Diecezja sosnowiecka ma trzech nowych diakonów: Karola Nędzę, Michała Fucię i Adriana Łukowicza. Święceń diakonatu udzielił klerykom biskup Grzegorz Kaszak, 31 maja w czasie uroczystej Eucharystii sprawowanej w bazylice Najświętszej Maryi Panny Anielskiej w Dąbrowie Górniczej.
W uroczystości wzięli udział przełożeni i wychowawcy Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Sosnowieckiej w Częstochowie, przedstawiciele kapituł: katedralnej i kolegiackich, kapłani z różnych części diecezji sosnowieckiej, rodzice diakonów i licznie zgromadzeni wierni.
W homilii biskup Grzegorz Kaszak podkreślał, że wzorem dla dzisiejszego Kościoła jest Kościół pierwszych wieków: To właśnie w nim po raz pierwszy doszło do ustanowienia diakonów, który zajmowali się najbardziej potrzebującymi. Dbajcie więc o biednych, a zobaczycie, że Pan Bóg będzie wam dodawał mocy i siły do wykonywania tego niełatwego zadania. Jak mówi Pismo Święte, mężowie wybrani na diakonów byli pełni Ducha Świętego i mądrości. I to właśnie z mocy i łaski Ducha Świętego powinniście czerpać pomysły i inicjatywę. On też was pocieszy, kiedy przyjdą chwile zatroskania, kiedy trzeba będzie pokonywać różnego rodzaju problemy dnia codziennego. Duch Święty jest z wami. Niech więc napełnia was swoją mocą, bycie byli świętymi diakonami, a w przyszłości świętymi kapłanami.
Reklama
Biskup nałożył ręce na głowy kandydatów do kapłaństwa i odmówił modlitwę konsekracyjną do Ducha Świętego. Następnie założyli oni stuły i dalmatyki symbolizujące niepełną władzę kapłańską oraz oddanie się Chrystusowi. W modlitwie konsekracyjnej biskup Grzegorz Kaszak zwracał się do Ducha Świętego z prośbą, by umocnił nowych diakonów w wiernym służeniu Kościołowi „miłością bez obłudy, powagą pełną pokory, troską o chorych i biednych, czystością bez skazy, przestrzeganiem duchowej karności”.
Diakoni będą pomagać Biskupowi i jego prezbiterom w posłudze słowa. Jako słudzy ołtarza będą głosić Ewangelię, przygotowywać Eucharystię, rozdzielać wiernym Komunię św. Na polecenie Biskupa będą głosili homilie, będą też mogli przewodniczyć modlitwom, udzielać sakramentu chrztu, asystować przy zawieraniu małżeństw oraz je błogosławić. Mogą także iść z Wiatykiem do ciężko chorych oraz przewodniczyć obrzędom pogrzebowym. Diakoni złożyli też przyrzeczenia celibatu, posłuszeństwa biskupowi diecezjalnemu i odmawiania Liturgii Godzin, czyli Brewiarza.
Znamy też miejsce rocznych praktyk duszpasterskich diakonów: dk. Karol Nędza został skierowany na praktykę do parafii katedralnej w Sosnowcu; dk. Adrian Łukowicz będzie pracował w parafii pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego w Olkuszu, a dk. Michał Fucia w parafii pw. św. Katarzyny w Będzinie-Grodźcu.
Diakoni wraz z rodzinami podczas święcenia diakonatu stałego w archidiecezji łódzkiej, 2022 r.
Rozwinięta sieć polskich parafii już odczuwa brak duszpasterzy. Być może dlatego biskupi niektórych diecezji coraz częściej decydują się na wprowadzenie diakonatu stałego – mówi ks. prał. dr hab. Ryszard Selejdak, rektor Wyższego Międzydiecezjalnego Seminarium Duchownego w Częstochowie.
Ks. Mariusz Frukacz: Coraz częściej mówi się w polskim Kościele o rosnącej roli diakonatu stałego. Mamy do czynienia z rewolucją?
Ks. prał. Ryszard Selejdak: Diakonat został opisany już w Dziejach Apostolskich (por. 6, 1-6), potem miał swój rozkwit w kolejnych wiekach, a jego złotą epoką było IV stulecie. Zaniknął w IX wieku i dopiero po tysiącu lat Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium (por. n. 29) przywrócił go w Kościele łacińskim. I jeśli mówimy o rewolucyjnej decyzji, to tak naprawdę podjął ją właśnie Sobór Watykański II. Odnowił on diakonat stały w Kościele jako urząd, i to urząd stały.
Stałość w wierze jest jedną z najważniejszych cnót. Chodzi o niegasnącą gotowość do kochania Boga i ludzi. Perseverantia to cierpliwe trwanie przy Bogu, we wszelkich przeciwnościach losu. Nie psychologiczny optymizm, ale kurczowe trzymanie Jezusa „za rękę”, duchowe dojrzewanie w otaczającej nas niekiedy ciemności i w czasie próby. W przypadku relacji między ludźmi chodzi o konkretną postawę: bardziej czyn niż słowo (choć ono jest czasem niezastąpione), bardziej długotrwały trud niż efemeryczne poruszenie emocji, czasochłonny wysiłek, a nie ubolewanie. Prorok Ozeasz opisuje postawę Izraela wobec Boga – przyznajmy, że często także naszą. To obraz znikających nagle chmur o świtaniu i porannej rosy w upalny dzień. Gdy chodzimy letnim rankiem po trawie, czujemy przyjemny chłód wilgoci. Jest jej mnóstwo, niczym wody w zbiorniku. A jakież zdziwienie nas ogarnia, gdy po wschodzie Słońca nagle ten bezmiar wilgoci ustępuje miejsca przejmującej suchości, chłód zmienia się w gorąc, a przyjemna miękkość zieleni – w twardość podłoża przypominającego skałę. Jak to możliwe w tak krótkim czasie? – pytamy zaskoczeni. Niemal identycznie dziwi się Ozeasz postawie ludu Bożego wybrania. Wielkie słowa, zapewnienia o wierności Bogu i Jego przymierzu, liczne ofiary, modlitwy, uroczystości oraz święte zwołania... i nagle pustka. Więcej nawet: odwrót! Zwrot ku pogańskiemu kultowi, ku Baalowi, nikczemne zachowanie nielicujące z rangą wybrania i Dekalogiem, złożonymi ślubami i obietnicami. Słomiany zapał – mawiamy w takiej sytuacji, wzruszając ramionami. Konsekwencje stygnięcia wiary Izraela były widoczne w życiu publicznym, gdzie sojusze polityczne były ważniejsze niż zaufanie Bogu. Panował chaos, mnożyły się społeczne konflikty, a moralne zepsucie elit widoczne było gołym okiem. A wszystko to w obliczu niebezpieczeństwa inwazji ze strony potężnej Asyrii. Skąd my to znamy? Wszelkie podobieństwa do sytuacji, w jakiej obecnie się znajdujemy, są nie tylko nieprzypadkowe, ale wręcz ostentacyjnie oczywiste! Kochający swój naród Ozeasz natarczywie napomina, grozi karą Bożą, ale i zachęca swych rodaków do powrotu pod skrzydła Boga. Wprawdzie porównuje Izrael do niewiernej żony, ale jednocześnie przypomina, że Bóg jawi się jako wierny mąż, gotowy do przebaczenia. Jeśli tylko Izrael powróci do lojalności, do głębi, a nie będzie „mydlił oczy” Bogu fałszywym, bo pozbawionym nawrócenia moralnego kultem, On zwróci pogodne oblicze ku swemu ludowi. Pojednanie i odnowienie przymierza możliwe jest w każdej chwili. Czułymi słowami Ozeasz kreśli obraz Boga – jest On pełen miłości, współczucia i cierpienia z powodu zdrady człowieka. Można by powiedzieć, że paradoksalnie upadek każdego z nas Bóg przeżywa jako własną porażkę, bo nas kocha. Poznanie prawdziwego Boga, Ojca Jezusa Chrystusa, a nie boga mojej wyobraźni, ambicji czy aspiracji, jest kluczowe. Wtedy bardziej będziemy wydobywali z siebie miłosierdzie, niż tylko składali ofiary, dawali samych siebie, a nie tylko coś od siebie.
Około 1,2 mln osób przybyło w niedzielę na mszę w Madrycie, której przewodniczy papież Leon XIV - poinformowali hiszpańscy organizatorzy. Na ulicach stolicy Hiszpanii papieża pozdrawiały tysiące ludzi na trasie jego przejazdu w papamobile.
Wierni zgromadzili się wzdłuż całej trasy, którą papież pokonał papamobile z nuncjatury apostolskiej na mszę na placu Plaza de Cibeles.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.