Reklama

Felietony

Mali, biedni, najlepsi

Kiedy po raz pierwszy zamieszkałem w Fatimie, szybko zrozumiałem, że to miejsce ma dwa oblicza. Jedno – dzisiejsze: sanktuarium, pielgrzymi, światła, tłumy. Drugie – tamto sprzed ponad stu lat: biedna wieś, dzieci pasące owce, Europa w ogniu wojny. I właśnie to drugie oblicze zawsze było mi bliższe.

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Franciszek Marto, Hiacynta Marto i Łucja dos Santos nie byli „cukierkowymi” obrazkami z dewocjonaliów. To były dzieci z biednej, pasterskiej rodziny. Pracowały ciężko jak na swój wiek. Bawiły się, śpiewały, czasem się obrażały. W ich historiach odnajdywałem coś bardzo zwyczajnego – trochę gorliwości, trochę lenistwa, trochę dziecięcej przekory. Bez aureoli na co dzień.

Kilka lat temu miałem okazję zbierać dokumenty, zdjęcia, świadectwa z ich życia. Byłem także w hiszpańskiej Galicji, w Pontevedra, gdzie Łucja wstąpiła do zgromadzenia sióstr św. Doroty i gdzie – już jako młoda zakonnica – przeżywała kolejne doświadczenia duchowe, związane z nabożeństwem pierwszych sobót. To nie była dla mnie legenda z odległej epoki, ale konkretne miejsca, twarze, archiwa, cisza klasztornych korytarzy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Im dłużej poznawałem ich historię, tym bardziej uderzało mnie jedno: jak dzieci z zachodniego krańca Europy zostały wciągnięte w wielką historię Wschodu. W 1917 roku usłyszały od Maryi o Rosji. Myślały, że chodzi o czyjeś imię. Tymczasem kilka dni przed jednym z objawień polskie legiony walczyły pod Kostiuchnówką, a niedługo potem rewolucja bolszewicka rozpoczęła najkrwawszy eksperyment XX wieku. Nagle ta mała wioska stała się punktem, w którym duchowość spotkała geopolitykę.

Fatima – Warszawa, wspólna sprawa

Reklama

Ta nić łącząca Fatimę z Polską poruszała także Jan Paweł II. To nie był sentyment. To było przekonanie, że historia nie jest ślepa. Kula z zamachu, umieszczona później w koronie figury Maryi, stała się symbolem, że nawet dramat może zostać wpisany w plan większy niż my.

Ale gdy pytam dziś, dlaczego te dzieci wciąż mogą przemawiać do najmłodszych, odpowiedź jest prostsza. Bo były normalne. Franciszek był spokojny, trochę wycofany. Hiacynta – żywa, czasem uparta. Po objawieniach nie przestali być dziećmi. Zaczęli tylko traktować poważnie to, co usłyszeli. Modlili się, podejmowali drobne wyrzeczenia, chcieli „pocieszać Jezusa”. Nie z obowiązku. Z miłości. Zapłacili za to cenę. Oskarżano ich o kłamstwo, wyśmiewano, naciskano, by odwołali swoje słowa. Nie zrobili tego. Nie dlatego, że byli bohaterami z brązu. Dlatego, że nie chcieli kłamać.

Świętość w zdartych spodenkach

Tak najprościej można opisać historię trojga dzieci z portugalskiej wioski. Franciszek Marto, Hiacynta Marto i Łucja dos Santos nie byli bohaterami z pomnika. Byli biednymi pastuszkami. Paśli owce, bawili się, kłócili, czasem marudzili. Mieli swoje małe grzeszki i dziecięce humory. A jednak Kościół uznał ich za świętych. To ważne dla dzieci – i dla dorosłych, którzy czasem zapomnieli, że świętość zaczyna się od prostoty.

Reklama

W 2017 roku papież Franciszek ogłosił rodzeństwo Marto świętymi po uznaniu cudu uzdrowienia małego chłopca z Brazylii, który po dramatycznym upadku nie miał praktycznie szans na przeżycie. Modlono się przez ich wstawiennictwo. Dziecko wybudziło się bez trwałych uszkodzeń. Lekarze byli bezradni wobec faktów. „Pastuszkowie, ocalcie to dziecko, które jest dzieckiem takim jak wy” – tak modliła się jedna z sióstr karmelitanek. I to zdanie mówi wszystko. Święci nie przestają być blisko, kiedy odchodzą.

Nie piszę o tym, by kogokolwiek przekonywać na siłę. Piszę, bo przez lata patrzyłem na tę historię z bliska i widziałem, jak bardzo jest ludzka. Świętość Franciszka i Hiacynty nie polegała na nadzwyczajności charakteru. Polegała na wierności temu, co uznali za prawdę.

Moment zwrotny w historii

Objawienia w Fatimie w latach 1916–1917 przyszły do świata pogrążonego w wojnie. Wtedy nazywanej „Wielką Wojną”, bo tak krwawej ludzkość nie pamiętała. W tym samym czasie na wschodzie Europy rodziła się rewolucja, która przyniosła krwawą falę bolszewizmu.

Dziś, gdy Rosja znów pokazuje brutalną twarz wojny na Ukrainie, orędzie z Fatimy brzmi mocno. Modlitwa, pokuta, odpowiedzialność za innych – to nie są słowa z innej epoki. To droga dla tych, którzy nie chcą żyć byle jak. „Mali, biedni, najlepsi” – nie dlatego, że byli doskonali. Dlatego, że potraktowali swoje życie serio. A to jest przykład, który dzieci rozumieją lepiej niż my, dorośli.

2026-02-21 06:24

Ocena: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tykająca bomba SAFE

2026-05-09 11:18

[ TEMATY ]

felieton

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Miało być huczne wesele, a wyszła wstydliwa ceremonia z niechcianym podpisem Władysława Kosiniaka-Kamysza. Im dłużej trwała debata nad "wspaniałym" programem SAFE, tym więcej wyszło konkretnych informacji, które co najmniej gaszą entuzjazm.

Nikt z obozu władzy nie przejmuje się nielegalnością działań, ale widać coraz większą świadomość przyszłych konsekwencji. Jest to wyjątkowo widoczne w przypadku SAFE, gdzie pod dokumentem nie podpisał się premier Donald Tusk, tylko oddelegował do tego dwóch ministrów: finansów Andrzeja Domańskiego i obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza. Ten ostatni, parafrazując klasyka, podpisał się, ale nie cieszył. Trudno się dziwić, lider Polskiego Stronnictwa Ludowego jest w polityce już wiele lat i musi widzieć przyszłe, potencjalne konsekwencje swojej decyzji. Dlaczego więc, mimo wszystko ją podjął?
CZYTAJ DALEJ

Warszawa: Zatrzymano adwokata. Miał fałszywie alarmować o zamachach na prezydenta i szefa MSZ

2026-05-31 07:18

[ TEMATY ]

zamach

Adobe Stock

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne

Policjanci z Warszawy zatrzymali 48-letniego mecenasa Macieja Z., który miał podawać się za znane osoby publiczne i fałszywie alarmować o zamachach - informuje onet.pl.

Mężczyzna miał fałszywie alarmować o zamachach m.in. na prezydenta Karola Nawrockiego, a także ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Informację o zatrzymaniu i areszcie dla 48-letniego mecenasa Macieja Z. jako pierwsza przekazała redakcja "Dziennika Gazety Prawnej". Policjanci do jego mieszkania musieli wejść siłą.
CZYTAJ DALEJ

Michał Listkiewicz, były prezes PZPN: Spotkanie z Janem Pawłem II jak finał mistrzostw

2026-05-31 22:50

[ TEMATY ]

św. Jan Paweł II

PZPN

Autorstwa Roger Gorączniak/commons.wikimedia.org

Michał Listkiewicz

Michał Listkiewicz

Wiedziałem, że to jest jeden z najważniejszych momentów w moim życiu. Spotkanie z Papieżem Janem Pawłem II mogę porównać tylko do sędziowania finału mistrzostw świata w piłce nożnej – mówi Michał Listkiewicz, były prezes PZPN i pierwszy Polak, który wystąpił w finale mundialu. W rozmowie z Vatican News wspomina on audiencje u Ojca Świętego, w których brał udział.

Zanim Michał Listkiewicz został prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej, był jednym z najlepszych polskich sędziów piłkarskich. W 1990 roku wyznaczono go do sędziowania spotkań podczas mistrzostw świata, które odbywały się we Włoszech.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję