Reklama

Głos z Torunia

Jak dojrzewaliśmy w Chrystusie?

Jaki był rok formacji zaczynający się w czerwcu 2020 i kończący w czerwcu 2021 we wspólnocie małżeństw, którą jest Domowy Kościół w diecezji toruńskiej?

Niedziela toruńska 28/2021, str. V

[ TEMATY ]

Domowy Kościół

Remigiusz Solakski

Nauka czytania przy ołtarzu na rękach taty – tak to się robi w Domowym Kościele

Nauka czytania przy ołtarzu na rękach taty – tak to się robi w Domowym Kościele

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Był pełen wyzwań i zmian naszych dotychczasowych sposobów postępowania. Czy to był kryzys, czy czas wzrostu? Nie sposób jednoznacznie stwierdzić. Różnie to wyglądało w różnych kręgach, czyli grupach kilku małżeństw regularnie spotykających się w celu wspierania się w budowaniu swoich małżeństw i duchowości małżeńskiej.

Wzloty i upadki

Wiele małżeństw i kręgów raduje się znaczącym wzrostem swojej duchowości i relacji. „Nigdy tak dużo się nie modliliśmy jak teraz”; „pogłębiliśmy przeżywanie swojej modlitwy”; „regularniej modlimy się wspólnie w rodzinie”; „więcej czasu poświęcam na czytanie Pisma Świętego”; „bardziej wspieraliśmy się w kręgu”. Takie słowa słyszeliśmy od małżeństw.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podobna liczba małżeństw i kręgów zgłasza problemy w funkcjonowaniu kręgu lub trudności w budowaniu duchowości małżeńskiej. „Zastanawiamy się, czy pozostać w Domowym Kościele”; „nasz krąg ma kłopoty, żeby się spotkać”; „cofnęliśmy się w pracy nad swoją duchowością”; „nie widzę chęci u innych w kręgu” – to głosy pokazujące inną stronę. Przekłada się to też na zmiany we wspólnocie. Odeszło z niej więcej małżeństw niż statystycznie bywało to w latach poprzednich. Więcej kręgów się rozpadło lub przekształciło niż zwykle.

Dodatni bilans

Trudnością dla wspólnoty był brak rekolekcji wyjazdowych w wakacje w ubiegłym roku. To one najbardziej tworzą rozumienie drogi Domowego Kościoła. Standardowo najmocniej wzmacniają chęć i pokazują sposób pracy nad swoim małżeństwem i rodziną. Tworzą też więź ze wspólnotą. Tego nie było. Zastępczo zostało zaproponowane przeprowadzenie własnych „domowych rekolekcji”. Trudna to forma, szczególnie dla małżeństw, które mają krótki staż w Domowym Kościele i które uczestniczyły w niewielu rekolekcjach, jednakże spotkała się ona z zachwytem tych, którzy się na to porwali. Dużo to od nich wymagało, ale dużo dało.

Reklama

Wielką radością jest fakt, że Pan Bóg przyprowadza do naszej wspólnoty kolejne małżeństwa. Zawiązują się nowe kręgi. Bilans wychodzi na plus.

Dojrzała wiara

Każdy rok formacji ma swój temat. Temat minionego roku to: Dojrzałość w Chrystusie. Ponieważ maturę należy świętować, na zakończeniu roku formacji spotkaliśmy się 19 czerwca w Chełmnie w kościele św. Józefa, u ojców pallotynów. Przybyło nas całkiem wielu, mimo że tym razem z powodu pandemii nie organizowaliśmy atrakcji dla dzieci. Przeżyliśmy wspaniałą Mszę św. Już w zakrystii proboszcz o. Tadeusz Miszewski, pallotyn, wprowadził wśród służby liturgicznej atmosferę braterskiego wsparcia.

Nasz moderator diecezjalny ks. kan. Dariusz Aniołkowski mówił w homilii, że dojrzała wiara to zarówno emocje, jak i racjonalność. Nie można sprowadzać wiary wyłącznie do emocji ani wyłącznie do racjonalności. Było błogosławieństwo dla osób organizujących rekolekcje w tym roku. To niełatwe, ale niezmiernie ważne zadanie, dlatego modlitwa w ich intencji to konieczność.

Na zakończenie spotkaliśmy się na placu klasztornym, gdzie przy kawie, lodach i ciastkach przygotowanych przez kręgi z Chełmna mogliśmy rozmawiać z dawno niewidzianymi na żywo przyjaciółmi z naszej wspólnoty. Czas pandemii zablokował nam możliwość takich spotkań. Dało się odczuć, że pragnienie takiego kontaktu jest wielkie. Radość dało się wyczuć po rozbawionym gwarze.

2021-07-07 11:38

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

A może by tak… nawrócić się?

Niedziela toruńska 3/2022, str. IV

[ TEMATY ]

Domowy Kościół

nawrócenie

Archiwum autora

We wspólnocie Domowego Kościoła wspieramy się w drodze do nieba

We wspólnocie Domowego Kościoła wspieramy się w drodze do nieba

Przełom starego i nowego roku przynosi wysyp dobrych postanowień. W sylwestrowy wieczór, przeprowadzając swoisty remanent w sklepiku swojego życia, wyraźniej niż w codziennym pędzie dostrzegamy to, co warto byłoby zmienić w swoich zwyczajach, nawykach, rutynie.

Palacze rzucają w kąt papierosy. Pod adresem oponki na brzuchu padają groźby typu: „Od jutra zero słodyczy – zaczynam biegać i gimnastykować się”. Notoryczni spóźnialscy obiecują sobie skuteczne i trwałe wyregulowanie zegarków. Padają też poważniejsze zapowiedzi. „Nie będę się martwić lub denerwować byle czym”. „Będę lepszy dla moich bliskich”. „Przestanę się kłócić o byle co”. „Przebaczę doznaną kiedyś krzywdę i wyciągnę rękę do zgody”. „Przyłożę się do nauki”. „Podniosę swoje kwalifikacje i poszukam lepszej pracy”.

CZYTAJ DALEJ

Marcin Zieliński: Znam Kościół, który żyje

2024-04-24 07:11

[ TEMATY ]

książka

Marcin Zieliński

Materiał promocyjny

Marcin Zieliński to jeden z liderów grup charyzmatycznych w Polsce. Jego spotkania modlitewne gromadzą dziesiątki tysięcy osób. W rozmowie z Renatą Czerwicką Zieliński dzieli się wizją żywego Kościoła, w którym ważną rolę odgrywają świeccy. Opowiada o młodych ludziach, którzy są gotyowi do działania.

Renata Czerwicka: Dlaczego tak mocno skupiłeś się na modlitwie o uzdrowienie? Nie ma ważniejszych tematów w Kościele?

Marcin Zieliński: Jeśli mam głosić Pana Jezusa, który, jak czytam w Piśmie Świętym, jest taki sam wczoraj i dzisiaj, i zawsze, to muszę Go naśladować. Bo pojawia się pytanie, czemu ludzie szli za Jezusem. I jest prosta odpowiedź w Ewangelii, dwuskładnikowa, że szli za Nim, żeby, po pierwsze, słuchać słowa, bo mówił tak, że dotykało to ludzkich serc i przemieniało ich życie. Mówił tak, że rzeczy się działy, i jestem pewien, że ludzie wracali zupełnie odmienieni nauczaniem Jezusa. A po drugie, chodzili za Nim, żeby znaleźć uzdrowienie z chorób. Więc kiedy myślę dzisiaj o głoszeniu Ewangelii, te dwa czynniki muszą iść w parze.

Wielu ewangelizatorów w ogóle się tym nie zajmuje.

To prawda.

A Zieliński się uparł.

Uparł się, bo przeczytał Ewangelię i w nią wierzy. I uważa, że gdyby się na tym nie skupiał, to by nie był posłuszny Ewangelii. Jezus powiedział, że nie tylko On będzie działał cuda, ale że większe znaki będą czynić ci, którzy pójdą za Nim. Powiedział: „Idźcie i głoście Ewangelię”. I nigdy na tym nie skończył. Wielu kaznodziejów na tym kończy, na „głoście, nauczajcie”, ale Jezus zawsze, kiedy posyłał, mówił: „Róbcie to z mocą”. I w każdej z tych obietnic dodawał: „Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych” (por. Mt 10, 7–8). Zawsze to mówił.

Przecież inni czytali tę samą Ewangelię, skąd taka różnica w punktach skupienia?

To trzeba innych spytać. Ja jestem bardzo prosty. Mnie nie trzeba było jakiejś wielkiej teologii. Kiedy miałem piętnaście lat i po swoim nawróceniu przeczytałem Ewangelię, od razu stwierdziłem, że skoro Jezus tak powiedział, to trzeba za tym iść. Wiedziałem, że należy to robić, bo przecież przeczytałem o tym w Biblii. No i robiłem. Zacząłem się modlić za chorych, bez efektu na początku, ale po paru latach, po którejś swojej tysięcznej modlitwie nad kimś, kiedy położyłem na kogoś ręce, bo Pan Jezus mówi, żebyśmy kładli ręce na chorych w Jego imię, a oni odzyskają zdrowie, zobaczyłem, jak Pan Bóg uzdrowił w szkole panią woźną z jej problemów z kręgosłupem.

Wiem, że wiele razy o tym mówiłeś, ale opowiedz, jak to było, kiedy pierwszy raz po tylu latach w końcu zobaczyłeś owoce swojego działania.

To było frustrujące chodzić po ulicach i zaczepiać ludzi, zwłaszcza gdy się jest nieśmiałym chłopakiem, bo taki byłem. Wystąpienia publiczne to była najbardziej znienawidzona rzecz w moim życiu. Nie występowałem w szkole, nawet w teatrzykach, mimo że wszyscy występowali. Po tamtym spotkaniu z Panem Jezusem, tym pierwszym prawdziwym, miałem pragnienie, aby wszyscy tego doświadczyli. I otrzymałem odwagę, która nie była moją własną. Przeczytałem w Ewangelii o tym, że mamy głosić i uzdrawiać, więc zacząłem modlić się za chorych wszędzie, gdzie akurat byłem. To nie było tak, że ktoś mnie dokądś zapraszał, bo niby dokąd miał mnie ktoś zaprosić.

Na początku pewnie nikt nie wiedział, że jakiś chłopak chodzi po mieście i modli się za chorych…

Do tego dzieciak. Chodziłem więc po szpitalach i modliłem się, czasami na zakupach, kiedy widziałem, że ktoś kuleje, zaczepiałem go i mówiłem, że wierzę, że Pan Jezus może go uzdrowić, i pytałem, czy mogę się za niego pomodlić. Wiele osób mówiło mi, że to było niesamowite, iż mając te naście lat, robiłem to przez cztery czy nawet pięć lat bez efektu i mimo wszystko nie odpuszczałem. Też mi się dziś wydaje, że to jest dość niezwykłe, ale dla mnie to dowód, że to nie mogło wychodzić tylko ode mnie. Gdyby było ode mnie, dawno bym to zostawił.

FRAGMENT KSIĄŻKI "Znam Kościół, który żyje". CAŁOŚĆ DO KUPIENIA W NASZEJ KSIĘGARNI!

CZYTAJ DALEJ

Warszawska Pielgrzymka Piesza na Jasną Górę wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego

2024-04-25 11:34

[ TEMATY ]

Lista niematerialnego dziedzictwa kulturowego

Karol Porwich/Niedziela

Zabawkarstwo drewniane ośrodka Łączna-Ostojów, oklejanka kurpiowska z Puszczy Białej, tradycja wykonywania palm wielkanocnych Kurpiów Puszczy Zielonej, Warszawska Pielgrzymka Piesza na Jasną Górę oraz pokłony feretronów podczas pielgrzymek na Kalwarię Wejherowską to nowe wpisy na Krajowej liście niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Tworzona od 2013 roku lista liczy już 93 pozycje. Kolejnym wpisem do Krajowego rejestru dobrych praktyk w ochronie niematerialnego dziedzictwa kulturowego został natomiast konkurs „Palma Kurpiowska” w Łysych.

Na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego zostały wpisane:

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję