Tę książkę czyta się jak reportaż sensacyjny z niedalekiej przeszłości. Mobutu Sese Seko działał przecież niedawno, nie tak dawno jeszcze gazety przynosiły absurdalne wieści z życia satrapy. Mobutu, prezydent i dyktator Zairu (obecnie Demokratyczna Republika Konga) w latach 1965-97, władzę uzyskał w wyniku zamachu stanu. Korzystał z niej głównie on sam – brał łapówki i defraudował publiczne fundusze. Zair za to jednak zapłacił – w latach 80. ubiegłego wieku stał się jednym z najbiedniejszych państw świata. Z książki Jeana-Pierre’a Langelliera możemy się dowiedzieć, co Mobutu robił z tymi pieniędzmi (od sprowadzania samolotami świeżych potraw z Europy na wystawne przyjęcia, przez budowanie wielkich pałaców w dżungli, po sowite prezenty dla kochanek, krewnych i zaufanych dyktatora), ale przede wszystkim, jak zdobył władzę, jak ją umacniał i jakimi metodami ją sprawował. A rządził państwem wielkości jednej piątej Europy przez ponad trzydzieści lat. Świetna lektura!
Janusz Skowroński podpisuje książkę
wójtowi gminy Biłgoraj Wiesławowi Różyńskiemu
Z inicjatywy Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Wir” w lasach aleksandrowskich został otwarty zrekonstruowany szpital leśny „665”. W nawiązaniu do tej tematyki 23 czerwca w sali konferencyjnej Urzędu Gminy w Biłgoraju odbyło się spotkanie z historykiem i dziennikarzem, autorem książki zatytułowanej „Szpital Leśny AK «665»”, Januszem Skowrońskim. W rozmowie z Joanną Ferens autor zdradzał, w jaki sposób powstawała ta publikacja i jak wyglądały prace nad poszukiwaniem materiałów
JOANNA FERENS: – Proszę przybliżyć czytelnikom historię tego szpitala leśnego. Dlaczego taka nietypowa nazwa?
Polityka ma jedną paskudną cechę. Można się nią nie interesować. Można przewijać wiadomości, wyciszać polityczne profile, mówić: „wszyscy są tacy sami”, „mam to gdzieś”, „niech się kłócą między sobą”. Można nawet uważać, że polityka jest nudna i nie ma nic wspólnego z naszym życiem.
A potem przychodzi rachunek. Czasem ma postać czynszu, którego nie jesteśmy w stanie udźwignąć. Czasem kredytu, na który nas nie stać. Czasem ceny wynajmu kawalerki wielkości większej łazienki. Czasem braku akademika, mimo że kilka lat wcześniej ktoś obiecywał go za symboliczną złotówkę. I wtedy nagle okazuje się, że polityka jednak jest bardzo osobista.
Sejmowa komisja zdrowia opowiedziała się za projektem ustawy z poprawkami znoszącym całkowity zakaz reklamy aptek. Przepisy mają pozwolić na prowadzenie reklamy, ale z ograniczeniami. Za ich przekraczanie ma także zostać podniesiona kara - z 50 do 100 tys. zł. Autorem projektu jest Ministerstwo Zdrowia.
Projekt przedstawiła wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk. Wyjaśniła, że zgodnie z definicją zawartą w projekcie reklamą apteki lub punktu aptecznego jest działalność polegająca na zachęcaniu do skorzystania z oferty tych placówek. Chodzi o zwiększenie sprzedaży oferowanego asortymentu, świadczonych w nich usług lub realizowanych w nich świadczeń lub programów wynikających z powszechnie obowiązujących przepisów prawa.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.