Reklama

Niedziela Małopolska

Rodziny na Kalwarii

Niedziela małopolska 36/2014, str. 1

[ TEMATY ]

rodzina

Małgorzata Cichoń

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Małżeństwem są od 22 lat. Ich narzeczeństwo rozpoczęło się od modlitwy na Jasnej Górze podczas Światowych Dni Młodzieży w 1991 r. Wcześniej uczestniczyli w pieszych pielgrzymkach do Czarnej Madonny, prosząc Ją o znalezienie dobrego współmałżonka. – Od początku byliśmy zgodni co do tego, że aby nasze małżeństwo było szczęśliwe i trwałe, musimy zbudować je na mocnym fundamencie, którym jest sam Jezus Chrystus – wyznają Celina i Kazimierz Wojtasowie, którzy 7 września będą uczestniczyć w archidiecezjalnej pielgrzymce rodzin do Kalwarii Zebrzydowskiej.

Przeżyli własną „Kalwarię”. – Mamy troje, a właściwie czworo dzieci, bo jedno jest już w niebie – mówią Wojtasowie. Dodają, że doświadczenie utraty pierwszego dziecka było związane z ogromnym cierpieniem, z którego, dzięki Bożej Opatrzności, wyszli silniejsi. Wkrótce na świat przyszła trójka wspaniałych dzieci. Dziś mają dwóch synów: studenta Kubę i Bartka, który zdaje w tym roku szkolnym maturę, oraz 11-letnią Asię. – W tym roku podczas pielgrzymki do Kalwarii w szczególny sposób będziemy modlić się, również za wstawiennictwem św. Jana Pawła II, o to, by nasi synowie, stojący przed wyborem drogi życiowej, dobrze rozpoznali swoje powołania – zapowiadają pielgrzymi z Krakowa.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Również Grażyna i Jerzy z krakowskiej parafii św. Brata Alberta udają się na to rodzinne pielgrzymowanie. Mają za sobą 38 lat małżeństwa, wychowali 7 dzieci, doczekali się już 6 wnucząt. Dlaczego jadą do Kalwarii? – To chwila zatrzymania, wyciszenia, zadumy, poczucie wspólnoty, radość ze spotkania z innymi rodzinami. Kalwaria to miejsce, gdzie utożsamiamy się z trudami życia Karola Wojtyły – dziecka, młodzieńca, kapłana, papieża, ale nade wszystko człowieka, który stąd czerpał siłę – mówią. Małżonkowie przyznają, że problemów dnia codziennego nie brakuje: – Syn nie może znaleźć pracy, wspomagamy więc jego rodzinę, aby ten okres nie był tak trudny i by mieli co jeść. Dzielimy się pracą, rzeczami, pieniędzmi, sobą, czasem...

Kłopoty finansowe nie omijają też rodziny Agnieszki, 36-letniej mieszkanki Krakowa, która obecnie jest na urlopie macierzyńskim. – Gdybym chciała wychowywać dłużej dziecko, mąż musiałby jeszcze ciężej pracować i jeszcze rzadziej mógłby być w domu. Teraz pracuje po 9 godzin dziennie, co wraz z dojazdami daje 10 godzin. Inne czynniki, które się z tym wiążą, to brak czasu na małżeńskie rozmowy. Cały dzień jestem sama z dzieckiem, a w niedzielę córka tuli się do taty, mówiąc: „Tata, tata”, bo go jej brakuje. Przykro, że człowiek nie ma wystarczającej pensji... Młoda mama dodaje również, że przez to, iż dłużej czekali na dziecko – trudniej jest zaakceptować zmianę, zwłaszcza mężowi. – Już nie jest się tak niezależnym, a wyjście z córeczką do sklepu to cała wyprawa. Jeśli człowiek tego nie doświadczy, to nie zrozumie! – uśmiecha się pani Agnieszka.

Inna młoda mama mówi z kolei: – Dla mnie największym problemem jest porozumienie z drugą połówką, dogadanie się. Nie wiem, jak do męża dotrzeć, by się otworzył. Choć ma dużo problemów, jest strasznie zamknięty, ze wszystkim chce sobie poradzić sam. Już chyba w depresję wpadam, czy to jeszcze małżeństwo, czy już separacja? – pyta retorycznie zmartwiona żona. – Co może wam zatem pomóc? – zagaduję. – Modlitwa. Nie widzę innego racjonalnego rozwiązania. Tylko Pan Bóg może coś z tym zrobić.

Jak widać, intencji nie brakuje... Dobrze więc, że zostaną złożone w miejscu słynącym z łask wypraszanych rodzinom!

2014-09-03 16:12

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Słowo na różowo

Niedziela warszawska 42/2012, str. 8

[ TEMATY ]

rodzina

wychowanie

dzieci

Włodzimierz Operacz

Jest taka magiczna cyfra, która powoduje nagłe znikanie problemów wychowawczych. Zamienia dzieci nieposłuszne w posłuszne. Potrafi sprawić, że dzieci ganiające się z dzikim wrzaskiem po gumnie i głuche na wezwania do kąpieli zaprzestaną gonitwy i udadzą się w stronę łazienki. Potrafi nawet wywołać ewolucję od: „Nigdy w życiu nie założę tej najokropniejszej na świecie kurtki!” w: „No dobra, założę!”. Ta cyfra to trzy. Trzeba powiedzieć: „Liczę do trzech i …” (tu należy wymienić czynność, którą dziecko powinno wykonać), np.: „Liczę do trzech i odkładasz książkę na półkę”. Mój mąż i ja nie używamy tej magii często. W końcu nie chcemy wychować dzieci na osoby, które zrobią wszystko, czego zażąda od nich pierwszy lepszy człowiek umiejący się wykazać liczeniem na palcach jednej ręki. Najważniejsza i podstawowa metoda wychowawcza to cierpliwe tłumaczenie. I tłumaczenie… I jeszcze trochę tłumaczenia… Jeśli dziecko nie chce czegoś zrobić, trzeba go wysłuchać, uszanować jego opinię i przedstawić swoje racje w zrozumiały sposób. Jednak czasem młody człowiek jest głuchy na argumenty, bo woli się bawić, wpada w histerię albo po prostu się upiera. Niestety, czasem trzeba użyć nagiego rodzicielskiego autorytetu i zarządzić: „Marsz do kąpieli”. Liczenie do trzech to komunikat: oczekuje się niezwłocznego wykonania pilnego zadania. Ma jednak tę zaletę, że tę niezwłoczność można trochę przeciągnąć, dając dziecku trochę czasu na refleksję. Między „dwa” a „trzy” może być jeszcze: „dwa i jedna trzecia”, „dwa i połowa”; a gdy obiekt zabiegów wychowawczych jest wyjątkowo oporny, to również: „…i ostatnie moje słowo, malowane na różowo”, a nawet: „… malowane na łazienkowo”, „kurtkowo” albo „książkowo”. W konfliktowej sytuacji żarcik, nawet niewysokich lotów, pomaga obu stronom rozładować napięcie i zyskać trochę dystansu do sprawy, która stała się źródłem sporu. Poza tym kiedy mama zaczyna liczyć, to nawet najbardziej rozbiegany trzylatek zwalnia i choćby z ciekawości skupia się na tym, co się do niego mówi. Niestety, magiczna liczba musi być obwarowana sankcją - jeśli padnie, to będzie kara. Ważne tylko, żeby odliczanie nie odbywało się w złości ani w nerwach. Stawiamy ultimatum z uśmiechem i spokojnie, ewentualnie z odrobiną współczucia dla ciężkiej doli dziecka, które musi zrobić coś, na co niespecjalnie ma ochotę. Istnieje również bardziej zaawansowana odmiana tej metody, dobra dla starszego dziecka, które już zna się na zegarku: informowanie go, ile ma minut na wykonanie jakiejś czynności. Tutaj już nie musimy się tak bardzo ograniczać z jej używaniem. W końcu zasada, że na zrobienie różnych rzeczy w życiu mamy określoną - nie tak znowu wielką - ilość czasu to problem, z czym młody człowiek będzie miał do czynienia przez całe życie.
CZYTAJ DALEJ

Od Wadowic po Brazylię. Jan Paweł II wciąż łączy pokolenia

2026-08-20 16:54

[ TEMATY ]

Watykan

św. Jan Paweł II

pielgrzymi

grób św. Jana Pawła II

@Vatican Media

Jak w każdy czwartek pielgrzymi z różnych stron Polski i świata modlili się przy grobie św. Jana Pawła II (na zdjęciu Grupa z Radomska)

Jak w każdy czwartek pielgrzymi z różnych stron Polski i świata modlili się przy grobie św. Jana Pawła II (na zdjęciu Grupa z Radomska)

Pobudka o czwartej rano, prezent na 50. urodziny i wspomnienia sięgające czasów, gdy Karol Wojtyła był jeszcze kardynałem. Przy grobie św. Jana Pawła II spotykają się pielgrzymi z Polski i Brazylii, a wraz z nimi różne pokolenia. Ci, którzy pamiętają Papieża, przekazują swoje wspomnienia młodym. Ci zaś zaczynają odkrywać Jana Pawła II już nie tylko z opowieści rodziców.

Bernada przyjechała do Rzymu z trojgiem dzieci. W dniu 50. urodzin dostała od nich prezent, o którym marzyła od lat - Mszę św. przy grobie Jana Pawła II. „Właściwie to dzieci mnie tutaj przywiozły. Zrobiły mamie niespodziankę” - mówi. Na Eucharystię trzeba było wstać wcześnie. „To było silniejsze. Czekaliśmy na ten moment tyle lat” - opowiada ze łzami w oczach.
CZYTAJ DALEJ

Krosno: Sprowadzenie ciał ofiar katastrofy polskiego autokaru na Węgrzech w przyszłym tygodniu

2026-08-21 09:56

[ TEMATY ]

wypadek

wypadek autokaru

Adobe Stock

Na przyszły tydzień planowane jest sprowadzenie ciał ofiar katastrofy polskiego autokaru na Węgrzech – poinformowała w piątek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krośnie dr hab. Marta Kolendowska-Matejczuk.

Krośnieńska prokuratura okręgowa we współpracy z administracją państwową zajmuje się procedurą sprowadzenia do kraju ciał.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję