Reklama

Wiadomości

Ukraińcy wygrają tę wojnę

Jeśli przez zwycięstwo rozumiemy obronę granic państwa, zachowanie integralności kulturowej, językowej, niezawisłości politycznej i ochronę obywateli – wygrają.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Rosjanie zostaną wypchnięci do granic dotychczasowej Rosji w ciągu pół roku – wynika z analizy specjalisty lwowskiej uczelni wojskowej. Jego nazwiska nie wolno mi podać. Wczesną wiosną stwierdził, że w czerwcu na Ukrainę wjadą muzealne czołgi. Z początkiem miesiąca Ukraińcy zdobyli na Rosjanach pierwsze egzemplarze T-64 (z lat 60.!). Potem miało brakować bomb. I oto latem z nieba zaczęły lecieć obiekty muzealne. Najstarszy niewybuch, zbadany przez ekspertów, został wyprodukowany w 1932 r.!

Dziś analizy obejmują braki luf – wszak działo musi mieć po wystrzeleniu partii pocisków wymienioną lufę, która się odkształca. A luf brak. Samoloty, pozornie nowoczesne, są zaledwie przemalowanymi starymi modelami. Armia z papieru...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Czy tylko dlatego Rosja musi przegrać?

Zderzenie mocarstw

Reklama

W ciągu ostatniego stulecia konflikt zbrojny, w który włączała się jedna z potęg militarnych, siłą rzeczy przeistaczał się w próbę sił między USA a ZSRR (i późniejszą Rosją). Gdy ci ostatni wkroczyli do Afganistanu, Amerykanie rozpoczęli akcję dostarczania mudżahedinom broni i wysyłania doradców. Rosjanie przegrali. Gdy USA wkroczyły do Wietnamu, Związek Radziecki podjął wielki trud wspierania Wietkongu. Skutecznie – Amerykanie musieli się ewakuować. Amerykańska wojna w Zatoce także była starciem nowoczesnego, wręcz eksperymentalnego uzbrojenia amerykańskiego z tym, co Saddamowi Husajnowi raczyli sprzedać Rosjanie. Efekt był druzgocący.

W tej chwili na linii Dniepru toczy się bój rdzewiejących kałasznikowów z ultranowoczesnymi wyrzutniami i dronami sterowanymi via satelita. Nie zdziwiłbym się, gdyby za ich sterami siedzieli w Waszyngtonie doskonale wyszkoleni operatorzy. Liczebność armii rosyjskiej nie ma tu w zasadzie znaczenia.

Postawa żołnierzy

Mimo rozwoju technologii wciąż jednak liczy się czynnik ludzki. Ktoś nią przecież zarządza. Ktoś ryzykuje życiem, by obsługiwać czołg, wyrzutnię, ciężarówkę, pociągać za spust karabinu.

Ukraińcy, którzy w ciągu ostatnich 3 dekad stworzyli zrąb społeczeństwa obywatelskiego, świadomie i z poświęceniem bronią swoich domów, niezależności i praw obywatelskich. Znają cel i się z nim identyfikują.

Z drugiej strony mamy bezideowych żołnierzy, wygarniętych w zamian za kiepski żołd z Buriacji, Jakucji czy Czukotki. Kogo niby ci chłopcy mają bronić? Rosja Moskwy i Petersburga nie jest ich światem. To obcy twór kulturowy, wyimaginowana „prawdziwa Rosja”. Nie chcą za nią ginąć. Pojechali po łupy. Jeśli się uda – przeczekają, uciekną. Tylko poddawać się nie chcą, na zasadzie projekcji wzajemności wyobrażają sobie bowiem, że jako jeńcy będą poddani torturom, zostaną zamordowani.

Rdza i strach

Reklama

Dlaczego rosyjski sprzęt wojskowy okazuje się tak zawodny? Otóż – za sprawą samych Rosjan. Zacznijmy od dołu: żądny wódki i uciech żołnierz sprzedaje amunicję, części zamienne do samochodu, paliwo, noktowizor, buty... Nie przyzna się jednak zwierzchnikowi, że to uczynił – i w raportach wszystko jest w najlepszym porządku.

Żądny profitów kapitan sprzedaje samochody, systemy łączności, rakiety, czołgi albo ich silniki. Nie przyzna się jednak zwierzchnikowi, że to uczynił – i w raportach... wiadomo.

Generałowie mają na papierze doskonale wyposażoną i wyszkoloną armię. I taki jej stan pokazują Putinowi. A nawet jeśli sami tu i tam upłynnią jakiś okręt, też się nie przyznają.

Władimir Władimirowicz Putin pewną ręką sięga więc po telefon i ogłasza 2-tygodniową operację specjalną. Weryfikacja przychodzi szybko i nieubłaganie. Oparta na strachu wewnętrzna dezinformacja musi rodzić zatrute owoce.

Dwa światy

Rosja upada. Gospodarczo, moralnie, technologicznie. Przy czym chodzi nie o subiektywną ocenę postaw moralnych Rosjan, lecz o fakt, że od ćwierćwiecza niepodzielnie włada nią bezideowy łapówkarz, który za pomocą mediów hoduje absolutnie bezideowych pasożytów. Nam się należy, ja chcę, dawać mi tu! Miałem okazję spotkać się z odmianami tej postawy w Moskwie, Irkucku, Jakucku czy Pietropawłowsku Kamczackim.

Reklama

Cywilizacja opiera się na opowieściach. Spójnych, potrafiących odpowiedzieć na kluczowe wątpliwości i pytania o przyszłość. Z czasem upadła opowieść faszystowska, skompromitowała się ta komunistyczna. Dziś rdzewieć zaczyna opowieść liberalna, choć wydawało się, że z końcem XX wieku ona sama pozostała na ringu i będzie niepodzielnie władać światem. Do jej podstaw jednak – wolności obywatelskich, równouprawnienia i dostępu do informacji – przywiązane są kraje rozwinięte. Tego będą bronić i tę opowieść promować.

Tymczasem władca Rosji postanowił wskrzesić nie tyle Stalina, którego portret długo wisiał na ścianie jego pokoju, ile Piotra Wielkiego; porównuje swoje działania do podboju wybrzeża Bałtyku podczas wojny ze Szwecją w XVIII wieku. Aspiracje powrotu do granic z tamtych czasów – obejmujących przecież i pół Polski – nie milkną w jego wypowiedziach.

Agresja na Ukrainę stanowiła więc punkt zapalny światowego konfliktu ideologii imperialnej, carskiej, dyktatorskiej z liberalną, wolnościową, obywatelską.

Historyk Serhyj Syniuk, tłumacz literatury polskiej, dodaje:

„Oszust, który wszedł w posiadanie cudzego majątku i tytułu, stara się przede wszystkim wyeliminować tego, do którego tytuł i majątek zgodnie z prawem należały. Wojna rosyjsko-ukraińska nie jest wojną o zasoby czy terytorium. To jest wojna o tożsamość.

Spadkobiercom Złotej Ordy, którzy nazwali ją Rosją, zawsze stało kością w gardle istnienie jakiegokolwiek państwa ukraińskiego – bezpośredniego spadkobiercy Rusi Kijowskiej. Nawet jeśli było to marionetkowe Królestwo Galicji i Wołynia w ramach Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Dlatego podstawowym zadaniem dla Rosji była likwidacja państwa ukraińskiego.

Reklama

Rosja zawsze starała się dzielić z kimś odpowiedzialność za swoją agresję w Europie. Katarzyna II dzieliła Rzeczpospolitą z Prusami i Austrią, a oprócz armii sowieckiej do Czechosłowacji wkroczyły wojska większości krajów tzw. Układu Warszawskiego. I tym razem Rosjanie szczerze liczyli na powtórkę sytuacji z roku 1921, Rosja podzieliła Ukrainę z Polską, Rumunia po cichu zajęła Bukowinę, a Czechosłowacja Zakarpacie. Tym razem Rosjanom nie udało się pobrudzić krwią Ukraińców żadnego z europejskich sąsiadów Ukrainy. A poziom współpracy między Ukraińcami i Polakami mógł sięgnąć historycznego maksimum, przewyższając nawet czasy bitwy pod Orszą.

Dlatego w szerszym znaczeniu pytanie, czy Rosja przegra obecną wojnę z Ukrainą, nie jest już aktualne.

Rosja już tę wojnę przegrała”.

A atom?

Stare czołgi, mało amunicji – ale przecież Rosja dysponuje potencjałem nuklearnym! Ostatnio coraz częściej wspominają o tym i sam Putin, i jego poplecznicy, a media huczą o zagrożeniu. Czy grozi nam zatem światowy konflikt atomowy?

Jako analityk muszę odpowiedzieć uczciwie: tak. Grozi nam – od 60 lat. Ale dziś wojna atomowa jest mało realna.

Atom to straszak, wyciągany z szafy – głównie propagandowej – jako narzędzie negocjacji. To karta przetargowa, by stworzyć sytuację, w której Rosja na potrzeby wewnętrznego rynku informacji mogłaby ogłosić zwycięstwo polegające de facto na podkuleniu ogona, wycofaniu się z Ukrainy i łaskawym przyjęciu zniesienia embarga gospodarczego.

Właśnie dlatego, że tym krajem rządzą bezideowi łapówkarze, żądni władzy, pieniędzy i bezkarności, nie dojdzie do starcia nuklearnego. Rosja zdaje sobie sprawę, że technologicznie odstaje od Ameryki. Większość jej pocisków nie trafi w cel. Satelitarny system antyrakietowy USA strąci je do oceanu. Ale kontratak będzie oznaczał zagładę milionów Rosjan – co Putin by pewnie przebolał – i utratę wszystkiego, co ma dla niego znaczenie. Nawet jeśli przeżyje, zostanie odcięty od narkotyku władzy i nieskończonych środków finansowych.

Reklama

No dobrze, a jeśli Putin jest szaleńcem i widząc swoją klęskę, zechce do grobu zabrać pół świata?

To nic nie oznacza.

Symboliczny guzik atomowy nie powoduje odpalenia rakiet, rozpoczyna jedynie proces przygotowania do ataku. Niejako po drodze swoje zgody, kody, zezwolenia muszą dać oficerowie ze specjalnego sztabu. Nie zdziwiłbym się, gdyby połowa z nich w tej chwili chodziła na niewidzialnej smyczy CIA, MI-5 czy Mosadu. W newralgicznej chwili po prostu znikną albo odmówią działania. Ewentualnie przeprowadzą szybki zamach pałacowy. Nie jest bowiem możliwe, aby wszyscy byli szaleńcami. Za cenę nietykalności, odblokowania ich środków w szwajcarskich bankach i przejęcia władzy w Rosji wstrzymają procedurę.

Jeśli w takiej sytuacji dojdzie do przewrotu, nowy łapówkarz ogłosi się zbawcą narodu, zakończy wojnę z Ukrainą, może nawet półgębkiem przeprosi. Doprowadzi do wznowienia współpracy z Zachodem, otworzy granice, obniży nieco cenę wódki... i będzie po staremu.

Niezależnie jednak od scenariusza – END będzie dla Ukrainy HAPPY. Choć cena, którą Ukraińcy płacą, będzie się odbijać traumą przez trzy pokolenia.

Krzysztof Petek - politolog, pisarz, organizator ekspedycji

Ksiądz mitrat Stefan Batruch prezes Fundacji Kultury Duchowej Pogranicza, proboszcz parafii greckokatolickiej w Lublinie:

Reklama

Każdy nowy dzień totalnie obnaża destrukcję władz Federacji Rosyjskiej. Dzisiaj doświadczyliśmy tego przez ataki rakietowe na ukraińskie miasta, m.in. Kijów, Charków i Lwów (ataki przeprowadzone 10 października – przyp. red.). Pokazują one, że jest to państwo terrorystyczne kierowane przez zbrodniarzy, którzy nie liczą się z żadnymi zasadami. Życie ludzkie nie ma dla nich żadnej wartości. (...) sama armia rosyjska jest tworem, który nie potrafi walczyć. Nie walczą, aby pokonać inną armię, ale zabijają cywilów i niszczą infrastrukturę cywilną. Dzieje się to wbrew etosowi i honorowi żołnierskiemu. To nie armia, tylko jakieś kryminalno-zbrodnicze formacje.

Dzisiejsze ataki są kolejną lekcją dla całego świata, który jeszcze żywi nadzieję, że da się Rosję w obecnym stanie traktować jako kraj cywilizowany. A to jest stan agonalny rosyjskiego państwa w obecnym kształcie. Dzisiejsze ataki świadczą o bezradności i braku taktyki w osiągnięciu jakichś celów. Jest to niszczenie wszystkiego dla samego niszczenia, a nie osiągnięcie jakiegoś militarnego sukcesu. Rosja przekroczyła kolejną granicę. Jeśli 24 lutego ataki rakietowe na całe terytorium Ukrainy wywołały niepokój i lęk, to obecnie wywołały one jeszcze większą determinację i jedność ukraińskiego społeczeństwa, które się nie podda, nie złoży broni, będzie walczyć do końca, do momentu całkowitego wyparcia rosyjskich wojsk z terytorium Ukrainy. Działania Rosji pokazują, że imperium jest w stanie rozkładu, które sięga po desperackie metody, jakimi były dzisiejsze naloty rakietowe uderzające w cywilną infrastrukturę.

Reklama

Wobec takiej sytuacji cały cywilizowany świat powinien być jeszcze bardziej zdecydowany w pomocy Ukrainie – w wyposażenie jej w niezbędne narzędzia, aby powstrzymać akty agresji, czyli takie uzbrojenie, które pomoże skutecznie unieszkodliwić zbrodnicze działania rosyjskiej armii. Armia ukraińska nie atakuje cywilnej infrastruktury, niszczy tylko cele militarne i kanały dostarczające broń agresorowi. Jeśli Ukraina będzie w wystarczającej mierze posiadać wysokotechnologiczne uzbrojenie, to będzie mogła się bronić jeszcze bardziej skutecznie.

Konieczne jest utworzenie parasola antyrakietowego. Dzisiaj wystrzelono ponad 70 rakiet, z których ponad połowę udało się unieszkodliwić, ale niestety, reszta osiągnęła swoje cele. Dlatego jak najszybciej trzeba doprowadzić do stuprocentowej skuteczności obrony antyrakietowej. Oczywiście, powinny zostać wprowadzone jeszcze bardziej dotkliwe sankcje, które doprowadzą do niemożności prowadzenia dalszych działań przez agresora. Ponadto powinny być na pełną skalę prowadzone prace nad dokumentowaniem zbrodni, jakich dopuszcza się Rosja na ukraińskim narodzie, tak aby w najbliższej przyszłości ich sprawcy mogli zostać ukarani przez międzynarodowe trybunały”.

Źródło: KAI

Dmytro Oczko z pochodzenia Polak, mieszkaniec Krzywego Rogu:

Gdy Rosjanie oddali nam ciała dwudziestu pięciu zamordowanych przez nich żelaznych chłopców z pułku Azow, obrońców Mariupola, to ciężarówka ze zwłokami tych bohaterów jechała wiejskimi, zwyczajnymi drogami, bo lepsze zbombardowali nam orkowie. Na całej trasie ludzie wychodzili i w milczeniu klękali na poboczach. My wiemy, że Ukraina walczy dzisiaj nie tylko o niepodległość, ale o swoje biologiczne przetrwanie. Rosjanie mają wobec nas podobny plan, jak Niemcy, gdy mordowali Żydów podczas II wojny światowej. To jest metodycznie realizowana czystka etniczna, narodowa. Dziwi mnie tylko, że skoro do niedawna nazywali nas braćmi, to tak mało nas poznali. Myśleli, że poddamy się jak tchórze, że zrobią z nami, co tylko zechcą. Nie wzięli pod uwagę, że będziemy się bić o swoje z taką zajadłością, jak wy biliście się o Warszawę w 1944 r. O każdą ulicę, każdą wieś, każdy monastyr... Nasz prezydent często mówi, że zrobimy wszystko, co możliwe i niemożliwe, aby każdy rosyjski żołnierz poczuł ukraińską odpowiedź na ten straszny terror, który Rosja sprowadziła na naszą ziemię. To ukraińska ziemia i okupanci mogą zrobić tylko dwie rzeczy – uciec lub się poddać. Nie zostawimy im innego wyboru. Mychajło Podolak, doradca Wołodymyra Zełenskiego, powtarza, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, to wojna w Ukrainie może się skończyć zimą lub wiosną 2023 r. To się może udać, jeśli ludzie stojący po dobrej stronie nie zapomną o Ukrainie, będą nam nadal pomagać.

2022-10-18 13:27

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Apel Leona XIV: W Ukrainie z nadzieją przyjmujemy wysiłki na rzecz pokoju

[ TEMATY ]

pokój

apel

Ukraina

nadzieja

Papież Leon XIV

Vatican Media

Dziś dzień modlitwy i postu w intencji pokoju na Ukrainie, w Ziemi Świętej i innych regionach ogarniętych wojną

Dziś dzień modlitwy i postu w intencji pokoju na Ukrainie, w Ziemi Świętej i innych regionach ogarniętych wojną

Te lata walki nauczyły nas doceniać wielką wartość pokoju i stabilności. Naród ukraiński ma sece rozdarte bólem i czeka na pokój – mówi w wywiadzie dla Vatican News biskup Witalij Skomarowski, przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy. Wyraża wdzięczność papieżowi Leonowi za Dzień modlitwy i postu 22 sierpnia, poświęcony terenom dotkniętym konfliktami.

Naród ukraiński żyje z sercem rozdarty różnymi uczuciami: bólem z powodu nieustannych ataków sił rosyjskich oraz oczekiwaniem, że międzynarodowe negocjacje ostatnich dni mogą otworzyć drogę do pokoju po ponad trzech i pół roku wojny, ofiar i okrucieństw. To nadzieja, która nie ugina się nawet pod najbardziej uporczywym i brutalnym bombardowaniem.
CZYTAJ DALEJ

Wojna w Iranie: biskupi katoliccy ze wszystkich kontynentów apelują o dialog i potępiają akceptowalne „straty uboczne”

2026-03-05 19:11

[ TEMATY ]

apel

wojna

Iran

ABEDIN TAHERKENAREH/PAP

Po nalocie w centrum Teheranu w Iranie, 5 marca 2026 r.

Po nalocie w centrum Teheranu w Iranie, 5 marca 2026 r.

Od Zatoki Perskiej po Australię, od Stanów Zjednoczonych po Amerykę Łacińską, konferencje episkopatów i biskupi ze wszystkich kontynentów w podobny sposób zareagowali na atak zbrojny na Iran. W wielogłosie apeli wybrzmiewa wspólne wołanie: powstrzymać dalszą eskalację, chronić ludność cywilną i przywrócić dyplomacji jej rolę.

W głosie Kościoła na całym świecie rezonują słowa Leona XIV o tym, że „stabilności i pokoju nie buduje się wzajemnymi groźbami ani posługując się bronią, co sieje zniszczenie, ból i śmierć, ale jedynie poprzez rozsądny, autentyczny i odpowiedzialny dialog”. Papież wypowiedział je dzień po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran i wszczętej przez niego kontrofensywie. W kolejnych dniach watykański sekretarz stanu przestrzegł, że wojny prewencyjne grożą podpaleniem świata. Kard. Pietro Parolin potępił też „podwójne standardy” społeczności międzynarodowej, gdzie niektóre ofiary cywilne uznaje się za zwykłe „straty uboczne”.
CZYTAJ DALEJ

Paulini z Jasnej Góry ostrzegają przed oszustwem wykorzystującym ich wizerunek w sprzedaży rzekomych leków

2026-03-06 15:11

[ TEMATY ]

Jasna Góra

apel

Paulini

oszustwo

Karol Porwich/Niedziela

Paulini z Jasnej Góry ostrzegają przed oszustwem wykorzystującym ludzkie zaufanie w sprzedaży rzekomego leku na cukrzycę, na reumatyzm, prostatę i hemoroidy. Zakonnicy stanowczo oświadczają, że zarówno jasnogórski klasztor, jak i żaden z paulinów, nigdy nie był i nie jest zaangażowany w produkcję i dystrybucję jakichkolwiek leków. W ich reklamach bezprawnie wykorzystano wizerunki zakonników z Jasnej Góry.

Naciągacze działający w intrenecie, ale też jak się okazuje, dzwoniący do potencjalnych ofiar z ofertą „leku”, próbując uwiarygodnić i zdobyć zaufanie swoich klientów, wykorzystali autorytet zakonników z Jasnej Góry. Przekonują m.in. że recepturę opracował jeden z ojców paulinów, a rzekomy „cudowny środek” leczy w krótkim czasie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję