Papież Franciszek chce duszpasterstwa młodzieżowego nie elitarnego, lecz zdolnego ogarnąć wszystkich, także tych, którzy „mają inne spojrzenie na życie, wyznają inną wiarę albo odrzucają horyzont religijny”.
Prezentacja adhortacji posynodalnej XV Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów nt. „Młodzież, wiara i rozeznawanie powołania” odbyła się 2 kwietnia 2019 r. równocześnie w Polsce i w Watykanie. – Adhortacja apostolska „Christus vivit” jest dokumentem mówiącym o spotkaniu młodego człowieka z Jezusem – podkreśla abp Grzegorz Ryś. Jego zdaniem, papież Franciszek wskazuje na osobistą relację młodego człowieka z Bogiem, czyli akcentuje „pionowy” wymiar duszpasterstwa młodzieży. – Dzięki temu dokument jest pełen Jezusa – wskazuje abp Ryś.
Papież apeluje w adhortacji, by młody człowiek był nie tylko zewnętrznym obserwatorem świata, ale by podejmował zaangażowanie. – Młody nie może stać tylko jak widz na balkonie, ale powinien brać czynny udział w zmienianiu tego świata na lepsze – podkreśla bp Marek Solarczyk, który brał udział w synodzie ds. młodych. Z dokumentu posynodalnego wyłania się dowartościowanie ludzi młodych. Papież zachęca duszpasterzy, by wsłuchiwali się w to, co mówią i czego oczekują młodzi. – Młody człowiek odkrywa i kształtuje samego siebie. Ważne jest to, by były osoby, które będą mu towarzyszyły i wspierały w tym procesie – wskazuje bp Solarczyk.
Dzięki pracy z młodymi i dla młodych możliwa jest pomoc w prawdziwym odczytaniu powołania do pracy, do rodziny, do kapłaństwa czy życia konsekrowanego. – Franciszek nawiązuje tu do swojego przemówienia w Panamie, gdy mówił, że powołanie to jest marzenie Pana Boga względem każdego człowieka – dodaje bp Solarczyk.
Ojciec Święty w nowym dokumencie napisał, że młodość jest istotna dla całego życia człowieka, bo od tego, jak przeżyje młodość, będzie zależało jego całe życie. – To nie tylko okres życia, ale stan serca człowieka. To jest czas niepokoju. Poszukiwanie przyszłości i odpowiedzi na pytanie: Jaki będę ja? – wyjaśnia bp Marian Florczyk, delegat KEP ds. Duszpasterstwa Sportowców i ojciec synodalny.
Podczas warszawskiej prezentacji w Sekretariacie KEP byli również przedstawiciele młodych, którzy zachęcali swoich rówieśników, by sięgnęli do adhortacji, bo dobrze się ją czyta. Papież podchodzi indywidualnie do duszpasterstwa młodzieży. – My, młodzi, chcemy was, księży, z krwi i kości, niebojących się też mówić o swoich słabościach – mówi Mateusz Godek z portalu ewangelizacyjnego Godly.com.
Jego zdaniem, papież Franciszek traktuje młodych serio, jak partnerów do rozmowy. Dokument zawiera też konkretne wskazania duszpasterskie dla kapłanów. – Dawać młodym odpowiedzialność za ich duszpasterstwo, nie robić wszystkiego za nich, słuchać i tworzyć przestrzeń do wyrażania krytyki, zwracając uwagę, że krytycyzm jest dla młodych czymś naturalnym. Inwestycja w młodych to inwestycja w przyszłość Kościoła, bo młodość to najważniejszy czas formacji – zaznacza Mateusz Godek.
Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.
Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.
Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.