Reklama

Wiara

Święty (nie) tylko dla mężczyzn

Potrzebujemy nauczyciela, który ukaże nam właściwe rozumienie człowieczeństwa, męskości, bycia wiernym mężem, troskliwym ojcem. A w tym wszystkim św. Józef jest po prostu najlepszy! – mówi amerykański ksiądz Donald Calloway. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie on zainspirował Ojca Świętego do ogłoszenia Roku św. Józefa.

Niedziela Ogólnopolska 18/2021, str. 10-13

Archiowum ks. Donalda Callowaya MIC

Ks. Donald Calloway

Ks. Donald Calloway

Życie Donalda Callowaya to prawdziwy rollercoaster, począwszy od trudnego dzieciństwa, naznaczonego kolejnymi nieudanymi małżeństwami jego mamy, przez okres nastoletniego buntu, wyrażanego przy pomocy narkotyków, pornografii i grzechów cielesnych, epizod pracy dla japońskiej mafii Yakuza, pobyt w ośrodku odwykowym i więzieniu, aż po niezwykłe nawrócenie na katolicyzm pod wpływem książki o objawieniach w Medjugorie, wstąpienie do seminarium i przyjęcie święceń kapłańskich w 2003 r.

Tomasz Strużanowski: Ksiądz jako pierwszy poprosił papieża Franciszka o to, by ustanowił Rok św. Józefa w Kościele. Skąd ten pomysł?

Ks. Donald Calloway: Nie byłem pierwszy. Podobne prośby kierowano na piśmie już do św. Jana Pawła II i Benedykta XVI, ale nie wiadomo nawet, czy dotarły one do rąk papieży. Co do mnie natomiast, to w 2018 r. za moją namową list w tej sprawie napisało do Ojca Świętego Zgromadzenie Oblatów św. Józefa – wspólnota zakonna, z którą utrzymuję ożywione kontakty. I znowu nic się nie wydarzyło. Wobec tego rok później spróbowałem sam. Napisałem prośbę, zaprzyjaźniony ksiądz z Argentyny przetłumaczył ją na język hiszpański oraz zapewnił pomoc argentyńskiego biskupa, który właśnie przebywał w Rzymie i miał się spotkać z Franciszkiem. Tak oto 2 maja 2019 r. mój list trafił do rąk własnych Ojca Świętego.

Reklama

Początkowo nie było żadnej odpowiedzi, wobec czego z prośbą o ustanowienie Roku św. Józefa zwróciłem się do biskupów wszystkich 194 diecezji w Stanach Zjednoczonych. Nie licząc przejawów ogólnego zainteresowania i przychylności, otrzymałem 12 konkretnych pozytywnych odpowiedzi. 8 grudnia 2020 r. przyszła wiadomość, że papież Franciszek ogłosił w całym Kościele Rok św. Józefa; to oznaczało, że już nie muszę się martwić o resztę... (śmiech).

Dlaczego, zdaniem Księdza, warto było czy wręcz należało ogłosić taki rok?

Pierwszy powód sam się narzucał: w ubiegłym roku minęła 150. rocznica ogłoszenia św. Józefa patronem Kościoła przez błogosławionego papieża Piusa IX. Drugi powód był jeszcze ważniejszy. Przez 18 lat kapłańskiej posługi niemal codziennie słyszę zwierzenia osób, które mówią: „Ojcze, moje małżeństwo i rodzina są w kryzysie. Wszystko jest w kryzysie”. Modliłem się do Ducha Świętego i pytałem: „Co chcesz, abym zrobił w tej sprawie?”. Usłyszałem, że mam prowadzić ludzi do św. Józefa. Wymaga tego sytuacja: atak na rodzinę, narzucanie ideologii gender, szczególnie widoczne u nas, w Stanach Zjednoczonych. Potrzebujemy nauczyciela, który ukaże nam właściwe rozumienie człowieczeństwa, męskości, bycia wiernym mężem, troskliwym ojcem. A w tym wszystkim św. Józef jest po prostu najlepszy!

Zatem – odpowiedział Ksiądz „tak” na to wezwanie?

Owszem. Przez 3 lata prowadziłem swoiste studia nad św. Józefem, co wiązało się z licznymi podróżami (w Polsce byłem już ponad 10 razy, co zresztą nie powinno dziwić, jako że należę do Zgromadzenia Księży Marianów, które w XVII wieku założył Polak – o. Stanisław Papczyński). Rezultatem jest opracowany przeze mnie program 33-dniowego nabożeństwa prowadzącego do oddania się w opiekę św. Józefowi...

Reklama

...zawarty w książce, która nakładem wydawnictwa Esprit właśnie ukazuje się w Polsce.

Tak – rok po premierze w Stanach Zjednoczonych.

A dlaczego właśnie 33 dni?

Podczas modlitwy pojawiła się inspiracja, aby przyjąć za model sposób konsekracji na wzór św. Ludwika Marii Grignion de Montfort oraz jego 33-dniowego przygotowania i poświęcenia się Maryi. Po co odkrywać koło na nowo? Jego metoda jest bardzo dobra, ponieważ nie jest ani za długa, ani za krótka. Jeden miesiąc jest wystarczający! Daje to także czas na prawdziwe poznanie św. Józefa i nauczenie się modlitw do niego, np. przez codzienne odmawianie Litanii do św. Józefa.

Co św. Józef ma do zaoferowania współczesnemu katolikowi?

Staje przed nami mężczyzna silny fizycznie, cieśla, dobry fachowiec, a jednocześnie ktoś zdolny do miłości, posłuszny Bogu, pokorny. To jest wzór faceta na te czasy. Bo dziś mężczyźni miotają się między dwoma skrajnościami: typem silnego, ale egoistycznego macho i typem zniewieściałego gościa niezdolnego do samodzielności, odpowiedzialności, obrony swojej kobiety. A wartość leży gdzieś pośrodku: w połączeniu siły i pokory. Mężczyzna ma chronić, żywić, być zdolny do poświęcenia swojej wygody, ale również do okazania czułości, troskliwości.

Jak Ksiądz w powyższym kontekście rozumie pokorę? Wielu mężczyzn powie: pokora nie jest dla mnie, bo świadczy o słabości. To nie moja bajka...

Odpowiem tak: to znaczy, że niebo nie jest dla ciebie. Prawdziwy mężczyzna przyznaje, że sam sobie nie wystarcza, że potrzebuje Boga. Nie próbuje wskoczyć na Jego miejsce. I to nie jest wyraz słabości, tylko... realizmu. Mężczyźni kwestionujący pokorę mają zapewne błędne pojęcie, czym ona tak naprawdę jest. A pokora to naśladowanie Jezusa, który poszedł na mękę nie dlatego, że był słaby, lecz wręcz przeciwnie: dlatego, że był silny, zdolny do ofiary z samego siebie. Więcej – Jezus, który mógłby pokonać swoich przeciwników jednym pstryknięciem, był tak pokorny, że przyszedł do nas jako dziecko, całkowicie zależne od swoich rodziców. Z podobną pokorą przychodzi zresztą i dziś w Eucharystii: jako chleb, który musi przejść przez dłonie kapłana i wcale nie musi być – i często nie jest – przyjęty przez ludzi.

„Czas na św. Józefa” – napisał Ksiądz w swojej książce. Dlaczego?

W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie co czwarte dziecko jest wychowywane w rodzinie, w której nie ma ojca. W wielu krajach jest podobnie, czasem jeszcze gorzej. Trwa atak na ojcostwo, trwa – powiem wręcz – ojcobójstwo. W mediach ojcostwo jest wyśmiewane, ukazywane w krzywym zwierciadle. Ojciec to ktoś, kogo żona i dzieci nie traktują poważnie. Święty Józef stanowi doskonałą odpowiedź na tę karykaturę. Zauważmy: kto w Świętej Rodzinie, którą św. Józef tworzył z Jezusem – Bogiem człowiekiem i Maryją – Niepokalaną, był odpowiedzialny za duchowe prowadzenie? No właśnie on! Dziś problem polega na tym, że jeśli ktokolwiek w rodzinach w ogóle troszczy się o sprawy duchowe, to są to matki. Tymczasem przekaz wiary z pokolenia na pokolenie jest skuteczny przede wszystkim tam, gdzie duchową głową, przewodnikiem rodziny jest ojciec. To jego rola!

Na czym polega akt oddania się św. Józefowi?

Zacznijmy od podkreślenia, że najważniejszy jest akt naszego oddania się samemu Chrystusowi, który dokonał się przez chrzest. W ten sposób zostaliśmy przez Boga zaproszeni do Jego rodziny. A stąd już prosta droga do aktu zawierzenia się Rodzicom Jezusa: Niepokalanej i św. Józefowi. Przez akt oddania przybliżamy się do Maryi i Józefa, a co za tym idzie (i to jest najważniejsze!) – do Jezusa. Przez Maryję i św. Józefa do Jezusa.

A dlaczego nie wybrać prostszej drogi oddania się Jezusowi, bez pośrednictwa Maryi i św. Józefa?

Bo normalna kolej rzeczy w życiu jest inna. Dziecko nie powie matce, że nie chce od niej pożywienia, ani ojcu, że nie potrzebuje jego opieki, bo to wszystko będzie miało bezpośrednio od Boga. Jeśli wszystko układa się normalnie, Bóg troszczy się o nas przez naszych rodziców. Ta analogia istnieje też w życiu duchowym. Bóg, choć nic Go nie ogranicza w działaniu, chce, abyśmy czerpali Jego łaski przez Maryję i św. Józefa. Tworzymy z nimi jedną rodzinę – Kościół, a członkowie zdrowej, kochającej się rodziny wspierają się nawzajem... Spróbuj przyjść do mnie i, widząc krzątającą się moją matkę, powiedzieć, że chcesz rozmawiać tylko ze mną, że moja matka ci przeszkadza. Gwarantuję ci, że nie będę zadowolony...

Kościół naucza, że Objawienie publiczne zakończyło się wraz ze śmiercią ostatniego świadka zmartwychwstania – św. Jana Apostoła. Jaką zatem rolę, zdaniem Księdza, odgrywają późniejsze objawienia Matki Bożej czy św. Józefa (bo były i takie), z których wiele zostało oficjalnie uznanych przez Kościół? Czy zachodzi tu analogia z historią Izraelitów, z którymi Bóg zawarł wieczne przymierze na Synaju, a mimo to potem posyłał do nich proroków wzywających naród wybrany do opamiętania, zejścia ze złej drogi, nawrócenia?

Oczywiście, że tak. Objawienia te porównałbym do kolorowego markera, którym zakreślamy w książce treści szczególnie ważne w danym czasie, na danym etapie historii zbawienia. To tak jak z przesłaniem o Bożym Miłosierdziu św. Siostry Faustyny. Od zawsze wiedziano, że Bóg jest miłosierny, ale w XX wieku trzeba było podkreślić tę prawdę, przypomnieć ją światu.

Jak mówić o św. Józefie młodzieży, żeby chciała tego słuchać?

Żywo, z werwą, trzymając się konkretów i odnosząc się do obecnych realiów. „Zobaczcie, św. Józef to prawdziwy facet, który kochał i chronił swoją Żonę. Troszczył się o Nią, służył Jej, był dla Niej czuły. Uratował małego Jezusa, kiedy chciał go zabić Herod. Udało mu się ocalić Jego życie, ponieważ był posłuszny: posłuchał głosu Boga nakazującego mu natychmiast uciekać do Egiptu. Jak myślicie – czy i dzisiaj nie potrzeba nam takich ojców?”.

Gdyby Ksiądz, jako zbuntowany nastolatek, usłyszał przed laty te słowa – czy przyjąłby je, przemyślał, wprowadził w czyn?

Szczerze? Nie wiem. Może bym je zlekceważył, ale sądzę, że przynajmniej dałyby mi one trochę do myślenia. Sprawiłyby, że zapytałbym: „O kim i o czym mi mówicie?”. Może zajrzałbym do jakiejś książki (wyszukiwarki Google wtedy jeszcze nie było). Problem w tym, że nikt mi tego nie powiedział...

A co Ksiądz myśli – w kontekście odbioru przez młode pokolenie – o tradycyjnych wizerunkach św. Józefa jako starca z długą, siwą brodą, wyglądającego bardziej na dziadka niż na ojca Jezusa?

To katastrofa. Jak chłopak czy dziewczyna mają zachwycić się kimś, kto wygląda tak, jakby stał nad własnym grobem? Powiesić na ścianie jego obraz zamiast plakatu ulubionej drużyny piłkarskiej czy gwiazdy filmowej?

Wiemy, skąd się to wzięło – z pseudopobożnej chęci rozwiania wszelkich wątpliwości, czy Maryja faktycznie zachowała dziewictwo zarówno przed, jak i po urodzeniu Jezusa.

No tak. To było – i jest – niemądre.

Dziś, po wielowiekowej refleksji, dominuje w Kościele przekonanie, że seksualność nie tylko nie jest niczym „podejrzanym”, moralnie wątpliwym, lecz przeciwnie – że jest dziełem Boga, który takimi właśnie nas chciał i stworzył; że przez seksualną relację mąż i żona w przepiękny sposób wyrażają wzajemną miłość. Co w tym wymiarze może nam zaoferować św. Józef?

Uczy, że niezależnie od powołania – czy to będzie życie zakonne, kapłaństwo czy małżeństwo – każdy z nas jest wezwany do czystości serca. Przez swoją nietypową sytuację małżeńską, pełną miłości, ale bez relacji seksualnej, pokazuje, uwydatnia wręcz, że można być młodym, silnym, przystojnym i zarazem czystym, zdolnym do obdarzania miłością całkowicie wolną od egoizmu, szanującą godność kobiety. Dziś wielu mężów traktuje relację seksualną jako przestrzeń, w której – skoro zawarli ślub w kościele – wszystko im wolno, do której Bóg nie powinien się wtrącać ze swoimi przykazaniami.

A co św. Józef pokazuje tym, dla których aborcja to prawo umożliwiające pozbycie się problemu, a nie morderstwo?

Odpowiem, cytując św. Jana Pawła II, który tak to ujął w Kaliszu: „Józef z Nazaretu, który uchronił Jezusa od okrucieństwa Heroda, staje w tej chwili przed nami jako wielki rzecznik sprawy obrony życia ludzkiego od pierwszej chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci. Pragniemy więc na tym miejscu polecić Bożej Opatrzności i św. Józefowi życie ludzkie, zwłaszcza życie nienarodzonych, w naszej ojczyźnie i na całym świecie”. To jedna z najmocniejszych wypowiedzi łączących św. Józefa z obroną życia dzieci nienarodzonych, które kiedykolwiek padły z ust papieża. Zawsze przytaczam te słowa, gdy prowadzę audycje w amerykańskich rozgłośniach radiowych.

Na zakończenie bardzo osobiste pytanie: jak Ksiądz, będąc tak zapracowaną osobą, zaangażowaną w kapłańską posługę, znajduje czas na codzienną modlitwę?

Jestem dobry w mówieniu „nie”. Nie podejmuję się zadań ponad siły. Wiem, że aby owocnie służyć, muszę być w miarę wyspany i wypoczęty, a nie umordowany, zniewolony pracoholizmem. Przynależność do mojego zgromadzenia zapewnia mi sporo czasu na codzienną modlitwę: Eucharystię, brewiarz, medytację, Różaniec. Im dłużej trwa moje kapłaństwo, tym bardziej pogłębia się moja osobista relacja z Chrystusem.

A czy wśród tych licznych obowiązków znajduje Ksiądz jeszcze czas na swoją wielką pasję – surfowanie?

Tak, choć niezbyt często. Z moją pasją wiąże się jedna rzecz: aby surfować, trzeba być w dobrej kondycji, więc staram się o nią na co dzień dbać, ćwicząc i zwracając uwagę na zdrowe odżywianie. Nie mogę być gruby! Uwielbiam surfować. W oceanie jest podobnie jak w życiu: nie ma dwóch takich samych fal.

2021-04-27 12:56

Ocena: +6 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Trudna konfrontacja i... Zmartwychwstanie

2021-09-13 18:26

Niedziela Ogólnopolska 38/2021, str. IV

[ TEMATY ]

homilia

Vatican News

Jesteśmy dziś konfrontowani z prawdą o naszym wnętrzu – o jasnej i mrocznej stronie podzielonego serca człowieka. Piękne w nas jest to, że mamy dobrą wolę i w zasadzie chcemy być życzliwi, przyjaźni i sprawiedliwi. Pragniemy miłować i być dobrzy. Nie jest to jednak cała prawda. Niestety, między ludźmi toczą się spory i wojny, a najważniejsza linia frontu biegnie w sercu. Naprzeciwko siebie stają w naszym wnętrzu dwa dążenia: by czynić dobro, które buduje, i by czynić zło, które niszczy. Z serca pochodzą szlachetne pragnienia, ale to samo serce jest „rezerwuarem” negatywnej energii, która konkretyzuje się w wadach i grzechach głównych, ogólnie – w pożądliwości i żądzach skłócających nas z Bogiem i bliźnimi. Narzucające się zło bywa oczywiste i wulgarne lub przybiera pozór dobra. Wystarczy przyzwolić na jakiś rodzaj zła, np. na zazdrość, czy ulec żądzy sporu, by wkrótce doświadczyć wszechogarniającego bezładu i popaść we wszelki występek. „Gdzie zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek” – mówi św. Jakub w dzisiejszym II czytaniu.

CZYTAJ DALEJ

Jak będzie w Niebie? Poznaj kilka niezwykłych wizji od św. Faustyny!

2021-09-13 08:44

[ TEMATY ]

duchowość

niebo

św. Faustyna

Mazur/episkopat.pl

Cela s. Faustyny Kowalskiej

Cela s. Faustyny Kowalskiej

Każdy z nas przynajmniej kilka razy zastanawiał się „jak tam będzie?”. Czy Niebo to miejsce czy stan? Czy w Niebie może być nudno? Czy można być tam szczęśliwym będąc z dala od bliskich na Ziemi? Przekonajmy się! Oto kilka cytatów św. Faustyny mówiących o wizji Nieba.

„Dziś w duchu byłam w niebie i oglądałam te niepojęte piękności i szczęście, jakie nas czeka po śmierci. Widziałam, jak wszystkie stworzenia oddają cześć i chwałę nieustannie Bogu; widziałam, jak wielkie jest szczęście w Bogu, które się rozlewa na wszystkie stworzenia, uszczęśliwiając je, i wraca do Źródła wszelka chwała i cześć z uszczęśliwienia, i wchodzą w głębie Boże, kontemplują życie wewnętrzne Boga – Ojca, Syna i Ducha Św., którego nigdy ani pojmą, ani zgłębią” (Dz. 777)

CZYTAJ DALEJ

Ich męstwo i odwaga nie pójdzie w zapomnienie

2021-09-20 09:18

[ TEMATY ]

Westerplatte

diecezja kielecka

Katarzyna Dobrowolska

Według ustaleń, 80 żołnierzy spośród 200 broniących polskiej placówki przed Niemcami, wywodziło się z kieleckiego 4. Pułku Piechoty Legionów. Pochodzili z kieleckich wiosek i miasteczek. 28 lutego 1939 r. Ministerstwo Spraw Wojskowych Departamentu Piechoty skierowało do dowódcy 2. Dywizji Piechoty Legionów w Kielcach, płk. Edwarda Dojana-Surówki rozkaz w sprawie organizacji plutonu wartowniczego dla Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte. Od tego momentu rozpoczął się słynny szlak bojowy żołnierzy z Kielc na Westerplatte. Pracownicy Delegatury IPN w Kielcach ustalili lokalizację 35 mogił, znajdujących się na terenie woj. świętokrzyskiego.

Inicjatorem Rajdu był biskup Marian Florczyk. - Nie spodziewałem się że coś takiego uda się zrealizować. Z tym marzeniem, aby upamiętnić naszych żołnierzy z ziemi świętokrzyskiej walczących na Westerplatte, chodziłem wiele lat. Kiedy padła propozycja na forum wobec przedstawicieli urzędu wojewódzkiego, marszałkowskiego, czy Wojewódzkiego Ochotniczego Hufca Pracy spotkała się z życzliwością i pozytywnym przyjęciem. Dzisiaj jestem bardzo szczęśliwy - mówi bp Florczyk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję