Reklama

Wiadomości

Kompetencje, panowie!

Nie wikłał się w bieżące spory polityczne – dla niego nadrzędną sprawą była gospodarka II RP.

Niedziela Ogólnopolska 36/2024, str. 32-33

Andrzej Mas

Pomnik Eugeniusza Kwiatkowskiego w Stalowej Woli

Pomnik Eugeniusza Kwiatkowskiego w Stalowej Woli

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Eugeniusz Kwiatkowski urodził się i zmarł w Krakowie (1888 – 1974). Jego dzieje to gotowy scenariusz epickiego filmu ze zwrotami akcji, które tylko życie może napisać. W tym roku minęła 50. rocznica śmierci twórcy Gdyni oraz Centralnego Okręgu Przemysłowego. To okazja, aby przypomnieć człowieka, którego losy pokazują, że najwyższe kompetencje i pracowitość pomagają tak wiele osiągnąć, ale mogą też utrudnić życie...

Nadrzędna sprawa

Wnuczka budowniczego Gdyni dr Julita Maciejewicz-Ryś opowiada: – Gdy dziadek miał 2 lata, rodzina przeniosła się z Krakowa do majątku w Czernichowcach (koło Zbaraża). Dziadek i jego rodzeństwo dość wcześnie zostali osieroceni. Ich mama została z czworgiem dzieci, z wielkim, 200-hektarowym majątkiem, podobno zadłużonym. Na Podolu, wśród Rusinów i Ukraińców, dzielnie sobie radziła: wykształciła dzieci, wyprowadziła majątek z długów i w odpowiednim momencie stamtąd wyjechała.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Przyszły wicepremier z wykształcenia był inżynierem chemii (studiował na Politechnice Lwowskiej i w Monachium). W 1913 r. ożenił się z Leokadią Glazer i przeprowadził się do Lublina, gdzie pracował jako wicedyrektor prywatnej gazowni. W czasie I wojny światowej walczył w oddziałach Legionów Polskich oraz współpracował z Polską Organizacją Wojskową. W II RP pełnił wiele ważnych funkcji, był m.in. ministrem skarbu i wicepremierem do spraw gospodarczych. Do historii przeszedł jako ten, który w 1926 r. nadał tempo i rozmach zatrzymanej budowie portu w Gdyni przez zabezpieczenie finansowania i nowe umowy podpisane z wykonawcą portu. Z jego inicjatywy powstała również fabryka związków azotowych w podtarnowskich Mościcach. Był także zaangażowany w utworzenie Centralnego Okręgu Przemysłowego oraz modernizację obronności i przemysłu. Zwykł powtarzać: „Kompetencje, panowie!”.

W trakcie uroczystości rocznicowych prof. Paweł Soroka, reprezentujący Polskie Lobby Przemysłowe im. Eugeniusza Kwiatkowskiego, nawiązując do napisu na skromnym nagrobku, powiedział: – Dla nas, dla mnie Eugeniusz Kwiatkowski to mąż stanu. I przypomniał postawę wicepremiera: – Żeby zrealizować program Centralnego Okręgu Przemysłowego w 4 lata, a na pewno było szereg barier, to samo z Gdynią, to trzeba być konsekwentnym. Zaznaczył, że Kwiatkowski nie wikłał się w bieżące spory polityczne, że dla niego nadrzędną sprawą była gospodarka II RP, realizacja konkretnych projektów.

Wnuczka Kwiatkowskiego z kolei zaznaczyła: – Dziadek umiał zarażać swym entuzjazmem, umiał tworzyć zespoły fachowców, którzy opracowywali jego koncepcję drobiazgowo. To były inwestycje trafione, które często służą do dziś.

Powojenne losy

Reklama

W 1939 r. wicepremier opuścił Polskę – był internowany w Rumunii, ale po wojnie wrócił do ojczyzny. – Dziadek zajął się koordynacją prac nad odzyskanym przez Polskę Wybrzeżem, gdzie wszystko było w ruinie – opowiada wnuczka. Przypomina, że były obawy, także na arenie międzynarodowej, czy nasz kraj będzie w stanie je zagospodarować i poradzić sobie z polityką morską. Podkreśla: – Uznano, że najlepszym rozwiązaniem będzie sprowadzenie do Polski mego dziadka, który przyjął posadę kierownika Delegatury Rządu ds. Odbudowy Wybrzeża oraz przewodniczącego Komisji Planu Rozbudowy Trójmiasta.

Z tym okresem wiąże się jej miłe wspomnienie z portu w Gdyni: – Pamiętam, że szliśmy z dziadkiem nabrzeżem, gdzie stał statek, który przypłynął z darami misji UNRRA. Nagle gdzieś tam wysoko zobaczyłam, po raz pierwszy, czarnoskórego człowieka. On coś do nas krzyczał i coś rzucił. To była pomarańcza, którą dziadek złapał. Pierwsza w życiu pomarańcza! Do dziś pamiętam jej zapach (uśmiech).

Pani Julita przyznaje, że w tamtym czasie Eugeniusz Kwiatkowski był bardzo zapracowanym człowiekiem, ale gdy wracał wieczorem, stawał się dziadkiem, opowiadał wnukom bajkę, którą tworzył na poczekaniu. – To była historia o księżniczce Julietcie i dzielnym rycerzu Il Jacko, a mój brat miał na imię Jacek – wspomina. Dodaje, że kolejne odcinki kończyły się w emocjonującym miejscu akcji. – Co ciekawe, w przygodach bohaterów odkrywaliśmy różne nasze psoty. Dla mnie to było zastanawiające, że dziadka nie ma w domu, ale o wszystkim wie. I to nas motywowało, żeby być uważnym w tym, co się robi, bo potem w tych bajkach wszystko wychodziło i mogło nas nawet zawstydzić (uśmiech).

Godność

Reklama

W 1948 r. Eugeniusz Kwiatkowski został odsunięty od działalności publicznej z administracyjnym zakazem pobytu na Wybrzeżu. Wnuczka wspomina, że w Gdyni nadal mieszkała prababcia, która zmarła w 1951 r. Wyznaje: – Aby uczestniczyć w pogrzebie swej mamy, dziadek musiał się starać o zgodę władz i przyznanie jednodniowej przepustki.

Gdy pytam, jak Eugeniusz Kwiatkowski zniósł szykany w powojennej rzeczywistości, dr Maciejewicz-Ryś odpowiada: – Dziadek nie narzekał, a przecież miał powody. Po trudzie, który włożył chociażby w odbudowę Wybrzeża po II wojnie światowej, w wieku 59 lat został pozbawiony możliwości jakiejkolwiek pracy. Na początku lat 50. XX wieku odebrano mu bezprawnie niewielki majątek ziemski w Owczarach pod Krakowem. Miał ogromną wiedzę, doświadczenie, ale wszystko to okazało się bez znaczenia. Próbowano z niego zrobić szpiega. Do 75. roku życia był inwigilowany. Zabroniono mu wykładów dla studentów. Ale nawet w tak trudnych warunkach potrafił zachować godność, nigdy nie stał się zgorzkniały. By poprawić byt swej rodziny, zaczął pisać książki chemiczne... Uśmiechając się, wnuczka dodaje, że gdy studiowała, dziadek wypłacał jej stypendium w wysokości 300 zł.

Pół wieku po śmierci Eugeniusza Kwiatkowskiego przy jego grobie zebrali się przedstawiciele instytucji, organizacji, które starają się historię wielkiego Polaka, jego dokonania, jego postawę przypominać kolejnym pokoleniom. – Warto czasem wracać do dokonań mego dziadka – przekonuje wnuczka. Zauważa, że można się zastanowić, jak to było możliwe, że tyle jego dobrych inwestycji służy do dziś. I dodaje: – Może przeanalizowanie jego działalności by się nam przydało, żebyśmy zobaczyli, jak to się robi, że można w krótkim czasie zostawić po sobie tyle bardzo potrzebnych i takich perspektywicznie dobrze przygotowanych inwestycji.

Spotkanie przy grobie twórcy Gdyni to część dużego projektu upamiętniającego 50. rocznicę śmierci Eugeniusza Kwiatkowskiego, realizowanego przez Fundację Rodzina Rodła. Pomysłodawcą wydarzeń, w tym prezentacji filmu dokumentalnego pt. Eugeniusz Kwiatkowski. Mąż stanu, jest prezes zarządu organizacji Tadeusz Szczyrbak (szczegóły na: rodzinarodla.org).

2024-09-03 13:19

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Helena Kmieć. Dziewczyna, która stała się wzorem

2026-01-24 09:58

[ TEMATY ]

Helena Kmieć

Fundacja Heleny Kmieć

24 stycznia przypada dziewiąta rocznica śmierci, tragicznej śmierci Heleny Kmieć, służebnicy Bożej. W rozmowie z ks. Łukaszem Aniołem SDS, duszpasterzem Wolontariatu Misyjnego "Salvator" przybliżamy osobę tej młodej wolontariuszki misyjnej, a także rozmawiamy o tym, jak staje się ona wzorem do naśladowania na młodych ludzi.

Helena Kmieć pochodziła z Libiąża, mieście w Małopolsce, ale sympatyzowała z Ruchem Młodzieży Salwatoriańskiej i była zaangażowana w działania Wolontariatu Misyjnego "Salwator". - W 2012 roku nawiązała ona z nami kontakt i stała się wolontariuszką naszego wolontariatu misyjnego. Pomimo swojego młodego wieku, była osobą bardzo ambitną, pracowitą, zaangażowaną, a przede wszystkim była głęboko wierząca. Angażując się w nasz wolontariat postanowiła wyjechać na wolontariat do Boliwii - podkreśla ks. Anioła, przywołując tragiczny moment śmierci młodej misjonarki. - Była tam bardzo krótko, dopiero, co rozpoczęła swoją posługę misyjną. 24 stycznia 2017 roku dwóch napastników weszło do ochronki, gdzie posługiwała Helena. Jeden z nich zaatakował ją nożem, zadając jej 14 ciosów nożem.
CZYTAJ DALEJ

Rozważania na niedzielę: Odnaleziono zaginiony obraz w naszej parafii

2026-01-23 10:29

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Mat.prasowy

W minionym tygodniu w naszej diecezji odnaleziono poszukiwany od 80 lat - obraz Józefa Mehoffera. Wisiał… w miejscu, którego nikt by nie podejrzewał. I kiedy na niego patrzę, widzę coś więcej niż historię sztuki. Widzę Ewangelię.

Na płótnie: Powstanie Warszawskie, mrok, cierpienie i dramat. A jednak – snop światła, Archanioł Michał i znak, że ostatnie słowo należy do Boga. I dokładnie o tym jest dzisiejsza Ewangelia: Jezus nie wybiera bezpiecznych dróg. Idzie do ziemi Zabulona i Neftalego – do miejsca najbardziej napiętego, poranionego, pogmatwanego. Bo On zawsze wchodzi w to, co w nas najsłabsze.
CZYTAJ DALEJ

Łódź: Mariawicka Msza święta o jedność Kościoła

2026-01-24 11:43

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Nabożeństwo Ekumeniczne w Kościele Starokatolików Mariawitów w Łodzi

Nabożeństwo Ekumeniczne w Kościele Starokatolików Mariawitów w Łodzi

W kolejnym dniu ekumenicznej modlitwy o jedność Kościoła liturgię celebrowano w Starokatolickim Kościele Mariawitów pw. św. Franciszka z Asyżu w Łodzi. Mszy świętej w rycie trydenckim (w języku polskim) przewodniczył duchowny mariawicki - brat kapłan Szczepan Orzechowski, proboszcz parafii w Dobrej.

W liturgii udział wzięli przedstawiciele bratnich Kościołów Chrześcijańskich zrzeszonych w łódzkim Oddziale Polskiej Rady Ekumenicznej oraz duchowni Kościoła Katolickiego, wśród nich bp Zbigniew Wołkowicz - administrator Archidiecezji Łódzkiej. 
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję