Reklama

Człowiek trzech stuleci

17 maja obchodziliśmy Dzień Pamięci, 18 maja minęła rocznica bitwy pod Monte Cassino. Przy okazji tych dat chcemy przedstawić sylwetkę człowieka, którego znaczna część życia upłynęła na walce o wolność Polski.

Niedziela w Chicago 24/2003

Andrzej Filipowski na 104 lata

Andrzej Filipowski na 104 lata

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Andrzej Filipowski urodził się w 1899 r. w Jarzmowicach. Kiedy nadszedł rok 1919, dwudziestoletni podówczas młodzieniec, zaciągnął się ochotniczo do 4 pp Legionów w Kielcach, aby po przeszkoleniu trafić do 46 pp Strzelców Kresowych w Samborze. Stąd w lutym 1920 r. wyjechał na front. Z bolszewikami walczy nad rzeką Niemen i Berezyną, a także pod Warszawą.
Bitwę o Warszawę wspomina tak: "Chyba wszyscy walczący mieli świadomość, że dokonał się cud. Tylu wspaniałych żołnierzy zginęło, pamiętam szczególnie postać ks. Brzóski, którego wszyscy szanowali i podziwiali. Dla nas był niemal świętym.
Po podpisaniu rozejmu kończącego wojnę polsko-bolszewicką, Andrzej Filipowski z żołnierza stał się cywilem. Osiadł w Sosnowcu i pracował jako szewc. Założył rodzinę. W dniu wybuchu II wojny światowej miał czworo dzieci. Duch walki był jednak zbyt silny. W marcu 1940 r. postanowił zaciągnąć się do Armii Polskiej, którą we Francji tworzył gen. Władysław Sikorski. Chciał przez kolejne granice dostać się do Włoch i Francji. Niestety, na skutek donosu został aresztowany przez żołnierzy radzieckich. Najpierw przewieźli go do Lwowa. Po licznych przesłuchaniach, bydlęcymi wagonami odtransportowano go przez Archangielsk do Workuty. Na miejscu został skazany bezterminowo na ciężką pracę. Dziś mówi, że przeżył to piekło tylko dzięki sile wiary i duszy żołnierza. Przypłacił pobyt tam własnym zdrowiem. Na mocy porozumienia gen. Sikorskiego z władzami ZSRR ogłoszono amnestię. Dzięki jej postanowieniom, w grudniu 1941 r. Andrzej Filipowski opuścić Workutę i następnie wstąpił do tworzonej na terytorium Związku Radzieckiego przez gen. Andersa, Armii Polskiej. Wraz z II Korpusem gen. Andersa, 27 marca wypłynął z portu Krasnowock. Trasa wędrówki wiodła przez Bliski Wschód: Jerozolimę, Syrię, Iran i Palestynę. Gdy nastąpiła zmiana dowództwa, został Polakiem walczącym pod zwierzchnictwem brytyjskim. W grudniu 1943 r. dostał się do Włoch, do portu Taranto. "Byłem w 3 Dywizji Strzelców Karpackich 1 Baonie 4 Kompanii. Biliśmy się na rzeką Sangro, pod Monte Cassino - gdzie zostałem ranny, w Ankonie i ostatnie walki w kwietniu 1945 r., w Bolonii. Po tych walkach zostałem mianowany starszym sierżantem".
Jako żołnierz Andersa do Polski Andrzej Filipowski wrócić nie mógł. Czekało go w Ojczyźnie najmniej więzienie. Najpierw wyjechał do Anglii. Po kilku latach zamieszkał w USA. Trafił tam w 1950 r. i mieszkał przez 15 lat. W tym czasie w Polsce umarła pierwsza żona. Po pewnym czasie Filipowski ożenił się z Włoszką i w 1965 r. wyjechał do Italii.
Na początku lat 90. pan Andrzej postanowił zakończyć swą tułaczkę po świecie i osiadł w Polsce. Dziś wraz z córką Krystyną mieszka w Myszkowie. Swej ostatniej decyzji nie żałuje, choć nie wszystko jest tak, jak się spodziewał.
Los Andrzeja Filipowskiego to życiorys, jakich wśród ludzi tamtego czasu wiele. Jego niezwykłość polega na tym, że to właśnie jemu dał Pan Bóg łaskę 104 lat życia i to on może dziś świadczyć jak wiele kosztowała naszą Ojczyznę wolność i jak nikczemnie nią handlowano. Andrzej Filipowaki jest niezwykłym świadkiem historii, bo jest człowiekiem trzech wieków. Urodzony w wieku XIX, dojrzałość przeżył w XX, a jesień życia obecnie, w XXI. Jest też obywatelem świata. W sercu Polak miał jeszcze dwie ojczyzny: Stany Zjednoczone i Włochy. Nigdy jednak nie zapomniał o kraju ojców. Zawsze pomagał swym rodakom, wspierał ich na obczyźnie i do dziś są mu za to wdzięczni. Wielu pozostawionych za granicą nadal ciepło go wspomina.
Andrzej Filipowski do dziś dnia bacznie śledzi wszystko co w Polsce się dzieje. Jest doskonale zorientowany w sytuacji politycznej i gospodarczej. W rozmowie ze mną wyznał, że nie bardzo mu się dzisiejsza Polska podoba. Woli myśleć o niej takiej, o jaką walczył, jaką wymarzył ze swymi towarzyszami broni spod Monte Cassino. Boleje, że nie potrafimy jako naród wybić się na samodzielność.
"Pan Bóg wywyższył nasz naród dając światu Papieża Polaka. Tak smutno patrzeć, że nie umiemy korzystać z Jego nauki. Mamy obowiązek tłumaczyć światu przesłanie Jana Pawła II, który woła o przywrócenie praw Boskich. Nie wiem czy ta Europa, która łaskawie chce nas do siebie przyjąć, jest wobec Polski uczciwa. Moje doświadczenia, doświadczenia żołnierza, którego zdradzono w 1939 r. i 1945 r. nie są najlepsze. Może się mylę, ale sądząc po tym, jak wiele zła jest również wśród polskich polityków, jak kraj jest okradany i niszczony, nie mogę inaczej wnioskować".
Słów 104 letniego weterana dwóch wojen światowych komentować nie wypada. Pozostaje więc zostawić je pod Państwa rozwagę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Królowej

[ TEMATY ]

Matka Boża

Adobe Stock

Wspomnienie Maryi Królowej zostało wprowadzone do kalendarza liturgicznego przez papieża Piusa XII encykliką Ad caeli Reginam (Do Królowej niebios), wydaną 11 października 1954 r., w setną rocznicę ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Maryi.

Już w czasie Soboru Watykańskiego I w roku 1869 biskupi francuscy i hiszpańscy prosili o to święto. Pierwszy Krajowy Kongres Maryjny w Lyonie (1900) prośbę tę ponowił. Uczyniły to również międzynarodowe kongresy maryjne odbyte we Fryburgu (1902) i w Einsiedeln (1904). Od roku 1923 wyłonił się specjalny ruch pro regalitate Mariæ. Początkowo wspomnienie Maryi Królowej obchodzone było w dniu 31 maja, ale w wyniku posoborowej reformy kalendarza liturgicznego przesunięto je na oktawę uroczystości Wniebowzięcia Maryi - 22 sierpnia. To właśnie wydarzenie ukoronowania Maryi wspominamy w piątej tajemnicy chwalebnej różańca.
CZYTAJ DALEJ

Które przykazanie w Prawie jest największe?

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

adobe.stock.pl

Wizja doliny wysuszonych kości należy do czasu po roku 587, gdy Izrael utracił ziemię, świątynię, króla i - jak sam mówi - nadzieję. Bóg cytuje tę skargę dosłownie: „wyschły kości nasze, minęła nadzieja nasza, już po nas”. Prorok zostaje postawiony pośrodku doliny pełnej kości „bardzo wyschłych” - śmierć dawna i dopełniona hańbą braku pogrzebu, który w Izraelu oznaczał zerwanie więzi z ziemią ojców i pamięcią wspólnoty. Na pytanie: „synu człowieczy, czy kości te powrócą znowu do życia?” Ezechiel nie odpowiada ani „tak”, ani „nie”: „Panie Boże, Ty to wiesz” - pokora, która oddaje sprawę Temu, kto jedyny zna drogę ze śmierci do życia. Ożywienie dokonuje się dwustopniowo, według wzorca stworzenia człowieka z Rdz 2,7: najpierw prorokowanie do kości - zbliżają się z trzaskiem, pokrywają ścięgnami, ciałem i skórą, „ale ducha w nich nie było”; potem prorokowanie do ducha. Cała scena gra wieloznacznością hebrajskiego rûaḥ, które w tych czternastu wersetach oznacza kolejno wiatr, strony świata („od czterech wiatrów”), tchnienie i Ducha Bożego - jedno słowo spina meteorologię, anatomię i pneumatologię, bo życie na każdym poziomie jest darem tego samego Boga. Wyjaśnienie wskazuje pierwszy sens: kości to „cały dom Izraela”, otwarcie grobów to wyprowadzenie z wygnania. Lecz obrazy sięgnęły dalej, niż sięgała odbudowa polityczna - judaizm i chrześcijaństwo odczytały w nich zapowiedź zmartwychwstania umarłych; freski synagogi w Dura Europos z III wieku ilustrują tę wizję właśnie tak, a liturgia Kościoła czyta ją w wigilię Zesłania Ducha Świętego. Ireneusz sięgał po nią w obronie zmartwychwstania ciała: skoro Bóg na początku ulepił człowieka z prochu, może też ożywić wyschłe kości - ciało jest Jego dziełem, nie przeszkodą. Refren „i poznacie, że Ja jestem Pan” mówi o poznaniu przez doświadczenie: lud, który uważa się za martwy, pozna Boga po tym, że żyje.
CZYTAJ DALEJ

Abp Józef Kupny spotkał się z klerykami na wakacjach

2026-08-21 20:56

FB MWSD Wrocław

Abp Józef Kupny wraz z księżmi przełożonymi i alumnami MWSD we Wrocławiu

Abp Józef Kupny wraz z księżmi przełożonymi i alumnami MWSD we Wrocławiu

Na zakończenie wakacyjnego dnia skupienia w Metropolitalnym Wyższym Seminarium Duchownym we Wrocławiu kleryków odwiedził abp Józef Kupny. Przekazał wspólnocie neogotycki kielich z wizerunkami m.in. bł. Emila Szramka i bł. Józefa Czempiela.

Wakacyjny dzień skupienia rozpoczął się dzień wcześniej i był dla kleryków okazją do wyciszenia oraz duchowego przygotowania do kolejnego etapu formacji. Alumni zatrzymali się nad swoim powołaniem i relacją z Chrystusem. Na zakończenie dnia skupienia wspólnotę odwiedził metropolita wrocławski abp Józef Kupny. Spotkanie miało nieformalny charakter. Zamiast uroczystego przemówienia była rozmowa przy kawie w seminaryjnej kawiarence. – Myślę, że dla kleryków ważne było to, że arcybiskup chciał właśnie tego dnia być ze wspólnotą seminaryjną – powiedział ks. dr Michał Mraczek, rektor MWSD we Wrocławiu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję