O Józefie Czapskim – polskim malarzu i pisarzu, świadku dramatycznych wydarzeń XX wieku – wie nadal mało osób. Ta sytuacja zapewne ulegnie zmianie. A to za sprawą nowego obiektu Muzeum Narodowego w Krakowie, gdzie otwarto pawilon Józefa Czapskiego.
W nowoczesnym budynku, przy ul. Piłsudskiego 12, została urządzona stała ekspozycja biograficzna poświęcona wielkiemu Polakowi. Ta część wystawy znajduje się na II piętrze. Zainteresowani zobaczą tu m.in. fragmenty „Dzienników” Józefa Czapskiego, jego zdjęcia, dokumenty. Mogą wejść do zrekonstruowanego pokoju, który znajdował się w domu Instytutu Literackiego w Maisons – Laffitte, gdzie po latach tułaczki współtwórca paryskiej „Kultury” zamieszkał. W tym pomieszczeniu znajdują się meble, rzeczy osobiste Józefa Czapskiego, a nawet… oryginalne, przywiezione z Francji, okna i drzwi. Z kolei na I piętrze, gdzie jest także sala do projekcji multimedialnych, będą eksponowane wystawy czasowe. W zamyśle gospodarzy to miejsce przeznaczone na prezentację sztuki nowoczesnej. Aktualnie znajdują się tu m.in. obrazy i szkice Józefa Czapskiego. Z kolei na parterze zainteresowani mogą skorzystać z czytelni, podręcznej biblioteki, zawierającej księgozbiór związany z artystą i jego twórczością, a ponadto – z kawiarenki.
Podczas uroczystego otwarcia dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie Andrzej Betlej przekonywał: – Pawilon Józefa Czapskiego to najmłodsze dziecko muzeum, to najnowszy budynek, ale to też miejsce szczególne, poświęcone niezwykłemu twórcy, poświęcone jego szczególnym losom i wyjątkowej sztuce. Zaś w liście gratulacyjnym wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński napisał m.in.: „Jestem przekonany, że już wkrótce (…) pawilon Józefa Czapskiego stanie się kolejnym ważnym miejscem na kulturalnej mapie nie tylko Krakowa, ale także w całej Europie…”.
Informacje o lekcjach muzealnych, wykładach, warsztatach, kursach, debatach w nowym pawilonie znajdują się na stronie: www.mnk.pl.
Gdzie szukać wakacyjnych atrakcji, kiedy plaża już się znudziła albo zwyczajnie pada deszcz? Muzea i biblioteki zapraszają, a można tam nie tylko obejrzeć wystawę czy wypożyczyć książkę. Słowem – lato z kulturą 2014
Zacznijmy od Biblioteki Herberta w Gorzowie, która na lipiec i sierpień przygotowała program wakacyjnych zajęć dla dzieci pod hasłem: „Przystanek Europa – kultura łączy narody”. Każdemu spotkaniu towarzyszy inne państwo UE. Żeby łatwiej było zrozumieć kulturę i historię danego kraju, zajęcia podzielono na 4 bloki tematyczne, w ramach których dzieci poznają historię i teraźniejszość („Spacerkiem po…”), literaturę („Baśniowa Europa”), tradycję i obrzędy („O kulturze na wesoło”) oraz kuchnię regionalną („Europejskie smaczki”). W ramach aktywizacji dzieciaki mają warsztaty plastyczne, zajęcia animacyjne, prezentacje multimedialne, głośne czytanie, pogadanki, gry i zabawy ruchowe, turnieje wiedzy, quizy i konkursy. Zajęcia odbywają się we wszystkich filiach biblioteki.
Zielonogórska Biblioteka Norwida otworzyła Letnią Czytelnię Norwida, czyli wakacyjny cykl spotkań o charakterze literackim, teatralnym, plastycznym, tanecznym, kulinarno-artystycznym adresowany do rodziców z dziećmi. Oprócz tego filie i mediateka Szklana Pułapka zapraszają dzieci i młodzież na „Pasję czytania” – prezentowanej literaturze towarzyszą m.in. zajęcia plastyczne, warsztaty z improwizacji komediowej czy „literackie podchody”. Poza tym na Wzgórzu Palmiarni przy pomniku chłopca z konikiem 18 lipca i 14 sierpnia ustawione zostanie Kino Letnie.
Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze zachęca do obejrzenia wystaw czasowych. Do wyboru są: „Tradycje, historia i zwyczaje polskich Romów” (ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Tarnowie), „Muskau Art Project. W poszukiwaniu tożsamości” (pokłosie warsztatów plenerowych w Parku Mużakowskim), „My przeciwlotniczy” (fotografie plut. Patryka Cielińskiego), „Z Wołynia do Zielonej Góry” (ze zbiorów Tadeusza Marcinkowskiego), „Jesień w Czeskiej Szwajcarii” (wystawa klubu FOTO X) oraz „Zapatrzeni w Zieloną Górę”.
Muzeum Etnograficzne w Ochli tradycyjnie promuje tradycję – warte uwagi są ścieżki tematyczne w towarzystwie specjalisty: „Buki, moje buki, już mi nie szumicie” – ścieżka po śladach kultury bukowińskiej, „Tajemnice stroju ludowego”, „Kody i szyfry kultury”, „Człowiek roślinom wiele zawdzięcza” oraz „Co ma piernik do wiatraka” – cykl produkcyjny podstawowych produktów żywnościowych dawnej wsi.
A z ciekawszych ofert – już poza murami – Regionalne Centrum Animacji Kultury przypomina o Nocy Nenufarów w Lubrzy (19 lipca), Lubuskim Święcie Chleba w Bogdańcu (23 sierpnia) i 26. Międzynarodowym Festiwalu Folkloru (23-30 sierpnia).
Szczegóły na www.lubuskie.pl i na stronach organizatorów.
To, co wydarzyło się w miniony weekend podczas festiwalu Bangarang w Chwałkowie (gmina Krobia), wzbudza olbrzymie oburzenie nie tylko katolików. Na oczach tłumu, doszło do odrażającej profanacji – publicznego spalenia dwóch krzyży. Ten akt nienawiści wobec chrześcijańskich symboli nie był jedynie „artystyczną prowokacją”, ale brutalnym uderzeniem w to, co dla milionów Polaków najświętsze.
Podczas występu metalowej grupy Baalzagoth – promującej album o znaczącym tytule „No God, No Savior” – na scenie zapłonęły krzyże.
Od wybuchu sporu (rozpoczętego od decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, co należy podkreślić) na linii Warszawa–Kijów minął już ponad miesiąc. W tym czasie wydarzyło się wiele. Głowy państw wymieniły mocne sygnały, politycy opowiedzieli się po jednej ze stron, media prześcigały się w komentarzach. A mimo to nad całą sprawą wciąż unosi się jedno pytanie: gdzie w tym wszystkim był premier Donald Tusk?
Nie chodzi o to, czy lubi Karola Nawrockiego. Nie chodzi o to, czy popiera jego politykę. Chodzi o coś znacznie większego – o urząd Prezydenta Rzeczypospolitej. A od pierwszego dnia można było odnieść wrażenie, że premier bardziej chce zarządzać kryzysem i nie podpaść siłom zewnętrznym, niż stanąć po stronie Polaków i państwa, które reprezentuje. Zamiast jednoznacznie potępić decyzję Wołodymyra Zełenskiego, przedstawiał sytuację jako spór dwóch prezydentów, w którym sam widział dla siebie rolę rozsądnego mediatora. Tyle że mediator pojawia się wtedy, gdy obie strony ponoszą porównywalną odpowiedzialność za konflikt. Poza tym mediator, z natury rzeczy jest osobą z zewnątrz. Za takiego uważa się polski premier? Poza tym „atak” wyszedł z Kijowa i nawet jeżeli uznać, że nie było złych intencji, to wszystko co się stało później pokazuje co najmniej brak dobrej woli, by nie powiedzieć wrogość wobec Polski.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.