Reklama

Wiara

Jak – dobrze! – przeżyć Triduum Paschalne

Czy potrafię zaufać mojemu Bogu, kiedy przychodzą cierpienie, ból, życiowa porażka, tragedia? Czy to On jest moją główną, najważniejszą polisą ubezpieczeniową – np. teraz, w czasach zarazy?

W polskiej tradycji Święta Wielkanocne nie są tak rodzinne i ciepłe jak Boże Narodzenie. W centrum uwagi stają cierpienie, męka, krzyż, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, a tych treści nie da się wyrazić w sposób budzący wyłącznie pozytywne odczucia. Trzeba jednak powiedzieć jasno: dla chrześcijan męka, śmierć, a przede wszystkim zmartwychwstanie Chrystusa mają większe znaczenie. Zmartwychwstanie to centralne wydarzenie naszej wiary! Święty Paweł wyraził to bez ogródek: „Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara” (1 Kor 15, 17). Bez zmartwychwstania nasza wiara wisiałaby w próżni, byłaby bez sensu!

Być w te dni przy Jezusie...

Jeśli Jezus Chrystus jest naszym Panem i Zbawicielem, w oparciu o którego chcemy budować nasze życie, w którym pokładamy wszystkie nasze nadzieje, to jak możemy przejść obojętnie obok tego, czego dokonał, doświadczył i co przeżył w ciągu tych 3 decydujących dni?

...w stanie łaski uświęcającej

Nie sposób dobrze przeżyć Triduum Paschalnego bez uprzedniej dobrej spowiedzi. Przy okazji warto się zastanowić, czym jest dla mnie życie w łasce uświęcającej: normą czy wyjątkową sytuacją, która ma miejsce tylko „od wielkiego dzwonu”... Co jest środowiskiem mojego życia duchowego: powietrze pełne życiodajnego tlenu czy brudne bajoro, z którego wychylam się tylko na „5 minut” w okresie wielkanocnym, a potem znów w nim nurkuję?

Reklama

To się dzieje tu i teraz!

Triduum Paschalne to coś więcej niż wydarzenie, które miało miejsce 2 tys. lat temu. To coś więcej niż nabożeństwo, na które pójdę raz czy drugi, przeżyję (lub nie) chwilę wzruszenia, a potem wrócę do „prawdziwego” życia. W wydarzeniach Triduum Paschalnego mam ujrzeć prawdę o moim życiu.

Spojrzeć inaczej na cierpienie

Nie mogę poprzestać na przypatrywaniu się Jezusowi dźwigającemu krzyż i cierpiącemu za nie swoje grzechy – mam Go naśladować w mojej codzienności. Nie uniknę cierpienia. Mogę je przyjąć jako przekleństwo, mogę się zbuntować przeciw Bogu, który je dopuszcza, mogę wybrać przyjemność za wszelką cenę jako sposób ucieczki, a ono i tak prędzej czy później mnie znajdzie.

Ale mogę też uwierzyć Jezusowi, kiedy mówi: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Mt 9, 23). Mogę uwierzyć w to, że idąc za Nim, wkraczam na drogę, na której, owszem, nie zabraknie bolesnych doświadczeń, ale o której – jako jedynej – wiem, że jej kresem jest nie śmierć, lecz wieczne szczęście. Czy potrafię zaufać mojemu Bogu, kiedy przychodzą cierpienie, ból, życiowa porażka, tragedia? Czy to On jest moją główną, najważniejszą polisą ubezpieczeniową – np. teraz, w czasach zarazy?

Reklama

Czas pytań bez znieczulenia

Wielki Czwartek to najlepszy moment, by zastanowić się, czym jest dla mnie Eucharystia. Jak często przyjmuję Komunię św.? Czy naprawdę wierzę w to, że tu spotykam się z żywym Chrystusem – tak blisko, że bliżej już nie można?

Wielki Czwartek to także dzień refleksji nad kapłaństwem. Czy szanuję kapłanów? Czy się za nich modlę? Czy jestem im wdzięczny za posługę? Czy okazuję im pomoc? A może ustawiam się w pozycji petenta, klienta w kancelarii parafialnej, który uważa, że mu się wszystko należy? Czy – z jednej strony – bronię kapłanów, kiedy są bezpodstawnie oskarżani, a z drugiej – mam odwagę ich upominać, kiedy błądzą, upadają?

Naśladować Chrystusa Sługę

W Wielki Czwartek otrzymujemy lekcję służby. Chrystus Sługa, który umywa Apostołom nogi, zaprasza nas, byśmy Go naśladowali. To okazja, by szczególnie wnikliwie się zastanowić, co jest stylem mego życia: służba, egoizm czy jakaś dziwaczna mieszanka obu tych postaw. Dla kogo żyję? Tylko dla siebie? A może potrafię zrobić wiele dla innych, ale i tak prędzej czy później czekam na odpłatę, bo z tyłu głowy tli się pytanie: „co ja będę z tego miał?”...

On skreślił mój dług

Wielki Piątek. Tego dnia niech wreszcie dotrze do nas, że Jezus nie cierpiał na niby, że przeszedł nieopisane tortury fizyczne, psychiczne i duchowe. To nie były przelewki. Tam lała się prawdziwa krew, tam trzeszczały kości, tam pękała skóra, tam miażdżone były stawy.

I teraz nadchodzi pora na najważniejsze wnioski: On zrobił to z miłości. Nie było innej drogi, aby zapłacić za nas cenę naszego grzechu, zła, które wyrządziliśmy, wyrządzamy i jeszcze wyrządzimy. Bez ofiary Jezusa bylibyśmy wiecznymi dłużnikami, przeznaczonymi na surowy sąd i potępienie.

I oto w tej beznadziejnej sytuacji przyszła amnestia. Jezus wziął na siebie wszystkie nasze grzechy, winy, zbrodnie, słabości, naszą małość, podłość – i zapłacił za to hojnie, co do grosza, swoją męką i śmiercią.

W świetle powyższych rozważań ścisły post jest czymś oczywistym. Kiedy cierpi, męczy się, a w końcu umiera ktoś nam bliski, czy w głowie nam będą jedzenie i picie?

Naprawdę zmartwychwstał!

W Wielką Sobotę, uczestnicząc (bądź w tym roku nie – jeśli nie będzie takiej możliwości) w nocnej liturgii Wigilii Paschalnej, znowu stajemy wobec szeregu pytań. Czy NAPRAWDĘ wierzę, że Jezus zmartwychwstał? Jeśli tak, to w moim życiu nie ma już sytuacji beznadziejnych. Choć bolesne, nabierają one sensu, bo niczego nie kończą, bo są tylko etapem prowadzącym ku wieczności. A zatem – jak je przyjmuję? W lęku, w postawie buntu czy z obawą (bo będzie bolało, bo już boli...), ale jednocześnie z nadzieją?

Czy wierzę, że na przekór złu tego świata, na przekór zbrodniom wołającym o pomstę do nieba, których sprawcy mają się dobrze, na przekór niesprawiedliwości, kłamstwu, nieuleczalnym chorobom sprawy idą w dobrym kierunku: ku ostatecznemu zwycięstwu Chrystusa na końcu czasów?

Czy czuwam, aby nie przegapić Jezusa, który chce być obecny w moim życiu? A może ciągle nie mam czasu na „te sprawy”? Może odkładam je na „święte nigdy”?

Co zrobiłem, co robię z łaską chrztu św.? Rozwinąłem wiarę czy zrolowałem ją jak dywan podczas generalnych świątecznych porządków? A idąc dalej: jak przekazuję wiarę swoim dzieciom?

Kuchnia czy kościół?

I wreszcie – ostatnie, ale nie mniej ważne: rodzinne świętowanie Wielkanocy ma miejsce również przy stole. Ale uwaga: „również” nie znaczy „przede wszystkim”! Obficie zastawiony stół to nic złego, dopóki się nie przejadamy, dopóki nie koncentrujemy się nadmiernie na świątecznych frykasach, dopóki nie czynimy ze „święconki” najważniejszego okołowielkanocnego obrzędu, a przede wszystkim gdy przygotowywanie potraw nie zajmuje zbyt dużo czasu. Bo jeśli gotowanie, pieczenie i sprzątanie nie pozwalają na uczestnictwo w liturgii Triduum Paschalnego, jeśli uniemożliwiają głębszą wewnętrzną refleksję, to znaczy, że nastąpił jakiś niebezpieczny przechył i to, co drugorzędne, stało się najważniejszą treścią naszego świętowania. A zatem: kościół i kuchnia – w tej kolejności.

Drogi Czytelniku – życzę Ci przede wszystkim dobrego, pełnego wiary świętowania Zmartwychwstania Pańskiego, a w drugiej kolejności – smacznego jajka!

2020-03-31 14:49

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bądźmy wielbicielami i czcicielami krzyża

[ TEMATY ]

Świdnica

bp Ignacy Dec

Triduum Paschalne

Wielki Piątek

ks. Mirosław Benedyk

Bp Ignacy Dec podczas adoracji krzyża w Wielki Piątek w katedrze świdnickiej

O znaczeniu krzyża i jego miejscu w naszym życiu, a także o obowiązkach jakie spoczywają na nas wobec krzyża Pana Jezusa – mówił bp Ignacy Dec podczas wielkopiątkowej liturgii w katedrze świdnickiej.

Liturgia Wielkiego Piątku rozpoczęła się od procesji w ciszy. Po dojściu do ołtarza biskup upadł na twarz i przez chwilę leżał krzyżem, a po modlitwie wstępnej rozpoczęła się liturgia słowa, której szczytem była odśpiewana przez alumnów świdnickiego seminarium, Męka Pańska według św. Jana.

ks. Mirosław Benedyk

Klerycy świdnickiego seminarium podczas śpiewu Męki Pańskiej

W homilii biskup przypominał czym jest dla nas krzyż Chrystusa.

– W czasach pogańskich krzyż był szubienicą, na której wieszano przestępców. Był więc narzędziem zbrodni, znakiem hańby i pogardy. Krzyż, znak hańby i pogardy, zmienił swoje znaczenie z chwilą, gdy zawisł na nim Syn Boży. Stał się wtedy ołtarzem zbawczego cierpienia, ołtarzem złożenia Bogu przebłagalnej ofiary za grzechy ludzi. Stał się znakiem miłości Boga do ludzi, znakiem zbawienia, tronem królewskim Zbawiciela, godłem chrześcijańskim, przedmiotem miłości, czci i uwielbienia. (…) Dzięki krzyżowi grzeszni ludzie uzyskali prawo do bycia z Bogiem w wieczności. Dzięki krzyżowi zostały uchylone wyroki, jakie ludzie wydali na siebie przez swoje grzechy. Dzięki krzyżowi ludzie stali się odkupioną rodziną dzieci Bożych. Z tej racji krzyż Chrystusa stał się świętym znakiem w chrześcijaństwie, przedmiotem szczególnej czci i uwielbienia w rodzinie uczniów Chrystusa.

W dalszej części pasterz diecezji wskazał na trzy główne obowiązki jakie spoczywają na nas wobec krzyża Pana Jezusa, a są to:

Oddawanie czci krzyżowi. – Bądźmy wielbicielami i czcicielami krzyża, gdyż krzyż jest naszą przepustką do nieba. Niech krzyż znajduje godne miejsce w naszych mieszkaniach. Spoglądajmy na krzyż, gdy wychodzimy i przychodzimy do domu. Nie wstydźmy się go pocałować rano po obudzeniu i wieczorem przed snem. Czyńmy zawsze pobożnie znak krzyża świętego przed i po jedzeniu i przy innych okazjach.

Przynoszenie naszych życiowych krzyży pod krzyż Chrystusa. – Z naszymi krzyżami przychodźmy pod krzyż Chrystusa. W krzyżu Chrystusa odnajdziemy siłę do dźwigania naszych krzyży.

Obrona krzyża. – Jesteśmy powołani, nie tylko po to, aby być czcicielami krzyża Chrystusa, ale także aby być jego obrońcami. Wojna o krzyż trwa od początku chrześcijaństwa do dziś i będzie trwać nadal. Diabeł bowiem znienawidził krzyż, gdyż na nim został pokonany – tłumaczył bp Ignacy.

Biskup podsumowując nawiązał do aktualnej sytuacji społecznej. – Drodzy bracia i siostry, niech w tegoroczny Wielki Piątek, przeżywany z krzyżem pandemii, przeniknie blask krzyża z Golgoty. Niech Krzyż Chrystusa uzdrowi ten świat w wymiarze cielesnym i duchowym – zakończył.

ks. Mirosław Benedyk

Adoracja Najświętszego Sakramentu w Grobie Pańskim

CZYTAJ DALEJ

Komisja Nauki Wiary KEP: Maronicka Fundacja Misyjna odpowiedzialna za rzymskokatolickie wspólnoty św. Szarbela

2020-07-06 14:44

[ TEMATY ]

episkopat

KEP

św. Charbel

Ks. Paweł Białek

Grób św. Charbela w Annaya w Libanie

Osoby należące do rzymskokatolickich wspólnot św. Szarbela mogą znaleźć duchowe wsparcie w Maronickiej Fundacji Misyjnej, której przewodniczącym jest Ksiądz Biskup Andrzej Siemieniewski, biskup pomocniczy Archidiecezji Wrocławskiej – czytamy w opublikowanym dziś komunikacie Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski.

„Celem Fundacji jest odnowa i pogłębienie życia duchowego współczesnych ludzi dzięki twórczemu spotkaniu tradycji chrześcijaństwa wschodniego i zachodniego oraz w duchu wierności nauczaniu papieża i Soboru Watykańskiego II” – podaje komunikat Komisji Nauki Wiary KEP.

Komunikat odnosi się do aktu apostazji ks. Jarosława Cieleckiego i jego działalności.

Czytamy w nim: „W wielu parafiach na terenie Polski działają różne wspólnoty nawiązujące do duchowego dziedzictwa świętych z Libanu, w tym również Domy Modlitwy św. Szarbela organizowane i animowane dotąd przez ks. Jarosława Cieleckiego. Niestety w ostatnim czasie ks. Jarosław Cielecki dokonał aktu apostazji, porzucając Kościół rzymskokatolicki i przystępując do wspólnoty religijnej, która nie utrzymuje jedności z papieżem. Z tego powodu nie może on nadal sprawować duchowej opieki nad wiernymi Kościoła rzymskokatolickiego” – podkreślono w komunikacie Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski.

W komunikacie przypomniano, że zarówno w Polsce, jak też w innych krajach Europy od wielu lat rozwijają się katolickie wspólnoty praktykujące kult św. Szarbela, libańskiego mnicha maronickiego. Kościół maronicki jest Kościołem katolickim obrządku wschodniego, pozostającym w pełnej komunii z Kościołem rzymskokatolickim i uznającym autorytet papieża. „Niektórzy wierni w Polsce pragną pogłębiać swoją więź z Bogiem, poznając życie i duchowość św. Szarbela oraz innych świętych z Libanu. Dzięki temu mogą odkryć i harmonijnie połączyć ze sobą najbardziej wartościowe elementy katolickiej tradycji zachodniej i wschodniej”.

„Ufamy, że członkowie Domów Modlitwy św. Szarbela pozostaną w jedności z Kościołem katolickim, będąc jego wiernymi świadkami” – czytamy w komunikacie Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski.

BP KEP

Publikujemy pełną treść Komunikatu:

Komunikat Komisji Nauki Wiary KEP

w sprawie kultu św. Szarbela

Od wielu lat rozwijają się zarówno w Polsce, jak też w innych krajach Europy katolickie wspólnoty praktykujące kult św. Szarbela, libańskiego mnicha maronickiego. Kościół maronicki jest Kościołem katolickim obrządku wschodniego, pozostającym w pełnej komunii z Kościołem rzymskokatolickim i uznającym autorytet papieża. Niektórzy wierni w Polsce pragną pogłębiać swoją więź z Bogiem, poznając życie i duchowość św. Szarbela oraz innych świętych z Libanu. Dzięki temu mogą odkryć i harmonijnie połączyć ze sobą najbardziej wartościowe elementy katolickiej tradycji zachodniej i wschodniej.

W wielu parafiach na terenie Polski działają różne wspólnoty nawiązujące do duchowego dziedzictwa świętych z Libanu, w tym również Domy Modlitwy św. Szarbela organizowane i animowane dotąd przez ks. Jarosława Cieleckiego.

Niestety w ostatnim czasie ks. Jarosław Cielecki dokonał aktu apostazji, porzucając Kościół rzymskokatolicki i przystępując do wspólnoty religijnej, która nie utrzymuje jedności z papieżem. Z tego powodu nie może on nadal sprawować duchowej opieki nad wiernymi Kościoła rzymskokatolickiego.

W obliczu tej bolesnej sytuacji wszystkie osoby należące do rzymskokatolickich wspólnot św. Szarbela mogą znaleźć duchowe wsparcie w Maronickiej Fundacji Misyjnej, której przewodniczącym jest Ksiądz Biskup Andrzej Siemieniewski, biskup pomocniczy Archidiecezji Wrocławskiej. Celem Fundacji jest odnowa i pogłębienie życia duchowego współczesnych ludzi dzięki twórczemu spotkaniu tradycji chrześcijaństwa wschodniego i zachodniego oraz w duchu wierności nauczaniu papieża i Soboru Watykańskiego II.

Ufamy, że członkowie Domów Modlitwy św. Szarbela pozostaną w jedności z Kościołem katolickim, będąc jego wiernymi świadkami.

abp Stanisław Budzik

Przewodniczący Komisji Nauki Wiary KEP

CZYTAJ DALEJ

Uratowali dla przyszłych pokoleń

2020-07-06 23:10

Łukasz Michalak

Tkaniny zdobiące ściany kapitularza Krakowskiej Kapituły Katedralnej odzyskały pierwotne piękno! Realizatorem projektu UPJPII. 6 VII 2020

6 lipca 20202 r.  - ten dzień trzeba zapamiętać! Nastąpił finalny odbiór trwających trzy lata prac konserwatorskich, których zadaniem było uratowanie przed całkowitą degradacją obić ściennych reprezentacyjnego pomieszczenia w katedrze na Wawelu.

Próby ratowania zabytkowych tkanin przez lata nie przynosiły większego efektu. Dopiero otwarty trzy lata temu projekt dał szansę zachowania obiektu. Dzięki finansom Unii Europejskiej, wkładowi Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, który stał się jego beneficjentem oraz pomocy Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa dziś można mówić o wielkim sukcesie!

Nad realizacją projektu czuwała dr Natalia Krupa z Wydziału Historii i Dziedzictwa Kulturowego UPJPII, pracę specjalistów z Krakowa, Warszawy, Wrocławia organizowała Sabina Szkodlarska, nadzorem konserwatorskim zamierzenie ze strony UPJPII objęła Anna Drzewiecka.

Już na pierwszym etapie prac – badań od strony historycznej spotkano się z wielkim zaskoczeniem. Obicia ścian okazały się historycznie starsze niż uprzednio przypuszczano. Datowano je bliżej XVIII wieku, a pochodzenia upatrywano na Bliskim Wschodzie. Zespół Archiwum Krakowskiej Kapituły Katedralnej podjął się zrekonstruowania historii pomieszczenia i tkanin. Kompozycja wzorów, naleciałości stylowe, naśladownictwo układów kompozycyjnych pochodzących z okresu renesansu z II poł. XVI wieku pozwoliły określić wiek tkanin na początek XVII stulecia. Prace badawcze ukazały też, że jest to dzieło włoskie, weneckie. Trudno jednak je z jakimikolwiek porównać, takie same nie są znane!

- To, że pochodzą z takiego źródła nałożyło na konserwatorki tkanin jeszcze większe zobowiązanie – mówi ks. prof. dr hab. Jacek Urban, dziekan Krakowskiej Kapituły Katedralnej – dzięki melanżowi zainteresowanych tym pomieszczeniem stron (UE, UPJPII, SKOZK) udało się ten cały proces przeprowadzić… To pomieszczenie jest używane zgodnie z jego założeniem najwyżej kilkanaście razy w roku. Tu spotyka się kapituła, udostępniane jest w celach badawczych studentom polskim i zagranicznym, ks. proboszcz spotyka się tu z pracownikami katedry. Na co dzień bywają tu jedynie pracownicy Archiwum…

Od dłuższego czasu miejsce jedwabnych, zdobnych, zabytkowych obić zastępował współczesny len. Trzy lata pracy to także przeanalizowanie remontów kapitularza na przestrzeni lat czemu służyła także istniejąca dokumentacja fotograficzna, świadcząca, podobnie jak analiza ścian pod tkaninami, o wielu remontach, przebudowaniach, choćby zmianach ogrzewania, które nie służyły tkaninom obiciowym.

- Ukazały nam się prace konserwatorskie niestety o różnym stopniu profesjonalizmu, wtedy dopiero mogliśmy zaobserwować stopień zniszczeń faktyczny. Pod odjęciu dawnych napraw, cerowań, przeszyć okazało się, że obiekt jest w 80% stopniach zniszczony, z ubytkami całkowitymi, ze zniszczonymi osłonami, z wykruszonymi fragmentami wątków. Musieliśmy podjąć decyzję jak ten program naprawczy poprowadzić, by tkaniny mogły wrócić na ściany. Zadecydowaliśmy później, by przy instalowaniu tych tkanin były one od siebie niezależne, jako układane panele, a każdy wykonany na osobnym krośnie. Tym samym pozyskaliśmy efekt na kształt ekspozycji muzealnej. To daje też możliwość zareagowania w każdej chwili, gdyby z czasem cokolwiek mogło się przydarzyć jakiemuś fragmentowi obić - mówi dr Natalia Krupa, kierownik projektu.

Konserwatorki intensywnie pracowały dwa lata.

- Taki fragmencik, ot 10 centymetrów – pokazuje Sabina Szkodlarska – to parę dni pracy, niezwykle precyzyjnej. Podziwiam cierpliwość, wytrwałość konserwatorek. Większość odbywała się w Pracowni Konserwacji Tkanin Zabytkowych UPJPII, pozostałe panie pracowały w swoich pracowniach. One pracowali nad jedną sprawą w wielu miejscach. Podziwiam.

W pracowni UPJPII przeprowadzane były badania techniki wykonania i technologii.

- W pracowni na UPJPII dysponujemy bardzo nowoczesnym sprzętem – mówi dr Natalia Krupa - m.in. zautomatyzowanym mikroskopem cyfrowym z oprogramowaniem 3D, co bardzo dokładnie pozwoliło zdiagnozować stan zachowania tkanin, a przy usuwaniu każdej z warstw aparat cyfrowy na sliderze nad stanowiskiem pracy konserwatorów pozwalał na rejestrowanie wszystkich elementów prac w czasie.

- Mimo tak ogromnych zniszczeń chcieliśmy by była to jednak konserwacja a nie retusz estetyczny. Jestem pełna podziwu dla pań, które się tym zajmowały, bo to ogromna praca…a efekt jest fantastyczny. Tkaniny są dobrze zabezpieczone, należy teraz, co jest sprawą kluczową, ochrona tego wnętrza, by zapewnić stabilne warunki mikroklimatyczne, jest to w trakcie badań - podkreśla Anna Drzewiecka.

- My od dziesiątków lat jesteśmy przekonani, że tu jest mikroklimat, dlatego, że tu znakomicie się zachowują zarówno skóra, pergamin, papier, klisza fotograficzna. A przecież każde z nich potrzebuje innych warunków. Dlatego tu wykonaliśmy jakiś czas temu szafy na te archiwalia, które nie czują się dobrze w innych pomieszczeniach Archiwum. W tym wyjątkowym miejscu, będąc obok siebie, nic złego im się nie dzieje - dodaje ks. prof. Jacek Urban, przekonany, że dziś jest prawdziwie wielki dzień.

Część historii udało się przebadać, przywrócić jej świetność, uratować dla przyszłych pokoleń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję