W dniu 25 kwietnia Kościół obchodzi świąteczne wspomnienie św. Marka Ewangelisty. Jest to także dzień imienin abp. metropolity łódzkiego Marka Jędraszewskiego. Z tej racji duchowieństwo, osoby konsekrowane i wierni świeccy zgromadzili się w bazylice archikatedralnej, aby w Eucharystii ofiarować dar wspólnej modlitwy w intencji swego Pasterza i złożyć Mu najserdeczniejsze życzenia.
Uroczystej Mszy św. przewodniczył Dostojny Solenizant, a koncelebrowali: abp senior Władysław Ziółek, bp Adam Lepa, bp Ireneusz Pękalski oraz licznie zgromadzeni kapłani z terenu archidiecezji. Uczestników Eucharystii powitał proboszcz bazyliki archikatedralnej ks. prał. Ireneusz Kulesza. Homilię wygłosił bp Adam Lepa, który nawiązując do charyzmatycznych darów pierwotnego Kościoła - znaków wiernego trwania uczniów Chrystusa przy swym Mistrzu, podkreślił, iż wszyscy zgromadzeni pragną Dostojnemu Solenizantowi modlitwą podziękować za to, że jako Pasterz i Nauczyciel jest dla nich czytelnym i odważnym przewodnikiem na drogach współczesnego świata, wśród licznych pustyń, które ogarniają ludzkie serca, a przede wszystkim jest na wzór swego świętego patrona świadkiem głębokiej wierności Chrystusowi.
Przed zakończeniem Liturgii słowo do Arcybiskupa Metropolity wypowiedzieli również przedstawiciele duchowieństwa diecezjalnego i zakonnego oraz osób konsekrowanych, przywołując postać św. Marka Ewangelisty i życząc by Dostojnemu Solenizantowi zawsze towarzyszyła wiara w miłosiernego i wszechmogącego Boga, łaska Boża, optymizm i chrześcijańska nadzieja, że zło można zwyciężyć dobrem, a święty patron niech wyprasza u dobrego Boga dar zdrowia, radości i pokoju.
Na zakończenie Eucharystii Arcybiskup Metropolita wyraził najpierw wdzięczność Panu Bogu za dar życia i obecności w Kościele, za obdarowanie tak świętym i wspaniałym patronem, za powołanie do służby kapłańskiej i posługę pasterską i apostolską w Kościele łódzkim. Ksiądz Arcybiskup dziękował także wszystkim zebranym na Mszy św. za ich obecność oraz za wsparcie modlitwą płynącą z miłości do Kościoła i szacunku dla posługi Biskupa. Przywołując zaś zadania, które w dzisiejszych czasach powiększania się duchowych pustyń stoją przed całym Kościołem, zachęcił kapłanów do wzajemnej modlitwy i umacniania się w wierze, miłości i nadziei.
„Modlitwa chrześcijańska jest zwróceniem się do Ojca w imię Chrystusa” - mówił w homilii ks. Mariusz Frukacz, redaktor „Niedzieli” i dyrektor Referatu Środków Społecznego Przekazu Archidiecezji Częstochowskiej, który 7 maja przewodniczył Mszy św. w Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze w intencji Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, pracowników, redaktorów i dzieł tygodnika oraz w intencji Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, która zgromadziła się na swojej miesięcznej Mszy św. już dziewięćdziesiąty raz.
W jednej epoce żyło dwóch spowiedników, a obaj należeli do tego samego zakonu
– byli kapucynami. Klasztory, w których mieszkali, znajdowały się w tym samym
kraju. Jeden zakonnik był ostry jak skalpel przecinający wrzody, drugi – łagodny
jak balsam wylewany na rany. Ten ostatni odprawiał ciężkie pokuty za swych
penitentów i skarżył się, że nie jest tak miłosierny, jak powinien być uczeń Jezusa.
Gdy pierwszy umiał odprawić
od konfesjonału i odmówić
rozgrzeszenia, a nawet
krzyczeć na penitentów, drugi był
zdolny tylko do jednego – do okazywania
miłosierdzia.
Jednym z nich jest Ojciec Pio, drugim
– Leopold Mandić.
Obaj mieli ten sam charyzmat
rozpoznawania dusz, to samo powołanie
do wprowadzania ludzi na ścieżkę
nawrócenia, ale ich metody były
zupełnie inne. Jakby Jezus, w imieniu
którego obaj udzielali rozgrzeszenia,
był różny. Zbawiciel bez cienia litości
traktował faryzeuszów i potrafił biczem uczynionym ze sznurów bić
handlarzy rozstawiających stragany
w świątyni jerozolimskiej. Jednocześnie
bezwarunkowo przebaczył celnikowi
Mateuszowi, zapomniał też grzechy Marii
Magdalenie, wprowadził do nieba łotra,
który razem z Nim konał w męczarniach
na krzyżu.
Dwie Jezusowe drogi.
Bywało, że pierwszą szedł znany nam
Francesco Forgione z San Giovanni
Rotondo. Drugi – Leopold Mandić
z Padwy – nigdy nie postawił na niej swej
stopy.
Właściciel Kina Charlie wręczył statuetkę Złotego Glana reżyserowi Markowi Piestrakowi, którego twórczość zapisała się w filmowej historii Łodzi.
Złoty Glan to nagroda przyznawana przez Kino Charlie od 2002 roku, którą honoruje twórców niezależnych i nietuzinkowych, przeciwstawiających się modom i trendom dominującym w kulturze popularnej mających swoją autorską linię twórczą. Sławomir Fijałkowski, właściciel Kina Charlie, statuetkę Złotego Glana wręczył reżyserowi Markowi Piestrakowi, którego twórczość zapisała się w filmowej historii Łodzi.
To twórca, który zawsze miał własny styl, odwagę i wyobraźnię, a dla wielu widzów pozostaje absolutnym mistrzem polskiego kina gatunkowego. Jego filmy mają w sobie tajemnicę i coś czego nie da się podrobić – autorski charakter. W swoich dziełach z powodzeniem łączy elementy grozy, fantastyki i przygody. Reżyser jest twórcą m.in. takich filmów jak: „Wilczyca”, „Klątwa Doliny Węży”, „Łza księcia ciemności”, „Test pilota Pirxa”, „Marszałek Piłsudski”, „Odlotowe wakacje” czy serial „Przyłbice i kaptury”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.