Reklama

Kościół

Lourdes Wschodu

Matka Boża „stawia swoje stopy” na każdym kontynencie, nawet tam, gdzie wydawałoby się, że nie powinno Jej być…

Niedziela Ogólnopolska 33/2025, str. 26-27

[ TEMATY ]

Lourdes

en.wikipedia.org

Bazylika Matki Bożej Dobrego Zdrowia w Velankanni przyciąga rzesze pielgrzymów – katolików, muzułmanów i wyznawców hinduizmu

Bazylika Matki Bożej Dobrego Zdrowia w Velankanni przyciąga rzesze pielgrzymów – katolików, muzułmanów i wyznawców hinduizmu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kraina świętych krów, curry, filmów Bollywood i Tadż Mahal. Indie to najludniejsze państwo świata (o to miano z powodzeniem rywalizują z Chinami), w którym ponad 80% populacji wierzy w hinduistycznych bożków. Katolicy stanowią tu nieco ponad 1,5% społeczeństwa. Choć w masie wyznawców hinduizmu są nieliczni, to wyróżniają się swoją głęboką duchowością i taką m.in. cechą, jak duży szacunek do kobiet, co wynika z pobożności maryjnej. Na subkontynencie indyjskim znajduje się aż trzydzieści sanktuariów poświęconych Matce Bożej, ale tylko do jednego spośród nich pielgrzymują – obok katolików – muzułmanie i wyznawcy hinduizmu. Co ciekawe, niekatoliccy pielgrzymi to prawie 80% osób przybywających do stóp Matki Bożej Dobrego Zdrowia w Velankanni. Są tu nie bez powodu, wszak miejsce to zasłużenie nosi miano „indyjskiego Lourdes”.

Mleko dla Jezusa

Velankanni jest nieco sennym portowym miasteczkiem, które leży nad Zatoką Bengalską. Liczy zaledwie 10 tys. mieszkańców. Właśnie to miejsce jednak prawie pięć wieków temu na swój dom wybrała Maryja. Objawienia w Velankanni są wyjątkowe na tle innych objawień w całej historii chrześcijaństwa. Maryja ukazywała się tam trzykrotnie różnym wizjonerom w długich odstępach czasu. A jeśli dodamy do tego fakt, że pierwsze dwa objawienia dotyczyły wyznawców hinduizmu, to czyni z objawień w Velankanni rzecz niebywałą.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Był słoneczny poranek 8 września 1570 r., gdy pewien młody pastuszek szedł z Velankanni do Nagapattinam, aby zanieść mieszkającemu tam swojemu panu garnek z mlekiem. Czynność tę wykonywał każdego dnia. Gdy przechodził obok pobliskiej sadzawki, poczuł dziwne zmęczenie. Położył się pod figowcem, po czym zapadł w sen. Podobnie objawienia w La Salette poprzedzone były snem młodych pastuszków. I tak jak dzieci z francuskich Alp hinduski pastuszek obudził się przerażony. Bał się, że jego pan ukarze go za spóźnienie. Druga, ważniejsza przyczyna strachu wynikała z tego, co zobaczył. Otóż stała przed nim nieziemskiej urody niewiasta, trzymająca w ręku dziecko. Według późniejszej relacji pastuszka, dziecko miało Boski wygląd. Gdy oszołomiony pastuszek wpatrywał się w postaci Jezusa i Maryi, Matka Boża odezwała się do niego z prośbą o odrobinę mleka dla swojego Dziecka. Chłopiec uniósł garnek z mlekiem w stronę Boskich postaci. Jezus i Maryja uśmiechnęli się, po czym wizja się skończyła. Pastuszek ruszył w drogę do swojego pana i tak jak przewidywał, został skarcony za spóźnienie. Wtedy mleko w naczyniu zaczęło zwiększać swoją objętość. Cud był ewidentny, a miejsce objawienia zaczęto nazywać Zbiornikiem Matki Bożej.

Uleczony młodzieniec

Po raz drugi Maryja przypomniała o sobie dwadzieścia parę lat później, ukazując się chromemu od dziecka młodzieńcowi. Chłopiec każdego dnia siadał pod figowcem przy Zbiorniku Matki Bożej, by sprzedawać przechodniom maślankę. Pewnego razu stanęła przed nim piękna niewiasta. Kobieta poprosiła o kubek maślanki dla swojego dziecka. Chłopak spełnił prośbę, po czym otrzymał z ust niewiasty polecenie. Miał się udać do mieszkającego w Nagapattinam katolika i przekazać mu, że Matka Boża życzy sobie, by zbudował kaplicę w miejscu, w którym się objawia. Wtedy niewiasta zniknęła, a kaleki chłopiec spostrzegł, że jego nogi zostały uleczone. W tym samym czasie wspomniany katolik z Nagapattinam miał widzenie Maryi tej samej treści. Wkrótce w miejscu Zbiornika Matki Bożej wzniesiono skromną kaplicę, a Maryję zaczęto tam czcić tytułem Aarokia Maatha, co w języku tamilskim znaczy Matka Boża Dobrego Zdrowia. Dwa pierwsze objawienia były przygotowaniem do tego, co miało wkrótce nastąpić.

Ocaleni żeglarze

Reklama

Na początku XVII stulecia portugalski statek handlowy płynący z Makau na Cejlon zastał w Zatoce Bengalskiej sztorm. Statek zaczął tonąć. Wtedy kupcy i marynarze, wzywając na ratunek Maryję, Gwiazdę Morza, złożyli ślubowanie, że jeśli przeżyją, w miejscu, w którym bezpiecznie dobiją do brzegu, wybudują na Jej cześć kościół. W tym momencie wiatr zaczął cichnąć, a załoga dotarła do brzegu w pobliżu Velankanni. Portugalczycy zeszli na ląd. Miejscowi rybacy zaprowadzili ich do małej kapliczki poświęconej Maryi – wówczas zrozumieli, że ich misją jest zmienić prowizoryczną kaplicę w piękny kamienny kościół. Tak rozpoczęła się historia sanktuarium, które jest celem pielgrzymek katolików, muzułmanów i hinduistów i w którym ludzie doznają łask uzdrowienia. Murowany kościół wzniesiony przez portugalskich żeglarzy był wielokrotnie rozbudowywany, by sprostać rosnącym potrzebom pielgrzymkowym. Największa zmiana nastąpiła w 1974 r., gdy obok starej świątyni wzniesiono nową, stanowiącą niemalże replikę francuskiego sanktuarium w Lourdes. W 1962 r. papież Jan XXIII podniósł kościół w Velankanni do godności bazyliki mniejszej.

Wyproszone zdrowie

W Velankanni ludzie, bez względu na wiarę, wypraszają łaski uzdrowień. „Maryja troszczy się o nas wszystkich” – z uśmiechem na twarzy mówi młoda Hinduska, która do Matki Bożej Dobrego Zdrowia pielgrzymuje od dziecka, choć ona i jej rodzina nie są katolikami. Prefekt Dykasterii Nauki Wiary kard. Victor Manuel Fernández zauważył, że w tym miejscu działa Duch Święty, a Jego obecność „przejawia się również w wielu niechrześcijańskich pielgrzymach, którzy przybywają tam, by szukać ulgi. Niektórzy zostają uzdrowieni ze swoich chorób, a wielu znajduje pokój i nadzieję”. Szczyt pielgrzymkowy w Velankanni przypada między 28 sierpnia a 8 września. W tych dniach do Matki Bożej Dobrego Zdrowia przybywają rzesze pielgrzymów, niektórzy z nich idą boso do sanktuarium nawet kilka dni. Wielu pragnie zaczerpnąć wody z cudownej sadzawki w nadziei, że wstawiennictwo Maryi zapewni im łaski uzdrowienia. Inni, wzorem hinduskich praktyk, golą włosy na głowie, by w ten sposób zjednać przychylność Matki Bożej. Jedno nie ulega wątpliwości: Maryja z Velankanni ukazuje Hindusom moc Boga i wzorce chrześcijańskiej moralności.

Zatrzymane tsunami

Jeden z największych cudów przypisywanych wstawiennictwu Matki Bożej Dobrego Zdrowia miał miejsce niemal na naszych oczach. W grudniu 2004 r. potężne tsunami zebrało okrutne żniwo w południowo-wschodniej Azji, pozbawiając życia 300 tys. istnień i niszcząc nadmorskie miejscowości. Dwunastometrowa fala zbliżała się także do Velankanni w momencie, gdy w sanktuarium znajdowało się ok. 2 tys. osób. Masa wody wdarła się 400 m w głąb lądu i zniszczyła wszystko, co stanęło na jej drodze, ale sanktuarium, położone zaledwie 100 m od morza, pozostało nienaruszone – woda zatrzymała się na progu świątyni. To tak, jakby Maryja otoczyła je swoim płaszczem. Wydarzenie to określono mianem największego cudu XXI wieku i dla indyjskich katolików stało się dowodem na to, że Maryja ma ich stale w swej opiece.

2025-08-12 14:35

Oceń: +6 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Choroba uzdrowieniem duszy

Niedziela legnicka 6/2014, str. 4

[ TEMATY ]

Lourdes

Ks. Piotr Nowosielski

W małej wiosce na południu Francji 11 lutego 1858 r. zwykła wiejska dziewczyna spotyka się z niezwykłą Osobą. Ale oddajmy głos jej samej: „Ciemność rozbłyska światłem nadziei. Poszłam na brzeg Gawy zbierać chrust z dwiema innymi dziewczynkami, zobaczyłam Panią ubraną na biało. Miała suknię z niebieskim paskiem i na każdej stopie złotą różę i tego samego koloru łańcuszek łączący paciorki jej różańca. Pani uczyniła znak krzyża. Zaczęłam odmawiać Różaniec. Pani przesuwała paciorki, ale jej usta nie poruszały się. Kiedy skończyłam, Pani nagle zniknęła” – wspomina św. Bernadetta.
CZYTAJ DALEJ

Zapomniany patron leśników

Niedziela zamojsko-lubaczowska 40/2009

wikipedia.org

św. Jan Gwalbert

św. Jan Gwalbert

Kto jest patronem leśników? Pewien niemal jestem, że mało kto zna właściwą odpowiedź na to pytanie. Zapewne wymieniano by postaci św. Franciszka, św. Huberta. A tymczasem już od ponad pół wieku patronem tym jest św. Jan Gwalbert, o czym - przekonany jestem, nawet wielu leśników nie wie. Bo czy widział ktoś kiedyś w lesie, czy gdziekolwiek indziej jego figurkę, obraz itd.? Szczerze wątpię.

Urodził się w 995 r. (wg innej wersji w 1000 r.) w arystokratycznej rodzinie we Florencji. Podczas wojny między miastami został zabity jego brat Ugo. Zgodnie z panującym wówczas zwyczajem Jan winien pomścić śmierć brata. I rzeczywiście chwycił za miecz i tropił mordercę. Dopadł go przy gospodzie w Wielki Piątek. Ten jednak błagał go o przebaczenie, żałując swego czynu i zaklinając Jana, by go oszczędził. Rozłożył ręce jak Chrystus na krzyżu. Jan opuścił miecz i powiedział: „Idź w pokoju, gdzie chcesz; niech ci Bóg przebaczy i ja ci przebaczam” (według innej wersji wziął go nawet do swego domu w miejsce zabitego brata). Kiedy modlił się w pobliskim kościółku przemówił do niego Chrystus słowami: „Ponieważ przebaczyłeś swojemu wrogowi, pójdź za Mną”. Mimo protestów rodziny, zwłaszcza swojego ojca, wstąpił do klasztoru benedyktynów. Nie zagrzał tu jednak długo miejsca. Podjął walkę z symonią, co nie spodobało się jego przełożonym. Wystąpił z klasztoru i usunął się na ubocze. Osiadł w lasach w Vallombrosa (Vallis Umbrosae - Cienista Dolina) zbudował tam klasztor i założył zakon, którego członkowie są nazywani wallombrozjanami. Mnisi ci, wierni przesłaniu „ora et labora”, żyli bardzo skromnie, modląc się i sadząc las. Poznawali prawa rządzące życiem lasu, troszczyli się o drzewa, ptaki i zwierzęta leśne. Las dla św. Jana Gwalberta był przebogatą księgą, rozczytywał się w niej, w każdym drzewie, zwierzęciu, ptaku, roślinie widział ukrytą mądrość Boga Stwórcy i Jego dobroć. Jan Gwalbert zmarł 12 lipca 1073 r. w Passigniano pod Florencją. Kanonizowany został w 1193 r. przez papieża Celestyna III, a w 1951 r. ogłoszony przez papieża Piusa XII patronem ludzi lasu. Historia nadała mu także tytuł „bohater przebaczenia” ze względu na wielkie miłosierdzie, jakim się wykazał. Założony przez niego zakon istnieje do dzisiaj. Według jego zasad żyje około 100 zakonników w ośmiu klasztorach we Włoszech, Brazylii oraz Indiach. Jana Paweł II przypominał postać Jana Gwalberta. W 1987 r. w Dolomitach odprawił Mszę św. dla leśników przed kościółkiem Matki Bożej Śnieżnej. Mówił wówczas: „Jan Gwalbert (...) wraz ze swymi współbraćmi poświęcił się w leśnym zaciszu Apeninów Toskańskich modlitwie i sadzeniu lasów. Oddając się tej pracy, uczniowie św. Jana Gwalberta poznawali prawa rządzące życiem i wzrostem lasu. W czasach, kiedy nie istniała jeszcze żadna norma dotycząca leśnictwa, zakonnicy z Vallombrosa, pracując cierpliwie i wytrwale, odnajdywali właściwe metody pomnażania leśnych bogactw”. Papież Polak wspominał św. Jana także w 1999 r. przy okazji obchodów 1000-lecia urodzin świętego. Mimo to jego postać zdaje się nie być powszechnie znana. Warto to zmienić. Emerytowany profesor Uniwersytetu Przyrodniczego im. Augusta Cieszkowskiego w Poznaniu, leśnik i autor wspaniałych książek na temat kulturotwórczej roli lasu, Jerzy Wiśniewski, od wielu już lat apeluje i do leśników i do Episkopatu o godne uczczenie tego właściwego patrona ludzi lasu. Solidaryzując się z apelem zacnego profesora przytoczę jego słowa: „Warto by na rozstajach dróg, w rodzimych borach i lasach stawiano nie tylko kapliczki poświęcone patronowi myśliwych, ale także nieznanemu patronowi leśników. Będą to miejsca należnego kultu, a także podziękowania za pracę w lesie, który jest boskim dziełem stworzenia. A kiedy nadejdą ciemne chmury związane z pracą codzienną, reorganizacjami, bezrobociem, będzie można zawsze prosić o pomoc i wsparcie św. Jana Gwalberta, któremu losy leśników nie są obce”.
CZYTAJ DALEJ

Niemcy: był muzułmaninem, został katolickim księdzem

2026-07-10 18:54

[ TEMATY ]

ksiądz

Niemcy

muzułmanie

Karol Porwich/Niedziela

W Niemczech mieszka około siedmiu milionów muzułmanów. Jednym z nich był Senad Mrkaljevic, który kilka lat temu przeszedł na katolicyzm. Obecnie jest księdzem w Berlinie.

Kiedy, mając niewiele ponad dwadzieścia lat, po raz pierwszy wszedł do kościoła, pomyślał, że wejście tam było dla niego „prawdziwym testem” i pytał sam siebie, czy to, co robi, jest słuszne”. Dziś 41-latek jest księdzem katolickim, wyświęconym 30 maja br. wraz z trzema innymi kandydatami do kapłaństwa w katedrze św. Jadwigi w Berlinie przez abp. Heinera Kocha.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję