Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Powołani do ratowania

– W naszej pracy spotykamy się bezpośrednio z ludzkim cierpieniem. To dla nas też jest spore obciążenie psychiczne, dlatego modlitwa i Msza św. są dla nas dużym umocnieniem i dają nam siły do dalszej pracy – mówi ratownik medyczny Marek Iskrzycki

Niedziela bielsko-żywiecka 44/2019, str. 4

[ TEMATY ]

ratownictwo medyczne

Monika Jaworska

Pracownicy CPR-u wraz z zaproszonymi gośćmi podczas tegorocznego spotkania

Czynni i emerytowani pracownicy Cieszyńskiego Pogotowia Ratunkowego (CPR) zgromadzili się w poniedziałek, 14 października, w kościele św. Marii Magdaleny w Cieszynie. Tam z okazji Dnia Ratownictwa Medycznego była sprawowana Msza św. w ich intencji oraz za pacjentów. – To bardzo cenne, że rozpoczynamy świętowanie Mszą św. Nasza grupa zawodowa stara się łączyć modlitwę i pracę. Sprawy duchowe są bardzo ważne dla pacjenta, który nierzadko staje w obliczu śmierci. Tak samo pracownicy stykają się ze śmiercią i choć robią wszystko, co się da, aby uratować człowieka, to nie zawsze się to udaje – podkreśla dyrektor CPR-u Jan Kawulok, który obecnie pełni także funkcję przewodniczącego Sejmiku Województwa Śląskiego. Zaznacza, że system ratownictwa medycznego jest coraz sprawniejszy. – Ratownicy starają się ciągle kształcić, aby ich praca była jak najlepsza. Wyjeżdżamy do pacjentów ok. 14 tys. razy rocznie. Staramy się, aby pomoc przyszła możliwie najszybciej – dopowiada dyrektor.

Mszę św. z udziałem pracowników CPR-u, przedstawicieli władz lokalnych i instytucji celebrował ks. prob. Jacek Gracz z ks. Rafałem Jakubcem, który w kazaniu podkreślił, że praca ratownika medycznego jest powołaniem, jakie nie każdy byłby w stanie wykonywać z odpowiednim zaangażowaniem. – Najpiękniejszą misją tutaj na ziemi jest bezpośrednia służba drugiemu człowiekowi w ratowaniu jego zdrowia i życia. I za to wam dziś dziękujemy – zaznaczył ks. R. Jakubiec. Na zakończenie ks. prob. Jacek Gracz podziękował ratownikom, że pochylają się z miłością nad drugim człowiekiem.

Reklama

W dalszej części programu odbyło się spotkanie w Starostwie Powiatowym oraz pokazy ratownictwa medycznego – tym razem na cieszyńskim rynku. – Co roku pokazy organizujemy w innym mieście naszego powiatu. Kierujemy je do młodzieży szkolnej – podkreśla inicjator spotkań Marek Iskrzycki, który pracuje jako ratownik medyczny w CPR-ze. W obchodach uczestniczyli również emerytowani pracownicy CPR-u. Dla nich była to okazja do wspomnień, ale i integracji z młodszym pokoleniem pracowników.

2019-10-29 12:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Medyczna i policyjna pasja Jarosława

Niedziela szczecińsko-kamieńska 33/2018, str. VI

[ TEMATY ]

policja

ratownictwo medyczne

Bogdan Nowak

Jarosław Szuba w czasie zajęć z pierwszej pomocy z młodzieżą szkolną

W niedzielny poranek doszło do pożaru jednego z mieszkań na szczecińskim poddaszu. Akurat wtedy sierżant sztabowy policji Jarosław Szuba rozliczał się z dopiero co zakończonej kilkunastogodzinnej służby. Nagle w radiu usłyszał komunikat o wspomnianym ogniu trawiącym mieszkanie. Błyskawicznie wraz ze swoim kolegą policjantem wskoczył do radiowozu i pomknęli pod wskazany adres. Przybyła też straż pożarna. Z poddasza domu kłębił się dym wraz z niebezpiecznymi łunami ognia. Przerażeni mieszkańcy wybiegli na zewnątrz wielorodzinnego domu. Na podwórzu policjanci spostrzegli kobietę pochyloną nad mocno poparzonym chłopcem. Ratownik medyczny Szuba szybko ocenił stan zdrowia chłopca; stwierdził nagle zatrzymanie krążenia krwi. Reanimował jego serce przy pomocy defibratora, który zawsze ze sobą zabiera w swoją misję ratunkową. Potem wraz z kolegą opatrywali mu poparzone części ciała. Wreszcie przyjechała karetka pogotowia, która tak przygotowanego pogorzelca zawiozła do szpitala.

Jarosław Szuba dalej uczestniczył w medycznej akcji ratowania ludzi, segregując poszkodowanych i zabezpieczając miejsca zniszczone przez ogień.

Innym razem policjant – ratownik medyczny udzielił skutecznej pomocy mężczyźnie, w którego mieszkaniu wybuchł pożar. Kiedy patrol policyjny dojechał na miejsce dramatu, zauważyli, że z okien ostatniego piętra wydobywały się kłęby dymu. Sąsiedzi tego lokatora, skąd tak bardzo dymiło, nie mogli otworzyć drzwi mieszkania ani w jakikolwiek sposób skontaktować się z ofiarą pożaru. Dopiero policjanci wyważali drzwi i spostrzegli tam leżącego na podłodze starszego mężczyznę. Sierżant sztabowy wyniósł go na klatkę schodową i tam podał mu tlen. Przybyłe pogotowie ratunkowe zabrało go do szpitala.

Takich bohaterskich akcji ratujących ludzkie życie w wyniku niespodziewanych wydarzeń pan Jarek miał sporo. Nigdy w takich momentach nie zastanawia się nad tym, co robi, emocje dopiero przychodzą po wykonaniu misji, wyprzedzającej pomoc lekarza pogotowia ratunkowego przed natychmiastowym zawiezieniem cierpiącego do szpitala.

Zawsze odważny, ze swoją nieodłączną kilkunastokilogramową torbą ratownika, stara się być najszybszy, niczym anioł dobroci, do którego opuszczony człowiek woła o ratunek.

– Najbardziej wzruszają mnie dziecięce ofiary rozmaitych katastrof, których przecież sprawcami są dorośli – wyjawia, gdy rozmawiam z nim w jego gościnnym mieszkaniu. – Może dlatego, że one są niewinne swoich nagłych bólów, oparzeń, krwawiących ran i uszkodzeń organów wewnętrznych.

Szczecińskie media słusznie uznały policjanta – ratownika z Komisariatu Policji Komendy Miejskiej Policji Szczecin Nad Odrą Jarosława Szubę bohaterem, wszak życie i zdrowie człowieka jest najdroższym darem, niedającym się w żaden sposób przeliczyć na jakiekolwiek wartości materialne.

On je kocha bardziej niż swoje, bowiem wyjeżdżając na ratunek innym, naraża swoje. Nigdy nie wie, ile musi dać z siebie, by poszkodowanego błyskawicznie przygotować na drogę intensywnej terapii w specjalistycznej karetce do najbliższego oddziału szpitalnego.

Jarek Szuba ma świadomość, że nie każdy może być ratownikiem medycznym, bo do tej służby trzeba mieć szczególne predyspozycje, podobne jak do realizacji powołania lekarskiego. Taki człowiek musi odnaleźć się w trudnych sytuacjach, a nawet często w warunkach ekstremalnych. Powinien więc posiadać bardzo dobrą sprawność fizyczną, odporność psychiczną, umiejętność szybkiej koncentracji, zachowania trzeźwego spojrzenia i analizy danej sytuacji oraz rozważnej obserwacji sygnałów. Ratownik musi również poznać wiedzę z zakresu psychologii, socjologii, etyki, farmakologii w ratownictwie i anatomii oraz wiadomości na temat współczesnych zagrożeń, w tym zwłaszcza niebezpieczeństw samego życia. Od tej pierwszej profesjonalnej pomocy ratownika medycznego często zależy przywrócenie poszkodowanemu życia i zdrowia.

Pasjonat służby policyjnej i ratownictwa medycznego jest rodowitym szczecinianinem. Staż Szuby w policji wynosi czternaście lat, natomiast od czterech lat pełni jeszcze wznioślejszą służbę – ratownika medycznego. Te dwa powołania zawodowe całkowicie wypełniły jego interesujące życie, bo robi to, co lubi. W tym czuje się szczęśliwy.

Altruistyczne oddanie mieszkańcom Szczecina w ich dramatycznych momentach docenił Prezydent Miasta, wyróżniając funkcjonariusza Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnego sierżanta sztabowego Jarosława Szubę podczas spotkania w magistracie.

Utworzył nawet pierwszą w Polsce grupę ratowników medycznych jednoczących policjantów i cywilnych, miłośników spieszenia z pomocą rozmaicie poszkodowanym, którzy pod jego kierunkiem uczą się teoretycznie i praktycznie udzielać pierwszej fachowej pomocy.

– Zależy mi, aby jak najwięcej mieszkańców Szczecina zostało przeszkolonych w zakresie udzielania pierwszej pomocy – takie życzenie wyjawia zachodniopomorski superman. – Im młodszy słuchacz naszych kursów, tym łatwiej przyswaja sobie wiedzę i medyczne umiejętności, które stają się dobroczynnymi nawykami ratującymi życie. Dlatego takie zajęcia – wraz z kolegą, także policyjnym pasjonatem ratownictwa medycznego – prowadzę w szkołach, gimnazjach, liceach oraz technikach.

Również od czterech lat ten zasłużony policjant o charyzmie ratownika medycznego pełni również dyżury w szczecińskim pogotowiu ratunkowym.

Jarek, będąc też mężem i ojcem, ze szczególną miłością pochyla się nad każdym doznającym przewlekłych bólów wskutek rozmaitych chorób bądź nagłych niebezpiecznych stanów zdrowia, bo każdemu chciałby pomóc ulżyć psychofizycznie w cierpieniu.

Z powagą mówi o naszej cywilizacji śmierci, w której kult zła zdaje się konkurować z coraz bardziej deptanym dobrem.

– Święty papież Jan Paweł II był ostatnim autorytetem moralnym dla młodego pokolenia. Obecnie młodzież nie ma takiego moralnego przyjaciela, który byłby słyszany i słuchany. Nie ma duchowych przykładów szlachetnego życia ani w mieście, ani w Polsce, ani w świecie. Tę pustkę wykorzystuje dotąd skrzętnie ukrywające się zło, które za pośrednictwem coraz wszechobecnych środków masowego przekazu wciska się wszędzie. Człowiek ma to do siebie, że w takim powszechnym poddaniu się wszelkim zjawiskom patologicznym chętniej ogląda brutalne filmy, imprezy, wydarzenia, bo w nich ma on możliwość do bezmyślnego i swobodnego wyżycia się, nie bacząc wcale na negatywne skutki. Obojętność na los bliźniego, samotność, kult siebie, bezpardonowa walka o pieniądze, rozmaita przemoc, stawianie dóbr materialnych wyżej niż czczenie Boga to tylko niektóre symptomy naszych liberalnych czasów.

– Czy karetka pogotowia dociera zawsze tam, gdzie jest faktycznie potrzebna? – pytam dociekliwie emanującego stoickim spokojem policyjnego ratownika.

– Społeczeństwo nasze jest coraz starsze wskutek rozwoju medycyny, a tym samym coraz więcej ludzi jest pod opieką lekarską. Seniorzy swoje schorzenia odczuwają dotkliwiej niż osoby młodsze. Bywają dość często wezwania do drobnych dolegliwości czy skaleczeń, które można ukoić domowymi sposobami lub skorzystać z nocnego dyżuru lekarza rodzinnego lub najbliższego szpitala. Nie można blokować karetki pogotowia ratunkowego przed koniecznością udania się do osoby umierającej wskutek nagłego pogorszenia się choroby, wybuchu pożaru czy kolizji komunikacyjnej. Nie wolno służb komunalnych wzywać do błahostek, bo wtedy zamykamy możliwości ratowania drogim sprzętem specjalistycznym i gotowymi do akcji odpowiednio wyszkolonymi ludźmi w miejscach, gdzie trzeba natychmiast na miejscu dramatu udzielić właściwej i skutecznej pomocy ofiarom nieszczęścia.

Tej świadomości ciągle brakuje wielu współczesnym traktującym życie bardziej przedmiotowo, mimo że ratownicy wszelkich służb narażają własne życie.

Niestety, ratownictwo medyczne obejmujące cały nasz kraj jest ciągle jeszcze niedoceniane moralnie i finansowo, mimo że jest to służba, a nie praca. A przecież służba to nieustanne trwanie w stanie gotowości udania się z pomocą do każdego, kto jej potrzebuje.

Tak jak to w swoim braterskim umyśle Jarek Szuba, zjawiający się ze swoją nieodzowną torbą ratownika niczym boski posłaniec tam, gdzie jest taka faktyczna potrzeba. On nie pyta, za ile i po co. Jedzie z szybkością rakiety, bo natura obdarzyła go w tak wielki dar odważnego ratowania ludzi, za który odpowiada swoją pracowitością, ewangeliczną dobrocią, szybkością skutecznego działania i bycia tam, gdzie toczy się walka o życie człowieka.

CZYTAJ DALEJ

Moc wiary...

Pan Bóg w różny sposób przemawia do człowieka. Inaczej objawił się Eliaszowi, inaczej całemu Izraelowi, a jeszcze inaczej przez swojego Syna, Jezusa Chrystusa, który według ciała był Izraelitą, a który „jest ponad wszystkim, Bogiem błogosławionym na wieki” (por. Rz 9, 5). Każdy z tych sposobów objawienia bardzo wyraźnie podkreśla prawdę, że Bóg pragnie zbawić wszystkich ludzi. Najpełniej objawiło się ono w przyjściu Syna Bożego, który wszedł w sam środek dramatu niewiary i nieposłuszeństwa człowieka wobec planu Bożego. To przyjście miało jeden podstawowy cel: „aby rozproszone przez grzech dzieci Boże zgromadzić w jedno” (por. J 11, 52) i aby „wszystkich przyciągnąć do siebie” (por. J 12, 32). Nie wolno nam jednak zapominać, że działanie Boże jest zawsze „siłą przekonującą miłości” i nigdy nie niszczy wolności człowieka. Jest to moc miłości oczekującej. „Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana!” – słyszymy w wołaniu Boga do Eliasza (1 Krl 19, 11), nim da on swoją odpowiedź przez wiarę. Jest to moc miłości pozyskującej przez doświadczenia życia, którymi były dla Izraelitów: wybranie, tablice Dziesięciu przykazań, Przymierze i pełnienie służby Bożej. Jest to moc miłości pouczającej i przebaczającej, jak w przypadku tonącego i zapierającego się Szymona Piotra.

Widzimy więc, że Pan Bóg za każdym razem działa inaczej. Dlatego zawsze ze strony konkretnego człowieka potrzebne jest dobrowolne współdziałanie. Trudno nam to zrozumieć do końca, ale od stopnia naszej współpracy i naszego zaangażowania w wierze zależą również stan wiary lub niewiary naszych bliźnich i stopień przybliżenia im prawdziwego obrazu Boga. Powiedzmy sobie wprost, że boimy się takiej odpowiedzialności w wierze za ludzi naszej drogi życia, o której mówi św. Paweł Apostoł: „Wolałbym bowiem sam być (...) odłączonym od Chrystusa dla zbawienia braci moich” (Rz 9, 3). Jest w tej wypowiedzi Apostoła tak ogromny ładunek „bólu wiary i niewiary”, miłości braterskiej i odpowiedzialności, że aż sprzeczny z logiką wiary i rozumu.

Chciałbym w tym miejscu rozważań odwołać się do „rozmowy ewangelizacyjnej” przeprowadzonej z ks. prof. Edwardem Stańkiem z Krakowa, który podkreślił: Kto zna logikę Chrystusowego Krzyża, ten doskonale wie, że Ewangelia jest mocna przez to, iż odnosi zwycięstwo przez dobrowolne przyjęcie klęski. Tego wymiaru Ewangelii, a więc również wiary lub niewiary w Chrystusa, nie są w stanie uwzględnić żadne socjologiczno-polityczne oceny czy sondaże. Jeśli ktoś dostrzega ludzi odchodzących od Kościoła, a nie widzi nawracających się, jak w przypadku bohaterów dzisiejszej Liturgii Słowa: Szawła z Tarsu czy Piotra – ten nie jest w stanie obiektywnie ocenić wspólnoty ludzi ochrzczonych i nie powinien zabierać głosu na temat Kościoła i wiary.

Zakończmy nasze zamyślenie słowami modlitwy św. Augustyna: „Panie i Boże nasz! Wierzymy w Ciebie – Ojca i Syna, i Ducha Świętego... Ty, który jesteś moją nadzieją, wysłuchaj mnie i spraw, abym nie upadł w zmęczeniu i nie zaprzestał Cię szukać, lecz przeciwnie: bym zawsze płonął, szukając Twego Oblicza. Daj siły do szukania, Ty, który pozwalasz, by Cię znaleziono, i który pomnażasz nadzieję, że Cię coraz bardziej znajdywać będę... Moja siła i moja słabość stoją przed Twoim Obliczem... Moja wiedza i moja niewiara. Podtrzymuj pierwszą, a uzdrów drugą...” („De Trinitate”).

Polecamy „Kalendarz liturgiczny” – liturgię na każdy dzień
Jesteśmy również na Facebooku i Twitterze

CZYTAJ DALEJ

Watykan: Papież pozdrowił uczestników Tour de Pologne

2020-08-09 12:23

[ TEMATY ]

papież Franciszek

Tour de Pologne

youtube.com/vaticannews

Papież Franciszek pozdrowił podczas spotkania z wiernymi w niedzielę w Watykanie uczestników kolarskiego wyścigu Tour de Pologne. Podkreślił, że w tym roku jest on dedykowany pamięci świętego Jana Pawła II w stulecie jego urodzin.

Zwracając się do osób zgromadzonych w południe na modlitwie Anioł Pański na Placu Świętego Piotra papież powiedział: "Kieruję serdeczne pozdrowienie dla uczestników Tour de Pologne, międzynarodowego wyścigu kolarskiego, który w tym roku dedykowany jest pamięci Świętego Jana Pawła II w setną rocznicę jego urodzin".

Na placu przed bazyliką watykańską zgromadziły się setki wiernych, także z Polski, co zauważył Franciszek dodając: "Dużo jest tu Polaków". (PAP)

sw/ mars/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję