Parafia pw. św. Henryka w Sulęcinie jest umiejscowiona w mieście powiatowym. Bo Sulęcin od czasu reformy z 1999 r. stał się stolicą dla obszaru rozciągającego się między powiatem słubickim a powiatem międzyrzeckim. Jest to także miasto o dużych ambicjach i możliwościach. Już choćby z tego powodu dzieje się tu wiele ciekawych inicjatyw. W mieście pracują księża diecezjalni, a proboszczem tamtejszej wspólnoty jest ks. kan. Piotr Mazurek. W parafii pracują również siostry Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego. I właśnie siostry są zaangażowane w dzieło bardzo radosnej i dynamicznej grupy, jaką są Promyczki.
Odwiedzając w październiku siostry w ich klasztorze, w pewnym momencie usłyszałem bardzo głośny raban. Pierwsze skojarzenie było takie, że to jakaś głośna klasa wybiegła na przerwę po trudnej lekcji. Ale przecież byliśmy ciągle w klasztorze. Siostra przełożona, widząc moją zaniepokojoną minę, szybko powiedziała: – Ten hałas to nasze Promyczki. Szybko zszedłem zobaczyć tę „ognistą” grupę.
Promyczki istnieją od czterech lat, ale w tym roku wiele dziewcząt przyszło po raz pierwszy. Widać, że grupa się rozrasta, a dobra atmosfera sprzyja nawiązywaniu koleżeńskich relacji i przyjaźni. Grupie przewodzi s. Efraima ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego. Kiedy tylko wszedłem na spotkanie, zaraz zakrzyczano mnie dużą ilością dobrych inicjatyw i pomysłów, które mają dziewczęta. Bo grupę stanowią dziewczęta ze szkoły podstawowej.
Dziewczęta podczas spotkań modlą się, bawią, czytają Biblię oraz uczą się wielu nowych piosenek. Starają się także aktywnie uczestniczyć w różnych nabożeństwach okresowych. Grupa liczy sobie 17 osób, a spotkania odbywają się dwa razy w tygodniu.
Na plan spotkania Promyczków składają się następujące elementy: 1. – dobrze, że jesteś, czyli powitanie, 2. – modlitwa, 3. – czytanie Biblii, 4. – ćwiczenie piosenek na niedzielę i uczenie się nowych, 5. – różności, 6. – zabawa. Zajęcia odbywają się w poniedziałki oraz wtorki. Na spotkania można przychodzić tylko na jeden dzień lub na dwa. Wszystko zależy od planu.
Dziewczęta śpiewają w kościele, prowadzą przedstawienia i uczestniczą w różnych spotkaniach. I promieniuje od nich taka Boża radość...
Ksiądz Orzechowski mówił, aby wykorzystywać talenty dane od Pana Boga; aby nie grzać miejsca w duszpasterstwie, tylko zaczerpnąć tyle, ile się da, i wyjść z ewangelizacją – wspomina Robert Ruszczak, lider zespołu.
Ks. Łukasz Romańczuk: Jak to się stało, że w 1999 r. założyliście zespół?
Robert Ruszczak: Pomysł na założenie zespołu pojawił się trochę wcześniej. Ja już muzykowałem od 1993 r., a swoje pierwsze kroki stawiałem w zespole folkowym Chudoba. Kiedy przyjechałem do Wrocławia na studia, to otworzyły się nowe możliwości. Pochodzę z małej miejscowości i pierwsze próby grania miałem już za sobą, ale to było bardziej takie chałturzenie. Na studiach poznałem ludzi, którzy też muzykowali. W 1999 r., czy może pół roku wcześniej, ukazała się książka Radykalni. Marcin Jakimowicz spisał świadectwa muzyków chrześcijańskich, których znałem też wcześniej ze sceny takiej niechrześcijańskiej, m.in. Tomka Budzyńskiego, Darka Malejonka czy „Litzę”. I to mnie bardzo mocno zainspirowało do tego, aby pójść w tym kierunku. Wtedy też uczęszczałem do Duszpasterstwa Akademickiego „Wawrzyny” i tam ks. Stanisław Orzechowski „Orzech” mówił, aby wykorzystywać talenty dane od Pana Boga; aby nie grzać miejsca w duszpasterstwie, tylko zaczerpnąć tyle, ile się da, i wyjść z ewangelizacją, z tym, co mamy. I te dwie rzeczy tak mocno zaczęły mi w sercu grać, i domagać się tego, żeby spróbować tę muzykę, którą kochałem i którą już uprawiałem, połączyć z ewangelizacją. Wśród moich kolegów z duszpasterstwa zebrało się kilku, którzy zgodzili się dołączyć do zespołu. Zaczęliśmy próby, a one dały efekt.
18 stycznia 2026 r przypada 20. rocznica śmierci księdza Jana Twardowskiego. Poeta, serdeczny, ujmujący człowiek był wybitnym kaznodzieją, na którego kazania do kościoła wizytek w Warszawie przychodziły tłumy. - W życiu - mówił ks. Twardowski - najważniejsze jest samo życie. A zaraz potem miłość.
„Udało się, jakoś wyskoczyło mi z głowy to zdanie” - mówił ks. Jan i zagadkowo się uśmiechając dodawał: „Spotykam je w nekrologach. Często bez mojego nazwiska, ale i tak się cieszę, bo najważniejsze jest to, co napisałem, a nie, że to ja napisałem. Trzeba się pospieszyć z kochaniem innych nie tylko dlatego, że grozi nam rozstanie z kimś bliskim z powodu śmierci, lecz dlatego, że ludzie odchodzą od siebie, gdy życie jest w pełnym biegu. Zmieniają partnerów, opuszczają rodziny, skazują bliskich na samotność. Być może dochodzi do tych rozstań, bo właśnie spóźniliśmy się z okazaniem uczuć, nie dość kochaliśmy, nie daliśmy odczuć bliskiej osobie, że jest wyjątkowa”.
22 stycznia przypada kolejna rocznica śmierci bp. Wilhelma Pluty. Z tej okazji zaplanowano rocznicowy koncert i Msze św. przy z modlitwą przy grobie sługi Bożego.
Z okazji 40. rocznicy śmierci sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty w gorzowskiej katedrze w sobotę 24 stycznia o godz. 19.30 odbędzie się koncert rocznicowy (szczegóły na załączonym plakacie), a w niedzielę 25 stycznia o godz. 12.00 zostanie odprawiona msza św. z modlitwą przy grobie bp. Pluty. Będzie jej przewodniczył metropolita szczecińsko-kamieński abp. Wiesław Śmigiel.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.