spotkanie była zawsze gotowa. Pogrzeb 19-letniej dziewczyny był wielką manifestacją wiary.

Spełnione marzenie

Historia nastolatki nie zakończyła się wraz z jej śmiercią. Hasztag #WstawajAlicja, pod którym wiele osób śledziło losy dziewczyny, zyskał nowy wymiar. Niedługo przed śmiercią córki Agnieszka i Wojciech Mazurkowie założyli fundację i zbudowali ośrodek neurorehabilitacyjny, z którego dziś korzystają setki osób chorych i niepełnosprawnych. Jak wyznaje pani Agnieszka, nie uczynili tego z pobudek altruistycznych, ale dla zapewnienia jak najlepszej opieki jedynemu dziecku. Z czasem dostrzegli w tym dziele realizację duchowego testamentu córki.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– Pewnego razu byliśmy z Alicją na masażu i wykonująca go pani powiedziała, że marzy o tym, żeby mieć swój własny ośrodek. To był impuls. Pomyśleliśmy, że dla nas byłoby o wiele prościej i taniej, gdybyśmy mogli rehabilitować córkę w domu. Od razu zaświtała nam myśl, aby zbudować jakiś mały gabinet. Mieliśmy dom na osiedlu Borek w Turce, z przylegającą do niego niewielką działką, już z pozwoleniem na budowę. Kiedyś myślałam, że jako księgowa na emeryturze otworzę tam biuro podatkowe, ale plany się zmieniły. Mąż, który zna się na budowlance, zabrał się do pracy. Dzięki wsparciu wielu osób, ośrodek powstał w rekordowym tempie, zaledwie w 11 miesięcy – wspomina Agnieszka Mazurek. Na otwarciu obecna była Alicja, jednak sama nie zdążyła skorzystać z prowadzonych tam zabiegów. – Jej obecność była dla nas znakiem, że mamy taką działalność prowadzić. Alicja marzyła o powołaniu fundacji, która pomaga ludziom. Jako nastolatka była zaangażowana w działalność religijną i społeczną; wszędzie jej było pełno: w szkole, w parafii, gdzie razem ze swoją przyjaciółką Dominiką współtworzyła KSM, we wspólnocie Guadalupe, gdy opiekowała się dziećmi… – mówi matka.

W odniesieniu do Alicji Mazurek stwierdzenie „kocha Boga i bliźniego” było poparte konkretnymi czynami. Zawsze miała czas dla drugiego człowieka i chętnie przychodziła każdemu z pomocą. Kiedyś zapisała takie słowa: „Pragnę być bliżej Jezusa. Chciałabym żyć Jezusem, wiernie i pokornie służyć Mu każdego czasu i nieść Jego Ewangelię”. Pani Agnieszka wyznaje, że gdyby nie osobista wiara i mocne świadectwo wiary Alicji, która szczerze kochała Pana Jezusa, jako rodzice nie byliby w stanie podnieść się po stracie ukochanego dziecka, ani służyć innym. – Gdy znaleźliśmy się w potrzebie, ludzie, nawet nieznajomi, otwierali przed nami swoje serca. Prowadząc fundację, chcemy odwzajemnić tę bezinteresowną pomoc i miłość, którą otrzymaliśmy po wypadku naszej jedynej córki – mówi Agnieszka Mazurek.

Dzieło miłości

Fundacja „Wstawaj Alicja”, z siedzibą przy ul. Klonowej 33 w Borku-Turce, niesie pomoc osobom z niepełnosprawnościami neurologicznymi i chorobami genetycznymi, także po wypadkach, urazach czaszkowo-mózgowych i udarach, a także dzieciom, które urodziły się jako skrajne wcześniaki. Aktualnie pod opieką fundacji pozostaje ok. 130 osób z całej Polski.

Reklama

– Pacjenci przyjeżdżają do nas nawet z Gdańska czy Katowic, bo tu czują się bardzo dobrze i tu chcą się rehabilitować. Mamy chłopaka, który stracił nadzieję i nie chciał słyszeć o żadnej terapii. Matka przyprowadziła go do nas na siłę, mówiąc, że to ostatnie miejsce, po którym odpuści walkę. Skończyło się na tym, że chłopak przyjeżdża do nas już trzy lata. Inna osoba przeprowadziła się na stałe w nasz region z odległej części Polski, żeby korzystać z rehabilitacji właśnie w naszym ośrodku – opowiada Katarzyna Kasperek, pracownik fundacji.

Podlubelska placówka zyskała wyjątkową renomę, którą wypracowała sobie doskonałym, nowoczesnym sprzętem, ale też wykwalifikowaną i życzliwą kadrą. – Nasi fizjoterapeuci to ludzie z wielkim sercem. Ostatnio zauważyłam, jak jeden z naszych rehabilitantów z wielką serdecznością przygotował dla swojego pacjenta kawę – mówi. Podkreśla, że działalność fundacji opiera się na chrześcijańskich wartościach. Istotnym jest również to, że organizacja nie pobiera od podopiecznych żadnej prowizji. – Każda złotówka przeznaczona na pomoc dla konkretnej osoby do niej trafia – zapewnia Katarzyna Kasperek. Jak wyjaśnia, darowizny na cele statutowe i środki z realizowanych projektów pozwalają na zatrudnienie kompetentnych i zaangażowanych pracowników, którzy poświęcają swoje zdolności, czas i serce na niesienie pomocy osobom niepełnosprawnym.

Nad wszystkim czuwa Alicja Mazurek. – Była moją młodszą koleżanką z KSM. Pamiętam jej uśmiech, bezpośredniość, otwartość i emanującą dobroć. Teraz, po latach, gdy pracuję w fundacji, poznaję ją na nowo i w tajemnicy świętych obcowania doświadczam jej obecności każdego dnia – mówi ze wzruszeniem Paweł Lipa. Rodzice Alicji, pracownicy oraz podopieczni fundacji są przekonani, że mają w niej skuteczną pomoc. – Fundacja utrzymuje się z darowizn i projektów, jak wiele podobnych organizacji czasem boryka się z problemami finansowymi. Pewnego razu zabrakło nam środków i sytuacja wydawała się nie do rozwiązania. Nagle, w ostatnim dniu rozliczeniowym, na koncie pojawiła się dokładnie taka kwota, jakiej potrzebowaliśmy. Pieniądze przesłała zupełnie nieznana osoba, która nie miała pojęcia o naszej trudnej sytuacji. To jest znak od Alicji, że jest tu obecna i że troszczy się o dzieło, które niesie wiele dobra – uważa Paweł Lipa. Zachęca wszystkich ludzi dobrej woli do wsparcia działalności fundacji, bo każda złotówka przekłada się na konkretną pomoc osobom niepełnosprawnym.

Spotkajmy się!

W ostatnią sobotę wakacji, 30 sierpnia, Fundacja „Wstawaj Alicja” zaprasza na piknik charytatywny do Pliszczyna. – Chcemy zebrać środki na wsparcie dla naszych podopiecznych, ale też wesoło i rodzinnie zakończyć lato – mówi Paweł Lipa. Jak zapewnia, będzie wiele atrakcji dla dzieci i dorosłych. Z jednej strony całodniowe wydarzenie to okazja do przyjacielskiego spotkania podopiecznych fundacji, z drugiej – do integracji ze środowiskiem lokalnym i przełamania dystansu, z jakim podchodzi się do osób z niepełnosprawnościami. Piknik to również doskonała okazja, by spotkać się z bliskimi Alicji Mazurek i poznać niezwykłą historię zwykłej dziewczyny, która chciała być blisko Jezusa.

Więcej na www.fundacjawstawajalicja.pl

2025-08-12 16:47

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szanowany kapłan i dobry człowiek

Niedziela lubelska 25/2025, str. IV

[ TEMATY ]

Lublin

Paweł Wysoki

Ks. prał. Marian Duma przyjął wiele podziękowań i zapewnień o nieustającej wdzięczności

Ks. prał. Marian Duma przyjął wiele podziękowań i zapewnień o nieustającej wdzięczności

Miałem szczęście być pośród was przez 35 lat. Miałem szczęście, że Bóg postawił na mojej drodze dobrych ludzi – powiedział ks. prał. Marian Duma do swoich parafian.

Czerwiec jest czasem zmian personalnych w archidiecezji lubelskiej. Wśród sześciu proboszczów, którzy przeszli w stan emerytalny, znalazł się ks. prał. dr Marian Duma, proboszcz parafii Świętego Krzyża w Lublinie.
CZYTAJ DALEJ

Ks. prałat Henryk Jagodziński nuncjuszem apostolskim w Ghanie

[ TEMATY ]

nominacja

dyplomacja

diecezja kielecka

kolegium.opoka.org

Ks. prałat dr Henryk Jagodziński – prezbiter diecezji kieleckiej, pochodzący z parafii w Małogoszczu, został mianowany przez Ojca Świętego Franciszka, nuncjuszem apostolskim w Ghanie i arcybiskupem tytularnym Limosano. Komunikat Stolicy Apostolskiej ogłoszono 3 maja 2020 r.

Ks. Henryk Mieczysław Jagodziński urodził się 1 stycznia 1969 roku w Małogoszczu k. Kielc. Święcenia prezbiteratu przyjął 3 czerwca 1995 roku z rąk bp. Kazimierza Ryczana. Po dwuletniej pracy jako wikariusz w Busku – Zdroju, od 1997 r. przebywał w Rzymie, gdzie studiował prawo kanoniczne na uniwersytecie Santa Croce, zakończone doktoratem oraz w Szkole Dyplomacji Watykańskiej. Jest doktorem prawa kanonicznego.
CZYTAJ DALEJ

Między klasą a krzyżem - lekcja z Kielna

2026-01-04 14:54

[ TEMATY ]

usunięcie krzyża

Kielno

Norwid

Red

Usunięcie krzyża z przestrzeni wychowania to gest, który rani nie tylko religijnie, ale także kulturowo. A jednak, paradoksalnie, incydent ze szkoły w Kielnie ma też swoją jasną stronę. Bo uczniowie – ci, których tak często posądzamy o obojętność – nie zgodzili się na usunięcie krzyża. W ich spokojnym sprzeciwie zabrzmiała cicha, ale mocna wiara.

Cyprian Kamil Norwid, który krzyż widział zawsze na tle polskiej historii, przestrzegał dobitnie: „Bo kto, do Krzyża nawet idąc, minął krzyże ojczyste, ten przebiera w męczeństwie!”. To zdanie brzmi dziś jak komentarz do współczesnych prób „czyszczenia” przestrzeni publicznej z symboli, które przez wieki były znakiem polskiej tożsamości, a nie kościelnym rekwizytem. Krzyż szkolny, krzyż w urzędzie, przydrożny krzyż – to właśnie są „krzyże ojczyste”. Mówią o historii narodu, o jego duchowym dziedzictwie, o pamięci wspólnoty, nie o „narzucaniu religii”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję