Reklama

Turystyka

Kasztany i kościoły

Niedziela Ogólnopolska 46/2013, str. 22-23

[ TEMATY ]

turystyka

Katarzyna Woynarowska/Melle, Kościół Sant-Savinien

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Świt pojawia się niespodziewanie. Sączy się między drzewami wąską wstążką jasnego różu, wypycha w górę wszechobecny do niedawna granat. Przed nami Salzburg. Stoimy na granicy niemiecko-francuskiej z kubkami kawy w rękach i zmęczeni kontemplujemy to, co przed nami.

Dotknięcie Francji

Jesteśmy wędrowcami z Północy i spełniamy właśnie jedno ze swoich marzeń. Nie chcemy oglądać Francji z tronu autokarowego turysty. Chcemy dotknąć specyfiki tego kraju osobiście. Powłóczyć się niespiesznie, zejść na manowce, zagubić na prowincji sielskiej, gdzieś tam z dala od głównych dróg. Może uda się nawet zgubić zasięg telefonów komórkowych... Naszym wrogiem jest czas. Sprzymierzeńcem – wielki apetyt na wędrowanie, poznawanie ludzi, oswajanie krajobrazów, smaków, zapachów, zapamiętywanie faktury materii. Podróżować dla samej przyjemności podróżowania, z naiwnością debiutantów, bo nikt z nas dotąd nie robił tego w taki sposób.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Przed oczami wędrowców z Północy zjawiają się na krótką chwilę miasta, miasteczka i wsie z kamienia, ciche i jasne, ocienione zielenią bluszczy. Nasza wędrówka wiedzie bocznymi drogami. Belfort, Besançon, Dole, Autun, Montluçon, Bellac. Bogu dzięki za nawigację – inaczej tkwilibyśmy godzinami w szczerym polu. Mamy trzy francuskie mapy – na każdej inna numeracja dróg. Jest jednak tak urokliwie, że przestaje się wędrowcom z Północy spieszyć. Cień dają nam rozłożyste kasztany. Kolumnady tych szlachetnych drzew rosną wzdłuż uliczek, placów, dróg. Te ostatnie stają się chwilami wąskie, pisząc po naszemu – gminno-powiatowe, z mrowiem serpentyn i nagłymi załamaniami linii szosy. W jednym z takich miejsc spotykamy mocno zdziwioną naszym zjawieniem się owcę. Może ona się zgubiła? – myślimy. Pysk owcy sugeruje nam to samo pytanie. – Może ci ludzie się zgubili?

Zameczki, kościoły, klasztory

Każde większe wzgórze zdobi malownicze château (zameczek), w dole rzeczki, spłowiałe dachy, rozgrzany słońcem kamień murów, pastelowe okiennice i barwne kaskady pelargonii, bugenwilli i polskich malw. W zakolach ryneczków knajpki – na zewnątrz często trzy malutkie stoliczki z obrusikami w kratkę albo i bez. Jedzenie tanie, swojskie, syte, do tego czerwone wino. Zawsze czerwone i zawsze wytrawne.

Reklama

I kościoły, katedry, kapliczki, opactwa. Oszałamiające. Zachwycające swym nieprzemijającym pięknem. Najczęściej romańskie, zaokrąglone w linii. Nie umiemy przejść obok obojętnie. I choć ich wnętrz nie zdobią – jak u nas – obrazy, freski, malunki, ołtarze i ołtarzyki, zacheuszki i wota, są raczej ascetyczne, pełne światła i ciszy – jest w nich cudowne, skłaniające do modlitwy sacrum. Miejsce poświęcone Bogu na zawsze nim pozostaje, nawet jeśli świątynia jest dziś salą koncertową czy galerią sztuki współczesnej. W miasteczku Melle – ok. 4 tys. mieszkańców – są trzy kościoły pamiętające czasy Karolingów, wypraw krzyżowych i wojen religijnych. Najstarszy – Saint-Savinien – jest galerią sztuki współczesnej. U św. Piotra w kompletnej ciszy oglądamy krótkie filmiki wykonane z użyciem najnowszej techniki – ledowe ekrany, obraz w jakości 3D. Obok spogląda ku nam czas przeszły. Dumne kolumny leżą pokotem na kamiennej posadzce. Oparte o ściany tablice ciągle czekają, by ktoś odczytał fragmenty łacińskich wersów, które znaczą je gęstą siecią słów. Oba te światy łączy jedynie piękno. Tak różne od siebie, ale ciągle piękno – stworzone ręką tej samej istoty. Trzeci kościół, św. Hilarego, jest jedynym, w którym celebrowana jest Eucharystia.

W równie urokliwym Celles-sur-Belle znajduje się potężne stare opactwo. Za 5 euro można zobaczyć, co czas i ludzie zrobili z tego miejsca. Ogród i klasztor obchodzimy w ciągu kwadransa. Oglądamy równo przycięty trawnik i rabaty oraz kompozycje roślin, zapewne interesujące, ale dla znawców. W klasztorze udostępniono zwiedzającym zaledwie kilka cel dawnych mnichów – pewnie tylko tyle zostało z kilkuset lat dziejącej się tu historii. Meble uratowane z kolejnej dziejowej pożogi, wystawa relikwiarzy z wyprutymi relikwiami świętych, których imion nikt już nie pamięta; stare ornaty i stuły gęsto zdobione spłowiałym już misternym haftem; sprzęty kościelne o nieznanym współczesnym przeznaczeniu. I tyle... Wychodzimy na słońce. W dawnym wirydarzu ptaki szaleją wokół liczącej prawie 48 m wysokości wieży świątyni. Elektroniczny przewodnik szepcze do ucha, że po lewej stronie stał ongiś przecudny ołtarz z XII wieku. Patrzymy ze smutkiem na kilka ciemnych porowatych kamieni, noszących ślady pożaru. Z sędziwych murów zwisają pożółkłe pnącza. Mimo jasnego dnia mamy dojmujące uczucie, jakby ktoś nagle wstał i wyszedł stąd. Bezpowrotnie.

W murach kościoła jak w rodzinnym domu

W niedzielny poranek, gdy idziemy do św. Hilarego, leje jak z cebra. Parasole nie powstrzymują fal spadającej z nieba wody. Mamy mokre spodnie i buty. Truchtem wpadamy do kościoła. Witają nas zdziwione spojrzenia zgromadzonych... Jest sporo czasu do Mszy św., a tu kościół prawie pełen. A niedawno ktoś nam wmawiał, że we Francji katolicyzm jest w odwrocie... Ludzie w różnym wieku, przemoczeni jak my, ale uśmiechnięci, przyjaźni, nieco rozgadani, co rusz słychać wybuchy śmiechu. Kobieta w bocznej nawie ćwiczy grę na flecie. W drugiej nawie męski głos powtarza z uporem tę samą frazę pieśni, którą zapewne za chwilę zaśpiewa wspólnota. Uwagę wędrowców zwraca starszy siwy pan. Polarową kurtkę wieńczy koloratka. Kapłan wita wchodzących po imieniu i każdego cmoka w policzki – słynny francuski rytuał zwany bizu („baiser”). Po kościele buszują dzieci. Chichoczą, strzepując z kurtek i kapturów krople deszczu. Obiegają nawy, cmokane i przytulane przez szeregi cioć i wujków. Na widok starszej pani o kulach podrywa się kilka osób. Pomagają jej zejść po schodach, doprowadzają do ławki, opierają kule o kolumnę zwieńczoną zdziwionym pyskiem bestii. Jest w tym sporo niewymuszonego zatroskania i coś, co – jak mawia nasz francuski znajomy ateista – najbardziej lubi w chrześcijaństwie: rodzaj czułości wobec bliźniego i zatroskania o niego.

Dziwnym przeżyciem jest uczestniczenie we Mszy św. odprawianej w języku, którego się nie zna. Odróżniamy części misterium, wstajemy, gdy reszta wstaje, udaje się nam nawet wymruczeć parę razy polskie odpowiedzi. Bez drgnienia powieki wytrzymujemy trwające długi czas przekazywanie sobie znaku pokoju. Mamy pewnie głupie miny, bo tu każdy z każdym wymienia serdeczny uścisk, patrzymy sobie w oczy. Urok małej wspólnoty, znającej się i szanującej nawzajem, dbającej o oprawę celebry. Odnosimy wrażenie, że wszyscy czują się tu swobodnie i na miejscu – jakby byli z wizytą u dobrego Przyjaciela...

2013-11-12 14:01

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Mikropaństwo w Pirenejach

Największymi atrakcjami Andory są góry i… tanie zakupy. Turystyka zimowa i letnia, a także sklepy wolnocłowe – to największe źródła dochodów tego niewielkiego państwa

Andora to rzeczywiście mały kraj – jeden z kilku najmniejszych na świecie, o powierzchni nieco mniejszej niż Warszawa i z liczbą mieszkańców wielokrotnie mniejszą – ale nieprzeciętnie piękny. Przesądza o tym jego położenie w dość wysokich górach – w Pirenejach, na wysokości średnio 2 tys. m n.p.m.
CZYTAJ DALEJ

Przewodniczący KEP: Módlmy się w intencji zdrowia Ojca Świętego Leona XIV

2026-10-12 07:12

[ TEMATY ]

modlitwa

Leon

BP KEP

Do modlitwy w intencji Ojca Świętego Leona XIV - o pomyślny przebieg operacji i szybki powrót do zdrowia - zachęcił 11 października przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda SAC.

Podziel się cytatem Przebywający obecnie w Rzymie abp Wojda zwrócił się do Polaków z prośbą o modlitwę w intencji pomyślnego przebiegu operacji i szybkiego powrotu do zdrowia Ojca Świętego.
CZYTAJ DALEJ

Polacy na Placu św. Piotra będą modlić się za Leona XIV

2026-10-12 17:54

[ TEMATY ]

modlitwa

Papież Leon XIV

Jan Rzepka

W 48. rocznicę wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową Polacy zgromadzą się na Placu św. Piotra na czuwaniu modlitewnym. „Przez wstawiennictwo św. Jana Pawła II będziemy prosić Pana Boga o dar zdrowia dla Ojca Świętego Leona” - mówi Vatican News ks. Tomasz Jarosz, administrator kościoła św. Stanisława w Rzymie. Modlitwa będzie również wołaniem o pokój na świecie. Czuwanie rozpocznie się w piątek 16 października o godz. 19.00.

Polonijne czuwanie na placu św. Piotra organizowane jest co roku 16 października, w rocznicę wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża. W tym roku przypada 48 lat od konklawe, które w 1978 r. wybrało Jana Pawła II.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję