Reklama

Różańcowa armia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z inicjatywy grupy Lew Judy 28 maja 2012 r. zawiązany został w Toruniu pierwszy Męski Pluton Różańca. Ten dość niezwykły pomysł z miesiąca na miesiąc zaczął zyskiwać sympatyków i naśladowców w różnych miastach Polski. Warto bliżej przyjrzeć się tej idei.

Grupa Lew Judy jest męską wspólnotą funkcjonującą w Toruniu od 2007 r. Celem jej działania jest inspirowanie mężczyzn do poznawania Boga oraz samych siebie poprzez zgłębianie duchowości męskiej. Kilka lat doświadczeń w pracy duchowej zaowocowało wśród członków Lwa Judy uznaniem za wyjątkowo wartościowe ćwiczenie duchowe modlitwy różańcowej. Temu odkryciu towarzyszyło jednak jednocześnie smutne spostrzeżenie, iż praktyka odmawiania Różańca zanika, zwłaszcza wśród mężczyzn.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W takich właśnie okolicznościach narodził się pomysł, aby ponownie przyciągnąć mężczyzn do Różańca oraz odnowić w nich zachwyt nad tą jedyną w swoim rodzaju modlitwą, do której zdecydowanie nie pasuje kłamliwa łatka „przestarzałej”, „nudnej” lub „nadającej się tylko dla starszych pań”. Nawiązując do idei „Róż różańcowych”, panowie uformowali ich odpowiednik o bardziej atrakcyjnym z męskiego punktu widzenia charakterze, czyli Pluton Różańca.

Reklama

Dla zachowania i wzmocnienia męskiego ducha pluton został zorganizowany na wzór wojskowy, składa się z dowódcy i żołnierzy - 21 mężczyzn. Każdy z nich codziennie odmawia jedną tajemnicę Różańca („Ojcze nasz”, 10 razy „Zdrowaś Maryjo” i „Chwała Ojcu”), modlitwę do św. Michała Archanioła oraz wezwanie: „Prowadź nas, Panie, drogą prawdy, honoru, pokory i męstwa”. Dowódca jest odpowiedzialny za sprawne funkcjonowanie i utrzymanie pełnego składu osobowego plutonu. Raz w miesiącu, podczas spotkania osobistego lub poprzez internet, dowódca przydziela nowe tajemnice.

Wspólnota posiada unikatową atmosferę, to prawdziwa „kompania braci”, dla której Różaniec stał się orężem w duchowych zmaganiach.

Ten oryginalny pomysł szybko zyskał naśladowców. W krótkim czasie zaczął formować się drugi pluton w Toruniu, a później następne w innych miastach Polski. W ciągu kilku miesięcy powstało prawie 20 grup, z czego cztery są już w Łodzi. Wspólną modlitwą plutony walczą w intencji wszystkich mężczyzn oraz kobiet, rodzin, Ojczyzny, kapłanów, opuszczonych, niewierzących, papieża i całego Kościoła, a także we wszystkich powierzanych im intencjach.

Trwając w duchowej i organizacyjnej łączności kolejne powstające plutony przekształcają się w wielką męską Różańcową Armię. Nie da się ukryć, że to wspaniała wiadomość, bowiem naszym czasom zdecydowanie potrzeba bohaterów - wolnych, walecznych, odważnych i silnych mężczyzn.

Więcej informacji na stronie: www.lewjudy.info.

2013-03-11 12:58

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Monika – matka św. Augustyna

[ TEMATY ]

święta

Adobe Stock

"Święta kobieta” – można by dziś użyć potocznego określenia, przyglądając się Monice, jej troskom i niespotykanej wręcz cierpliwości, z jaką je przyjmowała.

Nie tylko to było niezwykłe, co musiała znosić jako żona i matka, ale przede wszystkim to, jaką postawą się wykazała i jak ta postawa odmieniła życie jej męża i syna. Monika. Urodzona ok. 332 r. w mieście Tagasta w północnej Afryce, pochodziła z rzymskiej chrześcijańskiej rodziny. Jednak największy wpływ na jej pobożność miała prawdopodobnie piastunka, stara służąca, która, zajmując się dziewczynką, dbała, by ta ćwiczyła się w pokorze, umiarze i spokoju. Gdy młoda kobieta wychodziła za mąż za rzymskiego patrycjusza, była bardzo religijna, znała Pismo Święte, filozofię, ale przede wszystkim wierzyła, że z Bożą pomocą będzie dobrą, cierpliwą żoną i matką. I była. Jednak jeszcze wtedy nie miała pojęcia, jak dużo ją to będzie kosztowało i jak wielkie owoce przyniesie jej życie. Przeczytaj także: Monika i Augustyn Najpierw mąż. Był poganinem, ponadto człowiekiem gniewnym i wybuchowym. Lubił zabawy i rozpustę. Monika potrafiła się z nim obchodzić niezwykle łagodnie. Swą dobrocią i cierpliwością, tym, że nigdy nie dopuszczała do kłótni, a także modlitwami i chrześcijańską postawą spowodowała nawrócenie i przyjęcie chrztu przez męża. Gdy owdowiała w wieku ok. 38 lat, miała świadomość, że mąż odszedł pojednany z Bogiem. Syn. Monika urodziła troje dzieci: dwóch synów – Nawigiusza i Augustyna oraz córkę (prawdopodobnie Perpetuę). Mimo ogromnego wysiłku włożonego w wychowanie dzieci jeden z synów – Augustyn zapatrzony w ojca i jego wcześniejsze poczynania, wiódł od lat młodzieńczych hulaszcze życie, oddalone od Boga. Kolejne 16 lat swojego wdowiego życia Monika poświęciła na ratowanie ukochanego syna. Śledząc ich losy, trudno pojąć, skąd brali siły na tę walkę, np. ona – by odmówić własnemu dziecku przyjęcia do domu po powrocie z Kartaginy (wiedziała, że związał się z wyznawcami manicheizmu), on – by nią pogardzać i przed nią uciekać. Była wszędzie tam, gdzie on. Modliła się i płakała. Nigdy nie przestała. Wreszcie doszło do spotkania Augustyna ze św. Ambrożym. Pod wpływem jego kazań Augustyn przyjął chrzest i odmienił swoje życie. Szczęśliwa matka zmarła wkrótce potem w Ostii w 387 r.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Pizzaballa: Zachodni Brzeg stał się ziemią bezprawia

2026-08-27 10:21

[ TEMATY ]

Zachodni Brzeg

kard. Pierbattista Pizzaballa

Vatican Media

Przemoc osadników wobec Palestyńczyków narasta, a sytuacja na Zachodnim Brzegu coraz bardziej wymyka się spod kontroli – ostrzegł kard. Pierbattista Pizzaballa podczas Meetingu w Rimini. Jak informuje Vatican News, łaciński patriarcha Jerozolimy wezwał Zachód do większego zaangażowania dyplomatycznego i podkreślił, że rozwiązanie dwupaństwowe pozostaje jedyną drogą do uznania praw zarówno Izraelczyków, jak i Palestyńczyków.

Kard. Pizzaballa ocenił, że Zachodni Brzeg jest dziś „ziemią bezprawia”. Jak wskazał, napięcie między osadnikami a ludnością palestyńską stale rośnie, a to, co się dzieje, pozostaje „bez żadnego hamulca z punktu widzenia bezpieczeństwa i legalności”.
CZYTAJ DALEJ

Caritas Nepal: informacje po powodzi są fragmentaryczne, a wiele obszarów jest nadal niedostępnych

2026-08-27 16:08

[ TEMATY ]

powódź

Nepal

PAP/NARENDRA SHRESTHA

Widok z lotu ptaka na zniszczone domy we wsi Delight po gwałtownej powodzi w dystrykcie Nuwakot w Nepalu, 27 sierpnia 2026 r.

Widok z lotu ptaka na zniszczone domy we wsi Delight po gwałtownej powodzi w dystrykcie Nuwakot w Nepalu, 27 sierpnia 2026 r.

Informacje o skutkach niszczycielskich powodzi w Nepalu są „fragmentaryczne”, sytuacja kryzysowa trwa, a dokładne dane nie są znane, chociaż lokalne źródła podają liczbę 165 ofiar śmiertelnych i ponad 1300 zaginionych, informuje Caritas Nepal.

Jej przedstawiciele docierają do terenów dotkniętych powodzią za pośrednictwem swojego zespołu reagowania kryzysowego, ale wiele obszarów jest „wciąż trudno dostępnych”, z wyjątkiem dystryktu Nuwakot. Zapewniają, że Caritas Nepal, jak zawsze, działa „bez względu na religię, narodowość, płeć czy status społeczno-ekonomiczny, ze szczególnym uwzględnieniem osób najsłabszych, ubogich i zmarginalizowanych”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję