Reklama

Wiadomości

Gra na całe życie

Znali się od dziecka. Kiedy w końcu zapragnęli być ze sobą na serio, historia ich życia potoczyła się z szybkością piłkarskiego widowiska.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dali sobie słowo i rozpoczęli studia w dwóch różnych miejscach – on w Warszawie, ona w Krakowie. Narzeczeństwo trwało 3 lata, krócej niż studia, które oboje ukończyli w czerwcu. W sierpniu tego samego roku wzięli ślub; 9 miesięcy później urodziła się ich córeczka.

Z okazji 55-lecia wspólnego małżeńskiego życia Zyta i Antoni Piechniczkowie zafundowali sobie prezent – najlepszy z najlepszych: pobyt na Jasnej Górze z dziękczynną modlitwą. Stało się tak dzięki inicjatywie zaprzyjaźnionych z rodziną częstochowskich księży.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Często oglądam telewizyjne transmisje z nabożeństw, które są odprawiane przed obrazem Czarnej Madonny. Nigdy nie przypuszczałem, że będę mógł osobiście uczestniczyć w takim nabożeństwie. To niesamowite przeżycie! – w sportowej tonacji emocjonuje się pan Antoni. W podobnym klimacie zwierza się jego małżonka, pani Zyta: – Zawsze byliśmy wierni Czarnej Madonnie. Cieszę się, że to przywiązanie i miłość do Matki Bożej udało się zaszczepić naszym dzieciom. Dzisiaj ta bliskość Cudownego Obrazu odbierała mi ze wzruszenia głos...

Rodzina

Reklama

Przez 4 lata studiów Antoni Piechniczek był ważnym ogniwem zespołu Legia Warszawa, w którym grali sami reprezentanci Polski. Pani Zyta nie dopuszczała do siebie myśli, by przyszły mąż miał zrezygnować z gry w tak znakomitym klubie piłkarskim, a ponieważ sama musiała odpracować stypendium ufundowane przez Wydział Oświaty Urzędu Miasta Chorzów, powiedziała mu, że w tej sytuacji po ślubie będą musieli żyć na dwa domy. Na szczęście los sprzyjał młodym – odwiedził ich prezes Ruchu Chorzów Ryszard Trzcionka. Pan Antoni opowiada: – Ujął mnie słowami: „Słuchaj, synu, jesteś Ślązakiem, tu się wychowałeś, wszyscy cię tu znają. Kto ma wychowywać naszą młodzież i uczyć w szkole wychowania fizycznego, jak nie ktoś, kto kończy studia w Warszawie i wraca na Śląsk?!”. Patriotyzm lokalny sprawił, że zdecydowałem się wrócić do Chorzowa.

Dzięki żonie, która wzięła na swoje barki trud prowadzenia domu i wychowywania dzieci, Antoni Piechniczek z powodzeniem kontynuował karierę już jako piłkarz chorzowskiego klubu. – Oczywiście, pomagałem żonie w miarę możliwości, ale moja pomoc była taka... bardziej przyjemna. Na pewno dla trójki dzieci, które szybko pojawiły się na świecie, było atrakcją, kiedy tata wziął je na spacer, na lody czy uczył jeździć na nartach. Codzienne i żmudne wychowywanie spoczywało jednak na żonie.

Z Bożą pomocą

Przełomowym i najważniejszym momentem pamiętnych XII Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w Hiszpanii w 1982 r. był mecz z Peru. Przegrana lub remis nie wchodziły w grę. Wygrana natomiast otwierała drogę do medalu. Polska reprezentacja wygrała w imponującym stylu. W ciągu 20 minut strzeliła Peruwiańczykom 5 bramek.

– Wiem, że nasza najstarsza córka Joasia nie oglądała tego meczu. W tym czasie modliła się w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Chorzowie-Batorym. Po tym zwycięstwie uwierzyliśmy, że możemy wrócić z medalem – wspomina pan Antoni. – Rzeczywiście, w czasie mistrzostw dzieci szły albo do kościoła, albo na cmentarz, gdzie prosiły Boga i zmarłych dziadków o wsparcie. Prośby te zostały wysłuchane, bo na tych mistrzostwach wszystko się pięknie poukładało – śmieje się pani Zyta.

Reklama

Dwa lata po zdobyciu srebrnego medalu popularna drużyna Piechniczka gościła u Ojca Świętego Jana Pawła II. Wtedy jej kapitanem był Włodzimierz Smolarek. – W czasie tej wizyty miał on dwie piłki z autografami i w naszym imieniu poprosił papieża, by jedną pobłogosławił na pamiątkę spotkania, a drugą – aby wpadała do bramki przeciwnika. To był z jednej strony taki żarcik Smolarka, a z drugiej – byliśmy ciekawi, jak na to zareaguje papież. Ojciec Święty uśmiechnął się i powiedział: „Synu, to ja już lepiej pobłogosławię was, bo widzisz, piłka rządzi się własnymi prawami...”. I to było genialne! Lepszej riposty nasz kapitan nie mógł usłyszeć. Na koniec Ojciec Święty powiedział: „Tylko dobrze grajcie, a wtedy ta piłka zawsze będzie wpadać do bramki przeciwnika”.

Antoni Piechniczek wskazuje na Kościół, modlitwę i Dekalog jako źródła swojej pewności siebie, tak potrzebnej kiedyś w pracy trenera. – Do dzisiaj pan Antoni nie stroni od Różańca – zdradza ks. Kazimierz Bednarski, przyjaciel rodziny.

Kobiety mobilizują

Antoni Piechniczek wychował się w typowym „babińcu”. Jego ojciec zginął w czasie drugiej wojny światowej, dziadek – w czasie pierwszej. Babcia zastępowała mu mamę, a mama – tatę. To one nauczyły go jednej podstawowej zasady: dyscypliny.

– Nie trzeba mi było niczego dwa razy powtarzać. Mogłem grać najlepszy mecz na podwórku, ale kiedy zadzwonił dzwonek na nabożeństwo majowe i babcia zawołała: „Antoś”, z miejsca odpowiadałem: „Idę!”. Zostawiałem piłkę i szedłem na majowe. A kiedy grałem zawodowo, na mecze przychodziła kolejna kobieta mojego życia – moja małżonka. Jej obecność z dziećmi działała na mnie mobilizująco.

Ksiądz Bednarski potwierdza, że żona trenera miała niebagatelny udział w sukcesach męża. – Widzimy pana Antoniego jako ikonę polskiej piłki nożnej, człowieka, który tak wiele dla niej poświęcił, ale nie możemy tu pominąć jego małżonki, która zawsze z nim była, wspierała go tak mocno, że nabierał siły, by realizować się nie tylko jako mąż i ojciec, ale także jako trener. Ona jest takim cichym bohaterem, który stoi u podstaw sukcesów polskiej piłki nożnej.

Drobnostki?

Reklama

Grał w wielkiej Legii i studiował na warszawskiej AWF. Tam spotykał się z największymi gwiazdami polskiego sportu. Doskonale pamięta zajęcia prowadzone przez słynnego Zygmunta Szelesta, trenera nie mniej słynnego mistrza świata w rzucie oszczepem – Janusza Sidły.

– W czasie zajęć podszedłem do niego i poprosiłem, aby zwolnił mnie z ostatnich 15 minut. Obruszył się, ale zapytał o powód tej prośby. Powiedziałem, że jestem piłkarzem Legii i że jak zdążę na trening, to jutro będę grał, a jak nie zdążę, to nie wyjdę na boisko. Pomyślał przez chwilę i mnie puścił. Za tydzień sam zapytał, czy również chcę wyjść wcześniej. Było to takie ludzkie! Wzorowałem się później na nich, żeby mi nikt nie zarzucił, że jestem bezduszny, że traktuję kogoś jako numer 9. czy 10. Nie lekceważmy drobnostek, bo bez nich nie ma doskonałości, a doskonałość nie jest drobnostką. Tę ważną myśl prof. Tadeusza Kotarbińskiego stosowałem w praktyce – wspomina pan Antoni.

Trener srebrnej drużyny z Hiszpanii uważa, że obecnie młodzież i dzieci są wychowywane w mniejszym rygorze niż kiedyś. Podkreśla jednak, że również dzisiaj bez starych, sprawdzonych reguł gry nie można osiągnąć trwałego i znaczącego sukcesu – zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym.

2020-09-30 11:17

Ocena: +4 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozmywanie pojęcia małżeństwa i rodziny

Prawo może pokazywać pewne wzorce i odgrywać rolę edukacyjną, ale historia pokazuje, że niektórych trendów społecznych nie udaje się powstrzymać, także przez przepisy prawa – mówi prof. Paweł Sobczyk.

Artur Stelmasiak: Co polskie prawo mówi o rodzinie? Paweł Sobczyk: Bardzo dużo „mówi” o rodzinie. Począwszy od konstytucji, która zgodnie z art. 8 jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej, przez gałąź prawa rodzinnego, a także wiele regulacji w prawie cywilnym, karnym czy administracyjnym. Wszędzie znajdziemy przepisy dotyczące rodziny.
CZYTAJ DALEJ

Dziesięć przykazań kierowcy. Rozpoczął się Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa

Nie będziesz egoistą na drodze - tak brzmi pierwsze przykazanie tzw. "Dekalogu Kierowców", opracowane przez ich duszpasterzy. Pod hasłem „Uczniowie - misjonarze światłem świata na drogach” przebiegać będzie rozpoczęty wczoraj XXVII Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa. Celem inicjatywy związanej z Patronem kierowców jest propagowanie bezpieczeństwa na drodze, a także zgromadzenie funduszy na środki transportu dla misjonarzy. We wspomnienie św. Krzysztofa, przypadające 25 lipca, już po raz 21. obchodzony będzie Ogólnopolski Dzień Bezpiecznego Kierowcy.

W ramach inicjatywy prowadzona jest misyjna Akcja "Św. Krzysztof - 1 grosz za 1 kilometr”. Polega ona na przeznaczeniu 1 grosza za każdy przejechany bezpiecznie 1 kilometr drogi - na środki transportu na misjach, nie tylko samochody, ale także ambulanse, motocykle, rowery, wózki inwalidzkie a nawet łodzie. Coroczną zbiórkę na te cel prowadzi powołana przez Episkopat organizację MIVA Polska.
CZYTAJ DALEJ

2. Festiwal Biegowy w Laskowej już 1 sierpnia!

2026-07-21 09:05

[ TEMATY ]

Festiwal Biegowy

Jarosław Mierzwa/Mat.prasowy

Po niezwykle udanym debiucie, który na dobre zapisał się w kalendarzu biegaczy górskich, organizatorzy z przyjemnością zapraszają na drugą edycję Festiwalu Biegowego w Laskowej. Już 1 sierpnia 2026 roku malownicze tereny Beskidu Wyspowego znów zamienią się w scenerię wielkiego sportowego święta.

To wydarzenie stworzone z myślą o wszystkich, którzy kochają bieganie, aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu i chwile spędzone wśród wyjątkowych krajobrazów – niezależnie od poziomu zaawansowania czy wieku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję