Reklama

Nie przegap
Dzień Godności Osoby z Niepełnosprawnością Intelektualną – 5 maja

Anielski Czesio

Gdyby było to możliwe i miałbym taką władzę, doprawiłbym Czesiowi – już tu na ziemi – aureolę i skrzydła anielskie. To facet bez zarzutu. Bez wad. Zawsze uśmiechnięty. Spokojny. Cierpliwy. Nie na pokaz

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W naturalny sposób Czesiu jest czysty, klarowny i święty. Nie tylko od święta i dla tych, którzy go nie znają na co dzień. On jest zawsze „cool”. Wykonuje grzecznie wszystkie polecenia. Nigdy się nie buntuje. Nie krzyczy. Nie jest agresywny, nie dokucza innym. Chłopak cud. Naprawdę. Rzadko spotykam takie osoby z towarzyszącą niesamodzielnością. Zazwyczaj występują jakieś niechciane zachowania. U Czesia tego nie ma. Nie ma też on problemu z samym sobą, z własną niesamodzielnością, seksualnością, z niczym podobnym. Dla mnie to naprawdę istny anioł.

Zdany na drugiego

Czesiu raczej nie mówi. Jeśli już, to powtarza za kimś pewnego rodzaju dźwięki. Sam się ubiera, choć trzeba go przy tym pilnować i ewentualnie poprawiać, bo czasem może np. koszulkę założyć na odwrotną stronę. Nie potrafi się samodzielnie umyć, ogolić, w zasadzie w całości jest zdany na drugiego człowieka.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Zdziwiłem się mocno, kiedy studiowałem historię jego życia. Do naszej wspólnoty przyszedł z ośrodka szkolno-wychowawczego. Miał jednak rodzinę, miał rodziców. Zdarzało się, że w dzieciństwie był katowany przez ojca. To postawiło mnie w zdumienie. Są obdukcje, interwencje z przedszkola, szkoły, potem policji i w końcu wyroki sądu. A przecież na niego nie da się krzyknąć. Nie ma powodu do jakiegokolwiek skarcenia, postawienia w kąt. On jest tak spokojny, nikomu nie zawadza. Nie ma z nim najmniejszego problemu. A co dopiero bicie, po którym jest pokaleczony, z siniakami na ciele, twarzą poobijaną i z szytą głową. To rzeczywiście niesłychane. Czyżby alkohol wprawiał w taką agresję? Nieakceptowanie niesamodzielności syna? Dlaczego? Dla mnie to wszystko było szokiem i czymś zupełnie niewytłumaczalnym.

Cudowne dziecko

Czesiu jest dobrym i nienagannym chłopcem, pod każdym względem. Jest cudownym „dzieckiem”. Lubi chodzić, skakać, samodzielnie je wszystkie posiłki, doskonale kontroluje potrzeby fizjologiczne. Lubi się „bujać”, tzn. w szybki sposób poruszać całym tułowiem. Robi to na siedząco, ale także na stojąco. Jest bardzo ładnym chłopcem, wysokim i szczupłym. Pewnie osoby „niewtajemniczone” nie zdają sobie sprawy z tego, że jest niesamodzielny i to w tak znaczny sposób. Robi nieraz numery, podchodząc do kogoś blisko i podając mu rękę, mówi: „Czesiu”, równocześnie przybliża swoją twarz bardzo blisko do twarzy napotkanego. W kościele nie jestem w stanie powstrzymać Czesia, a zresztą dlaczego mam go cały czas ograniczać i powstrzymywać. Nie robi przecież nic złego, a jeśli komuś poda rękę, to chyba nic się temu komuś nie stanie. Ostatnio na Mszy św. rezurekcyjnej nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Czesiu ubawił mnie do łez. Z chórem śpiewał bardzo głośno „Alleluja”, chodził po całym kościele, przystawał, „bujał się”, klękał co jakiś czas. Cóż... te sceny są nie do opisania. Wywołują uśmiech prawie u każdego. Zdziwiłem się jednak, kiedy dwie panie odsunęły się od niego... Hm... może się go jakoś przestraszyły?

Czesiu nie jest groźny w żaden sposób, nie jest w stanie skrzywdzić nawet muchy. To istny anioł chodzący swoimi ścieżkami po ziemi.

Siła Czesia

Bardzo lubi muzykę. Potrafi oglądać godzinami programy muzyczne. Czasem ni stąd, ni zowąd wstaje i tańczy. Ten taniec polega na chodzeniu jak kaczka, a że Czesiu jest wysoki, wygląda to przekomicznie. Bywa, że Czesiu podejdzie i pogłaszcze po głowie. To naprawdę urocze. Jest zawsze życzliwy. Zawsze dobrze nastawiony do życia. Nie wstaje lewą nogą, tak jak nam się to zdarza. Kiedy zaś ja mam najtrudniejsze chwile, podchodzę do Czesia i proszę: „Pogłaszcz mnie, Czesiu, bo jest źle. Bądź ze mną. Pomóż mi”. I wierzę, że to wszystko Czesiu rozumie. I wiem, że mi pomaga. Dzięki Czesiowi i pewnie innym moim „dzieciom” jestem – czasem wbrew wszystkiemu – silny!

Kiedy każdego wieczora modlimy się wspólnie w domu i każdy wypowiada swoją intencję, Czesiu niezmiennie od lat mówi to samo: „Andrzejaaaa”. A siła Czesia jest ze mną i to pomaga, wyjątkowo pomaga i każe zawsze pomimo...powracać do domu – myślami, sercem i nogami, tam gdzie mieszka Czesiu, tam gdzie jest mój dom.

Marzec 2012 (tekst pochodzi z bloga: andrzejkalinowski.com)

Więcej o Międzynarodowym Ruchu Dobroczynnym BETEL, pod którego opieką znajduje się bohater artykułu, na: www.betel-charity.org .

2017-04-26 10:02

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czas wzrastania

Jest już wiosna! Głupio będzie, jeśli rośliny przegonią nas we wzrastaniu. Drzewa, kwiaty i trawy mają takie tempo wzrostu, że tylko patrzeć jak zakwitną i będą owocować. A przecież Bóg powołał nas do tego, „abyśmy owoc przynosili”. To nasze podstawowe powołanie. Jesteśmy powołani do wzrostu, a nie do stabilizacji. Ziarno posiane w ziemię nie może się w niej beztrosko zadomowić jak w ciepłym gniazdku, stać się konsumentem wszystkiego, dla tycia we własnej skorupie. Ono musi umierać, żeby przynosić owoc. Przebijać własną stagnację, żeby wybić się w roślinę, przestać się oglądać na siebie, żeby zbliżać się do słońca. Być może pod ziemią jest ciemno, ale w miarę bezpiecznie. Ryzyko wzrostu to odwaga wychylenia się ponad ziemię, ku niebu, za cenę bycia targanym przez wiatr, uderzanym przez burze, deptanym przez przypadkowych przechodniów. Bóg jest Panem naszego wzrostu. Jezus jest tym, który zstępuje pod ziemię, żeby umacniać nasze korzenie. Ojciec jest w niebie, żeby nas przyciągać ku Sobie. A Duch Święty prowadzi nas przez Jezusa do Ojca, jak roślinę, dla której jednakowo ważne są zarówno korzenie jak i owoce.
CZYTAJ DALEJ

Harmęże: zmarł wyświęcony przez bp. Karola Wojtyłę o. Florian Szczęch

2026-09-24 07:48

[ TEMATY ]

śmierć

diecezja.bielsko.pl

O. Florian Szczęch OFMConv

O. Florian Szczęch OFMConv

O. Florian Szczęch OFMConv, franciszkanin przez lata związany z Harmężami, znawca życia i działalności św. Maksymiliana Kolbego, zmarł 22 września w wieku 90 lat. Święcenia kapłańskie przyjął w 1960 r. z rąk bp. Karola Wojtyły. W Zakonie Braci Mniejszych Konwentualnych przeżył 74 lata, a kapłanem był przez ponad 66 lat. Uroczystości pogrzebowe odbędą się 25 września w Harmężach.

Franciszek Szczęch urodził się 26 października 1935 r. w Lubeni koło Rzeszowa jako najstarsze z czworga dzieci Józefy i Józefa Szczęchów. Po ukończeniu szkoły podstawowej w 1949 r. wstąpił do Małego Seminarium Ojców Franciszkanów, kontynuując naukę w Niepokalanowie i Krakowie.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV w Lourdes: „To dzisiaj, nie jutro, trzeba się nawrócić”

2026-09-27 11:56

[ TEMATY ]

Leon XIV we Francji

Vatican Media

Do pokuty i odnowy wiary wezwał papież 27 września podczas Mszy św. sprawowanej na „Prairie” w Lourdes. Podkreślił, że sanktuarium jest miejscem nadziei, w którym każda słabość człowieka zostaje przyjęta z szacunkiem. „Nie wyjedziecie z Lourdes tacy sami, jakimi tu przybyliście: wyruszycie stąd jako misjonarze nadziei” - powiedział Ojciec Święty.

Oto teks papieskiej homilii w tłumaczeniu na język polski:
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję