Reklama

Duszne pogawędki

Korzenie Europy

Niedziela rzeszowska 2/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wszystkich panicznie bojących się poruszania tzw. politycznych tematów chcę już na wstępie uspokoić - nie będzie nic o integracji z Unią, warunkach ani negocjacjach. Choć rzeczywiście - w trakcie dyskusji o naszym wejściu do "struktur europejskich", jak to się ostatnio nazywa, często bywa podnoszony temat chrześcijańskiego dziedzictwa naszego kontynentu. Faktycznie, dwa tysiąclecia chrześcijaństwa wywarły nieoceniony wpływ na to wszystko, co stanowi dzisiejszą Europę. Nie sposób podać choćby jednego zagadnienia czy obszaru, gdzie wpływ ten nie byłby wyraźnie widoczny. Od jakiegoś czasu daje się jednak zauważać dość niepokojąca tendencja. Nie chodzi mi tu bynajmniej o postępujący proces laicyzacji, nie jest on bowiem zjawiskiem ostatnich czasów. Chodzi mi o taką sytuację, w której wartości, prawdy i tradycje chrześcijańskie tracą swój charakter i na ich bazie powstaje dziwna mieszanka wiary i pogaństwa; jeśli można to tak określić, jest to swoista religijność bez Boga. Dzisiejsza niedziela kończy w liturgii okres Bożego Narodzenia. Mimo to choinki i kolędy będą nam towarzyszyć jeszcze przez blisko miesiąc. I nie ma się co temu dziwić - jeśli z wytęsknieniem oczekiwaliśmy Jego narodzin, to teraz czas radości z tego faktu chcemy jak najdłużej w nas zachować. Tymczasem pojawia się u nas coraz częściej zapożyczony z Zachodu zwyczaj, który niewiele ma wspólnego z chrześcijaństwem; no może tylko tyle, że posługuje się symbolami używanymi w naszej wierze i liturgii. Przypomnijmy sobie, kiedy na naszych ulicach i witrynach sklepowych pojawiły się choinki; kiedy zaczęto nasze uszy raczyć kolędami. Było to jeszcze zanim rozpoczął się Adwent. Zamiast w okresie tym wyczekiwać nadejścia Pana tworzono nam atmosferę świąteczną. Jasne, że jedynie po to, byśmy wydawali pieniądze. Umieszczający elementy świąteczne w reklamach i na ulicach nawet nie pomyśleli o religijnym aspekcie całego wydarzenia. A najlepszym dowodem tego jest fakt, jak szybko ozdoby te znikają po Świętach. Czas na nowe promocje. Czy daleko nam do sytuacji zachodniej, gdzie choinki znikają już w drugi dzień Świąt? Znaki i symbole wyjęte z religii i użyte bez żadnego z nią związku. Wiara bez Boga; czy raczej z nowym bogiem - pieniądzem.
A postać św. Mikołaja? Przecież to jak najbardziej chrześcijański święty, biskup z pierwszych wieków Kościoła; w ikonografii przedstawiany w szatach liturgicznych, z pastorałem i w mitrze. A co się z nim stało dziś? Owszem, mówi się o Mikołaju, ale jakby zatracił on swą świętość i chrześcijańskie pochodzenie. Zamiast świętego biskupa Myry w Azji Mniejszej mamy jakiegoś blond grubaska w krasnoludkowej czapce, który na dodatek pochodzi gdzieś z Laponii. I karmimy naszych najmłodszych takimi fałszerstwami, a potem dziwimy się, że całą wiarę zaczynają traktować, jako jakieś pomieszane bajki. Spodobała mi się wypowiedź dziennikarza jednej z telewizji, który stwierdził, że ten "lapoński Mikołaj" to coś pachnie "fastfoodem"; rzeczywiście - kiepska podróbka szlachetnego oryginału.
Podobne przykłady można by mnożyć. Chcę jedynie zwrócić uwagę na niepokojące zjawisko - nasze chrześcijaństwo zaczyna być rozmywane przez różne tradycje i zwyczaje posługujące się naszymi symbolami dla swoich niereligijnych celów. Jeśli nie przeciwstawimy się zdecydowanie takim praktykom, po jakimś czasie sami zapomnimy, jaka jest prawda. A stąd tylko krok do porzucenia wiary, która w naszych oczach stanie się mieszanką bajek i legend. Komercja stanie się zasadą życia, a dotychczasowe okresy liturgiczne zostaną wyparte przez zmieniające się promocje. Czy straszę na wyrost? Chyba nie. Wystarczy tylko popatrzeć, co się stało z wiarą i religijnością w krajach, które kiedyś były ostoją chrześcijaństwa na naszym kontynencie. Wystarczy zastanowić się, dlaczego na chrześcijańskich korzeniach wyrosło tyle obojętności czy wręcz wrogości wobec Boga i religii. Niewiele pomoże najlepszy nawet korzeń, jeśli zaszczepi się na nim coś zupełnie obcego. Wyrośnie jakiś dziwoląg noszący jedynie pewne podobieństwo do tego, co miało być w oryginale. Życzę nam wszystkim, byśmy do tego nie dopuścili.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Liga Narodów: Polscy siatkarze ze złotym medalem!

2026-08-02 15:57

[ TEMATY ]

Liga Narodów

Adobe Stock

Polscy siatkarze po efektownym zwycięstwie nad Słowenią 3:0 zagrali w niedzielę w chińskim Ningbo o swój trzeci złoty medal Ligi Narodów. Rywalami byli Amerykanie, którzy jeszcze nigdy nie triumfowali w tych rozgrywkach, choć trzykrotnie wystąpili w finale. Polacy pokonali USA 3:2 (25:21, 23:25, 25:27, 25:23, 15:10).

Polacy mają na koncie dwa zwycięstwa w Lidze Narodów. Triumfowali w ubiegłym roku, a trzy lata temu w Gdańsku w spotkaniu o złoty medal pokonali właśnie ekipę Stanów Zjednoczonych 3:1. Tegoroczne zwycięstwo to trzecie w kolekcji. Amerykanie z kolei przegrali wszystkie trzy finały, w których wystąpili.
CZYTAJ DALEJ

Odpust Porcjunkuli: łaska szczególna, na życzenie św. Franciszka, którą dziś można otrzymać

[ TEMATY ]

odpust porcjunkuli

Family News Service

Justyna Galant

Odpust Porcjunkuli jest szczególny: każdy może z niego skorzystać niezależnie miejsca zamieszkania. Kiedy 2 sierpnia 1216 roku św. Franciszek go ogłosił, był zupełnie nową formą odpustu. „Bracia moi – mówił Franciszek do zgromadzonych – Chcę was wszystkich wysłać do raju!”.

Porcjunkula to ulubiony kościół św. Franciszka, który wyremontował własnymi rękami. Otrzymał go od benedyktynów w symbolicznej dzierżawie i stał się miejscem narodzin i sercem wspólnoty franciszkańskiej. Dziś, gdy wchodzi się do jego wnętrza, na progu widnieje napis: „hic locus sanctus est” – to miejsce jest święte, ponieważ tutaj Bóg rozmawiał z Franciszkiem. Gdy podniesiemy wzrok, kolejny napis mówi „heac est porta vitae aeternae” – to jest brama życia wiecznego, zawsze otwarta, właśnie dzięki odpustowi Porcjunkuli, który wyprosił w modlitwie św. Franciszek.
CZYTAJ DALEJ

Abp Przybylski do pielgrzymów: spróbujmy być Kościołem pielgrzymującym i wspólnotą

2026-08-02 19:09

[ TEMATY ]

abp Andrzej Przybylski

BPJG

- Spróbujmy być Kościołem pielgrzymującym i wspólnotą - powiedział abp Andrzej Przybylski w homilii podczas Mszy na zakończenie 81. Rybnickiej Archidiecezjalnej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Metropolita katowicki zaznaczył, że hasło tegorocznej pielgrzymki „Pokój i dobro” nie może pozostać jedynie pielgrzymkowym pozdrowieniem, ale powinno stać się stylem życia. Zachęcał pątników, by po powrocie do swoich domów budowali relacje oparte na pokoju, wzajemnym szacunku i odpowiedzialności za Kościół.

W homilii metropolita katowicki podkreślał, że spotkanie z Maryją powinno prowadzić do przemiany życia. - Nie chciałbym, żebyśmy potraktowali Matkę Bożą tylko jak kuzynkę, a nasze przyjście na Jasną Górę, jakbyśmy przyszli tylko w gości. Posiedzimy, zejdziemy z Jasnej Góry, pójdziemy znowu do siebie i nic się nie zmieni. Nie przyszliście tylko do kuzynki. Przyszliście do Matki, przyszliście do Gospodyni, przyszliście do Królowej - mówił.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję