Reklama

Niedziela Świdnicka

Od przedpościa do bezpościa

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Karnawał jest z nami, odkąd pamiętamy i całkiem dobrze nam się kojarzy. Niewielu jednak chce pamiętać, że wywodząc się z włoskiego „carnevale”, ma być „pożegnaniem z mięsem”. Stąd w tym wesołym czasie nadmiar wszystkiego, co słodkie, tłuste i dobre, aby starczyło na czterdziestodniowy post. Huczne zabawy, korowody przebierańców i skoczna muzyka mają przygotować człowieka do umiłowania ciszy i czas zastanowienia nad sensem życia, śmierci i ofiary. Polskie tradycje związane z okresem Wielkiego Postu i Wielkanocy są tak silnie zespolone z tradycjami religijnymi, że trudno czasami dostrzec rozgraniczenie między religijnymi przepisami a tradycjami polskiego świeckiego życia.

Reklama

Zgodnie z nauką Kościoła, Post Wielki powinien być czasem umartwień wzmożonej pobożności. Ma przybliżać wiernym najważniejsze tajemnice wiary i przygotować ich do godnego uczestnictwa w wielkim święcie Zmartwychwstania Pańskiego. Przodkowie nasi, a zwłaszcza mieszkańcy wsi, przez wieki całe bardzo gorliwie wypełniali zalecenia Kościoła na Wielki Post, zgodnie z przysłowiem, które powiadało, że „Polak woli człowieka zabić (w innej wersji – rękę stracić) niż złamać post”. Dolny Śląsk, niosąc na barkach brzemię zawiłości dziejowych, stał się miejscem łączenia tych tradycji i zwyczajów przywożonych przez przesiedleńców z Kresów, Małopolski czy Podlasia. Wkraczając wyjątkowo szybko w ten pokutny czas, mamy okazję przybliżyć niektóre z nich.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Czterdzieści dni to nie wszystko, na co nas stać – mówi nam ks. Julian Nastałek, wykładowca w Świdnickim Seminarium Duchownym, opiekun wiernych Tradycji Łacińskiej. – Kiedyś post właściwy poprzedzało przedpoście. Rozpoczynało się od tzw. Niedzieli Siedemdziesiątnicy. Okres 70 dni nawiązuje do siedemdziesięciu lat niewoli babilońskiej, w którą popadł naród wybrany kiedy odwrócił się od Boga. W kalendarzu liturgicznym po reformie Pawła VI z 1969 r., okres ten, niestety, został zniesiony. Pozostał jednak w nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego. Sens przedpościa leży w uzupełnienia 40 dni Wielkiego Postu, których brak po odliczeniu sobót i niedziel tego okresu. Formalnie zatwierdził je papież Grzegorz Wielki, ale pierwsze wzmianki znajdujemy już w sakramentarzu z V wieku.

W polskiej tradycji kolejne niedziele tego czasu nazywano: Starozapustną, Mięsopustną, Zapustną. Kolejno odrzucano potrawy, których nie wolno było jeść w poście, aby stopniowo przygotować się na post prawdziwy. W nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w niedziele te obowiązuje fioletowy kolor szat, a czytania akcentują zgubne dla ludzkości skutki grzechu oraz zbawienną drogę, którą wskazuje ludziom Jezus Chrystus.

Reklama

W katolickim kalendarzu pierwszym dniem Wielkiego Postu jest Popielec, czyli Środa Popielcowa dawniej zwana też Wstępną Środą. Nad ranem wracano z zapustnych zabaw z karczmy, gdzie o północy wysypywano popiół lub wnoszono śledzia, co oznaczać miało początek postu. Już od świtu gospodynie czyściły popiołem garnki i patelnie z resztek tłuszczu zwierzęcego. W Środę Popielcową podczas nabożeństwa kościelnego kapłan posypuje głowy wiernych popiołem ze spalonych ubiegłorocznych palm wielkanocnych, co przypominać ma o śmierci i przemijaniu. Wśród ludu panowało przekonanie, że jest to popiół z kości zmarłych. W wierzeniach ludowych taki proszek miał różnorakie właściwości lecznicze. Co ciekawe – zaznacza ks. Julian – dawniej do kapłana podchodził tylko senior rodziny, któremu posypywano głowę oraz wsypywano popiół w modlitewnik, którym po przyjściu do domu w uroczysty sposób posypywał głowy reszcie domowników, czyli „dawał popielec”. Zresztą zwyczaj ten przetrwał w szczątkowej formie do dziś, bo w modlitewnikach niektórzy zanoszą odrobinę popiołu chorym lub po prostu przeszkodzonym domownikom. Innym popielcowym zwyczajem było także obnoszenie po wsi garnka z tradycyjnym postnym daniem – żurem, a w domach i szynkach wieszano śledzia lub jego ości szkieletowe. Żur i śledź były symbolami postu. Te dwie uprzykrzone potrawy żegnano z radością dopiero w Wielki Czwartek lub Wielką Sobotę. W wielu regionach istniał zwyczaj „wybijania żuru” – rozbijano garnki z żurem wymieszanym z błotem, wapnem i brudną wodą. Zwyczaj ten miał dwojakie znaczenie: symboliczne pożegnanie się z żurem spożywanym przez cały okres Wielkiego Postu, ale także była to forma zalotów, ponieważ garnki rozbijano o progi tym domostw, gdzie mieszkały młode dziewczęta. W Wielkopolsce bawiono się tak jeszcze w latach 60. XX wieku.

Przekazy pisane i tradycje liturgiczne różnią się trochę od tradycji przechowywanych w pamięci żywych ludzi. Dlatego korzystając ze skarbca pamięci seniorów, w ostatnim tygodniu karnawału podpytałem kilkoro z nich, jak wspominają Wielkie Posty swojej młodości i dzieciństwa. Te przeżywane jeszcze z rodzicami, w miejscowościach, gdzie się urodzili i wychowali. Kiedy pytam o zwyczaje codziennego życia, zachowania i odmawiania sobie przyjemności, starsze osoby najczęściej powtarzają to samo – odmawianie sobie telewizji, muzyki i radia nie było żadnym problemem, bo zwyczajnie ich nie było. Kto chciał muzyki, musiał ją sobie sam zagrać albo zaśpiewać, a przy dużej ilości pracy w gospodarstwie zwyczajnie nie było na to czasu.

Reklama

– Dla wielu z nas – przypomina pani Wanda ze Stanowic koło Strzegomia – dzieciństwo czy młodość to czas okupacji. Wielki Post nie miał wymiaru religijnego, bo Niemcy jeśli już byli wierzący, to po protestancku. Nie szanowali naszych zwyczajów, a my rozumieliśmy, że okupację trzeba jakoś przetrwać. Za to po wojnie wszystko wróciło jakby ze zdwojoną siłą, bo chcieliśmy sobie odbić czasy niewoli. Zabawy ostatkowe, na które schodzili się wszyscy sąsiedzi, przynosząc ciasta, kiełbasy i instrumenty muzyczne, to jedne z pierwszych świadomych wspomnień w życiu. W te wyjątkowe dni nawet dzieciom przygotowywano osobną izbę i mogły posiedzieć do późna, bo rodzicom na zabawie schodziło czasem i do białego rana.

Pochodząca z Sanoka pani Stanisława przypomina sobie Turki. Turki? – dopytuję. No Turki. Tak nazywało się u nas straże stojące przy Grobie Pańskim. Tu, u nas – kontynuuje pani Stanisława – przy grobie stoją harcerze i strażacy, ale w moich rodzinnych stronach, na Wschodzie, mówiło się na nich Turki. Ponoć wzięło się to od króla Sobieskiego i jego żołnierzy wracających na Wielkanoc do domu po odsieczy wiedeńskiej. Poubierani w zdobyczne stroje tureckie z charakterystycznymi czapkami zaciągnęli pierwsze warty przy Grobie Chrystusowym i tak już zostało. Dzisiaj to już trochę nie to. Turkami dowodził Basza – każdy chłopak marzył, żeby dowodzić takim oddziałem, bo zapewniało to powodzenie u dziewczyn. W Wielką Niedzielę na Rezurekcję ubierali kolorowe czapy, a „postne” mundury ozdabiali sznurkami i pomponami. W niektórych miejscowościach do dzisiaj w Niedzielę Zmartwychwstania przed kościołem urządzane są parady „Turków”, którym towarzyszy miejscowa orkiestra. Za to w poniedziałek „Turki” chodzą po wsi, odwiedzając gospodarzy i prezentując musztrę na ich podwórzach.

Reklama

W Kieleckiem i Małopolsce w połowie Wielkiego Postu obchodzono Śródpoście. Na czym to polegało, opowiedział mi pan Florian, rodem z Jędrzejowa. – Kiedy ludziom uprzykrzył się żur, to na jeden dzień „zawieszano” surowe reguły postne. W środę, gdy „ważył się post”, młodzi chłopcy ogłaszali to, chodząc po wsiach z głośnymi terkotkami oraz kołatkami, krzycząc: „Półpoście Mości Panie/Mości Pani”. Wcześniej wybijano też Półpościa – jeszcze mój dziadek opowiadał, że rozbijało się gliniane garnki z popiołem o drzwi domów, w których mieszkały panny gotowe do zamążpójścia. Stąd też potoczna nazwa tego dnia – Dzień Garkotłuka. Następnego dnia wracał nastrój powagi i wyciszenia. Ale za moich czasów garkotłuków już nie było. Może dlatego, że garnki były już drogie, żelazne – dodaje z żalem.

– Innym zwyczajem, który kojarzy mi się szczególnie z Wielkim Postem – dopowiada pani Wanda – było czytanie żywotów świętych. Dziadek, który był księgowym u państwa we dworze, zbierał nas wieczorem, nas, czyli sześcioro rodzeństwa, i drugie tyle dzieci sąsiadów i czytał nam żywoty świętych. Czytał powoli, z nabożeństwem, a my słuchaliśmy, jakby nam bajki i legendy opowiadał. Na koniec dopytywał na wyrywki, kto ile zapamiętał, a że był tercjarzem franciszkańskim, to wydaje mi się, że wszyscy święci z dziadkowej książki też byli franciszkanami. Później kiedy dorosłam, bardzo się dziwiłam, że są też inne zakony na świecie. Tak bardzo lubiliśmy tych dziadkowych opowieści słuchać, chociaż niektóre czytał po trzy razy.

Zwyczajem, który przetrwał „unowocześnianie” Kościoła, jest niewątpliwie przygotowywanie palm. Do dziś w wielu miejscowościach urządza się zawody na najpiękniejszą, najbardziej kolorową lub zwyczajnie najdłuższą. W Polsce ta niedziela była niegdyś nazywana „Kwietną” lub „Wierzbną”, ponieważ wierzba zastępowała, a i dziś zwykle zastępuje gałązki palmowe. Polskie kościoły wręcz zakwitały wiązkami wierzbiny, modrzewia.

Wyłania się z opowieści, które wysłuchałem i starałem się tu streścić trochę inny świat – świat, w którym religijne zwyczaje były częścią codziennego życia. Życia bez smartfonów i ekranów, ale pełnego drugiego człowieka. Na dodatek ten drugi człowiek też przepojony był obecnością Boga, nawet jeśli po sześćdziesięciu latach pamięta głównie żur i śledzia. Warto chyba zadbać o te małe rzeczy, zwyczaje, które codzienność nasycają religią, a w religię wnoszą codzienność. To nasza kultura, to nasze korzenie, do których w 1050. rocznicę chrztu Mieszka mamy wracać w dwójnasób, żeby za kilka lat karnawał nie stał się jedyną pozostałością po Wielkanocy.

2016-02-11 10:08

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zielona Góra. Bal karnawałowy KSM

[ TEMATY ]

KSM

karnawał

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży

Katarzyna Krawcewicz

12 lutego w sali Komendy OHP w Zielonej Górze odbył się bal karnawałowy Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży.

- Już wcześniej, kiedy pracowałem w innych parafiach, m.in. w Kargowej, zaczęliśmy organizować takie chrześcijańskie dyskoteki, spotkania tameczne, żeby młodzież mogła się w ich trakcie integrować. Zapraszaliśmy wtedy do wstąpienia do naszego stowarzyszenia – mówi ks. Marcin Bobowicz, asystent diecezjalny KSM (zobacz tutaj).
CZYTAJ DALEJ

Szef MON: kolejne przechwycenie rosyjskiego samolotu rozpoznawczego nad Bałtykiem

2026-07-31 14:37

Adobe Stock

Przed południem para dyżurna naszych F-16, 40 kilometrów na północ od Kołobrzegu przechwyciła rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20; nie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej - poinformował w piątek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. To kolejny taki incydent w ostatnich tygodniach.

O akcji polskiego lotnictwa szef MON poinformował w piątek na platformie X. „Kolejne skuteczne przechwycenie rosyjskiego samolotu nad Morzem Bałtyckim! Przed południem para dyżurna naszych F-16, 40 kilometrów na północ od Kołobrzegu przechwyciła rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20” - napisał.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lechowicz: Powstańcy Warszawscy bronili deptanej i pogardzanej godności człowieka

2026-07-31 19:06

[ TEMATY ]

Powstanie Warszawskie

bp Wiesław Lechowicz

PAP/Leszek Szymański

- Powstańcy Warszawscy podejmowali walkę o wolność i niepodległość, ale także „w obronie deptanej i pogardzanej godności człowieka” - powiedział bp Wiesław Lechowicz podczas Mszy św. sprawowanej na placu Krasińskich w przeddzień 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Biskup polowy przewodniczył Eucharystii z udziałem Powstańców Warszawskich, Prezydenta RP Karola Nawrockiego, przedstawicieli władz państwowych i samorządowych, wojska i służb mundurowych, harcerzy oraz mieszkańców Warszawy. Po Mszy św. rozpocznie się apel pamięci przy Pomniku Powstania Warszawskiego.

Eucharystia na placu Krasińskich tradycyjnie poprzedza centralne obchody rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Liturgia sprawowana jest w miejscu szczególnie związanym z pamięcią o powstańczej Warszawie, w sąsiedztwie katedry polowej oraz Pomnika Powstania Warszawskiego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję