Reklama

Franciszek

Głos spoza chóru

Czy stawiając zarzuty Franciszkowi, nie wyrażamy skrytych pragnień, by papież choć na chwilę przestał być papieżem, a więc „budowniczym mostów”?

Niedziela Ogólnopolska 11/2023, str. 8-11

[ TEMATY ]

papież Franciszek

Grzegorz Gałązka

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kilka tygodni temu poproszono mnie, bym odniósł się do „trudności”, które wysuwane są wobec papieża Franciszka w części środowisk kościelnych. Podjąłem się zadania, choć nie mam do tego jakiegoś formalnego tytułu. Zdałem sobie jednak sprawę, że obrona papieża, każdego (!) papieża, jest poniekąd wewnętrznym obowiązkiem każdego jezuity, co wynika z historii, ale i reguł zakonu, do którego od ponad 40 lat przynależę. Jest i druga racja, może ważniejsza, która wynika z duchowości ignacjańskiej. Jedną z najważniejszych zasad, którymi kierował się założyciel jezuitów, a którymi sformułował już na początku swej książki Ćwiczenia duchowne, jest tzw. praesupponendum, a więc podstawowe założenie, którym powinno się kierować, gdy dokonuje się oceny wypowiedzi, poglądów i postaw drugiego człowieka. W numerze 22. Ćwiczeń duchownych św. Ignacego Loyoli czytamy: „(...) każdy dobry chrześcijanin powinien chętniej ocalić zdanie bliźniego niż je potępić”.

Z taką więc podstawową życzliwością, do której zachęcam, a która jest przeciwieństwem podejrzliwości czy jawnie okazywanej bądź zawoalowanej nieufności, zapraszam do zmierzenia się z „trudnościami” formułowanymi w stosunku do obecnego papieża.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

„Kim jestem, żeby oceniać?”. Stosunek Franciszka do środowiska LGBT

Reklama

Pierwsza mocna krytyka Ojca Świętego Franciszka pojawiła się już po kilku miesiącach od jego wyboru na Stolicę Piotrową. Dotyczyła jego wypowiedzi, a właściwie jednego zdania, które nowy papież wypowiedział w trakcie konferencji prasowej w drodze powrotnej z Brazylii do Rzymu. Konferencje takie odbywają się podczas każdej pielgrzymki. Dziennikarze reprezentujący największe media światowe mogą zadawać papieżowi niczym nieskrępowane pytania, niekoniecznie dotyczące kończącej się właśnie podróży. Ostatnie pytanie zadała papieżowi brazylijska dziennikarka Ilze Scamparini. Zapytała Ojca Świętego o szeroko nagłośnioną wtedy w mediach sytuację jednego z włoskich prałatów zamieszkałych w Watykanie, któremu zarzucono homoseksualizm. Franciszek odpowiedział wówczas, że zlecił w tej sprawie przewidywane prawem kościelnym dochodzenie, w trakcie którego nie potwierdzono wysuniętych zarzutów. Dziennikarka jednak nadal dopytywała papieża o jego ogólny stosunek do osób deklarujących swój homoseksualizm. I w tym właśnie kontekście Franciszek przyznał: „A jeśli (nawet) ktoś jest homoseksualistą, a poszukuje Pana Boga i ma dobrą wolę – kimże ja jestem, aby go osądzać?”.

Papież powołał się tu na nauczanie zawarte w wydanym za pontyfikatu Jana Pawła II Katechizmie Kościoła Katolickiego, w którym czytamy: „Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji” (KKK 2358). Warto też dodać, że we wspomnianej wypowiedzi Franciszek w zdecydowanych słowach potępił wszelki rodzaj propagandy i lobbingu na rzecz homoseksualizmu.

Obecny papież nigdy nie krył swojego życzliwego stosunku do ludzi, z którymi się spotyka, w tym do osób homoseksualnych i innych, które deklarują się jako „nieheteronormatywne” (LGBTQ). Chodzi tu o konkretnych ludzi, nie o propagowaną ideologię, którą Ojciec Święty wielokrotnie wprost krytykował. Przejawem zrozumienia sytuacji tych osób jest choćby pisemny miniwywiad, którego Franciszek udzielił amerykańskiemu portalowi internetowemu Outreach. Warto przytoczyć go w całości.

Papież napisał: „Odnośnie do zadanych przez was pytań przychodzą mi na myśl bardzo proste odpowiedzi:

Pytanie: Co najważniejszego powinny wiedzieć osoby LGBT o Panu Bogu?

Reklama

Odpowiedź: Bóg jest Ojcem i nie odrzuca żadnego ze swych dzieci. «Stylem» działania Boga są: bliskość, miłosierdzie i czułość. Idąc tą drogą, znajdziecie Boga.

P.: Co najważniejszego osoby LGBT powinny wiedzieć o Kościele?

O.: Chciałbym, by przeczytały księgę Dziejów Apostolskich. Tam znajdą obraz żywego Kościoła.

P.: Co powiedziałby Ojciec Święty katolikowi LGBT, który spotkał się z odrzuceniem ze strony Kościoła?

O.: Chciałbym, żeby nie widział w tym odrzucenia «przez Kościół», ale odrzucenie ze strony «niektórych ludzi Kościoła». Kościół jest matką, która zwołuje i gromadzi wszystkie swoje dzieci. Weźmy np. przypowieść o zaproszeniu na ucztę: sprawiedliwych, grzeszników, bogatych, biednych dobrych i złych (Mt 22, 1-15; Łk 14, 15-24). Kościół «wyselekcjonowany», ludzi o «nieskazitelnej krwi» nie jest Świętą Matką Kościołem, ale raczej «sektą»”.

Dlaczego Franciszek nie chce nazwać Rosji agresorem?

Reklama

Prawdopodobnie nie da się uniknąć napięcia istniejącego między postrzeganiem wojny w Ukrainie przez papieża i przez samych Ukraińców, Polaków czy cały Zachód. Inną, bo bardziej powszechną perspektywę ma papież, a inną, bo bliższą, mają osoby bezpośrednio dotknięte już ponad rok trwającą wojną. Celowo piszę o „papieżu”, nie wymieniając Franciszka, bo jestem przekonany, że podobne spojrzenie na toczące się wojny mieli i inni współcześni papieże, ze św. Janem Pawłem II na czele. Papieże mają globalny ogląd sytuacji, my – bardziej regionalny. Kilka tygodni temu Ojciec Święty był w Afryce. W wielu krajach tego kontynentu od lat toczą się zapomniane wojny, o których kompletnie nie pamiętamy, nawet jeśli Franciszek już od samego początku swego pontyfikatu mówi o trwającej od lat „III wojnie światowej w kawałkach”. Tam też żyją i giną setki tysięcy ludzi. Gdy patrzy się z innej, szerszej perspektywy, która uwzględnia to, co się dzieje na całym świecie, nie sposób nie przyznać racji stwierdzeniu, że każda „wojna jest porażką polityki i ludzkości, haniebną kapitulacją, porażką w obliczu sił zła. (...) Każda wojna pozostawia świat w gorszej sytuacji, niż go zastała” (por. encyklika Fratelli tutti, 261).

Można, oczywiście, po raz kolejny domagać się od papieża, by jasno się opowiedział (jak gdyby dotychczas wielokrotnie tego nie czynił), po której jest stronie. Można ubolewać, że Franciszek do tej pory nie udał się do Kijowa, dokąd przybyło już tylu innych przywódców, którzy udokumentowali swój pobyt zdjęciem z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. To normalne, że przyjazd do ogarniętej rosyjską agresją Ukrainy jest dziś poniekąd przepustką do salonów „wolnego świata”.

Reklama

Czy jednak, domagając się tego wszystkiego również od Franciszka, nie wyrażamy skrytych pragnień, by papież choć na chwilę przestał być papieżem, a więc „budowniczym mostów”, a stał się jednym z wielkich politycznych liderów naszej pogmatwanej rzeczywistości? Kto wie, czy niejeden krytyk, który domaga się od Ojca Świętego wyraźniejszych słów, czynów czy gestów, nie wyraża tym samym swego cichego podziwu dla patriarchy moskiewskiego Cyryla, który nie tylko jasno popiera wojnę, ale też fotografuje się z prezydentem Putinem i razem z nim usprawiedliwia agresję na Ukrainę degeneracją Zachodu i walką o czystość obyczajów. Bo zdaniem zwierzchnika rosyjskiego prawosławia: „Przyczyną inwazji na Ukrainę są zachodnie wartości, w tym także parady społeczności LGBT+. Wojna toczy się o to, po której stronie Boga stanie ludzkość”. Tymczasem Franciszek nie chce być utożsamiany z „kapelanem Zachodu” i zarzuca Cyrylowi, że ten stał się „akolitą władzy na Kremlu”.

Stolicy Świętej w żaden sposób nie są i nie mogą być obojętne losy ludzi w ogarniętej agresją rosyjską Ukrainie. Franciszek okazuje to w bardzo konkretny sposób: organizuje transporty humanitarne, posyła do Ukrainy swoich najbliższych współpracowników (kard. Konrada Krajewskiego, kard. Michaela Czerny’ego, sekretarza stanu kard. Pietro Parolina i innych), by w jego imieniu okazywali bliskość i solidarność z ofiarami trwającej już ponad rok wojny, której, jak na razie, rychłego zakończenia nic nie zwiastuje. Dzięki wysiłkom Stolicy Apostolskiej kilkakrotnie dochodziło już do wymiany jeńców.

„Bergoglio, w porównaniu z dominującą komunikacją instytucjonalną, jest «głosem spoza chóru»” – napisał znany włoski dziennikarz Marco Politi. Jest to głos papieża (to już dodaję od siebie), który – na przekór wszystkiemu – nie chce przestać być „budowniczym mostów”.

Synod o synodalności – nadzieja czy zagrożenie?

Reklama

Dla Franciszka Kościół to przede wszystkim lud Boży będący w drodze. Ta soborowa wizja nie ma nic wspólnego z wizją Kościoła statycznego, stojącego w miejscu, ospałego. „Kościół nie może być muzeum, które jest oddalone od potrzeb ludzi i ich nie rozumie” – podkreśla papież. Franciszek nie boi się zmian, bo głęboko wierzy w obecność Chrystusa Zmartwychwstałego w Kościele tu i teraz. To On prowadzi Kościół po drogach, po których dziś idą ludzie, a nie po zarosłych szlakach dostojnej historii. W świecie, w którym dużo się mówi, a mało się słucha, nadszedł czas na wsłuchanie się w to, co Bóg mówi do nas dziś, tu i teraz, a nie ograniczanie się do przekazu tego, co powiedział „niegdyś”. To, oczywiście, wymaga rozwagi, spokoju, rozeznania, ale przede wszystkim odwagi. Kościół nieraz w swojej historii wykazywał zdumiewającą odwagę w przecieraniu szlaków, którymi wcześniej nie szedł, i odkrywaniu nowych, ogromnych przestrzeni dla głoszenia orędzia Ewangelii. Bo czyż już opisany w Dziejach Apostolskich sobór jerozolimski nie był takim właśnie nieoczekiwanym odkryciem?

Słowo „synod” pochodzi z greckiego syn-hodos, co oznacza „ta sama droga” lub „ta sama ścieżka”. Czym jest zatem synodalność? Synodalność jest pewnym „stylem życia” Kościoła, w którym „liczy się” głos każdego chrześcijanina obdarzonego godnością „dziecka Bożego”.

Sekretarz generalny synodu – maltański kardynał Mario Grech apeluje: „Nie bójcie się mówić. Nie bójcie się słuchać, podejmować wysiłku, by przyjąć i zrozumieć innych. A także nie bójcie się zmieniać zdania na podstawie tego, co słyszycie”. A wyznaczony przez papieża Franciszka na relatora generalnego synodu luksemburski kardynał Jean-Claude Hollerich mówi: „Kościół to lud Boży idący przez dzieje wraz z Chrystusem. W tej podróży niektórzy idą szybciej, inni wolniej, jedni wędrują po prawej, inni po lewej stronie. I nie ma w tym nic niezwykłego. Najpewniejsze jest, że wszyscy są wpatrzeni w Jezusa. I jeśli tak czynisz, to szybko uświadamiasz sobie, że idąc po prawej stronie drogi i patrząc na Jezusa, dostrzegasz jednocześnie tych po lewej stronie i odwrotnie”.

A zatem: synod o synodalności powinien budzić nadzieje czy obawy? Jest szansą czy zagrożeniem? Sądzę, że odpowiedzi na tak postawione pytanie każdy musi udzielić sobie sam. Odpowiedź ta będzie wyrastała z naszych lęków albo śmiałości, zakorzenienia swych nadziei w Bogu albo w wypracowanych przez wieki strukturach, zabezpieczeniach, a czasem i przywilejach. Synod to „wspólna droga”. Czy można przestać iść tą drogą, zatrzymać się na niej, zawrócić z niej? Można. Ale czy wtedy dotrze się do jej celu?

2023-03-07 14:36

Oceń: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pożegnanie papieża Franciszka

Niedziela legnicka 19/2025, str. I

[ TEMATY ]

papież Franciszek

Pielgrzymi z Bolesławca

Pielgrzymi z Bolesławca osobiście pożegnali papieża

Pielgrzymi z Bolesławca osobiście pożegnali papieża

Dziękujemy Panu za niezliczone dary, których udzielił chrześcijańskiemu ludowi poprzez swojego sługę, papieża Franciszka, i błagamy, aby w swym miłosierdziu i łagodności dał mu wieczne mieszkanie w królestwie niebieskim – tymi słowami modlił się kard. Kevin Farrell na rozpoczęcie obrzędu przeniesienia ciała zmarłego Ojca Świętego z kaplicy Domu św. Marty do bazyliki św. Piotra.

Ciało zmarłego papieża zostało wystawione w bazylice św. Piotra. Tłumy wiernych z całego świata oddawały hołd następcy św. Piotra. Wśród nich byli także Polacy i nasi diecezjanie. Z Karpacza do Rzymu pojechał ks. Paweł Oskwarek, który podzielił się zdjęciami z pożegnania papieża Franciszka. Ks. Paweł podkreśla, że była to decyzja spontaniczna. – Wielokrotnie odwiedzałem Rzym, który zwłaszcza w roku jubileuszu przyciąga dziesiątki tysięcy pielgrzymów. Tutaj czuje się bogactwo historii, tutaj doświadcza się łask Bożych. Miałem szczęście być w bazylice św. Piotra, gdzie mogłem pożegnać papieża Franciszka. Nieprzebrane tłumy ludzi ze wszystkich stron świata. Pielgrzymi w ciszy oczekujący w kolejce, modlący się na różańcach. To pokazuje i uświadamia powszechność Kościoła katolickiego – stwierdza.
CZYTAJ DALEJ

USA: czy Coca-Cola dyskryminuje imię Jezusa na swoich spersonalizowanych puszkach?

2026-08-08 17:32

[ TEMATY ]

coca‑cola

pixabay.com

Czy puszka Coca-Coli z napisem „Szatan jest Królem” może przejść przez filtr marki, podczas gdy „Jezus jest Królem” jest natychmiast odrzucany? Ta zaskakująca kontrowersja rozpala obecnie amerykańskie media społecznościowe i wiele innych mediów za Atlantykiem. Sprawa nabrała nowego wymiaru 6 i 7 sierpnia, po udostępnieniu testów konfiguratora oferowanego przez Coca-Colę amerykańskim konsumentom, umożliwiającego personalizację puszek.

6 sierpnia „The Daily Wire” poinformował o kilku szczególnie niepokojących testach: według doniesień medialnych, frazy: „Allah jest Królem” i „Szatan jest Królem” mogły przejść przez pierwszy filtr na stronie internetowej, natomiast hasło „Jezus jest Królem” zostało odrzucone. Inne odniesienia do chrześcijaństwa spotkał ten sam los: „Trójca Święta”, „Maryja Dziewica” i „Duch Święty” zostały zablokowane. Co jeszcze bardziej zaskakujące, antychrześcijańskie frazy, takie jak: „Jezus jest zły” przeszły pierwszy etap weryfikacji.
CZYTAJ DALEJ

Dzieci ze Strefy Gazy kandydatem do Pokojowej Nagrody Nobla?

2026-08-10 07:10

[ TEMATY ]

strefa gazy

Adobe Stock

„Przyznanie dzieciom z Gazy Pokojowej Nagrody Nobla oznaczałoby przywrócenie wartości słowu «pokój»” - podkreśla ojciec Ibrahim Faltas. Franciszkanin odpowiedzialny za szkoły w Kustodii Ziemi Świętej odniósł się w ten sposób do promowanej we Włoszech akcji, której celem jest zbieranie podpisów pod tą zbiorową kandydaturą.

Inicjatywę wspiera dziennik włoskiego episkopatu, przypominając, że najmłodsi pozostają pierwszymi ofiarami konfliktu w Strefie Gazy. „300 dzieci zabitych w ciągu 300 dni. Jedno dziennie od października 2025 r., w okresie, który miał być czasem zawieszenia walk. A jednak w Gazie dzieci wciąż umierają” - czytamy w „Avvenire”. Dziennik podkreśla, że ci, którzy na co dzień stawiają czoło niedożywieniu, chorobom wynikającym m.in. z picia brudnej wody i brakowi opieki medycznej, „wciąż czekają na koniec przemocy, który im obiecano”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję