Reklama

Wiara

Teolog odpowiada

Kiedy narodził się Jezus?

Niedziela Ogólnopolska 51/2020, str. VII

[ TEMATY ]

Jezus

Karol Porwich/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pytanie czytelnika:
Jestem katechumenem. Przygotowuję się do przyjęcia sakramentu chrztu św. w Kościele katolickim. Sporo też czytam, by pogłębić wiedzę religijną. Proszę o przybliżenie okoliczności narodzin Pana Jezusa

Dokładne okoliczności przyjścia na świat Syna Bożego są nadal przedmiotem różnorakich badań naukowych i dociekań. Mam na myśli ściśle historyczne ustalenia, które niekoniecznie muszą być zbieżne z okolicznościami, o których dowiadujemy się z tzw. Ewangelii dzieciństwa zawartych w Nowym Testamencie, a spisanych przez św. Mateusza i św. Łukasza. Obaj natchnieni pisarze przede wszystkim chcieli przekazać czytelnikom swojej epoki, ale również i nam, ponadczasowe teologiczne prawdy, służące naszemu zbawieniu. Na drugim miejscu należy ulokować ich zainteresowanie datami, topografią itd.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

W każdym razie, jeśli chodzi o rok narodzin Jezusa Chrystusa, współcześni znawcy Pisma Świętego w zdecydowanej większości są zgodni co do tego, że stało się to między 8 a 4 r. p.n.e. Zazwyczaj wskazują 6 r. jako najbardziej prawdopodobny. A zatem obecnie upływa, mniej więcej, 2026 lat od chwili pojawienia się Syna Maryi. Wcześniejsze ustalenia bazowały na obliczeniach chrześcijańskiego mnicha Dionizego Małego, który żył na przełomie V i VI stulecia. Niestety, były one błędne. Z pewnością nie było jego intencją, by kogokolwiek oszukiwać. Wręcz przeciwnie – chciał ustalić rzeczywistą datę narodzin Pana Jezusa na prośbę papieża Jana I, który zmarł w 526 r.

Tradycyjnym miejscem wskazywanym w nowotestamentowych tekstach jako lokum Chrystusowego przyjścia na świat jest Betlejem (Dom chleba), miejscowość w Judei nieopodal Jerozolimy (Miasto Bożego pokoju) w starożytnym Izraelu. Tam właśnie podczas spisu ludności imperium rzymskiego, do którego w I wieku n.e. należała ziemia obiecana, Matka Boża urodziła Jezusa z Nazaretu.

Dociekania odnoszące się do tego, czy miało to miejsce w grocie czy może w stajni, wydają się zupełnie nieistotne z punktu widzenia samego wydarzenia wejścia Boga Człowieka w dzieje narodu wybranego, a za jego pośrednictwem i całej ludzkości. Bezsprzecznym faktem jest, że narodziny Pańskie na zawsze zmieniły bieg historii. Ten bowiem moment sprawił, że każdy w osobie Jezusa z Nazaretu może uwierzyć, pokochać i poznać Pana Boga, który stopniowo objawiał swoje zbawcze dzieło na kartach Pisma Świętego.

Zakończę znanym aforyzmem Adama Mickiewicza (1798 – 1855), naszego narodowego wieszcza: „Wierzysz, że się Bóg zrodził w betlejemskim żłobie, lecz biada ci, jeżeli nie zrodził się w tobie”. Nic dodać, nic ująć.

Pytania do teologa prosimy przesyłać na adres: teolog@niedziela.pl .

2020-12-16 08:57

Oceń: +7 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dzięki Niemu bezpiecznie dopłynę do portu, o który w moim życiu chodzi...

[ TEMATY ]

wiara

Jezus

Abp Adrian Galbas

Karol Porwich/Niedziela

Zwracając się do uczestników bp Adrian Galbas zachęcał do refleksji nad pytaniem, dlaczego tu jestem, co mnie "ciągnie" do Mszy? Przyzwyczajenie, religijność, tradycja, zwyczaj, wychowanie? To, że akurat nie mam nic lepszego do roboty? Czy przekonanie, że On tu jest?

„Byłem na takich Mszach świętych, na które ludzie przychodzili na kulach i z których wychodzili zostawiając kule przy ołtarzu. Byłem na takich Mszach świętych, na które ludzie przychodzili na kulach i wychodzili o kulach. Oni nie byli uleczeni fizycznie, ale byli uzdrowieni wewnętrznie. Ci, co mieli dwie nogi, pytali tamtych, skąd mają tyle siły i optymizmu w sobie. I byłem na takich Mszach świętych, na które ludzie przychodzili i wychodzili tacy sami. Gdzie jest klucz? Właśnie w wierze. Na tym polega dzieło Boże…” – mówił bp Adrian Galbas SAC, biskup pomocniczy diecezji Ełckiej w homilii wygłoszonej w czasie Mszy Świętej w intencji żeglarzy i turystów w Wierzbie na Mazurach.
CZYTAJ DALEJ

Św. Melchiorze Grodziecki! Dlaczego oddałeś życie za wiarę?

Nigdy nie zastanawiałem się nad tym. Po prostu moja męczeńska śmierć była konsekwencją tego, że Bóg zawsze był moim przewodnikiem w życiu i oświecał mi drogę w przeżywaniu mojej wiary w Kościele katolickim. Być może sugerowało to już moje imię, które składa się z dwóch hebrajskich słów: melek i or. Pierwsze z nich znaczy „król”. Drugi zaś rzeczownik można oddać w języku polskim wyrazem „światło”. Melchior zatem znaczy „król światła”. Imię to można też tłumaczyć bardziej opisowo - „Bóg jest moją światłością”. Ta wersja bardziej mi odpowiada, ponieważ właściwie od najmłodszych lat starałem się żyć w blasku Bożej obecności, poświęcając Jego służbie całe moje życie. Urodziłem się kilkanaście lat przed końcem XVI wieku w Cieszynie. Rodzice wysłali mnie do jezuickiego kolegium w Wiedniu, gdzie byłem jednym z wyróżniających się uczniów. Zafascynowany duchowością tego zgromadzenia stałem się jego członkiem i odbyłem nowicjat w Brnie. Następnie nauczałem w innych jezuickich kolegiach, aby potem jeszcze bardziej pogłębić swoje wykształcenie przez studiowanie filozofii i teologii oraz języków obcych. Sporo podróżowałem. Jako kapłan pracowałem początkowo w Pradze. Tak się złożyło, że na rok przed moją męczeńską śmiercią wybuchła na tle religijnym (konfrontacja protestantyzmu z katolicyzmem) tzw. wojna trzydziestoletnia (1618-1648). Dlatego też zostałem wysłany przez moich przełożonych na front jako kapelan wojsk polskich i czeskich. W Koszycach na skutek knowań jednego z pastorów oskarżono mnie o zdradę na rzecz katolickiej Polski. Wraz z dwoma innymi księżmi poniosłem śmierć męczeńską za wiarę 7 września 1619 r. Oprawcy torturowali mnie, abym wyrzekł się swojej wierności Kościołowi katolickiemu. Ja jednak nie odstąpiłem od swojego wyznania. Szybko zaczęto oddawać mi kult na Słowacji, Węgrzech, Morawach i na Śląsku. Dopiero jednak na początku XX stulecia zaliczono mnie w poczet błogosławionych. Sługa Boży Jan Paweł II dziewięćdziesiąt lat później - w 1995 r. ogłosił mnie świętym. Bywam przedstawiany w ikonografii w szatach jezuickich i patronuję archidiecezji katowickiej. Na zakończenie pragnę życzyć wszystkim chrześcijanom, aby Bóg był zawsze dla nich światłem na mrocznych niekiedy drogach codziennego życia.
CZYTAJ DALEJ

Fulton Sheen. Przez 61 lat kapłaństwa każdego dnia spędzał godzinę na adoracji

2026-09-07 19:04

[ TEMATY ]

Abp Fulton J. Sheen

Mat.prasowy/Z okładki książki "O siłach zła"

Abp Fulton J. Sheen

Abp Fulton J. Sheen

Przez 61 lat kapłaństwa każdego dnia spędzał godzinę na adoracji. To właśnie tam rodziła się misyjna pasja abp. Fultona Sheena - wskazuje ks. Roger J. Landry, krajowy dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w USA. Amerykański hierarcha i jeden z pionierów ewangelizacji za pośrednictwem mediów 24 września zostanie ogłoszony błogosławionym.

Fulton Sheen kierował Papieskimi Dziełami Misyjnymi w Stanach Zjednoczonych w latach 1950-1966. Był cenionym kaznodzieją, autorem książek oraz osobowością radiową i telewizyjną. Zdaniem ks. Landry'ego źródła jego oddziaływania trzeba jednak szukać znacznie głębiej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję