W sobotę 2 marca w parafii pw. Trójcy Przenajświętszej w Ciechanowcu miało miejsce szczególne wydarzenie – odsłonięcie i poświęcenie tablicy upamiętniającej bp. Aleksandra Mościckiego (1898 – 1980), w przeszłości biskupa pomocniczego diecezji łomżyńskiej, pochodzącego z miejscowości Tworkowice, należącej do ciechanowieckiej parafii.
Ks. Tadeusz Kryński – proboszcz parafii, witając gości podkreślił zasługi bractwa kurkowego w licznych akcjach charytatywnych i duszpasterskich, dziękując im za to.
Mszy św. przewodniczył i kazanie wygłosił bp Tadeusz Pikus, ordynariusz drohiczyński. Ksiądz biskup nawiązując do liturgii słowa przywołał zdanie wypowiedziane przez artystę Michała Anioła: „drobiazgi składają się na doskonałość i wielkość”, podkreślając wielkie znaczenie osobistej pracy człowieka nad sobą każdego dnia i w każdym elemencie. Pasterz diecezji mówił również, w nawiązaniu do Księgi Syracydesa, że okiem w sercu człowieka jest sumienie i to ono skłania nas do wyboru najdoskonalszej drogi do świętości. Przed rozpoczęciem Mszy św. ksiądz biskup dokonał również poświęcenia masztu z flagą narodową, przypominając przy tym o konieczności pamięci i modlitwy za tych, którzy polegli za naszą ojczyznę.
Cieszy fakt, iż pomysłodawcą i głównym sponsorem odsłoniętej tablicy byli bracia kurkowi, zrzeszeni w Ciechanowieckim bractwie, którzy jak sami podkreślają, chcieli odwdzięczyć się biskupowi, który zawsze wyciągał do nich pomocną dłoń.
Uroczystość zgromadziła wielu przedstawicieli bractwa kurkowego z całej Polski, samorządów, szkół i parafian ciechanowieckich. Swoją obecnością zaszczycili również przedstawiciele rodziny wyżej wymienionego biskupa.
Kiedy chodzimy z dziećmi na cmentarz, staramy się pamiętać, żeby pójść również na grób żołnierzy poległych w II wojnie światowej. Rozmawiamy o tym, dlaczego jesteśmy winni tym ludziom modlitwę i pamięć. Teraz już dzieci same pamiętają, żeby kupić znicz „dla żołnierzy”. Rozmawiamy o tym, że żyjemy w wolnym kraju właśnie dzięki takim ludziom jak oni, którzy walczyli i zginęli dla nas. A ja się zastanawiam. Czy dzisiaj, kiedy tylko niewiele osób umiera dla ojczyzny (bo przecież nie jest tak, że nie ginie nikt - nasi żołnierze walczą w Afganistanie i Iraku, a poza tym zdarzają się zagadkowe zgony osób, które próbowały głośno mówić o różnych problemach), jesteśmy gotowi robić coś dla naszego kraju? Czy robimy cokolwiek poza chodzeniem na wybory, na których zresztą zwykle wybieramy między dżumą a cholerą? Służba ojczyźnie to pojęcie, które zalatuje naftaliną. Powodem jest nie tylko to, że straciły na popularności takie pojęcia jak obowiązek i honor. Ojczyzna stała się dla nas czymś abstrakcyjnym, nie kojarzymy jej zagrożeń z problemami, które mogą dotknąć nas osobiście. Uderzyło mnie to, co jeden z inicjatorów Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę mówił na temat początków tego pomysłu. Kiedy przychodziły na świat jego kolejne dzieci, razem z żoną zastanawiał się, w jakim kraju będą one żyły. To, co widział wokół siebie, nie napawało optymizmem. Postanowił więc razem z kilkorgiem znajomych zorganizować coś w rodzaju transcendentalnego zaplecza dla przyszłych - miejmy nadzieję - przemian. Chyba mniej więcej tak się to dzieje - za myśleniem o dobru kraju stoi nie tylko myślenie o powinnościach wobec poprzedników, ale również wobec tych, którzy przyjdą po nas. W dzisiejszej Europie dominuje dokładnie przeciwne myślenie. Nasi włodarze mają jeden pomysł na utrzymanie spokoju i dobrobytu - powiększanie długu publicznego, czyli życie na koszt naszych nieletnich i nienarodzonych dzieci i wnuków. A ponieważ nie będą one w stanie unieść tych nadmiernych obciążeń, wygląda na to, że ich świat nie będzie taki miły i wygodny jak nasz. Wrócą do sadzenia ziemniaków i siania zboża, z których będą musiały przeżyć do następnych zbiorów. Z ogródków, które im zostawimy w spadku, znikną tuje i rododendrony, a pojawi się kapusta, które może ma mniejsze walory estetyczne, ale można ją zjeść. Poza tym jeśli nic się nie zmieni, to niedługo będziemy mieli w Europie imperium islamskie, z tym wszystkim, co się dzisiaj dzieje na przykład w Pakistanie czy Nigerii - szariatem i krwawymi prześladowaniami chrześcijan. Te nie scenariusze filmów katastroficznych, tylko całkiem proste konsekwencje rozwoju sytuacji, w której ocenie wszyscy są mniej więcej zgodni. Nie mówimy o tym głośno i nie chcemy o tym myśleć. Może czas to zmienić?
Ks. Wojciech Pawlina, wikariusz parafii Wniebowzięcia NMP w Szczawnie-Zdroju, podczas homilii w wałbrzyskim sanktuarium Matki Bożej Bolesnej. Kapłan opiekuje się wspólnotami związanymi z liturgią trydencką w Wałbrzychu i Kłodzku.
Jeden z czytelników Niedzieli Świdnickiej, komentując relację z wałbrzyskiej Mszy św. sprawowanej w klasycznym rycie rzymskim, zapytał: „Ciekawe, jakie są kazania?”. Odpowiadamy, sięgając do homilii ks. Wojciecha Pawliny wygłoszonej 19 lipca w sanktuarium Matki Bożej Bolesnej.
Łacina, cisza, kapłan zwrócony w stronę ołtarza – to elementy liturgii, które przyciągają uwagę osób po raz pierwszy uczestniczących we Mszy św. w rycie trydenckim. Pojawia się jednak praktyczne pytanie: czy kazanie również wygłaszane jest po łacinie? Nie. Homilia rozpoczyna się i kończy znakiem krzyża, ale głoszona jest w języku polskim. Wcześniej kapłan odczytuje po polsku tłumaczenie Ewangelii, a bezpośrednio przed kazaniem podaje ogłoszenia duszpasterskie.
„Pielgrzym to człowiek w drodze. Modli się nie tylko sercem, ale także nogami” - mówił bp Krzysztof Włodarczyk podczas Apelu Jasnogórskiego w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej. Modlitwa wieńczyła 22. Pieszą Pielgrzymkę Diecezji Bydgoskiej na Jasną Górę.
- Pielgrzym to człowiek w drodze. Modli się nie tylko sercem, ale także „modli się nogami”. Idzie, bo ma cel - mówił, wskazując, że doświadczenie pielgrzymowania prowadzi do odkrycia własnego powołania i misyjnego posłania - wskazał bp Włodarczyk. Zauważył, że historia powołania pierwszych uczniów oraz ich posłania przez Chrystusa nie należy wyłącznie do przeszłości. To wydarzenie nieustannie dokonuje się w życiu Kościoła i każdego wierzącego. Bóg realizuje swój plan zbawienia przez ludzi, których wybiera i posyła.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.