Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Gwiazda betlejemska

Gwiazda betlejemska jest przedmiotem fascynacji wielu osób, nie tylko biblistów, badających opowiadanie Mateusza o narodzinach Jezusa, ale również naukowców badających zjawiska niebieskie. Powodem zainteresowania tym zjawiskiem niebieskim jest fakt, że przy obecnym stanie wiedzy, powinna istnieć możliwość identyfikacji tej gwiazdy, pod warunkiem, że naprawdę istniała w historii.

Niedziela szczecińsko-kamieńska 2/2020, str. VI

[ TEMATY ]

Biblia

Boże Narodzenie

gwiazda

Gwiazda betlejemska

Graziako

Betlejem, kościół Gloria in Excelsis przy Polu Pasterzy

Gdyby taka gwiazda została rozpoznana, mogłaby zostać precyzyjnie określona data narodzin Jezusa, oznaczone miejsce i pochodzenie mędrców oraz droga, którą przebyli, aby dojść do Betlejem. Jednakże takie poznanie nie jest możliwe.

Naukowcy próbują określić pochodzenie gwiazdy oraz jej naturę, nazywając ją jakąś niezidentyfikowaną kometą, być może jakąś supernową. Niektórzy dopatrują się w tym zjawisku nadzwyczajnej koniunkcji planet. Jednakże w tej materii wszyscy pozostają bezradni. Nie ma dowodów na pojawienie się supernowej w przedziale czasowym sugerowanym dla momentu narodzin Jezusa.

Wielu astronomów wskazywało na kometę Halleya, która pojawiła się w 12/11 r. przed Chr., jako tę, która zapowiedziała narodziny Mesjasza i którą dostrzegli trzej mędrcy. Jednakże rok pojawienia się komety Halleya nie odpowiada czasom, w których narodził się Jezus; poza tym kometa nie jest gwiazdą. Już w XVII wieku wielki astronom Johannes Kepler spekulował, że gwiazda betlejemska była w rzecywistości koniunkcją Jowisza, Saturna i jednej planet z gwiazdozbioru Ryb, powtarzającą się trzykrotnie około 7 r. przed Chr. Powyższa koniunkcja miała miejsce i odpowiadałaby przedziałowi czasów narodzin Jezusa, zwłaszcza gdyby przyjąć, że Herod zmarł w 4 r. przed Chr. Co więcej, większość naukowców właśnie koniunkcję planet przyjmuje za najbardziej prawdopodobną, ponieważ Jowisz uważany był przez ówczesnych za gwiazdę królewską, a Saturn nazywany był gwiazdą szabatu i gwiazdą Żydów. Trzeba jednak pamiętać, że Mateusz wspomina o jednej gwieździe, a nie grupie gwiazd. Poza tym, według opowieści Ewangelisty, gwiazda pojawiała sie i znikała, a takiego zjawiska kosmicznego w przyrodzie się nie odnotowuje.

Reklama

Niestety, astronomowie nie pozostawiają złudzeń. Chociaż w innych latach istniały koniunkcje planet, które zwracały uwagę na zjawiska niebiańskie, zdarzające się nad Arabią i Betlejem, w okresie narodzin Jezusa nie wydarzyło się na niebie nic znaczącego. Bardzo dociekliwi sugerują jednak, że w tym czasie miało miejsce jedno, dość ciekawe, wydarzenie astronomiczne. Otóż 11 marca 5 r. przed Chr. Jowisz (nazywany planetą królewską), Wenus (nazwana tak od bogini płodności), Plejady (siedem sióstr) i księżyc w pierwszej kwadrze (nowe narodziny) zbliżyły się tak bardzo blisko siebie, że można je było oglądać w Arabii gołym okiem, patrząc właśnie na zachód, w kierunku Jerozolimy i Betlejem. Zjawisko to pojawiło się tuż nad horyzontem wkrótce po zachodzie słońca. Biorąc pod uwagę ten opis, można stworzyć wystarczający dowód, że niebo daje świadectwo narodzin nowego Króla. Problem jednak w tym, że do obserwacji powyższego zjawiska potrzebne by były mędrcom lunety i teleskopy z XX i XXI wieku.

W tej sytuacji należy odwołać się do tekstów biblijnych, które mogą rzucić nieco światła na to intrygujące zjawisko. W Starym Testamencie „gwiazda” (gr. ho aster) występuje w liczbie pojedynczej jedynie dwukrotnie. Pierwszy raz określenie to pojawia się w Księdze Liczb jako gwiazda Jakuba w przepowiedni Balaama, który ogarnięty mocą Ducha Bożego wypowiada proroctwo: „wschodzi gwiazda z Jakuba, z Izraela powstaje człowiek (gr. anthropos)” (Lb 24,17, według Septuaginty). Po raz drugi znajdujemy to określenie w Księdze Syracydesa: „Szymon, syn Oniasza, arcykapłan (...) jak gwiazda zaranna pośród chmur” (Syr 50,6). Wielu komentatorów znajduje analogie pomiędzy tekstem Mateusza i Księgą Liczb. Uważa się proroctwo Balaama za zapowiedź tego, na co aktualnie patrzą magowie. Nawet określenie Mateusza o pochodzeniu trzech mędrców (en tei anatolei – „ze Wschodu”) można rozumieć w kategoriach wschodącej gwiazdy, objawiającej się na horyzoncie.

W Starym Testamencie możemy odnaleźć jeszcze inną interpretację gwiazdy betlejemskiej. Być może określenie „gwiazda” należy identyfikować nie ze zjawiskiem astronomicznym, lecz z aniołem, który prowadził Izraelitów przez pustynię:

„Anioł Boży, który szedł na przedzie wojsk izraelskich, zmienił miejsce i szedł na ich tyłach. Słup obłoku również przeszedł z przodu i zajął ich tyły, stając zaś między wojskiem egipskim a wojskiem izraelskim. I tam był obłok ciemnością, tu zaś oświecał noc. I nie zbliżyli się jedni do drugich przez całą noc” (Wj 14,19-20). Dlaczego przypuszcza się, że w tekście Mateusza chodzi o „anioła”, ochraniającego trzech mędrców, zmierzających do Betlejem? Przed przybyciem magów mieszkańcy Jerozolimy nie byli zaniepokojeni jakimiś dziwnymi zjawiskami niebieskimi. Dopiero ich pojawienie się w stolicy wywołało popłoch: „Skoro to usłyszał Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima” (Mt 2,3). Gdyby wcześniej, przed przybyciem mędrców, ukazało się coś nadzwyczajnego na niebie, z pewnością wzbudziłoby to zainteresowanie lub zaniepokojenie mieszkańców. Po drugie, należy zauważyć, że mędrcy „podążali” za gwiazdą, którą „widzieli”. Ani Herod, ani nikt inny nie „widział” gwiazdy (Herod musi pytać o nią arcykapłanów i uczonych ludu). Zatem gwiazda musiała być „widzialna” tylko dla wtajemniczonych.

Reklama

Warta uwagi jest także interpretacja Ojców Kościoła, którzy w symbolice gwiazdy dostrzegali nadzwyczajny znak Bożej interwencji. Według Jana Chryzostoma gwiazda „zstąpiła” z nieba i „zatrzymała się” tuż nad główką Dziecięcia. Efrem i Ireneusz wprost mówią o „zejściu” gwiazdy z nieboskłonu na ziemię i „zatrzymaniu się” wprost przy Nowonarodzonym. Jan Kalwin (1563) w swoim wyjaśnieniu poszedł jeszcze dalej. Uważał, że gwiazda Betlejemska nie była gwiazdą naturalną. To było prawdziwe, ale wyjątkowe i cudowne zjawisko. Gwiazda była wielkim i imponującym zwiastunem narodzin Chrystusa.

Co zatem Mateusz próbuje przekazać swoim czytelnikom w symbolice gwiazdy? Wydaje się, że jest to próba połączenia ze sobą wątków, które powstają w całej narracji jego dzieła. Gwiazda pokazuje, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Dawida, z którym łączą się żydowskie, mesjanistyczne oczekiwania i obietnice (Lb 24,17). Przypomina także, że wędrówka przez pustynię narodu wybranego i towarzyszący im słup ognia (Wj 13,21-22; 14,19-20) jest zapowiedzią Jezusa, który jako nowy Mojżesz ponownie wybawi naród. Teraz jednak gwiazda nie poprowadziła do Zbawiciela Żydów, lecz mędrców, pogan, którzy przypominają czytelnikom, że Jezus, syn Abrahama, tworzy nowy lud Boży ze wszystkich narodów świata. Taki był cel Jego misji, a punktem kulminacyjnym były wydarzenia Jego męki, śmierci i zmartwychwstania.

Jaki zatem miał Mateusz cel, wprowadzając mędrców do swojej narracji? Reprezentowali oni cały świat pogański, a jednak to oni jako pierwsi uczcili żydowskiego Mesjasza. Relacja ta ustanawia ostry konflikt między elitami żydowskimi, kapłanami, uczonymi w Piśmie i całym Jeruzalem a mędrcami, którzy reprezentowali świat pogański. Paradoks objawia się w tym, że Żydzi, którzy mają Pisma, boją się Mesjasza i nie oddają Mu czci, podczas gdy mędrcy pragną uczcić narodziny Króla. Jest to taki sam paradoks, jaki Jezus będzie podnosił w swoim nauczaniu: „Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz – w ciemność” (Mt 8,11-12), lub „Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce” (Mt 21,43). Pierwszą kwestią jest zatem to, że od samego początku pojawienia się Jezusa na ziemi był On czczony przez pogan. Poszukiwania żydowskiego Mesjasza przez mędrców, uwielbienie Go, przekazane Mu dary, a także ich wierne posłuszeństwo wobec anielskiego ostrzeżenia przedstawiają ich jako symbol zbawienia, które będzie osiągalne dla pogan (Iz 49,6) oraz jako akt oskarżenia przeciwko ludowi Izraela, który odrzuca Zbawiciela. Mateusz podkreślił kontrast między dwiema odpowiedziami na narodziny Jezusa, przypominając czytelnikowi, że Jezus jest nie tylko żydowskim Mesjaszem, ale także Odkupicielem całego świata.

2020-01-08 08:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jasełka wojskowe

Niedziela bielsko-żywiecka 4/2020, str. IV

[ TEMATY ]

wojsko

Boże Narodzenie

jasełka

Ks. Jakub Kuliński

Młodzi artyści tuż po występie

Młodzież z Zespołu Szkół Budowlanych im. Stefana gen. Grota Roweckiego w Cieszynie pod kierunkiem katechety ks. Jakuba Kulińskiego wystawiła szczególne bożonarodzeniowe przedstawienie.

Spektakl ukazywał historię sędziwego kanonika, który dzielił się wspomnieniami wojennym z przybyłymi do jego domu kolędnikami. Opowiedział im, jak w czasie II wojny światowej obozował z armią gen. Andersa na terenie Ziemi Świętej. W okresie świąt Bożego Narodzenia postanowili przygotować jasełka, żeby oderwać się od trudnej rzeczywistości wojennej.

– Nasze jasełka nie były oklepane, nie występowały w nich aniołki, szopka itp. Miały one na celu pokazać, że każdy ma swoją drogę do odnalezienia wiary i Boga w swoim życiu. Wojsko nieraz powoduje w żołnierzach wiele zwątpienia. W naszym spektaklu występuje kapelan, którego zadaniem jest utrzymanie żołnierzy przy wierze. On nie pozwalał zmienić wyznania na inne – mówią młodzi aktorzy z klasy III b technikum: Maciej, który grał rolę kapelana, Patryk i Kuba, którzy wcielili się w pasterzy.

Przygotowania rozpoczęli w październiku w sali szkolnej na lekcjach religii, a następnie mieli próby w Cieszyńskim Ośrodku Kultury Dom Narodowy. Tam też wystawili premierowy spektakl przy okazji ekumenicznego Orszaku Trzech Króli. Następny zaprezentowali w swojej szkole.

– Gdyby skupić się tylko na powierzchownych elementach, okazałoby się, że przedstawienie jest puste. Głębsze przesłanie dokonuje się w samych bohaterach, którzy – wcielając się w postacie znane z Pisma Świętego będącego żywym słowem – na nowo odkrywają Boga w swoim życiu – tłumaczy reżyser spektaklu ks. Jakub Kuliński z cieszyńskiej parafii św. Marii Magdaleny, którego do przygotowania jasełek zainspirował proboszcz ks. Jacek Gracz.

– Scenariusz do „Jasełek Wojskowych” napisał ks. Bogusław Mielec ponad 30 lat temu, kiedy był jeszcze klerykiem Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Do tej pory spektakl znany był nielicznej grupie odbiorców, m.in. dzięki ks. Jackowi Graczowi, który przygotowywał go jako wikary w Bielsku-Białej Komorowicach – dopowiada ks. J. Kuliński. Zaznacza, że pracę z młodzieżą nad jasełkami potraktował jako sposób prowadzenia katechezy w klasie III b technikum. Zależało mu, aby nie tylko mówić młodzieży o Bogu, lecz pozwolić im Go spotkać w Ewangelii. Nastąpiło niejako zamienienie się miejscami z uczniami – to oni mieli opowiedzieć Ewangelię innym, tym samym stając się głosicielami i świadkami Dobrej Nowiny.

Jak dodaje kapłan: – Uczniowie chętnie podjęli się tego niecodziennego zadania, mimo iż dla wszystkich był to debiut aktorski. Myślę, że największą wartością jest to, co dokonało się w nich samych, co jest niemierzalne. Obserwując ich, mogę powiedzieć, że zbliżyło to młodych do siebie jako wspólnotę, pomogło im się przełamać, pokazać, jak bardzo są wartościowi, jak wielkich rzeczy mogą dokonać, jeśli tylko w siebie uwierzą. Śmiało mogę zaryzykować stwierdzenie, że zbliżyło ich to przede wszystkim do Boga.

CZYTAJ DALEJ

Biblijne Mamy

2020-05-20 11:37

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. 12-13

[ TEMATY ]

matka

Dzień Matki

Samuel ofiarowany przez Annę w świątyni – Frank Topham

Dzień Matki skłania do głębszej refleksji nad tajemnicą macierzyństwa objawioną w Piśmie Świętym.

Objawienie biblijne ściśle łączy pojęcie macierzyństwa z poczęciem i zrodzeniem potomstwa. Przekazanie życia zapewnia kobiecie szacunek i uznanie, choć nie gwarantuje odpowiedniej pozycji w hierarchii społecznej. Na wyjątkową rolę kobiety jako dającej życie wskazuje już pierwsza w Biblii wzmianka o narodzinach: imię Ewa tłumaczy się jako „matka wszystkich żyjących” (Rdz 3, 20). W zrodzeniu nowego życia kobieta współdziała ściśle z samym Bogiem: „otrzymałam mężczyznę od Pana” (Rdz 4, 1). W planie Bożym posiadanie dzieci jest marzeniem i szczęściem kobiety, a zarazem zapewnia jej miłość męża.

Anna – matka Samuela

Brak potomstwa natomiast rodzi w kobiecie smutek i prowadzi do konfliktów w małżeństwie. Widać to na przykładzie Anny, matki proroka Samuela. Historia sięga zamierzchłych czasów, jeszcze przed powstaniem monarchii w Izraelu. Anna była ukochaną żoną Elkany z miejscowości Rama w pobliżu Betlejem. W tamtym czasie małżeństwa były często poligamiczne, co stwarzało dodatkowe trudności w relacjach rodzinnych. Ponieważ Anna była niepłodna, jej mąż poślubił drugą żonę, która obdarzyła go licznym potomstwem. Było to dla Anny źródłem licznych upokorzeń ze strony rywalki (por. 1 Sm 1, 1-8). Podczas pielgrzymki do sanktuarium w Szilo Anna gorąco modliła się o syna i z góry oddała go na służbę Bogu. Umocniona przez kapłana słowem Bożym wróciła z mężem do domu.

Wkrótce modlitwa została wysłuchana. „Anna poczęła i po upływie dni urodziła syna i nazwała go imieniem Samuel, ponieważ [powiedziała]: Uprosiłam go u Pana” (1, 20). Po wykarmieniu dziecka Anna ofiarowała je w świątyni na służbę Bogu. Narodziny syna były niewątpliwie cudowną interwencją Boga w życie Anny, które doznało teraz radykalnej odmiany. Łaska ta skłoniła Annę do wyśpiewania pieśni uwielbienia Boga (por. 1 Sm 2). Ta właśnie pieśń uważana jest powszechnie za literacki wzorzec hymnu Maryi, nazwanego Magnificat – od pierwszych słów: „Wielbi dusza moja Pana” (Łk 1, 46-55). Anna w swoim hymnie wyznaje, że macierzyństwo jest zawsze łaską: „To Pan daje śmierć i życie” (1 Sm 2, 6).

Obdarzone łaską

Już dawno zauważono, że św. Łukasz w swojej wersji Ewangelii w opisie dzieciństwa Jezusa korzysta obficie z biblijnej historii narodzin Samuela. Liczne podobieństwa wskazują na literacką i treściową zależność, zamierzoną przez św. Łukasza. I tak Elkana i Anna, po uproszeniu narodzin Samuela, udali się do świątyni w Szilo, aby oddać swe dziecko na służbę Panu. Podobnie udają się Józef i Maryja do Jerozolimy, aby tam ofiarować Dziecię Jezus, poczęte z Ducha Świętego. Kapłan Heli pobłogosławił rodziców Samuela, gdy przyszli do świątyni z doroczną ofiarą (por. 1 Sm 2, 20); tak samo Symeon pobłogosławi Rodziców Jezusa (por. Łk 2, 34). W Szilo były kobiety posługujące u wejścia do Namiotu Spotkania (por. 1 Sm 2, 22); podobnie prorokini Anna (zbieżność imion!) „nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach” (Łk 2, 37).

Oczywiście, obok tych zbieżności św. Łukasz odnotowuje istotną różnicę: podczas gdy Elkana i Anna wrócili do domu sami, pozostawiwszy swe dziecko w świątyni (por. 1 Sm 2, 11), Józef i Maryja wracają wraz z Jezusem, który objawia się stopniowo jako żywa świątynia. Teologia świątyni u Łukasza wykazuje więc znamienny postęp – kładzie on nacisk na tajemnicę Chrystusa. Łukasz jest jednak także ewangelistą Maryi. W jego zestawieniu postaci Anny z Maryją można więc widzieć zaczątek mariologii i nauki o Kościele. Zakończeniem dialogu między Anną a kapłanem Helim były słowa: „Oby służebnica twoja znalazła łaskę w twoich oczach” (por. 1 Sm 1, 18). Ten prosty zwrot ma dla Łukasza wielkie znaczenie, gdyż dobrze ilustruje prawdę o szczególnej łasce, którą jest obdarzona Matka Pana. To nie tylko nawiązanie do imienia Anna (hebrajskie Channa znaczy: „obdarzona łaską”). To przede wszystkim zapowiedź niezwykłego tytułu, którym anioł przywita Maryję (por. Łk 1, 28).

Radość mesjańska, przenikająca kantyk Anny, znalazła żywy oddźwięk w hymnie Maryi. Jest to pieśń ubogiej niepłodnej i wzgardzonej służebnicy, która z łaski Pana stała się matką proroka. Z tego względu kantyk Anny dobrze nadawał się do wyrażenia uczuć Maryi, pokornej Służebnicy Pańskiej, która stała się Matką Mesjasza. Przez zestawienie wielkich dzieł Bożych obie te modlitwy pokazują sposób działania Boga, tak bardzo odmienny od ludzkiego. Bóg wywyższa i poniża, dokonuje cudów łaski i niweczy plany pyszałków.

Dziewica Matka

Ostatni werset kantyku Anny zapowiada przyjście Mesjasza-Króla: „Pan osądza krańce ziemi, On daje potęgę królowi, wywyższa moc swego pomazańca” (1 Sm 2, 10). Pomazaniec (greckie Christos) jest tu tytułem królewskim, gdyż nawiązuje do namaszczenia władcy z rodu Dawida. Jest również tytułem kapłana z rodu Aarona (por. Kpł 4, 3). W sensie duchowym „pomazańcami” byli też prorocy. Psalmista łączy w jednym szeregu postacie największych pomazańców Bożych sprzed epoki monarchii: „Wśród Jego kapłanów są Mojżesz i Aaron, i Samuel wśród tych, którzy wzywali Jego imienia” (Ps 99, 6). Kantyk Anny cieszy się więc w Kościele zrozumiałym poważaniem jako proroctwo o Mesjaszu.

Zestawienie macierzyństwa Anny i Maryi pokazuje jednocześnie, jak Nowy Testament przewyższa wszystkie instytucje dawnego Prawa. Wspomniana na początku „protoewangelia” (por. Rdz 3, 15) zapowiadała, że Niewiasta, której Potomstwo zetrze głowę węża, będzie Matką. Dalsze opisy biblijne, ukazujące ostateczny tryumf Boga nad niepłodnością i śmiercią, zapowiadają coraz wyraźniej przyjście Dziewicy-Matki. Widać to zwłaszcza u Izajasza (por. 7, 14) w proroctwie o Emmanuelu, a także u Micheasza (por. 5, 2) o Tej, „która ma porodzić”. Ewangeliści widzieli w tych tekstach proroctwo, które wypełniło się w Jezusie Chrystusie (por. Mt 1, 23; por. Łk 1, 35-36). On sam, mówiąc o opuszczeniu ojca i matki, nie umniejszał jednak roli macierzyństwa i ojcostwa. Rodzicielstwo w nauczaniu Chrystusa staje się wartością względną: „Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i przestrzegają go” (Łk 11, 28). Jego Matka umiała słuchać słowa Bożego i dlatego jest wzorem wszelkiego macierzyństwa.

Uroczysty tytuł „Niewiasty”, który Jezus nadał swej Matce (por. J 2, 4 i 19, 26), przenosi na wyższy poziom dotychczasowe relacje synowskie. Maryja staje się teraz symbolem ludu Bożego w jego macierzyńskiej roli wobec wszystkich wierzących. Zgodnie z nauką Jezusa także św. Paweł przyrównuje się do matki rodzącej w bólach (por. Ga 4, 19) i troskliwie opiekującej się dziećmi (por. 1 Tes 2, 7). Jednocześnie uczy, że w porównaniu z dziewictwem poświęconym Panu macierzyństwo w chrześcijaństwie ma wartość jedynie względną (por. 1 Kor 7). Tak wielkie przewartościowanie dawnych ideałów zawdzięcza Kościół przykładowi dziewiczej Matki Jezusa.

CZYTAJ DALEJ

Kraków: Figura Matki Bożej ponownie nad Teatrem Groteska

2020-05-26 15:34

[ TEMATY ]

Matka Boża

Kraków

diecezja.pl

W piątek 22 maja, po blisko 70 latach nieobecności, w kopule budynku Związku Męskiej Młodzieży Przemysłowej i Rękodzielniczej nad Teatrem Groteska pojawiła się figura Matki Bożej. Cementowy odlew wrócił na swoje miejsce staraniem katolickiej organizacji założonej w Krakowie przez ks. Mieczysława Kuznowicza SJ.

Budynek przy ul. Skarbowej w Krakowie wzniesiono w latach 1912-29 dla powstałego 1906 r. Związku Młodzieży Przemysłowej i Rękodzielniczej (ZMPiR) pod wezwaniem św. Stanisława Kostki w Krakowie. Świeckie stowarzyszenie prowadzące działalność społeczną skupioną na pracy z młodzieżą powołał do istnienia jezuita ks. Mieczysław Kuznowicz. Obok sportu (uprawianego na terenach Juvenii należącej do Związku), to teatr był jednym w najważniejszych elementów wychowawczych nowopowstałej instytucji.

Wielu wychowanków Związku, którzy grywali w amatorskich przedstawieniach, zostało później profesjonalnymi aktorami; inni zostali księżmi, żołnierzami, wielu rzemieślnikami. To dlatego, gdy budowano siedzibę ZMPiR, nie mogła zabraknąć tam sceny. Dziś kopuła, pod którą gości Teatr Groteska, jest najbardziej charakterystycznym elementem architektury budynku przy ul. Skarbowej.

Do początku lat 50. XX w. w kopule znajdowała się figura Matki Bożej. Gdy władze komunistyczne rozwiązały Związek i przejęły budynek, prawdopodobnie nakazały usunięcie maryjnego wizerunku. Rzeczywiście nikt przy Skarbowej nie widział go przez blisko 70 lat.

Dopiero w październiku 2017 roku, w trakcie prac remontowych w części budynku Związku, goszczącej obecnie Teatr Groteska, dokonano niespodziewanego odkrycia. Na szczycie, obok kopuły, odkuto wnękę, w której znajdowała się figura Matki Bożej. Prawdopodobnie robotnicy zamiast zniszczyć figurę, postanowili ją wówczas zamurować, żeby „czekała” na lepsze czasy. W piątek 22 maja, po pracach konserwatorskich, cementowy odlew z cynkowymi detalami (dłonie, księżyc) powrócił na swoje pierwotne miejsce.

Jezuici, kierujący dziś reaktywowanym w 1989 r. Związkiem Męskiej Młodzieży Przemysłowej i Rzemieślniczej, fakt odnalezienia figury uznają za szczególny znak Bożej Opatrzności. Obecnie ZMMPiR prowadzi w macierzystym budynku przy ul. Skarbowej 4 w Krakowie bursę dla młodzieży licealnej i techników oraz studentów - mieszka tu około 210 osób. W symboliczny sposób, matczyny płaszcz rozpościera nad nimi teraz Maryja.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję