Reklama

Turystyka

Filippi – początek Kościoła w Europie

Ruiny miasta Filippi w Grecji stanowią największy zespół starożytnych zabytków we wschodniej Macedonii. Położone koło miasteczka Krinides, przy drodze z Kawali do Dramy, przez historyków wspominane są przede wszystkim z powodu słynnej bitwy, przez wierzących – jako miejsce założenia pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej na kontynencie europejskim

Niedziela Ogólnopolska 31/2016, str. 50-51

[ TEMATY ]

turystyka

Margita Kotas

Pozostałości jednej z chrześcijańskich bazylik w starożytnym Filippi

Pozostałości jednej z chrześcijańskich bazylik w starożytnym Filippi
Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Pierwotnie nad rzeką Strymon istniały dwie osady wojowniczych Traków – Krenides i Datum. Zdobyte w 356 r. przed Chrystusem przez króla Macedonii Filipa II i rozbudowane do rozmiarów miasta otrzymały miano na cześć władcy – Filippi. Prawdopodobnie głównym powodem zainteresowania Filipa II tymi terenami były złoża złota w pobliskich górach Pangajon. W Filippi działała później m.in. mennica Filipa II. Dziś starożytne miasto budzi zainteresowanie pozostałościami sanktuarium bóstw egipskich, świątyń olimpijskich, ale i kościołów chrześcijańskich.

Brama łącząca Europę i Azję

W 168 r. prz. Chr. Filippi zostało zajęte przez Rzymian. Wkrótce po wybudowaniu rzymskiej Via Egnatia, przebiegającej od Dyrrachium na wybrzeżu Adriatyku (dzisiejsze Durrës w Albanii) przez stolicę Macedonii – Egnatię (dzisiejsze greckie Saloniki) do Bizancjum (dzisiejszy turecki Stambuł), znaczenie miasta wzrosło. Dzięki drodze Filippi stało się najdalej wysuniętym na wschód Europy miastem rzymskim, bramą łączącą ówczesną Europę z Azją. W Filippi krzyżowały się wpływy kulturowe Wschodu i Zachodu, religie i obyczaje.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Przez długi okres dziejów miasto dobrze prosperowało za sprawą złota. Niemałe korzyści przynosiła także osuszona z bagien i zamieniona w żyzny ogród okoliczna równina, z której plony dostarczały pożywienie nie tylko mieszkańcom Filippi. W czasach helleńskich miasto biło własne monety, a za panowania cesarza Oktawiana wzniesiono w nim wiele nowych i monumentalnych budowli, m.in. liczne świątynie i rozległe forum. Miasto cieszyło się świetnością jeszcze w czasach bizantyjskich – dopiero w początkach XIII wieku inwazja łacinników położyła kres nie tylko jego uprzywilejowaniu, ale niedługo później również jego istnieniu.

Bitwa pod Filippi

Przybywający do Filippi pielgrzymi wychodzą raczej na spotkanie z historią Kościoła, badaczom dziejów natomiast nazwa miasta przywodzi na myśl pamiętną bitwę, która rozegrała się na jego błoniach. Stoczyły ją w 42 r. prz. Chr. wojska republikańskie zabójców Juliusza Cezara – Brutusa i Kasjusza, dysponujące 19 legionami oraz licznymi kontyngentami sprzymierzeńców; po ich stronie walczył m.in. poeta Horacy, z armią triumwirów Oktawiana Augusta i Marka Antoniusza. W pierwszym starciu Antoniusz odniósł zwycięstwo nad Kasjuszem, a Brutus nad Oktawianem. Pokonany Kasjusz w przeświadczeniu, że wszystko stracone, popełnił samobójstwo. Kilka tygodni później doszło do drugiej bitwy, w której Oktawian August i Marek Antoniusz odnieśli całkowite zwycięstwo. Brutus, podobnie jak wcześniej Kasjusz, nie chcąc wpaść w ręce zwycięzców, odebrał sobie życie. Obaj zabójcy Cezara spotkali się pod Filippi ze swoim przeznaczeniem, jak wieścić miał Brutusowi duch Cezara słowami: „Zobaczysz mnie pod Filippi!” (por. Plutarch, „Żywot Juliusza Cezara”; William Szekspir, dramat „Juliusz Cezar”, akt IV, scena III). W wyniku bitwy Filippi stało się rzymską kolonią, obsadzoną silnym garnizonem wojska.

Chrzest nad Gangites

Reklama

Filippi zmieniło losy nie tylko pojedynczych osób i armii, ale też całego kontynentu europejskiego. A wszystko za sprawą św. Pawła z Tarsu w Azji Mniejszej. Apostoł Narodów przybył tu w 49 r. przynaglony głosem, który usłyszał w wizji nocnej i który wzywał go do przeprawy do Macedonii (por. Dz 16, 9). Z Troady, położonej po azjatyckiej stronie Morza Egejskiego, w towarzystwie swych uczniów Tymoteusza i Sylasa, przeprawił się statkiem do Neapolis (dzisiejsza Kawala), odległego od Filippi o 15 km. Tym samym podczas swej drugiej podróży misyjnej po raz pierwszy stanął na ziemi europejskiej.

Ówczesne Filippi zamieszkiwane było przez Rzymian, Macedończyków i niewielką liczbę Żydów. Żydowska gmina w Filippi nie posiadała synagogi, musiała być zatem rzeczywiście nieliczna albo niezamożna. Niektórzy historycy brak synagogi tłumaczą wojskowym charakterem miasta. Miejscem spotkań pobożnych Żydów była zatem polana nad rzeką Gangites wpływającą do Strymonu, położona poza murami miasta. Tam też udał się św. Paweł i tam spotkał grupę kobiet, w większości Żydówek, ale i poganek skłaniających się ku religii mojżeszowej. Jedną z nich była niejaka Lidia, sprzedawczyni purpury pochodząca z Tiatyry, która kierowana naukami św. Pawła, przyjęła wraz z domownikami chrzest. Dom Lidii stał się wówczas domem otwartym nie tylko dla Apostoła Narodów i jego towarzyszy, ale i dla tych, którzy przyjęli jego naukę. Tak powstała pierwsza wspólnota Kościoła w Europie, a w kolejnych wiekach Filippi stało się prężnym ośrodkiem chrześcijańskim z siedzibą arcybiskupa i czterema monumentalnymi bazylikami.

Św. Lidia – pierwsza chrześcijanka Europy

Reklama

Może zastanawiać, co Lidia, kobieta z Azji Mniejszej, robiła w macedońskim Filippi. Była kobietą finansowo niezależną, o czym świadczy m.in. posiadanie przez nią domu i niewolników. Purpura, którą wytwarzała i sprzedawała, była towarem luksusowym, na który mogli sobie pozwolić jedynie królowie i ludzie bogaci. Najprawdopodobniej zatem Lidia przybyła do Filippi, aby sprzedawać swoje dobra tamtejszej zasobnej klienteli.

Lidia poznała religię mojżeszową najpewniej w rodzinnym mieście – Tiatyra mogła się poszczycić okazałą synagogą. Możliwe jest także, że Lidia już tam zetknęła się z nauką Chrystusa. Tiatyra, dzisiejsze Akhisar w Turcji, należała bowiem do pierwszych gmin chrześcijańskich w Azji Mniejszej. W Apokalipsie św. Jana wymieniana jest wśród tzw. Siedmiu Kościołów Azji. Dwa wieki później, w 200 r., Tiatyra była już miastem całkowicie chrześcijańskim, chociaż jej mieszkańcy mocno sprzyjali tzw. montanizmowi, nazywanemu inaczej herezją Frygijczyków. Niestety, wskutek późniejszych najazdów arabskich i tureckich chrześcijaństwo zostało niemal wyparte z miasta. Niewielka wspólnota chrześcijańska zamieszkiwała Akhisar do 1922 r.

Pozostałości wieków

Pierwsze prace wykopaliskowe w miejscu antycznego Filippi przeprowadzone zostały w latach 20. XX wieku. Wkrótce potem w wyniku postępu prac archeologicznych udało się odsłonić ślady wszystkich etapów rozwoju miasta. Pozostałości starożytnego Filippi świadczą o jego wielkości i randze. Na terenie wykopalisk można dziś oglądać m.in.: fragment rzymskiej Via Egnatia, imponujące rzymskie forum, pozostałości biblioteki, palestry, agory, dawnego akropolu, latryn, częściowo zachowane mury obronne, starożytny amfiteatr, więzienie, w którym, jak głosi tradycja, przetrzymywany był wraz z Sylasem św. Paweł, oraz filary dwóch bazylik chrześcijańskich z V i VI wieku. Chrześcijańskich kościołów w Filippi było znacznie więcej, padły one jednak ofiarą najazdów Gotów, hord słowiańskich i Bułgarów oraz trzęsienia ziemi. Ostatecznie wraz z upadkiem Bizancjum Filippi zostało doszczętnie zniszczone i opuszczone.

Turyści zazwyczaj zadowalają się wizytą na terenie wykopalisk, pielgrzymi kierują swe kroki do zbudowanej współcześnie u stóp wzgórza prawosławnej kaplicy-baptysterium upamiętniającej pierwszą chrześcijankę Europy – św. Lidię. Stąd zaledwie kilka kroków do polany nad rzeką – miejsca, które zgodnie z tradycją przyjmuje się za miejsce spotkania św. Pawła z żydowskimi kobietami i chrztu św. Lidii. Tu, nad przypominającą dziś raczej strumień rzeką Gangites, spotkać można sprawujących liturgię pielgrzymów Kościoła katolickiego.

2016-07-27 09:05

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: 0 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Klasztor pełen tajemnic

[ TEMATY ]

turystyka

Krzysztof Karwowski

Tuż przy polskiej granicy, w czeskim Broumovie, na Polaków czeka wiele atrakcji i to nie tylko typowo turystycznych, jak znane wszystkim skały w Aderszpachu czy Teplicach. Jedną z takich ciekawostek jest wyjątkowa kopia Całunu Turyńskiego.
CZYTAJ DALEJ

Policz wszystko i oddaj wszystko

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

„Zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem”. To zdanie, wyrwane z kontekstu, straszyło pokolenia, a w kontekście jest czułe. Paweł chwali posłuszeństwo Filipian i zaraz dodaje rację, która bojaźni odbiera lęk: „albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą”. Dwa zdania trzymane razem są całą teologią współpracy z łaską. Zabiegajcie, bo Bóg działa. Bóg działa, więc zabiegajcie. Kto rozdzieli te zdania, wpadnie albo w pelagiańską zadyszkę, albo w kwietystyczny fotel. Paweł trzyma oba naraz, bo łaska nie konkuruje z wolnością, lecz ją stwarza. „Czyńcie wszystko bez szemrań i powątpiewań, abyście się stali bez zarzutu i bez winy jako nienaganne dzieci Boże pośród narodu zepsutego i przewrotnego. Między nimi jawicie się jako źródła światła w świecie”. Szemranie, gongysmos, to słowo z pustyni Wyjścia, grzech Izraela w drodze. Wspólnota bez szemrania jest nowym Izraelem, który drogę przez pustynię świata odbywa inaczej. Phōstēres, źródła światła, luminarze, tak Septuaginta nazywa słońce i gwiazdy z Rdz 1. Kościół pośród „pokolenia przewrotnego” ma świecić jak ciała niebieskie, światłem odbitym. Wystarczy trzymać się orbity. Finał jest liturgiczny i osobisty zarazem: „a jeśli nawet krew moja ma być wylana przy ofiarniczej posłudze około waszej wiary, cieszę się i dzielę radość z wami wszystkimi”. Paweł widzi swoje możliwe męczeństwo jako libację, płyn wylewany na ofiarę. Ofiarą jest wiara Filipian, jego krew byłaby tylko dolewką. Trudno o pokorniejszy obraz własnej śmierci. Dzisiejszy patron, Karol Boromeusz, arcybiskup Mediolanu i wielki wykonawca reformy trydenckiej, twórca seminariów i wizytator niestrudzony, zostawił ten sam testament w innej scenerii. Podczas zarazy 1576 roku, gdy namiestnicy uciekli z miasta, on został, organizował pomoc, chodził boso w procesjach pokutnych z powrozem na szyi. Zbawienie „z bojaźnią i drżeniem” wygląda właśnie tak, jak drżenie o powierzonych.
CZYTAJ DALEJ

24 miliony dyżurów - cicha, wierna obecność u boku każdego cierpiącego człowieka

2026-11-04 20:28

ks. Łukasz Romańczuk

Siostry Boromeuszki i zaproszeni goście podczas wykładu

Siostry Boromeuszki i zaproszeni goście podczas wykładu

Gdy popatrzymy na historię klasztoru w Trzebnicy swoje początki ma on pośród posługi sióstr cysterek i ściśle zakorzeniony jest w osobie św. Jadwigi Śląskiej. Od XIX wieku swoją posługę pełnią tam siostry Boromeuszki. Świętowanie było dobrą okazją do dziękowania za 165 lat obecności. 

Podczas jubileuszowego wykładu Krystyna Klamińska i Liliana Sicińska zaprezentowały świeckie spojrzenie na 165 lat obecności Sióstr Boromeuszek w Trzebnicy. Swoją opowieść panie rozpoczęły od początków XIII wieku, a dokładniej roku 1202. - To wtedy książę Henryk Brodaty, z inspiracji swojej małżonki, przyszłej świętej Jadwigi, powołał do życia fundację mającą na celu oddanie czci Bogu oraz zbawienie dynastii. Miejsce to stało się nie tylko ośrodkiem modlitwy, ale też bezpieczną przystanią dla kobiet z rodów książęcych i szlacheckich, które mogły realizować powołanie zakonne, nie tracąc swojego statusu społecznego - zaznaczyła Liliana Sicińska, dodając. - W 1218 roku opactwo formalnie włączono do zakonu cysterskiego. Pierwszą przełożoną została Petrissa z Kitzingen, dawna wychowawczyni św. Jadwigi. Prawdziwy rozkwit gospodarczy i architektoniczny nastąpił jednak za rządów opatki Gertrudy (wstąpiła do klasztoru w 1212 roku). To z jej inicjatywy wzniesiono pierwszą w Polsce gotycką kaplicę św. Jadwigi, która do dziś budzi podziw historyków sztuki i architektów. Klasztor dysponował potężnym uposażeniem ziemskim obejmującym dziesiątki wsi, a jego wpływ sięgał daleko poza Śląsk - podkreśliła mówczyni, wskazując na wielowiekową działalność sióstr cysterek, którą przerwała sekularyzacja z 1810 roku. - Cysterki musiały opuścić mury opactwa, a bezcenne archiwalia, rękopisy i wyposażenie przepadły. Opuszczone budynki zamieniono m.in. na lazaret, a później na przędzalnię i fabrykę sukna. Działalność fabrykantów doprowadziła do gigantycznych zniszczeń wnętrz, sklepień i rozbiórki barokowej kaplicy św. Jadwigi - podkreśliła ze smutkiem Krystyna Klamińska.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję