Reklama

Rodzina

Prawo ojców

Tragedia rodzinna, jaką jest rozwód, bardzo źle wpływa na rozwój dziecka. Według badań, ponad 70 proc. dzieci z rozbitych rodzin ma problem z zawarciem własnego małżeństwa. Ogromny wpływ na to ma również sposób, w jaki rodzice traktują dzieci po rozwodzie. Najczęściej jednak swój nieudany związek próbują „rozgrywać” dziećmi

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Moja była małżonka ma ograniczone prawa rodzicielskie, jednak zatrzymuje dziecko wbrew mojej woli (...). Stosuje też przemoc psychiczną wobec dziecka, zastrasza je, nastawia przeciwko realizacji postanowienia sądowego i objęciu przeze mnie opieki. Zablokowała mi wszystkie kontakty z córką (...). Sąd zadecydował o powierzeniu opieki mnie oraz o ograniczeniu władzy rodzicielskiej matce (...). Chciałem zatem odebrać córkę ze szkoły (...). Pokazałem dyrekcji postanowienie sądu i dyrekcja odmówiła mi wydania córki, twierdząc, że na postanowieniu nie ma nic o wydaniu. Po godzinie bezskutecznych tłumaczeń wezwałem policję (...). Zadzwonili do sądu, który wydał postanowienie, aby potwierdzić, że jest prawomocne i że jestem prawnym opiekunem córki. Policjant przy mnie stwierdził, że pojedziemy do szkoły (...) interweniować (...). Po chwili pojawił się inny dzielnicowy i stwierdził, że przewodnicząca innego sądu (...) wydała postanowienie, że córka ma być z matką (...). Córka została mi wyrwana siłą (...). Policjanci pozwolili eks (małżonce) opuścić szkołę z dzieckiem. Udałem się do sądu po kopię postanowienia (...). Okazało się, że sąd nie wydał żadnych zarządzeń (...). Skarżę szkołę do kuratorium. Policję – do komendanta (...)”.

Reklama

Takich listów, jak te, które opublikowano na portalu Wstroneojca.pl, trafia do stowarzyszeń praw ojca codziennie po kilkanaście. Ojcowie skarżą się na bezduszność sądów, przyznających w ponad 90 proc. opiekę nad dzieckiem matce. Według badań GUS, tylko 4 proc. ojców ma przyznane przez sąd prawo do wychowywania dzieci. Tymczasem, jak mówią psychologowie, wychowywanie dzieci przez jednego z rodziców jest patologią. W ostatniej dekadzie zauważalna stała się tendencja do rodzenia dzieci w związkach pozamałżeńskich – dla „celów ekonomicznych”. Dotyczy to szczególnie kobiet bezrobotnych, które w ten sposób, dzięki świadczeniom alimentacyjnym, mają zapewniony byt. Jednocześnie w ostatnich kilku latach ojcowie upominający się o możliwość widywania się z dzieckiem coraz częściej oskarżani są przez byłe żony o pedofilię. Chcąc uniknąć takich pomówień, często wycofują się z dochodzenia swych praw.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Odpryski systemu

Problem dotyczy nie tylko Polski, ale również kilku państw Europy Zachodniej. W PRL zagadnienie to było niemal nierozwiązywalne. Sąd automatycznie przyznawał dziecko matce, bez prawnej możliwości egzekwowania widzenia się ojca z dzieckiem. Zabieganie ojców o przyznanie im tego prawa często kończyło się kuriozalną decyzją sądu – karą grzywny. Ta sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero po 1989 r. Powstały stowarzyszenia broniące praw ojców. Jako pierwsze, przed ćwierć wiekiem, powstało Stowarzyszenie Obrony Praw Ojca. Zainicjował je dr Andrzej Ziemba. Stowarzyszenie wydało wówczas poradnik dla ojców. Wyjaśniano w nim, jak mogą przed sądami zabiegać o odzyskanie dzieci, z którymi często nie mogli widywać się przez lata. Niekiedy do pełnoletności. Ogromną rolę w edukacji odegrała też książka ks. Jana Śledzianowskiego „Zranione ojcostwo”. Z początkiem lat 90. ubiegłego wieku powstało ok. 20 oddziałów Stowarzyszenia. Skupieni w nim ojcowie pisali pozwy do sądów, brali udział w kongresach krajowych i międzynarodowych. Zaczęto organizować też pierwsze pikiety pod sądami rodzinnymi. Celem tych akcji było poinformowanie społeczeństwa o problemie. Jednocześnie w ten sposób próbowano wpłynąć na ustawodawcę, by zmienił prawo, oraz na sądy, aby zaczęły szanować prawo ojca do dziecka. Instytucje państwowe nie reagowały jednak na petycje, a w Ministerstwie Sprawiedliwości mówiono: „Pewnie panom coś się uroiło, przecież niezawisłe sądy czuwają nad dobrem dziecka”. Tymczasem sądy rodzinne były i nadal są, jak twierdzą ojcowie, jedną z instytucji powielających istniejącą patologię rozwiedzionych małżeństw w relacji rodzic – dziecko. Ojciec nie ma możliwości wyegzekwowania prawa pozwalającego mu na widzenie się z dzieckiem. – Ustawodawca bowiem uznaje rozwody za jakiś marginalny problem – mówi prawnik Marek Borkowski, wiceprzewodniczący Centrum Praw Ojca i Dziecka. – W moim odczuciu jednak ta sytuacja jest wygodna dla całej grupy osób. Wiele z nich ma dzięki temu pracę. Sędziowie sądów rodzinnych, psychologowie, kuratorzy – cała armia „rozwiązywaczy”. Problem jest więc „rozwiązywany”, ale nie jest rozwiązany. Próbujemy rozmawiać z parlamentarzystami, komisjami sejmowymi, ale nic to nie daje. Spotkania na komisjach sejmowych są jałowe i do niczego nie prowadzą. Nie ma woli politycznej. A ja im cały czas mówię: Jeżeli państwo, tego nie załatwią, to prędzej czy później dojdzie do jakiejś tragedii. Na razie ludzie popełniają z tego powodu samobójstwa. Bo dla nich jest to realny problem. Wpadają w depresje, problemy finansowe, ale traktowani są jako „odprysk systemu”.

Sądowy standard

Stowarzyszenie Centrum Praw Ojca i Dziecka oprócz pomocy prawnej, jaką niesie ojcom zgłaszającym się do Centrum, prowadzi lobbing w kierunku zmiany prawa rodzinnego. Zabiegają m.in. o to, aby w Polsce, podobnie jak w USA i kilku krajach Europy, wprowadzić ustawę o opiece wspólnej, czyli dającej takie same ustawowe prawa do opieki nad dzieckiem zarówno matce, jak i ojcu. W Polsce wprawdzie istnieje tzw. Rodzicielski Plan Wychowawczy, który ma prowadzić do codziennego widzenia ojca z dzieckiem, jednak – jak do tej pory – jest to fikcja. Nie reguluje tego bowiem ustawa i nie ma sankcji dla rodziców, którzy tego ustalenia nie respektują. W cywilizowanych krajach nieprzestrzeganie zawartej umowy jest równoznaczne z obrazą sądu, a za obrazę sądu trafia się do więzienia, i nie jest ważne, czy dopuścił się tego ojciec, czy matka. W Polsce proces o nieprzestrzeganie Rodzicielskiego Planu Wychowawczego może trwać i 4 lata. – W naszych sądach panuje takie przekonanie, że jeżeli mężczyzna przychodzi do sądu rodzinnego, to z miejsca jest podejrzaną osobą, bo przeszkadza w prawidłowym funkcjonowaniu tej instytucji – mówi z ironią Marek Borkowski. – Choć, owszem, w ciągu 15 lat zauważyłem zmianę na lepsze. Dzisiaj sędziowie już nie wrzeszczą na ojców, bo do niedawna można było spotkać jeszcze takie zachowania sędziów na prowincji, gdzie sąd ubliżał ojcu na sali sądowej. Ze strony sądu pojawiały się wypowiedzi w rodzaju: „Po co pan tu przychodzi? Pan nigdy nie dostanie dziecka” – co usłyszałem podczas jednej z rozpraw. A kiedy poprosiłem o zaprotokołowanie tego, zostałem ukarany grzywną 500 zł za niestosowne zachowanie. To był standard w polskich sądach rodzinnych. Dzisiaj sędziowie i sędzie są z innego już pokolenia. Zachowują się bardziej kulturalnie. Jeśli jednak chodzi o efekt, czyli przyznanie opieki wspólnej – ojcu i matce, to na razie w sądach niewiele się zmieniło.

2015-03-10 16:25

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Śmiga po mieście jak.. kangur? Nowy klip Heresa o byciu tatą!

Heres to raper z grupy ewangelizacyjnej "Wyrwani Z Niewoli", który w swojej twórczości przekazuje chrześcijańskie wartości. Tym razem stworzył utwór, w którym opsuje swoją radość z roli taty swojej córeczki.

- Zbliżają się 1 urodziny mojej córki. Rok temu o tej porze już tuptaliśmy stojąc w miejscu czekając na jej narodziny. Moim pragnieniem było zrobić utwór dla Hiacynty. Żona dostała piosenkę a teraz czas na Córkę. W końcu Ta mała dama skradła część mojego serca. Łapcie klip z moja Córka! - napisał na swoim profilu FB Heres.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Jezusa - nauczycielką wiernych wszystkich czasów

François Gerard PD

Święta Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła

Święta Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła

Drodzy bracia i siostry,
W toku katechez, które pragnąłem poświęcić Ojcom Kościoła oraz wielkim postaciom teologów i kobietom średniowiecza, chciałbym także zatrzymać się nad niektórymi świętymi kobietami i mężczyznami, którzy zostali ogłoszeni doktorami Kościoła ze względu na swe wybitne nauczanie. I dziś chcę rozpocząć krótką serię spotkań, aby dopełnić przedstawianie doktorów Kościoła.

Rozpoczynam od świętej, która stanowi jeden ze szczytów duchowości chrześcijańskiej wszystkich czasów - Teresy od Jezusa. Urodziła się w Avili, w Hiszpanii, w 1515 r. jako Teresa de Ahumada. W swej autobiografii ona sama podaje kilka szczegółów ze swego dzieciństwa: narodziny z „rodziców cnotliwych i bogobojnych”, w licznej rodzinie, w której miała dziewięciu braci i trzy siostry. Jeszcze jako dziecko, mając niespełna 9 lat, lubiła czytać żywoty niektórych męczenników, które wzbudziły w niej pragnienie męczeństwa do tego stopnia, że zaimprowizowała krótką ucieczkę z domu, aby umrzeć jako męczennica i pójść do Nieba (por. „Księga życia” 1,4); „Chcę widzieć Boga” - mówiła jako mała dziewczynka rodzicom. Kilka lat później Teresa opowie o swych lekturach z czasów dzieciństwa i potwierdzi, że odkryła prawdę, którą streszcza w dwóch podstawowych zasadach: z jednej strony „fakt, że wszystko, co należy do tego świata, przemija” i z drugiej strony, że tylko Bóg jest „zawsze, zawsze, zawsze” - temat, który powraca w najsłynniejszym wierszu: „Nie trwóż się, nie drżyj. Wśród życia dróg, Tu wszystko mija, Trwa tylko Bóg. Cierpliwość przetrwa dni ziemskich znój, Kto Boga posiadł, Ma szczęścia zdrój: Bóg sam wystarcza”. Osierocona przez matkę, gdy miała 12 lat, poprosiła Najświętszą Maryję Pannę, aby została jej matką (por. „Księga...” 1, 7).
CZYTAJ DALEJ

Papieże między łóżkiem chorego a życiem publicznym

2026-10-15 16:35

[ TEMATY ]

papieże

choroby i cierpienia

Włodzimierz Rędzioch/Niedziela

Klinika Gemelli

Klinika Gemelli

Diagnoza nowotworu u papieża Leona XIV jest przedmiotem dyskusji i współczucia na całym świecie. Jednak tak otwarta dyskusja na temat stanu zdrowia zwierzchnika Kościoła katolickiego jest czymś nowym. W przeszłości, gdy papieże chorowali, powagę ich stanu znały często tylko osoby z ich najbliższego otoczenia. To, co obecnie jest tematem biuletynów medycznych, we wcześniejszych wiekach można wywnioskować tylko z korespondencji, raportów i późniejszych rekonstrukcji medyczno-historycznych. „W dawnych czasach nie było oficjalnych doniesień o chorobach papieży, co najwyżej krążyły po Rzymie plotki” - powiedział niemieckiej Agencji Katolickiej (KNA) historyk Kościoła z Augsburga Jörg Ernesti.

Czasami papieże sami mówili o swoich cierpieniach. Grzegorz Wielki, panujący w latach 590-604, skarżył się w swojej korespondencji na dotkliwy ból i długie pozostawanie z tego powodu w łóżku. Cierpiał na dnę moczanową - chorobę, która miała dotknąć również wielu jego następców.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję