Reklama

Niedziela Małopolska

Moc trwania

Niedziela małopolska 50/2015, str. 7-8

[ TEMATY ]

wspomnienia

Z Archiwum Marii Kamykowskiej

Wiktoria Gałka z córkami Danusia i Marysią

Wiktoria Gałka  z córkami Danusia i Marysią

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zbliżają się nasze dziewiąte więzienne święta. Nie będą one wolnymi jeszcze, ale niech w wasze serca wleją nadzieję do dalszego trwania. Szare życie wasze niech rozjaśni ten wielki cud czekania, który nas czyni sobie najdroższymi, tak niezbędnymi, jak nikt nigdy dla siebie” – te słowa pisał 60 lat temu Władysław Gałka* do swojej żony Wiktorii i dwóch córek, Danusi i Marysi, czekających z utęsknieniem na uwolnienie z więzienia ukochanego męża i tatusia. Warto przypomnieć, że Władysław Gałka był przed wojną nauczycielem, podporucznikiem WP i uczestnikiem kampanii wrześniowej. Był także kapitanem AK, działaczem Stronnictwa Narodowego i członkiem komendy Okręgu Krakowskiego NOW/AK, po wojnie NZW (1943-47), zastępcą delegata powojennej krakowskiej delegatury MSW rządu Arciszewskiego. Został dwukrotnie aresztowany przez UB i w więzieniach PRL spędził 10 lat. W 1949 r. otrzymał wyrok śmierci, który w 1950 r. został zamieniony na 15 lat więzienia. Na wolność wyszedł w końcu 1956 r. Został zrehabilitowany pośmiertnie w 1993 r.

10 lat czekania

Reklama

Panią Marię Kamykowską, córkę Władysława Gałki i jednocześnie redaktorkę korespondencji więziennej jej rodziców, wydanej w 2012 r. przez IPN („Masz rywalkę, Polskę” – przyp. red.), poprosiłam o świadectwo. Świadectwo oczekiwania, pełnego tęsknoty i miłości, cierpienia, ale i niegasnącej nadziei, która przywiodła rodzinę po latach utrapień do szczęśliwego spotkania z uwolnionym Tatą.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Pierwsze 10 lat mojego życia to było czekanie – mówi Maria Kamykowska. – Czekanie to zawsze stres i napięcie, i zawsze pewna niewiadoma. Kiedy Tatuś został aresztowany (zresztą już po raz drugi), miałam zaledwie pół roku. Przez kilkanaście miesięcy Mamusia nie miała od niego wieści, aż wreszcie trafiła do Warszawy, gdzie dowiedziała się, że został skazany na podwójną karę śmierci. A jak musiał się wtedy czuć Tatuś? ... – zamyśla się p. Maria. – Każdego dnia przez pół roku żył w przeświadczeniu, że może to być jego ostatni dzień. Wiara, nadzieja i miłość były tym, co trzymało oboje naszych rodziców. Mamusia pielęgnowała w nas, małych przecież dziewczynkach, wizerunek Tatusia, jaki sama nosiła w sobie. Dlatego, kiedy po raz pierwszy pojechałyśmy na widzenie z nim (ja miałam wtedy 3,5 roku), oczekiwałyśmy na niego jak na najbliższą nam osobę, choć przecież go nie znałyśmy – opowiada p. Kamykowska i wspomina: – Pamiętam ten pierwszy świadomy kontakt z Tatą. Półmroczne, betonowe pomieszczenie, odgrodzone podwójną kratą, nikłe światło i odgłos kroków strażnika pilnującego porządku. Przez kraty zamajaczyły sylwetki skazanych i Mamusia, trzymając mnie na rękach, w pewnym momencie powiedziała: – „Patrz, tam Tatuś!”. Noszę ten obraz w sobie i jest on zawsze niezmienny, mimo że minęło tyle lat... – uśmiecha się p. Kamykowska.

Potężne tworzenie przyszłości

Reklama

Wiktoria Gałka i jej dwie małe córeczki doświadczyły oczekiwania w dużym i małym wymiarze. – Co miesiąc czekałyśmy na list, a co roku na widzenie – mówi p. Maria. – A gdy jechało się na widzenie – oczekiwałyśmy pod murami więzienia. Czekanie może być pełne rezygnacji, ale i pełne nadziei, i twórcze. Mamusia, przeżywając ten koszmar niepewności, potrafiła jednocześnie stworzyć nam ciepły dom, potrafiła o nas zadbać, choć do dziś nie umiem sobie wyobrazić, jak jej się to udało. I, co najważniejsze, mimo iż byłyśmy same, żyłyśmy ze świadomością istnienia Tatusia, który tworzył z nami wyjątkową, choć rozłączoną w dramatyczny sposób rodzinę.

Rodzina Gałków oczekiwała na siebie w bardzo świadomy sposób. Mówią o tym niemal wszystkie listy, jakie małżonkowie wymienili między sobą przez prawie dziesięć lat pobytu w więzieniu Władysława Gałki. – Rodzice często określali swoje oczekiwanie trwaniem. Słowo „trwaj” padało chyba nawet częściej i o ileż więcej ono wyrażało... – zamyśla się p. Kamykowska.

„Wisiu..., czekanie nie jest beznadziejne – pisał Wł. Gałka do ukochanej żony z więzienia we Wronkach w 1954 r. – To nie bierne znoszenie nieubłaganej rzeczywistości, to potężne tworzenie przyszłości... Chciałbym Ci oddać treść wiersza ros [yjskiego] poety, który powiada „jak ja przeżyłem my wiedzieć możemy... po prostu umiałaś czekać jak żadna inna na świecie” – Tak, czekanie to potęga, a nie rezygnacja. I taką Cię widzę, choć czasem Ci się snują słowa słabsze, taką Cię czuję w swojej mocy trwania, bo to Twoja moc czekania. Taką Cię wyczuwałem w drogich mi uściskach Marysi, która mię przecież tylko przez kratki poznawała, a tak wesoło i ufnie przytulała się do mnie. Tego Ją nauczyło Twoje czekanie. Ani odrobiny lęku, tylko ta bezpośrednia ufność w tych drobnych rączętach, które mi na szyję zarzucała”.

Radość podszyta tęsknotą

Reklama

Moi Rodzice wzajemnie podtrzymywali się w tym trwaniu – Tatuś w realiach stalinowskiego więzienia, Mamusia w trudach codzienności – opowiada p. Maria. – Widziałam i widzę to dziś bardzo wyraźnie, że do tego trwania Taty niezbędne było trwanie Mamy i jej niezłomna wola przetrwania, jej czekanie, świadectwo, jej tęsknota, a przede wszystkim jej miłość do Taty i do nas. Ona żyła tylko nim i nami, całkowicie zrezygnowała z siebie, a oparła się na Panu Bogu.

Przed każdymi Świętami Bożego Narodzenia liczyłyśmy na to, że Tatuś będzie już z nami. Spędzałyśmy Święta u siostry naszej Mamy. Cieszyliśmy się bardzo tym świętowaniem, ale była to jednocześnie radość podszyta tęsknotą za Tatusiem. I naprawdę, naprawdę dużo się modliliśmy, prosząc Pana Boga, aby Tata do nas wrócił. Dobrze pamiętam to oczekiwanie i wielokrotne... rozczarowania. Ale ani Mamusia, ani my nie mieliśmy nigdy pretensji do Pana Boga. Mamusia zawsze powtarzała: „Niech będzie Jego wola”.

Ten dziesięcioletni okres oczekiwania ukształtował, stworzył niezwykle silną rodzinę, która przetrwała do powrotu ojca, a potem przez 25 kolejnych lat niezwykle trudnego, choć już wspólnego życia. Byli obywatelami drugiej kategorii, rodzina borykała się z biedą, brakiem dachu nad głową, ojciec nieustannie chorował, był śledzony i szykanowany przez władze. Jednak jego postawa przebaczenia wrogom była dla córek świadectwem wiary, którą przecież, dzięki modlitwie i działaniom żony, odzyskał właśnie w więzieniu.

Wiktoria Gałka pisała do męża w jednym z listów: „Ukochany, proś Jezusa Zmartwychwstałego, o którym tak pięknie piszesz, żeby spełniły się nasze marzenia. Cieszę się bardzo, że poznałeś i kochasz Jezusa, że jest razem z tobą i przyznasz, że z Nim lżej znosi się wszystkie przeciwności. On tylko sprawił to, że trwamy, znosząc cierpliwie i z poddaniem się Jego Woli krzyż, który na nas zesłał. Wierzę, że jest dobry i pozwoli nam być szczęśliwymi. Kiedy w przyszłości już będziemy razem nie przestaniemy dziękować za wszystko”.

* O historii Władysława Gałki pisałam dwa lata temu w tekście: „Tu jest początek człowieka”, „Niedziela”, nr 38/2013, str. 40-41.

2015-12-10 09:21

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jan Paweł II przywołał mnie do Rzymu

Niedziela szczecińsko-kamieńska 21/2021, str. VI

[ TEMATY ]

wspomnienia

Archiwum prywatne

Magdalena Wolińska-Riedi od lat relacjonuje bieżące wydarzenia w Stolicy Apostolskiej

Magdalena Wolińska-Riedi od lat relacjonuje bieżące wydarzenia w Stolicy Apostolskiej

Magdalena Wolińska-Riedi przez 16 lat była obywatelką najmniejszego państwa świata. Od 2014 r. jest korespondentką Telewizji Polskiej w Rzymie i w Watykanie. W swoich książkach Kobieta w Watykanie i Zdarzyło się w Watykanie, przytacza nieznane dotąd historie zza Spiżowej Bramy.

Adam Szewczyk: Kobieta w Watykanie to książka, w której, jak sama Pani wskazuje, czytelnik prowadzony jest za rękę po miejscach, które stanowiły dla Pani dom i najważniejszy punkt odniesienia przez kilkanaście lat. Jak narodził się pomysł, by opisać organizację mikroskopijnego państwa, jakim jest Watykan i Pani rodzinnego w nim życia?
CZYTAJ DALEJ

Meksyk: zamordowano kolejnego księdza

2026-09-17 10:06

[ TEMATY ]

Meksyk

zamordowano

kolejnego

księdza

Adobe Stock

W Meksyku zamordowano katolickiego księdza. Według doniesień lokalnych mediów ciało 48-letniego duchownego z ranami postrzałowymi znaleziono we wtorek przy drodze łączącej miejscowości Tolago i Tetlapaya w gminie Lolotla. Prokuratura generalna stanu Hidalgo w środkowym Meksyku wszczęła śledztwo. Portal SDP Noticias poinformował, że obok zwłok duchownego i jego samochodu znaleziono wiadomość zawierającą ostrzeżenie.

Konferencja Episkopatu Meksyku oraz diecezja Huejutla potępiły w środę morderstwo i zażądały przeprowadzenia dochodzenia. Meksyk uchodzi za jeden z najniebezpieczniejszych krajów na świecie dla duchownych katolickich. Organizacja „Centro Católico Multimedial” odnotowała, że ​​od 1990 roku w Meksyku zamordowano 80 księży, zakonników oraz świeckich pracowników kościelnych.
CZYTAJ DALEJ

Świdnica: w niedzielę Marsz dla Życia i Rodziny „Droga Miłości. Relacja i Obecność”

2026-09-18 19:47

[ TEMATY ]

Świdnica

marsz dla życia i rodziny

Adobe Stock

W niedzielę 20 września ulicami Świdnicy przejdzie Marsz dla Życia i Rodziny. Tegoroczna edycja wydarzenia odbędzie się pod hasłem „Droga Miłości. Relacja i Obecność”. Marsz rozpocznie Msza św. o godz. 12.00 w katedrze pw. św. Stanisława i św. Wacława. Po Eucharystii, około godz. 13.00, uczestnicy wyruszą z placu św. Jana Pawła II i przejdą ulicami miasta do Sanktuarium św. Józefa Opiekuna Rodzin. Finałem wydarzenia będzie spotkanie z Ewą Liegman i ks. Andrzejem Bulczakiem zatytułowane „Czy jedno spotkanie może zmienić życie? Prelekcja o jednym sercu”.

Ewa Liegman jest prezesem zarządu Fundacji Hospicjum Pomorze Dzieciom. Fundacja od 2014 r. prowadzi domową opiekę paliatywną nad nieuleczalnie chorymi dziećmi i ich rodzinami na Pomorzu. Zajmuje się m.in. tworzeniem modeli opieki paliatywnej i programów wsparcia dla pacjentów, ich rodzin oraz personelu medycznego, w tym dotyczących doświadczenia śmierci i straty.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję