Reklama

Aspekty

Patron na ten czas

Tegoroczny odpust w Rokitnie zaplanowano na osiem dni. W tym czasie sanktuarium nawiedziły różne grupy wiernych i pielgrzymi, którzy duchowo łączyli się z uroczystościami w bazylice.

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 25/2020, str. IV

[ TEMATY ]

Rokitno

ks. Stefan Wincenty Frelichowski

odpust parafialny

diecezja-torun.pl

Bł. Stefan Wincenty Frelichowski (1913-45)

Bł. Stefan Wincenty Frelichowski (1913-45)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zwieńczeniem wszystkich wydarzeń odpustowych ma być uroczysta Msza św. w niedzielę 21 czerwca z przekazaniem relikwii bł. Stefana Wincentego Frelichowskiego.

Posługa w obozie

Inicjatorem sprowadzenia relikwii kapłana-męczennika, patrona polskich harcerzy jest bp Tadeusz Lityński. Jak mówi pasterz naszej diecezji, to dzieło Bożej Opatrzności. – Wiedziałem, że ks. Stefan Wincenty Frelichowski, który żył w latach 1913-45 jest ofiarą drugiej wojny światowej, że zginął w Dachau. Wiedziałem, że jest męczennikiem, że dzisiaj potrzebujemy takiej odważnej, silnej wiary na te trudne czasy, ale kiedy zapadła decyzja o sprowadzeniu jego relikwii, jeszcze nie wiedziałem, że ostatnią rzeczą, którą uczynił, to była posługa w obozie koncentracyjnym wobec osób chorych na choroby zakaźne – mówi bp Lityński. – On szedł do chorych, kiedy wszyscy ich opuścili, z posługą kapłańską – razem się z nimi modlił, spowiadał, rozgrzeszał, po prostu był. To byli ludzie, którzy doznali podwójnego doświadczenia cierpienia, bo po pierwsze – obóz, a po drugie – izolacja i choroba zakaźna. To otworzyło mi oczy, że właśnie dzisiaj, na tę izolację, na te dramatyczne lęki, które przeżywamy w związku z epidemią, potrzebujemy takiego ofiarnego, odważnego błogosławionego kapłana, który będzie nas zachęcał do czynnej miłości, zarówno w apostolacie modlitwy, jak i czynnej miłości bliźniego – dodaje biskup.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wsparcie harcerzy

Ksiądz Stefan Wincenty Frelichowski został zaliczony w poczet błogosławionych przez papieża Jana Pawła II podczas pielgrzymki do Torunia 7 czerwca 1999 r. 22 lutego 2003 r. bł. ks. Stefan został ogłoszony patronem polskich harcerzy. Dlatego, jak mówi bp Tadeusz Lityński, drugi aspekt sprowadzenia relikwii to ukłon w stronę całego tego środowiska. – Wszyscy harcerze mają w osobie bł. ks. Frelichowskiego orędownika i wzór do naśladowania w oparciu o wartości, którymi on żył. Dlatego też podjąłem myśl, aby „wykorzystać” jego osobę do wsparcia wszystkich naszych harcerzy, aby bł. Wincenty Frelichowski, który także był harcerzem i ich kapelanem, jednocześnie mógł również dzisiaj im pomagać – mówi biskup Tadeusz.

Potrzebujemy dziś ofiarnego, odważnego błogosławionego kapłana, który będzie nas zachęcał do czynnej miłości

Podziel się cytatem

Intronizacja relikwii dokona się przy udziale biskupa toruńskiego Wiesława Śmigla podczas Sumy odpustowej w niedzielę 21 czerwca. Udział w uroczystości potwierdziła rodzina oraz bliscy krewni błogosławionego kapłana. Do przeżywania uroczystości na miejscu, a także przez uczestnictwo duchowe są zaproszeni wszyscy diecezjanie.

2020-06-17 11:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święto młodego Kościoła

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 25/2026, str. I

[ TEMATY ]

Rokitno

Karolina Krasowska

W spotkaniu uczestniczyło 800 młodych z diecezji

W spotkaniu uczestniczyło 800 młodych z diecezji

W Sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie 13 czerwca odbyły się Diecezjalne Dni Młodzieży.

Program wydarzenia połączył modlitwę, formację i tworzenie wspólnoty młodych z całej diecezji w atmosferze radości i wiary. Spotkanie rozpoczęła procesja młodych, a następnie odbył się koncert zespołu Full Of Grace. Później młodzież miała czas na integrację, a także okazję, by zobaczyć, co przygotował teatr Diecezjalnej Diakonii Ewangelizacji.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

Automat do zabijania nienarodzonych dzieci? Aktywistki uruchomiły abortomat

2026-10-01 11:36

[ TEMATY ]

aborcja

kobiety

zagrożenie

abortomat

banalizacja

paczkomat

Adobe Stock

Aktywistki aborcyjne uruchomiły - jak same się chwalą na swojej stronie internetowej - "pierwszy na świecie system paczkomatowy stworzony specjalnie w celu wydawania tabletek aborcyjnych". Abortomat - bo tak eufemistycznie nazwano przerażające urządzenie, mające wspierać odbieranie życia nienarodzonym dzieciom - stanął 29 września w Warszawie. Już dziś wywołało to szereg kontrowersji i pytanie, czy aktywistki w sposób bezczelny nie łamią polskiego prawa.

Kiedy czytamy komunikaty wypuszczane przez "aborcjonistki", przeraża, jak bardzo banalizują one stosowanie nie tylko tabletek aborcyjnych, ale i samego - jak to nazywają - "zabiegu", którego konsekwencją jest zabicie życia rozwijającego się w łonie matki.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję