Karen Armstrong, która lata swojego życia spędziła w Jerozolimie, autorka książki „Jerozolima. Miasto trzech religii” tak wspomina pierwsze tygodnie swego pobytu: „Przez cały czas w rozmowach przewijało się jedno słowo. Świecko nastawieni Izraelczycy i Palestyńczycy twierdzili, że dla ich ludu Jerozolima jest «święta». Palestyńczycy nazywali nawet miasto «al-Kuds», Świętość, choć Izraelczycy odrzucali to z pogardą, utrzymując, że Jerozolima najpierw była świętym miastem dla Żydów i nigdy nie miała dla muzułmanów takiego znaczenia jak Mekka i Medyna”.
Jerozolima tętni świętością. Oddycha nią, żyje, zapala się i gaśnie, pulsuje. Doświadczenie tego miasta należy do przeżyć z pogranicza religii. Należy wręcz do doświadczeń mistycznych. Tak odczuwał Jerozolimę Jezus. Tak doświadczał jej Nikodem, faryzeusz i zwolennik długich nocnych rozmów. Przychodzi do Jezusa pod osłoną nocy. Przychodzi, marząc o tym, by w jakiś sposób zaskarbić sobie Bożą miłość. Wystarcza chwila, by Nikodemowy świat stanął na głowie: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Amator nocnych wypadów przekonuje się, że nie można zrobić nic, by wysłużyć sobie Bożą miłość. Ta prawda uderzyła weń jak grom z jasnego nieba: nie można zapracować na miłość Boga – bo tę mamy absolutnie za darmo.
Być może w świetle dnia ta prawda nie dotarłaby do serca Nikodema, a zatrzymałaby się jedynie na poziomie umysłu. Rozmówca Jezusa wiedział jednak, co robi. Wybrał noc. Gdy ustaje ludzka aktywność, a na niebie błyszczą srebrne punkty, myśl biegnie ku temu, co najważniejsze. Ku temu, co niekiedy spędza sen z oczu. Nocą przecież – według autora Księgi Mądrości – słowo Boga mocniej dociera do głębin ludzkiego serca: „Gdy głęboka cisza zalegała wszystko, a noc w swoim biegu dosięgała połowy, wszechmocne Twe słowo z nieba, z królewskiej stolicy, jak miecz ostry niosąc Twój nieodwołalny rozkaz, jak srogi wojownik runęło pośrodku zatraconej ziemi” (Mdr 18,14-15).
Kiedy w wieku 22 lat Bernard postanowił zostać mnichem, jego śladami podążyło 4 rodzonych braci i 25 przyjaciół. Opowiadano legendy o tym, że gdzie tylko się pojawił, tam kobiety wpadały w przerażenie, że zabraknie dla nich mężów, a matki ukrywały synów, aby nie słuchali jego płomiennych kazań, które wielu pociągały do życia zakonnego. Św. Bernard z Clairvaux średniowieczny zakonnik, mistyk, teolog i kaznodzieja pochodził z rycerskiego rodu z Fontainès-les-Dijon. Już 3 lata po wstąpieniu do Benedyktynów Bernard został założycielem i opatem klasztoru w Clairvaux. To przede wszystkim jego charyzmie Cystersi zawdzięczają niezwykły rozwój w pierwszej połowie XII wieku. W chwili, gdy Bernard został cystersem, istniał tylko jeden macierzysty klasztor w Citeaux. Kiedy 41 lat później umierał, w całej Europie było już 350 cysterskich fundacji. Św. Bernard był człowiekiem modlitwy. Drogę do Boga widział raczej w ascezie i kontemplacji niż w rozumowaniu. W jednym z kazań mówił: „Teraz wytrzymajcie moją głupotę. Chcę wam opowiedzieć o moim własnym doświadczeniu, tak jak obiecałem. Nie dlatego, by było w jakikolwiek sposób ważne. Ale ujawniam to tylko po to, by wam pomóc. (…) Przyznaję, że Słowo również przyszło do mnie mówię jak głupiec i przychodziło wiele razy. Ale chociaż przychodził On do mnie wiele razy, nie byłem świadom chwil Jego przyjścia. Dostrzegałem Jego obecność, pamiętałem potem, że był ze mną. Czasami miałem przeczucie, że przyjdzie, ale nigdy nie byłem świadom Jego przyjścia lub odejścia. (…) Ale gdy Słowo mnie opuszczało, wszystkie władze duchowe stawały się słabe i omdlałe…”. To samo zdarzyło się uczniom idącym do Emaus i zdarza się wielu ich następcom przez kolejne wieki. Nie rozpoznali Go, choć na jedną zaledwie prośbę „WSZEDŁ WIĘC, ABY ZOSTAĆ Z NIMI” (Łk 24, 29), a potem usiadł do stołu i połamał chleb. Chrystusa warto zapraszać, nawet wtedy, jeśli nie mamy pewności, że przyjdzie...
W Spycimierzu, miejscowości słynącej z układania przepięknych kwietnych dywanów na trasie procesji Bożego Ciała, rozpoczęły się prace nad muralem upamiętniającym tę wyjątkową tradycję. Mural powstaje na ścianie bocznej kaplicy. Projekt, który realizowany jest od tygodnia, zyskuje już wyraźny charakter - informuje portal uniejow.pl.
Inicjatorem przedsięwzięcia jest ks. Dariusz Ziemniak, który swą wizją pragnie podkreślić unikatową tradycję parafii.
Jak wygląda życie codzienne Kościoła, widziane z perspektywy metropolii, w której ważne miejsce ma Jasna Góra? Co w życiu człowieka wiary jest najważniejsze? Czy potrafimy zaufać Bogu i powierzyć Mu swoje życie? Na te i inne pytania w cyklicznej audycji "Rozmowy z Ojcem" odpowiada abp Wacław Depo.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.