Reklama

Niedziela Kielecka

Sanktuarium św. Wincentego w Bobinie

Herold Słowa Bożego

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W podkrakowskiej ziemi pod Proszowicami/Ziemia urodzajna tu szumi kłosami/W Bobinie...”. Słowa tej maryjnej, ludowej pieśni mówią o Bobinie i znajdującym się w kościele obrazie Matki Bożej. Jednak kościół w Bobinie jest znany w okolicy nie ze szczególnego kultu Matki Bożej, lecz kultu św. Wincentego Ferreriusza. To bardzo mało znany święty. – A kto to jest? Skąd taki Święty? – zapytałem, dowiedziawszy się, że niedługo przypada odpust ku jego czci w parafii – wspomina Ksiądz Proboszcz czasy przybycia na parafię po raz pierwszy po nominacji.

Nie wiadomo, kto był inicjatorem zapoczątkowania kultu Świętego w tej miejscowości i sprowadzenia relikwii św. Wincentego do kościoła w Bobinie. Pewnym jest, że działające w tej miejscowości 300 lat temu Bractwo Różańcowe krzewiło kult świętego dominikanina, więc wydaje się, iż z inicjatywy któregoś z opiekunów Bractwa relikwie świętego kaznodziei zostało sprowadzone do tej małej miejscowości.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Do dziś zachowała się Książka Bractwa Różańca Świętego w Bobinie. Czytamy w niej: „Bractwo Różańca Świętego ustanowione zostało przy kościele w Bobinie roku 1724, z zapisu Stanisława Józefa Borka, dziedzica dóbr Gabułtów (obecnie parafia Kazimierza Mała). Zapis był uczyniony przed aktami grodu Nowego Miasta (Korczyna) w piątek nazajutrz po święcie św. Andrzeja Apostoła 1719 r. na sumę dwa tys. zł”. Ofiarowana kwota została ulokowana w banku na procent. Według informacji zawartych w księdze Bractwa, w 1898 r. lokata przynosiła rocznie „11 rubli, 90 kopiejek procentu”. Kwotę tę członkowie Bractwa wypłacali z przeznaczeniem na swoją działalność. Zamawiali Msze święte za żyjących i zmarłych członków Bractwa, wyrabiali świece, które służyły do oświetlania świątyni oraz uświetniania uroczystych procesji czy Eucharystii. Każdy mógł się zapisać w szeregi Bractwa, nikomu nie zabraniano. Członkami mogli być dziedzice, osoby zamożne, jak również zwykli chłopi, którzy nawet nie potrafili pisać i czytać, dlatego: „Bractwo Różańca Świętego w kościele parafialnym w Bobinie dla większej chwały Boga w Trójcy Jedynego, czci Najświętszej Panny Maryi i Wszystkich Świętych Pańskich, jako też dla pożytku zbawiennego w tem w Bractwie będących i dla ozdoby Kościoła urządza się w sposób następujący: Kto sobie życzy choćby był z innej parafii, do tego Bractwa należeć może. Włościanie do bractwa wpisywani będą w Książkę Bracką u proboszcza, państwo zaś i inni piszący sami się w tę książkę wpiszą”. W Księdze Bractwa zapisane były obowiązki członków: wielkość składek, wybór starszyzny, jej zadania oraz zadania „brackiego” – zwierzchnika Bractwa.

Członkowie Bractwa mieli obowiązek „świecić w kościele”, czyli zapewnić świece do oświetlenia świątyni i poszczególnych ołtarzy. „Ołtarz Najświętszej Maryi Panny, św. Jana i św. Tekli oświetlać ma Bractwo. W niedzielę każdą zwyczajną w czasie Sumy wyjdzie sześciu z bractwa ze świecami zapalonemi na Sanctus i klęczeć będą przed wielkim ołtarzem aż do Baranka Bożego. W święta uroczyste, ile razy będą nabożeństwa z wystawieniem Najświętszego Sakramentu, wszyscy obecni w kościele należący do Bractwa świecić będą. W odpusty św. Wincentego i św. Anny Bractwo dawać będzie na wielki ołtarz po sześć świec. Światło brackie ze skrzyni wydaje zawsze Starszy Bractwa lub jego zastępca”. Świece należące do Bractwa rozświetlały kościół, a jego członkowie ściśle przestrzegali przepisów, które określały, kto może korzystać ze świec i w jakich okolicznościach. „W pogrzeb któregokolwiek z braci Bractwo obowiązane będzie dać światło do rąk jego rodzinie i przy trumnie bezpłatnie, w żadnym innym razie światła brackiego użyć nie wolno. Proboszcz jednak do jakiego obrzędu religijnego w kościele, jeżeli tego będzie uważał potrzebę, może zażądać i użyć światła brackiego”.

Z Wenecji do Bobina

Reklama

Bractwo rozwijało się. W jego szeregi zapisywali się włościanie i ludzie zamożni. Liczba członków była tak duża, że można przypuszczać, iż większość mieszkańców parafii Bobin należała do Bractwa, co świadczy o ich dużej świadomości religijnej oraz kultywowaniu tradycji. Trzynaście lat po założeniu Bractwa, z Wenecji zostały sprowadzone relikwie św. Wincentego Ferreriusza. Nie wiemy, czy w tym celu została wysłana do Wenecji specjalna delegacja, czy też jakiś dostojnik przebywający we Włoszech z jakąś misją został poproszony o sprowadzenie relikwii. Wiadomym jest natomiast, że relikwie te 2 stycznia 1739 r. zostały dopuszczone i zatwierdzone przez Kurię Krakowską, co oznacza, że potwierdzona została autentyczność relikwii. Odpust ku czci św. Wincentego został wyznaczony na drugą niedzielę po Wielkanocy. Ołtarz Świętego znajduje się w bocznej kaplicy po południowej stronie świątyni. O kulcie św. Wincentego świadczy bogato zdobiona srebrna sukienka, która obecnie przechowywana jest w gablocie znajdującej się po lewej stronie ołtarza. Wraz z nią przechowywane są nieliczne wota, które przetrwały do naszych czasów. Świadczą one o kulcie Świętego oraz o otrzymanych za jego pośrednictwem łaskach.

Aż trudno uwierzyć, że bobiński kościół bez uszczerbku przetrwał obydwie wojny światowe. W parafialnym wykazie strat czytamy, że „szyby były pobite na plebanii i zabrana bielizna kielichowa (zapewne do opatrywania rannych)”. Wdzięczni za cudowne ocalenie(sąsiednie parafie były bardzo zniszczone) mieszkańcy wioski wybudowali stojącą w środku wsi kapliczkę dziękczynną. Wojny jednak pozostawiły po sobie ślady, na parafialnym cmentarzu pochowane są ciała 152 żołnierzy austriackich i 144 rosyjskich. Są też groby z II wojny światowej.

Święty ze skrzydłami

Oglądając obraz św. Wincentego w bocznym ołtarzu, można poczuć się nieswojo. Płótno przedstawia Świętego, który przytrzymuje pokrojone dziecko. Obok stoi kobieta – prawdopodobnie matka dziecka. Ten nieco budzący grozę obraz przedstawia jeden z licznych i niewiarygodnych cudów Świętego, który przywraca do życia rozczłonkowane ciało dziecka. Św. Wincenty Ferreriusz, mało znany przez ludzi XXI wieku, w czasach, których żył, był znany w całej Europie. Znali i podziwiali go możnowładcy, a także zwykli mieszkańcy miast i wsi zachodniej Europy. Kim był ten niesamowity kaznodzieja, którego sława i liczne cuda rozsławiły tak, że jego relikwie sprowadzone zostały do małej podkrakowskiej miejscowości?

Reklama

Urodził się około 1350 r. w Walencji w południowej Hiszpanii. Jego ojciec był notariuszem. W 1367 r. Wincenty wstępuje do zakonu dominikanów, rok później składa śluby zakonne. Studiuje filozofię, teologię i logikę w Walencji, Barcelonie i Leridzie, gdzie zdobył tytuł doktora, mając zaledwie 18 lat. W wieku 25 lat otrzymał święcenia kapłańskie.

Reklama

Świetnie wykształcony, wykładał filozofię i teologię, a także, w latach 1380-1390, zajmował się sprawami państwowymi i kościelnymi na polecenie kardynała legata Piotra de Luna oraz Jana I, króla Aragonii. Sprawy urzędowe nie przerwały jego „pasji” kaznodziejstwa, oddawał się jej i na dworze papieża w Awinionie, i w południowych regionach Francji, a także we Włoszech. Gwałtowny zwrot w życiu Wincentego nastąpił w 1399 r. W czasie choroby, wydawałoby się nieuleczalnej, gdy lekarze opuścili ręce, miał wizję św. Dominika i św. Franciszka, którzy uzdrawiając go, polecili mu głosić Ewangelię na całym świecie. Po uzyskaniu odpowiedniego upoważnienia od papieża Benedykta XIII, rozpoczął swoją życiową misję: głosił Ewangelię, przemierzając Europę i wzywając do pokuty. Swoją charyzmą budził zachwyt, nazywany był aniołem, dlatego często w ikonografii przedstawiany jest ze skrzydłami. Życie poświęcił na rzecz jedności podzielonego przez schizmę Kościoła. Zmarł w Wielką Środę, 5 kwietnia 1419 r. w Vannes we Francji, wracając z misji podjętej w Anglii, gdzie przebywał na zaproszenie króla. Jego pogrzeb był wielką manifestacją. Niezwykle szybko odbył się proces kanoniczny sługi Bożego. Komisja papieska przebadała blisko dziewięćset cudów, które wydarzyły się za sprawą Świętego. Papież Kalikst III 29 czerwca 1455 zezwolił na jego kult, a papież Pius II w trzy lata potem dokonał jego kanonizacji.

Cuda św. Wincentego

Św. Wincenty zasłynął licznymi cudami, które sprawiały, że setki osób będących ich świadkami nawracały się i umacniały w wierze. Trudno było nie zauważyć Świętego z Walencji, który podróżował z licznym orszakiem. Św. Wincentemu jadącemu na ośle towarzyszyli liczni kapłani, którzy spowiadali penitentów i odprawiali Msze święte. Podróżowali z nim także notariusze, którzy spisywali akty zgody osób pojednanych za jego przyczyną. Sława Świętego była tak wielka, że gdy tylko się pojawił w jakimś mieście, robotnicy porzucali swoją pracę, kupcy zamykali sklepy, nauczyciele przerywali wykłady, a „chorych nawet trudno było w łóżku utrzymać”. Nawrócił tysiące osób, zarówno schizmatyków, Żydów, jak i muzułmanów. W Hiszpanii po jego homilii do Żydów, ci ochrzcili się, zamieniając synagogę na kościół, który przetrwał do naszych czasów, świadcząc o potędze świętego kaznodziei. Św. Wincenty jest patronem Walencji, dobrego małżeństwa, dobrej śmierci, budowniczych, murarzy oraz producentów dachówek i kafli.

Święty na nasze czasy

Reklama

Kościół w Bobinie wprawdzie jest pod wezwaniem św. Anny, jednak postać św. Wincentego nadal jest wspominana i propagowana. Obecny proboszcz ks. Czesław Parkita czyni wiele, by postać Świętego wciąż przypominać, starając się o przywrócenie kultu tego szczególnego głosiciela Ewangelii. Ku czci Świętego śpiewane są pieśni. Odmawia się też Litanię ku jego czci, w której wspomina się jego cechy: „Heroldzie słowa Bożego…, Spowiedniku Papieży…, Apostole Modlitwy Różańcowej…, Aniele Sądu Bożego…, Żarliwy Kaznodziejo Pokutny…, Wędrowny Misjonarzu Europy…, Prowadzący do jedności Wyznawców Chrystusa… Módl się za nami.

Co roku w drugą niedzielę po Wielkanocy – w odpust ku czci Świętego – śpiewem „Witaj nam, witaj, święty Wincenty, Witaj świątyni naszej patronie…” rozpoczynają się Msze święte, podczas których kazania głoszą dominikanie, przypominając postać i dzieło życia swojego współbrata. – W tym dniu do kościoła przychodzi bardzo dużo osób – mówi Ksiądz Proboszcz. Jest uroczysta Suma, po niej procesja z całą asystą i z udziałem pocztów sztandarowych Ochotniczych Straży Pożarnych z Bobina, Dalechowic, Kuchar i Koczanowa. Przyjeżdża dużo gości, kapłanów z sąsiednich parafii. To niezwykle uroczysty dzień. W ubiegłym roku Sumie odpustowej przewodniczył bp Kazimierz Gurda, a w bieżącym dziekan ks. Antoni Sokołowski, proboszcz z Proszowic. – Modlimy się do św. Wincentego, pamiętając, że żył w trudnych czasach dla Kościoła, szerzyły się herezje, odstępstwa od wiary i wiele osób było obojętnych religijnie. Dzisiaj jest podobnie. Może przykład życia tego Świętego uświadomi nam, czym naprawdę jest wiara i Boże Miłosierdzie – mówi Ksiądz Proboszcz. W małym bobińskim kościele wspaniale prezentują się odrestaurowane ołtarze, obrazy i świątynne mury. Dobrze, że oprócz remontów, nie zapomina się o prawdziwych fundamentach Kościoła – świętych, którzy podtrzymywali i podtrzymują Kościół w trudnych czasach.

* * *

Relikwie Świętego w bobińskim kościele znajdują się w zabytkowym, srebrnym relikwiarzu. Przedstawia on św. Wincentego w dominikańskim habicie ze wzniesioną do góry prawą ręką, lewą zaś trzyma księgę oraz jego atrybut – trąbę. W środku korpusu Świętego znajduje się relikwia ex ossibus (z kości) osłonięta owalną szybką otoczoną wyobrażeniem słońca. U stóp Świętego po lewej stronie przedstawiony jest jeden z jego licznych cudów: kościół, z dachu którego spada pracownik uratowany za wstawiennictwem dominikanina.

2014-05-22 10:35

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ze świętym z Asyżu ku odnowie wiary

Niedziela częstochowska 41/2012, str. 7

[ TEMATY ]

święty

Kościół

parafia

BEATA PIECZYKURA

Kościół św. Franciszka z Asyżu w Częstochowie

Kościół św. Franciszka z Asyżu w Częstochowie
Znany historyk i pisarz Jarosław Pelikan w książce „Jezus przez wieki” stwierdza: „Gdyby szukać, która z postaci w historii na przestrzeni 2 tys., lat najpełniej wyraziła ideał Ewangelii i nauczania Jezusa Chrystusa, to trzeba by wskazać z całą pewnością na Świętego z Asyżu”. Zaś Ewa Szelburg-Zarębina pisarka, która nie kłaniała się komunistycznej władzy i ideologii – mówi: „Kiedy w głębi duszy pytam siebie, kim być powinnam, coraz częściej przychodzi mi na myśl św. Franciszek z Asyżu”. Jest on tym świętym w Kościele, który z niezwykłą łatwością unieważnia swą odległość czasową wobec każdej kolejnej epoki i każdego pokolenia, stając się przedziwnie bliskim ludziom każdego czasu. Mówi się o nim, że jest Świętym, który nie ma żadnych przeciwników ani pośród innych konfesji chrześcijańskich, ani wśród innych religii. Dzięki jego świętości i czynom oblicze Kościoła zyskało nowy, radosny rys franciszkanizmu powodujący czy niosący entuzjazm wiary i dynamikę działania. Wpływ św. Franciszka na dzieje Kościoła i ludzkości jest po dziś dzień tak wielki, iż nie ma on równego sobie wśród świętych katolickich. Można bez przesady za Janem Rostworowskim powiedzieć, że wielkość św. Franciszka stanęła w poprzek biegu dziejów świata tak, iż każdopokoleniowy nurt historii otrzymuje coś z bogactwa Franciszkowego charyzmatu. Widać to i to w naszym pokoleniu XXI wieku, gdy szukamy natchnienia do właściwego odniesienia się do świata natury, dbałości o ekologię i przyjazny stosunek do świata roślin i zwierząt oraz wartości życia jako takiego. To też stanowi powód jawienia się współcześnie różnych wspólnot i grup duchowości czerpiących z ducha świętości św. Franciszka. Taki jest też powód, że wiele wspólnot parafialnych sięga po jego imię i jego patronat. Parafia nasza istnieje już 40 lat ciesząc się Jego duchową bliskością i patronatem. Być ludźmi św. Franciszka, podjąć jego ideały i wartości to nadrzędny cel duszpasterstwa, radosnego entuzjazmu wiary i podążania drogą zbawienia w Franciszkowym stylu za Jezusem. Franciszkowy styl staje się bardziej dostępny i łatwiej go naśladować bo jest sprzymierzony z szarym, codziennym życiem człowieka, wraz z wszystkimi jego niespodziankami i problemami. Wszystko w nim staje się okazją do służenia Bogu i bliźnim w miłości. Chodzi przecież o całożyciową odpowiedź na miłość największą, jaką Bóg okazuje nam w Jezusie Chrystusie. Stąd wołanie Franciszka, aby Miłość była miłowana. Otwieranie się wierzących na tę Miłość jest zasadniczym pragnieniem chrześcijaństwa i największą potrzebą naszych czasów, o czym przypomina Ojciec Święty Benedykt XVI w encyklice „Caritas in Veritate”. Pytajmy za św. Franciszkiem czy Miłość jest miłowana, czy Chrystus jest miłością naszych ochrzczonych serc, czy jest przedmiotem miłości i wierności serca naszej Świętofranciszkowej wspólnoty. Wiemy, że w ciągu 40 lat dzięki oddaniu i ofiarności mieszkańców parafii wyrosła jej struktura materialna i duszpasterska. Cieszy nas piękna od strony architektonicznej bryła kościoła, jego wyposażenie i wnętrze, a także właściwe oddalenie od hałaśliwej jezdni z ekranem zieleni. Wszystko to zostało ukształtowane rękami, ofiarnością, pracą i groszem dwu pokoleń wierzących. Każdy kościół parafialny, zamieszkujący w nim sakramentalnie i działający przez duszpasterzy Chrystus, chce być duchowym domem naszego życia i zbawczego spełnienia. Duszpasterze swą troską pragną objąć w sposób szczególny chorych i starszych wiekiem, a także dzieci i młodzież. W programie wyjścia duszpasterskiego ku młodym zostało u nas otwarte boisko do piłki ręcznej i nożnej. Formuje się parafialna drużyna sportowa, jak również wspólnota KSM-u. Całą wspólnotę chórem modlitwy czyni wspaniały nasz chór „Cantilena”. W ramach obchodów 40-lecia odbył się radosny festyn parafialny, a do samej uroczystości liturgicznej przygotowały nas rekolekcje prowadzone przez ks. dr. Mariana Szymonika. 4 października miała miejsce centralna uroczystość 40-lecia istnienia parafii, której przewodniczył bp Antoni Długosz. Ksiądz Biskup w swoim wystąpieniu przypomniał franciszkański program życia. Parafia chce być dynamiczną wspólnotą entuzjazmu i życia dla Chrystusa pod patronatem Wielkiego Świętego z Asyżu do którego modlimy się słowami bł. Jana Pawła II: „Ty, który tak bardzo przybliżyłeś Chrystusa Twojej epoce, pomóż nam przybliżyć Chrystusa naszej epoce i naszym trudnym, krytycznym czasom. Wspieraj nas”.
CZYTAJ DALEJ

Trwajmy nieustannie przy Ukrzyżowanym

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

pexels.com

Rozważania do Ewangelii J 3, 13-17. <- KLIKNIJ

Poniedziałek, 14 września. Święto Podwyższenia Krzyża Świętego.
CZYTAJ DALEJ

Wakacje w Myczkowcach

2026-09-14 23:09

fot. Archiwum Caritas Diecezji Rzeszowskiej

Wakacje w Myczkowcach

Wakacje w Myczkowcach

Każdy turnus był wypełniony programem, obejmującym wycieczki, sport, konkursy i spotkania z zaproszonymi gośćmi. Codziennie dzieci uczestniczyły we Mszy św. Nad bezpiecznym przebiegiem wypoczynku czuwała wykwalifikowana kadra: kierownicy, wychowawcy, opiekunowie, medycy, a także księża i klerycy. Całą akcją wakacyjną dowodził dyrektor ośrodka w Myczkowcach ks. dr Bogdan Janik.

17 sierpnia do uczestników V turnusu wakacyjnego przybyli goście: Biskup Rzeszowski Jan Wątroba, dyrektor Caritas Polska ks. prał. Janusz Majda, dyrektor Caritas Diecezji Rzeszowskiej ks. Piotr Potyrała, wicemarszałek województwa podkarpackiego Małgorzata Jarosińska-Jedynak, Podkarpacki Kurator Oświaty Dorota Nowak-Maluchnik, a także przedstawiciele instytucji współpracujących z Caritas w ubogaceniu programu kolonijnego. Z tej okazji dzieci przygotowały program artystyczny, w centrum którego była postać św. Franciszka z Asyżu. Biskup Jan Wątroba podziękował wszystkim osobom zaangażowanym w zorganizowanie wypoczynku dla dzieci.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję