Reklama

Kościół

Czego Europa może się uczyć od Polski

Niemiecki kardynał Gerhard Ludwig Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary w latach 2012-17, był gościem II Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”, który w październiku 2018 r. odbywał się w kilku polskich miastach.
18 października w ramach Kongresu Ruchu „Europa Christi” Ksiądz Kardynał uczestniczył w sesji zorganizowanej w Senacie RP, poświęconej rechrystianizacji Europy. Redakcja miała wtedy okazję przeprowadzić wywiad dla „Niedzieli” i Niedzieli TV. Kard. Müller wygłosił w Senacie RP bardzo ważne przesłanie, w którym powiedział, że dzisiejszy atak europejskich polityków na Polskę jest bardzo groźny, bo zaatakowano chrześcijańską duszę narodu polskiego.

Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 14-17

[ TEMATY ]

wywiad

kardynał

Monika Książek/Niedziela

KS. JAROSŁAW KRZEWICKI: – Na początku serdecznie dziękuję za przyjęcie zaproszenia, by udzielić wywiadu dla Czytelników Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. Rozmawiamy przed aulą Senatu, kilka chwil po zakończeniu sesji kongresu Ruchu „Europa Christi”. Ksiądz Kardynał przyniósł tu dzisiaj ogromną porcję nadziei...

KARD. GERHARD LUDWIG MüLLER: – „Niedziela” niesie tę nadzieję.

– Czy jest nadzieja dla Europy?

– Napisałem kiedyś taką książkę – jest przetłumaczona na język polski – o nadziei. Nadzieja to cnota, która pozwala nam patrzeć i widzieć ponad to, co nas ogranicza. Mamy tendencję, by pytać, jak wypełnić nasze życie w perspektywie wartości, moralności, a jako chrześcijanie jesteśmy przekonani, że Chrystus wydobywa nas z ograniczeń, ponieważ wybawia nas przez swoje zwycięstwo spod władzy śmierci, beznadziei, desperacji – stąd ten powszechny wymiar nadziei, która rozświetla nasze życie.

– Księże Kardynale, pomówmy o naszej konferencji, która tu się dziś odbyła, o Europie. Czy, zdaniem Księdza Kardynała, chrześcijaństwo, ludzie wiary mogą dziś jeszcze skutecznie coś Europie zaproponować? Europejczycy w dużej mierze wydają się coraz mniej zainteresowani taką propozycją.

– Nie ma alternatywy dla chrześcijaństwa. Alternatywą są destrukcja i samounicestwienie. Widzieliśmy to po rewolucji francuskiej w postaci jakobinizmu, który zniszczył 200 tys. niewinnych istnień ludzkich, także narodowy socjalizm, komunizm, imperializm czy kolonializm w swoich najróżniejszych wcieleniach potwierdzają zasadę, że tam, gdzie człowiek straci Boga, tam wszystko jest dozwolone – parafrazując to, co powiedział już wielki pisarz Fiodor Dostojewski, którego słowa – a wypowiedział je, zanim wiele z tych sytuacji się sprawdziło – dają dowód tej prawdzie, którą historia ostatnich 200-300 lat boleśnie zweryfikowała. Stąd tendencje, z którymi się spotykamy w dzisiejszych instytucjach europejskich, w postaci ideologii marksistowskiej w wersji soft, które nie prowadzą nas do niczego dobrego. Widać to w nasilających się zjawiskach typu samobójstwa, narkomania, alkoholizm, w rzeszach ludzi bez nadziei, żyjących w poczuciu samotności, w zniszczonych bądź poważnie naruszonych relacjach międzypokoleniowych, co jest znakiem panoszącego się egoizmu. I tu jawi się celowość życia, która wyłania się z chrześcijaństwa: jest w nią wpisana miłość. Nie ma więc sensownej, pozytywnej alternatywy dla Europy. Może ona powrócić do pogaństwa, ale to w gruncie rzeczy oznaczałoby jej śmierć.

– No właśnie – baza ideologiczna, na którą Ksiądz Kardynał zwrócił uwagę. Pomówmy o korzeniach niechęci czy wręcz nienawiści do chrześcijaństwa, która rozlewa się w co najmniej niektórych obszarach struktur decyzyjnych kształtujących współczesną Europę. Wyjdźmy od człowieka – osoby, która staje na rozdrożu: przyjąć czy odrzucić Chrystusa? Może być wiele korzeni na poziomie ogólnym, czy jednak nie ma jakiejś wspólnej przyczyny? Być może, idąc za myślą Jana Pawła II, znów powinniśmy zwrócić uwagę na jakiś zakorzeniony błąd antropologiczny, na coś, co w podstawowej warstwie relacji człowieka do Boga zakłóca nasz stosunek do Chrystusa...

– Zdecydowanie należy wskazać na ateistyczny materializm czy narodowy socjalizm, które przyjmują inną atrakcyjną formę pod płaszczykiem konsumpcjonizmu. Nadzieja, której ulega człowiek, że dzięki zdobyciu i używaniu dóbr materialnych może osiągnąć szczęście, jest złudna. Taka postawa rodzi nienawiść, zaburza zdrowe stosunki między ludźmi, na bazie ekonomii, kapitału. Przykład – ludzie nie widzą potrzeby świętowania niedzieli. Wybierają sztuczne niebo, paradiso, które nie może funkcjonować, bo człowiek jest bytem obdarzonym duchowością, intelektem, moralnością, więc potrzebuje czegoś więcej niż materia, ma potrzeby duchowe, potrzebuje nadziei, która przeniesie go poza granice śmierci, poza ograniczenia jego życia. Nie wystarczą praca, potomstwo, relacje małżeńskie, rodzina. Tak, to są wartości, które coś znaczą jedynie na płaszczyźnie relacji do Boga, miłości Stwórcy. I to jest przyszłość. Nie możemy jej szukać w sztucznie tworzonym za pomocą konsumpcjonizmu niebie. Ten trend rodzi bardzo wiele negatywnych rezultatów.

– No właśnie, żyjemy w cieniu banków, które wypierają nam kościoły. Pieniądz, który zastępuje nam Boga i stwarza idealny, wymarzony świat... Rządzi nim ekonomia, która – poczynając od Thomasa Hobbesa – jest bardzo racjonalna. Jeśli spojrzymy na współczesne tendencje – czy możliwy jest powrót ekonomii do przyjaźni z etyką?

– Cóż, ekonomia jest potrzebna, ale nie wystarczy. Sensem życia człowieka nie jest pieniądz. Człowiek nie żyje dla pieniądza, by być sługą banków. Ekonomia powinna służyć człowiekowi. Dla nas symboliczne znaczenie mają katedry, kościoły, które otwierają nam szerokie nadprzyrodzone horyzonty. Kościół dał znakomitą odpowiedź kapitalizmowi, industrializmowi czy globalizacji dzięki swojej doktrynie społecznej, formułując trzy podstawowe zasady: pomocniczości, solidarności oraz dobra wspólnego. Należy uznać i uszanować fakt, że człowiek jest osobą, i chronić jego wrodzoną godność. Warto podkreślić społeczny wymiar człowieka i w tym kontekście zasadę solidarności. To są podstawowe zasady, na których powinien się opierać porządek społeczny z myślą o świecie przyszłości, a więc postawienie w centrum człowieka w jego wymiarze duchowym, nie zaś jego dehumanizację, która jest zawsze wynikiem porządku opartego na ideologii ateistycznej. W oparciu o to należy zatem stawiać na wzrost i rozwój człowieka. W przeciwnym razie wszystko kończy się gułagiem bądź obozami koncentracyjnymi, które stanowią prawdziwe katedry antyhumanizmu ateistycznego.

– Społeczeństwo tworzą ludzie, Europę chrześcijańską dzisiaj tworzą ochrzczeni. Jak wytłumaczyć, że to właśnie ludzie związani chrztem promują dziś antywartości, głosują – jako politycy – za aborcją, gender czy eutanazją? Skąd ten paradoks?

– Cóż, członkowie partii chadeckich, którzy tak się zachowują, niszczą fundamenty, na których zbudowane są ich partie. W krajach, w których politycy zachowują się w ten sposób, jest tylko kwestią czasu, kiedy w końcu przegrają. Nie da się pójść na tego rodzaju kompromisy. Owszem, oni często się boją, by nie być zbyt konserwatywni, ale to fałszywy dylemat. Ten pozorny konflikt między modernizmem a konserwatyzmem rozgrywa się na poziomie języka, często bardzo ofensywnego, ale to często przykrywka, zabieg, który ma na celu onieśmielenie przeciwnika, pozbawienie jego argumentów siły oddziaływania, bo gdy ktoś jest określany mianem konserwatysty, brzmi to bardzo pejoratywnie, więc ludzie, którzy odznaczają się pewnym poczuciem przyzwoitości, moralności, są zmuszani do rezygnacji ze swoich postaw na rzecz pozornego postępu. Dlatego trzeba odejść od logiki przeciwieństw. Chrześcijaństwo wobec dominujących ideologii nie jest jakąś antyideologią, ono uwalnia człowieka od absolutyzowania pozycji politycznych, ideologicznych. Także, niestety, w Kościele nie brak takich, którzy nie rozumieją, nie są w stanie zrozumieć istniejącej sytuacji, co sprawia, że niektórzy biskupi występują przeciw konserwatystom w Kościele. Ale Kościół nie może spełnić swojej misji, jeżeli wpadnie w tę pułapkę.

– Oczywiście, chodzi tu o język, jasność pojęć, którymi Kościół powinien się posługiwać w swoim przekazie. Ale nie tylko. Niektórzy świeccy zarzucają nam, księżom, że ich opuściliśmy na polu wielu batalii, które muszą podejmować w życiu publicznym. Zwłaszcza po soborze, gdy przyszedł czas na świeckich, a oni mówią: Wystawiliście nas w pierwszej linii, a sami się wycofujecie, nie czujemy waszego wsparcia. Chodzi tu głównie o chrześcijańskich polityków, ale nie tylko.

– Jezus nie powołał Apostołów do spokojnego życia, by wygodnie prowadzili swoją misję w zaciszu pałaców. Biskupi są od tego, by wchodzili między unoszący się kurz miast i dróg, by uczestniczyli w bataliach publicznych, by stawali w obronie Prawdy. Jezus przed Piłatem nie wszedł w jakieś fałszywe dyskusje. Dał świadectwo Prawdzie przed Piłatem, Herodem, bo oni nie byli nawet taką dyskusją zainteresowani w sprawowaniu swej władzy. Czasem nie ma sensu prowadzić dyskusji, bo ludzie władzy mają swoje własne interesy, od których nie odstąpią. Jezus w takim momencie jasno mówi: jestem po to, by dać świadectwo Prawdzie. To ja jestem Prawdą i każdy, kto jest z Prawdy, słucha mego głosu, staje się świadkiem tej Prawdy. Dzisiaj mamy szczególną potrzebę biskupów odważnych, inteligentnych, zdolnych, także dających osobiste świadectwo, by sprostać temu zadaniu. Nie wszyscy jesteśmy święci, mamy swoje słabości, co nas skłania do pokory i do nieustannej modlitwy o przebaczenie, ale to nie powinno w nas osłabiać apostolskiego zapału, odwagi i szczególnego misyjnego ducha świadczenia o Jezusie Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym. Stąd też mam nadzieję, że po smutnych wydarzeniach w Stanach Zjednoczonych Papież mianuje odpowiednich biskupów, nie zaś przypochlebców.

– Wróćmy do Polski, o której Ksiądz Kardynał wypowiedział dziś tak wiele pięknych słów. Mówił Eminencja o naszym uczestnictwie w życiu Europy, ale poruszył też temat pewnych zagrożeń dotyczących życia religijnego i życia Kościoła w Polsce. Gdzie tkwią te najważniejsze zagrożenia, przed którymi powinniśmy się ustrzec?

– Polacy katolicy w Kościele, ale także działający w sferze publicznej, na miejscu czy na arenie europejskiej, nie powinni popadać w żaden kompleks niższości. Wielu ludzi w Europie Zachodniej, którzy w ogóle nie walczyli o wolność, czuje się natomiast niczym posiadacze, monopoliści demokracji – inni są względem nich jak niedojrzałe dzieci, które wciąż do czegoś muszą dorastać. Ale taka postawa jest oparta na fałszu, kłamstwie. Polacy są tym narodem w Europie, który najbardziej walczył i cierpiał za demokrację i wolność, za te wartości, na których demokracja jest zbudowana. Dotyczy to rządu, który miałby legitymację społeczną, parlamentu działającego w oparciu o zasadę dobra wspólnego. Ci krytycy Polski pochodzą z Europy Zachodniej, z tych krajów, które w latach 1939-45 zdradziły Polskę, wydając najpierw ją w ręce hitlerowskich Niemiec, a potem stalinowskiej Rosji. Oni wszyscy powinni siedzieć cicho, by nauczyć się właśnie od Polski, jak bronić godności narodu. Inspiracją dla nich powinna być postawa Polaków podczas Powstania Warszawskiego, gdy mimo braku jasnych prognoz politycznych i militarnych, mimo ogromnej przewagi sił nazistowskiej armii nad Armią Krajową Polacy wystąpili w obronie godności swojego narodu i ojczyzny, godności człowieka; walczyli z tyranem w obronie najważniejszych wartości. Tego powinna się nauczyć Europa od Polski, że demokracja nie spada z nieba, ale jest wartością, którą trzeba budować i o nią walczyć. Tym bardziej że dziś nie mamy żadnej gwarancji, iż demokracja w Europie się utrzyma. O nią trzeba się troszczyć, by obronić ją przed totalitaryzmem zagrażającym jej ze strony grup ideologicznych, które roszczą sobie prawo, by wiedzieć i wybierać lepiej niż ludzie i narody, które uważają, że wiedzą lepiej, co dla ludzi jest dobre, a co nie. Chcą doprowadzić do nowej dyktatury opartej na ich ułomnym myśleniu.

– I to jest realne niebezpieczeństwo, przed którym stoimy. O jakiej Europie Ksiądz Kardynał marzy? Jaka może i powinna być?

– To Europa, której pragnęli wielcy mężowie tacy jak Konrad Adenauer, Robert Schuman, Alcide de Gasperi. Mamy dziś Europę, która się jednoczy, to kontynent bez granic. Mamy wiele rodzin mieszanych, które połączyły przedstawicieli różnych narodów – rodzin szczęśliwych. Mamy rodziny, społeczności, w których młodzi ludzie uczą się języków, by móc się poruszać bez barier. Następuje wymiana naukowa dzięki kontaktom międzyuczelnianym. To wszystko jest piękne. Ale w tej Europie trzeba szanować własną kulturę i nie można jednoczyć kontynentu na bazie uniformizmu. Bogactwem Europy jest szacunek dla jej różnorodności kulturowej, historycznej i narodowej. Musimy pamiętać o innych uwarunkowaniach mentalnościowych niektórych państw tradycyjnie ekspansywnych, jak np. Francja czy Anglia, ale i o tych, które często stawały się ofiarami działań kraju silniejszego i nieuczciwego, jak Polska, Czechy czy wiele mniejszych państw. Trzeba więc pamiętać o tych zależnościach i dynamikach, by budować jedność i tego, co dobre, uczyć się od siebie nawzajem. To jest, w moim przekonaniu, przyszłość. W żadnym wypadku natomiast nie ma przyszłości narzucanie komuś jakiejś ideologii. Podobnie forsowanie absurdalnych idei w przestrzeni tzw. praw człowieka, do których niektórzy na siłę pragną zaliczyć np. prawo do aborcji. To absurd.

– A zatem, Księże Kardynale, podsumowując w dwóch słowach – Europa Christi?

– Tak, Europa wartości, ale w jej centrum zdecydowanie stoi Osoba. Jest nią osoba Jezusa Chrystusa. On jest fundamentem, szczytem i centrum Europy.

– W imieniu wszystkich Czytelników Tygodnika Katolickiego „Niedziela” z całego serca dziękuję za to spotkanie.

– Bóg zapłać!

2019-01-16 11:02

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polska ma obecnie sześciu kardynałów

2020-07-17 12:18

[ TEMATY ]

kardynał

kardynałowie

Grzegorz Gałązka

Po śmierci kard. Zenona Grocholewskiego w Kolegium Kardynalskim zasiada obecnie sześciu Polaków, z których trzej mają prawo udziału w konklawe i wyboru papieża.

Są to: Konrad Krajewski - jałmużnik papieski i Stanisław Ryłko – archiprezbiter bazyliki Matki Bożej Większej, obaj mieszkają i urzędują w Rzymie oraz Kazimierz Nycz - metropolita warszawski. Pozostali polscy kardynałowie to emerytowani arcybiskupi: wrocławski Henryk R. Gulbinowicz i krakowski Stanisław Dziwisz, a także Marian Jaworski - arcybiskup senior lwowski, a więc formalnie należący do Kościoła katolickiego na Ukrainie. Ponadto polskie korzenie ma emerytowany arcybiskup Detroit Adam J. Maida ze Stanów Zjednoczonych.

Najstarszym wiekowo i "stażem kardynalskim" polskim purpuratem jest Henryk Roman Gulbinowicz, urodzony 17 października 1923 i mianowany kardynałem na konsystorzu 25 maja 1985. O niecałe trzy lata młodszy jest kard. Marian Jaworski, ur. 21 sierpnia 1926 i włączony w skład Kolegium Kardynalskiego 21 lutego 1998. Kard. Stanisław Dziwisz urodził się 27 kwietnia 1939 a kardynałem jest od 24 marca 2006.

Spośród kardynałów-elektorów najstarszy jest Stanisław Ryłko, ur. 4 lipca 1945, włączony w skład Kolegium Kardynalskiego 24 listopada 2007, następnie Kazimierz Nycz, ur. 1 lutego 1952, kardynał - od 20 listopada 2010, a najmłodszy w tym gronie kard. Konrad Krajewski urodził się 25 listopada 1963, purpuratem został 28 czerwca 2018. Jest on zarazem jedynym Polakiem, powołanym do Kolegium Kardynalskiego przez obecnego papieża.

Kard. Adam Joseph Maida urodził się 18 marca 1930 a kardynałem jest od 26 listopada 1994.

CZYTAJ DALEJ

W czwartek inauguracja II kadencji prezydenta Andrzeja Dudy

2020-08-05 16:51

[ TEMATY ]

prezydent

Andrzej Duda

Krzysztof Sitkowski KPRP

Andrzej Duda złoży w czwartek przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym i rozpocznie drugą, pięcioletnią kadencję prezydencką; wygłosi orędzie przed ZN i przejmie zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi. Z uwagi na epidemię koronawirusa podczas uroczystości w Sejmie obowiązywać będą szczególne środki ostrożności.

12 lipca odbyła się druga tura wyborów prezydenckich, w której Andrzej Duda zdobył 51,03 proc. (10 mln 440 tys. 648 głosów), uzyskując reelekcję. Kandydat KO Rafał Trzaskowski osiągnął wynik 48,97 proc. (10 mln 18 tys. 263 głosy). W poniedziałek Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego w pełnym składzie orzekła o ważności wyboru Andrzeja Dudy na prezydenta.

W czwartek 6 sierpnia zakończy się pierwsza kadencja Andrzeja Dudy i tego właśnie dnia odbędzie się uroczystość jego zaprzysiężenia na drugą pięcioletnią kadencję na stanowisku prezydenta RP.

O godz. 10 na sali plenarnej Sejmu rozpocznie się posiedzenie Zgromadzenia Narodowego (wspólne obrady Sejmu i Senatu), przed którym Andrzej Duda złoży przysięgę oraz wygłosi orędzie inaugurujące drugą kadencję. Zgodnie z konstytucją, prezydent obejmuje urząd po złożeniu wobec ZN następującej przysięgi: "Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem". Przysięgę można zakończyć słowami: "Tak mi dopomóż Bóg".

O złożenie przysięgi poprosi prezydenta marszałek Sejmu Elżbieta Witek. Ona też będzie odczytywała kolejne fragmenty przysięgi, Andrzej Duda będzie powtarzał je za nią.

Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski przekazał PAP, że po zakończeniu ZN prezydent spotka się z Konwentami Seniorów Sejmu i Senatu.

W związku z epidemią koronawirusa w czwartek w Sejmie będą obowiązywały szczególne środki ostrożności. Ograniczeń dotyczących liczby uczestników jednak nie ma, ponieważ - jak tłumaczyła wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska (PiS) - możliwości takiej nie przewiduje regulamin Zgromadzenia Narodowego.

Szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska przekazała, że podczas Zgromadzenia będą przestrzegane wszelkie procedury sanitarno-epidemiologicznymi; każdy z parlamentarzystów i zaproszonych gości będzie miał mierzoną temperaturę i otrzyma maskę. W liście do posłów minister poprosiła, aby na korytarzach i po zakończeniu uroczystości zachowywać dystans społeczny. W dniu Zgromadzenia Narodowego, dla osób niebędących parlamentarzystami, wejście będzie możliwe tylko za okazaniem zaproszenia. Przez wejście główne wchodzić będą goście VIP zaproszeni na Galerię i zajmą tam co drugie miejsce. Dla pozostałych gości zostaną przygotowane dwie sale odsłuchowe: Salę Kolumnową oraz salę nr 118.

Kaczmarska przekazała też, że każdy klub parlamentarny będzie miał swój sektor na sali plenarnej i to przewodniczący klubów będą decydować jak rozmieszczą parlamentarzystów podczas Zgromadzenia Narodowego.

Do marszałek Sejmu Elżbiety Witek, Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas przesłał rekomendacje dot. środków bezpieczeństwa podczas Zgromadzenia. Są to m.in.: zapewnienie dodatkowych pojemników z płynem dezynfekującym oraz wyposażenie uczestników w rękawiczki i maseczki ochronne o klasie bezpieczeństwa co najmniej FFP2, dokładne wywietrzenie pomieszczeń na dwie godziny przez rozpoczęciem uroczystości, a w trakcie Zgromadzenia - zapewnienie zachowanie niezbędnego dystansu, a po opuszczeniu Zgromadzenia zapobieżenie "tworzeniu się naturalnych spontanicznych grup w kuluarach i na korytarzach".

Pinkas zwrócił się też do marszałek Sejmu o przekazanie informacji, aby parlamentarzyści podejrzewający u siebie choroby układu oddechowego powstrzymali się od udziału w uroczystości.

Według informacji PAP, na Zgromadzeniu Narodowym będzie obecna zdecydowana większość parlamentarzystów PiS. "Do tej pory nie otrzymałem żadnych sygnałów ze strony naszych parlamentarzystów, żeby miało ich nie być. Oczywiście mogą być takie sytuacje, że ktoś w ostatniej chwili nie przyjdzie albo ma jakieś obawy zdrowotne, ale raczej będą to pojedyncze przypadku w klubie PiS" - zadeklarował jeden z członków władz klubu.

Prezydium klubu Koalicji Obywatelskiej podjęło decyzję, że klub KO wyśle na Zgromadzenie Narodowe niewielką delegację pod przewodnictwem marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego i wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. W delegacji nie będzie liderów partii tworzących KO, m.in. szefa PO Borysa Budki. Rzeczniczka Lewicy Anna Maria Żukowska powiedziała PAP, że większość posłów i senatorów klubu Lewicy - ok. 40 osób - weźmie udział w ZN. Klub Koalicji Polskiej-PSL-Kukiz15 ma reprezentować ok. 15 parlamentarzystów, m.in.: prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, Paweł Kukiz oraz Stanisław Tyszka.

Szef sejmowego koła Konfederacji Jakub Kulesza przekazał PAP, że w posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego oprócz niego wezmą udział posłowie Janusz Korwin-Mikke, Krzysztof Bosak (b. kandydat na prezydenta), Grzegorz Braun, Artur Dziambor, Michał Urbaniak, Krystian Kamiński i Krzysztof Tuduj.

Z informacji PAP wynika, że w obradach Zgromadzenia Narodowego nie wezmą udziału byli prezydenci Lech Wałęsa i Bronisław Komorowski, byli premierzy: Ewa Kopacz, Leszek Miller, Włodzimierz Cimoszewicz oraz były marszałek Sejmu i b. szef MSZ Radosław Sikorski, b. marszałek Sejmu i b. szef PO Grzegorz Schetyna, a także prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Obecny ma być były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Po uroczystości w Sejmie Andrzej Duda uda się do Pałacu Prezydenckiego, gdzie o godz. 11.15 odbierze meldunki od dowódcy Garnizonu Warszawa gen. dyw. Roberta Głąba oraz komendanta Służby Ochrony Państwa majora SOP Pawła Olszewskiego.

Po tej uroczystości prezydent uda się do Archikatedry św. Jana Chrzciciela, gdzie w południe zostanie odprawiona msza św. w intencji ojczyzny i prezydenta. Mszy będzie przewodniczył, podobnie jak pięć lat temu, przewodniczący KEP apb Stanisław Gądecki.

Szczerski poinformował, że po zakończeniu mszy św. prezydent odda hołd swoim nieżyjącym poprzednikom na urzędzie prezydenta RP; złoży wieńce i kwiaty w miejscach upamiętnienia Gabriela Narutowicza, Stanisława Wojciechowskiego, Ignacego Mościckiego i Lecha Kaczyńskiego.

O godz. 14 na Zamku Królewskim odbędzie się uroczystość ponownego objęcia przez Andrzeja Dudę przewodnictwa w kapitułach Orderu Orła Białego oraz Orderu Odrodzenia Polski. Pięć lat temu uroczystość ta była połączona z odznaczeniem prezydenta oboma orderami, tym razem Andrzej Duda obejmie ponownie przewodnictwo w kapitułach tych orderów. Zgodnie z ustawą o orderach i odznaczeniach, prezydent z tytułu wyboru na ten urząd staje się Kawalerem Orderu Orła Białego, Wielkim Mistrzem Orderu i przewodniczy Kapitule Orderu. Staje się też Kawalerem Orderu Odrodzenia Polski klasy I i przewodniczy Kapitule jako Wielki Mistrz Orderu.

Później, o godz. 15.30, na pl. Piłsudskiego odbędzie się uroczystość przejęcia przez Andrzeja Dudę zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi. Przewidziano wystąpienie prezydenta.

Głowa państwa jest najwyższym zwierzchnikiem sił zbrojnych. Mianuje szefa Sztabu Generalnego i innych dowódców, nadaje stopnie wojskowe. W czasie pokoju sprawuje pieczę nad wojskiem za pośrednictwem ministra obrony narodowej, zaś na czas wojny - mianuje, na wniosek premiera, Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych. To właśnie prezydent, także na wniosek premiera, w razie bezpośredniego, zewnętrznego zagrożenia, zarządza powszechną lub częściową mobilizację i użycie sił zbrojnych do obrony RP. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa

kos/ mro/ ipa/ mrr/ par/

CZYTAJ DALEJ

Biskupi z Japonii i USA wezwali do modlitwy z okazji 75. rocznicy ataków atomowych

2020-08-05 20:51

[ TEMATY ]

Nagasaki

Hiroszima

Adobe Stock

Biskupi w Japonii i Stanów Zjednoczonych wezwali do wspólnej modlitwy w związku z 75. rocznicą zrzucenia przez lotnictwo amerykańskie bomb atomowych na japońskie miasta Hiroszimę i Nagasaki.

We wspólnym apelu arcybiskup Joseph Mitsuaki Takami z Nagasaki i biskup David Malloy z Rockfordu w amerykańskim stanie Illinois ostrzegli przed nowym wyścigiem zbrojeń.

„Dopóty, dopóki będzie obowiązywał pogląd, że broń może budować pokój, trudno będzie zmniejszyć zasoby broni jądrowej, nie mówiąc już o jej likwidacji” – stwierdził 4 sierpnia w wideoprzesłaniu przewodniczący Konferencji Biskupów Japonii, abp Takami, który sam urodził się w marcu 1946 w Nagasaki. Zrzucenie bomby atomowej na swe rodzinne miasto przeżył w łonie matki. W jego rodzinie było wiele ofiar śmiertelnych.

A biskup Malloy w tym samym orędziu dodał, że wszystkie narody muszą znaleźć środki do całkowitego rozbrojenia. Podkreślił, że potrzebne jest tu wspólne zaangażowanie i zaufanie. Obaj hierarchowie wyrazili zaniepokojenie, że dotychczas niedostateczną uwagę zwraca się na niszczycielską moc broni jądrowej.

Już wcześniej o swojej solidarności z narodem japońskim zapewniła Konferencja Biskupów Katolickich USA. Wspólnie bolejemy nad losem niewinnych ludzi, którzy stracili życie na skutek zrzucenia bomb i później wskutek promieniowania, stwierdził przewodniczący episkopatu arcybiskup Los Angeles José Horacio Gómez. Jednocześnie zaapelował do przywódców państw o likwidację wszelkiego rodzaju broni masowego rażenia.

W lipcu br. episkopat Japonii ogłosił dokument w sprawie zniesienia energii nuklearnej. Obok obu miast wspomniano w nim też o skutkach stopienia reaktora w elektrowni jądrowej w Fukushimie w marcu 2011.

W dniach 6 i 9 sierpnia 1945 dwa amerykańskie samoloty wojskowe zrzuciły dwie bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki. Zginęło wówczas ponad 250 tys. osób, z których część zmarła później w wyniku poparzeń i promieniowania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję