Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Karty zapisane spiżem

Z ks. Andrzejem Zającem, proboszczem parafii św. Macieja w Bielanach, rozmawia Mariusz Rzymek

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

MARIUSZ RZYMEK: – Skąd udało się parafii dowiedzieć, że jej własność – skradziony dzwon, bez większych uszczerbków przetrwał wojnę?

KS. ANDRZEJ ZAJĄC: – Śp. prof. Kazimierz Bielenin był inicjatorem akcji odzyskiwania dzwonów i to jemu zawdzięczamy tę informację. On znalazł w archiwum w Norymberdze informacje o dzwonach z ziemi oświęcimskiej. Były one odpowiednio skatalogowane i posiadały własną kartotekę. Było tam napisane skąd zostały zabrane i gdzie je umieszczono. Tak zaczęła się historia odzyskiwania dzwonu. Sprawa była skomplikowana, kilka lat trwała korespondencja, ale dzięki Bogu wszystko udało się załatwić.

– Kto ze strony parafii pilotował tę sprawę?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Nasz parafianin, Paweł Korczyk. To jemu prof. Bielenin zlecił się tym zająć.

– Spodziewał się Ksiądz, że sprawa zakończy się sukcesem?

– Nie ma umowy państwo – Kościół w sprawie odzyskiwania dzwonów. Każda niemiecka diecezja załatwia tę sprawę na własną rękę. Nam bardzo pomogła diecezja Eichstatt, ze strony której doświadczyliśmy dużo życzliwości. Mimo że procedury przeciągały się, to jednak niemiecka strona zachowała się jak należy.

– Gdy już wiadomo było, że dzwon wróci do Bielan, nie myślał Ksiądz z powrotem osadzić go na dzwonnicy?

– Co prawda on wisiał wcześniej na wieży kościelnej, ale tam nie było już dla niego miejsca. Po wojnie parafianie ufundowali nowy. Nie chcieliśmy tego zmieniać, więc stary dzwon zawiesiliśmy na ołtarzu polowym, żeby go było widać. Teraz zwołuje on wiernych z okazji święta Podwyższenia Krzyża, a więc wtedy, gdy jest u nas duży odpust.

2015-09-24 12:02

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jubileusze w „kościele jednej doby”

Niedziela bielsko-żywiecka 14/2017, str. 4-5

[ TEMATY ]

parafia

jubileusz

proboszcz

diecezja

Monika Jaworska

Ks. prał. Władysław Nowobilski

Ks. prał. Władysław Nowobilski

Parafia św. Maksymiliana Marii Kolbego w Ciścu w roku jubileuszu 25-lecia diecezji bielsko-żywieckiej świętuje 50-lecie kapłaństwa swojego proboszcza ks. prał. Władysława Nowobilskiego oraz trzy inne jubileusze – 45 lat od budowy kościoła w Ciścu zwanego też „kościołem jednej doby”, a także 40 lat od poświęcenia ołtarza i 35 lat od konsekracji świątyni

Ksiądz prał. Władysław Nowobilski pochodzi z wielodzietnej rodziny, w której wychowało się trzech księży i jedna zakonnica. – Moi rodzice wychowywali nas mądrze, w miłości do Boga. Byli świętymi ludźmi. Mama urodziła nas dziewięcioro, ale dwoje rodzeństwa umarło we wczesnym dzieciństwie. Tata umarł, gdy miałem 12 lat, dlatego wychowanie i wykształcenie zawdzięczam głównie najstarszemu bratu Józefowi, który szczęśliwie przeżył czas wojny, a potem został księdzem. Jest też jednym z Żołnierzy Niezłomnych. Miałem jeszcze drugiego brata, ks. Jana. Z mojego rodzeństwa dziś żyje tylko moja o 10 lat starsza siostra Hania, która została serafitką i posługuje w zakonie serafitek w Poznaniu – mówi ks. prał. Władysław Nowobilski.
CZYTAJ DALEJ

Ostatnie słowo należy do Jezusa

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Paweł „przypomina Ewangelię” i czyni to językiem, który dla prawnika brzmi znajomo: „przekazałem wam na początku to, co przejąłem” (gr. paredōka - parelabon; Wulgata: tradidi… quod et accepi). To techniczne słownictwo autoryzowanego przekazu. Tak rabini opisywali łańcuch tradycji, tak prawo rzymskie nazywało wydanie rzeczy, traditio. Apostoł pozostaje ogniwem tego przekazu. Wiara jest depozytem. „Strzeż depozytu” napisze Paweł Tymoteuszowi (1 Tm 6,20), a z tego depositum wyrośnie pojęcie depositum fidei, obecne w prawie Kościoła do dziś (por. kan. 750). Rzymski kontrakt depozytu miał jedną świętą regułę. Rzecz powierzoną oddaje się nienaruszoną. Trudno o lepszy obraz tego, czym jest przekaz wiary.
CZYTAJ DALEJ

Pielgrzym przemierzył Meksyk rowerem z Matką Bożą z Guadalupe... na plecach

2026-09-17 21:09

[ TEMATY ]

Matka Boża z Guadalupe

Źródło: dzięki uprzejmości zdjęć Tirando / Jorge Alberto Mercado Padill

Czasem zmęczony, ale zawsze pełen wdzięczności Santiago Caamal Beh przemierzył cały Meksyk na rowerze, niosąc na plecach wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, aby ​​podziękować za zdrowie swojej matki.

Przed podróżą w życiu rodzinnym Caamala doszło do nieszczęśliwego wydarzenia. Jego mama doznała złamania stopy i kostki, w wyniku czego konieczna była operacja. Caamal obawiał się, że nie będzie w stanie zebrać potrzebnych pieniędzy na operację, dlatego poprosił Matkę Bożą o uzdrowienie swojej mamy. Jak informuje, tak też się stało – jego mama wróciła do zdrowia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję