Reklama

Aspekty

Czy katolik może wierzyć w…?

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 6/2013, str. 4-5

[ TEMATY ]

Rok Wiary

wiara

mugley / Foter.com / CC BY-SA

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KATARZYNA JASKÓLSKA: - Rok Wiary to dobra okazja do tego, żeby przyjrzeć się swojej wierze i poszukać odpowiedzi, upewnić się, czy rzeczywiście postępujemy zgodnie z nauką Kościoła. Moi znajomi mają wiele pytań i wątpliwości, nie zawsze wiedzą, do kogo się udać. Może Ksiądz spróbuje coś im rozjaśnić. Zacznijmy od tego, czy katolik może wierzyć w reinkarnację?

Reklama

KS. DR TOMASZ TRĘBACZ: - Reinkarnacja zakłada między innymi to, że jeśli człowiek żyje źle na tym świecie w tym życiu, to w przyszłym życiu będzie musiał to odpokutować. Tymczasem według nauki chrześcijańskiej, Pisma Świętego, Pana Jezusa nikt z nas nie żyje na próbę. Żyjemy tu, na ziemi, w konkretnym czasie i miejscu, rodzimy się, odchodzimy z tego świata, ale jesteśmy powołani do życia wiecznego. Bóg nas zaprasza do jedności ze sobą i czas naszego życia na ziemi jest już czasem „pracowania” na przyszłą chwałę w niebie.
Można powiedzieć, że opcja chrześcijańska jest bardziej „praktyczna”. Nawet jeśli upadniemy w grzech, to zawsze mamy szansę, poprzez Boże miłosierdzie, skorzystać z łaski przebaczenia, odkupienia. Po to właśnie Chrystus się narodził, umarł na krzyżu i zmartwychwstał, aby nas odkupić i zbawić. Możemy iść do nieba ze świadomością, że dusza ludzka jest nieśmiertelna, i w czasie ostatecznym, kiedy Jezus powtórnie przyjdzie na ziemię, wskrzesi nasze ciała jako ciała chwalebne, ciała przemienione - a wtedy dusza zbawiona zostanie ponownie złączona z ciałem zmartwychwstałym. To będzie nowy człowiek.
Koncepcje reinkarnacji odrzucają tę prawdę. Dlatego jeśli wierzymy w Boga, jeśli rzeczywiście ufamy Panu Jezusowi, jeśli przyjmujemy Go jako Pana i Zbawiciela, to jesteśmy też zobligowani przyjąć Jego naukę. Nie jest nam potrzebna reinkarnacja, bo wszystko to, co Chrystus nam daje, zawiera się tu, w naszym życiu i w życiu wiecznym. Człowiek wierzący w Chrystusa nie może zatem przejawiać wiary w reinkarnację. W religiach Wschodu świat jest rozumiany całkowicie inaczej. Jest to zupełnie inna koncepcja wszechświata, inna wizja Boga jako bytu absolutnego - nie do pogodzenia z chrześcijaństwem.
Gdyby istniała reinkarnacja, Jezus nie musiałby za nas umierać. Mógłby po prostu wydłużyć nam ścieżkę pokutowania za grzechy na kolejne wcielenia. Reinkarnacja jest nie do pogodzenia z chrześcijaństwem.

- A czy katolik może wierzyć w sny? Są osoby, które zobaczą we śnie płynącą wodę i od razu szukają wyjaśnień w różnych sennikach. Ale są też sytuacje, kiedy śni się nam bliska zmarła osoba. Albo coś, co może się wydawać jakąś podpowiedzią. Co z tym robić? Może nic?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Tutaj sprawa nie jest łatwa. Bo widzimy, że Pismo Święte ukazuje nam ludzi, którzy wierzą w sny, i nie ma w tym nic złego. Ale z drugiej strony to samo Pismo Święte mówi, żeby być ostrożnym, jeśli chodzi o sny. W Księdze Syracha autor w jednym miejscu ostrzega przed wiarą w sny, a w innym mówi, że istnieją takie sny, które Bóg wysyła jako pewne nawiedzenie. Jak więc traktować sny, by było to zgodne z wiarą i dogmatami? Przykład znajdujemy choćby w Księdze Daniela. Prorok Daniel wezwany do interpretacji snów prosi o czas na modlitwę, jednocześnie zabiegając, by i inni modlili się za niego. Józef Egipski natomiast twierdził, że jeśli pewien sen zsyła Bóg, to i do Niego należy odczytanie (por. Rdz 40, 8). A więc jasne jest, że pojawiają się sny objawiające wolę Boga i nie odczytuje się ich za pomocą jakiegoś sennika, ale na skutek modlitwy, kontemplacji.
Jeśli więc coś nam się przyśni, a mamy wewnętrzne przeczucie, że to jest głos Boży, módlmy się w tej intencji. Ale trzeba pamiętać o ostrożności. Ks. Posacki, egzorcysta i badacz zjawisk demonicznych, przypomina, że kiedy śpimy, wyłączamy się ze świata zewnętrznego, nie używamy wtedy rozumu i wolnej woli. I czasami szatan może to wykorzystywać jako drogę dojścia do człowieka, żeby rozbić go wewnętrznie, oddalić od Boga, nakłonić do grzechu. Jeśli zatem coś nam się śni, a nie jesteśmy pewni, czy to jest dobre, czy złe, czy poddać się temu, czy nie - weźmy to na modlitwę.
Jako człowiek wiary muszę mieć świadomość, że moje życie nie jest tylko uwarunkowane od snu. Bóg jest moją mocą i siłą, On troszczy się o mnie jako dobry Ojciec, więc sny nie powinny burzyć mojego spokoju.
Pamiętajmy też, że często sny są odbiciem treści, jakimi „karmimy” się w ciągu dnia. To, co dzieje się wokół nas, trafia w naszą podświadomość. Te procesy nie są jeszcze do końca zbadane. Jeśli zaś śni się nam np. zmarła babcia, to zawsze możemy się w jej intencji pomodlić albo zamówić Mszę św. Jeśli w tym śnie uśmiecha się do Ciebie, to podziękuj Panu Bogu za jej życie, za całe dobro, które od niej otrzymałeś.

- A skoro już o zmarłych mowa… Co z wiarą w duchy? Chodzi oczywiście o potoczne rozumienie tego określenia, że np. w jakimś starym domu straszy…

- Duchy jako takie istnieją i jest to prawda wiary. Istnieją aniołowie - duchy dobre i duchy zbuntowane. Pismo Święte mówi nam o tym jasno. Mówi też „badajcie duchy”. Ale nie jest to zachęta do eksperymentowania - czy jak pójdę nocą na cmentarz, to coś mi się ukaże. Takie praktyki z chrześcijaństwem nie mają nic wspólnego. Człowiek wiary nie wywołuje duchów.
Czasami dzieci boją się ciemności albo cienia w pokoju i myślą, że to jakiś duch. I jeśli rodzic powie: „Nie bój się, duchów nie ma”, to nie będzie to sprzeczne z prawdami wiary, zwłaszcza jeśli doda: „Są dobre aniołki, które cię strzegą…”.
Tak więc duchy rzeczywiście istnieją, ale nie musimy się ich bać, jeśli tylko ufamy Panu Bogu.

- Czy katolik musi zgadzać się ze wszystkim, co głosi Kościół? Czy jeśli uzna coś za drobiazg, to może to sobie odpuścić, skoro w ważnych sprawach jest wierny, bo nie zabija, nie cudzołoży i nie kradnie?

Reklama

- Jako ludzie, którzy przyjmują Chrystusa, jesteśmy też moralnie zobowiązani do przyjęcia całej nauki. Nie możemy traktować wiary selektywnie i wybierać tylko to, co nam pasuje. Nie wolno nam w taki sposób traktować prawd wiary. Jesteśmy zobowiązani do przyjęcia całości nauczania Kościoła. Patrząc szeroko na to, że Kościół jest Ciałem Chrystusa. Są tu rzeczy, które wydają się nam piękne, i są też rzeczy trudne, ale wszystko to jest zbawienne. Ewangelia nie została napisana po to, żeby nam się podobała. Ona stawia nam konkretne wymagania. Pokazuje nam konkretną drogę, na której Bóg chce nas zbawić w prawdzie o nas samych. Pan Bóg, objawiając się w historii Zbawienia, coraz bardziej zbliża się do człowieka. Najpierw poprzez świat, poprzez stworzenie, potem przez proroków i wreszcie przez swojego Syna. Jezus wcale nie mówi rzeczy łatwych, przyjemnych, których się miło słucha. Kiedy trzeba - karci; kiedy trzeba - pochwali. Przypomnijmy sobie historię bogatego młodzieńca, który przestrzegał wszystkich przykazań i chciał iść za Jezusem. A Chrystus mu powiedział: „Dobrze, już blisko jesteś królestwa niebieskiego, tylko jeszcze zrezygnuj z tego świata, zostaw go i pójdź za Mną, a zobaczysz, że będziesz jeszcze szczęśliwszy” (por. Mt 19, 16-22). I my też często przyjmujemy taką postawę - ja to bym poszedł za Panem Jezusem i zaufałbym Mu, ale dlaczego On wymaga ode mnie rzeczy trudnych? Ewangelia nie jest dla leniuchów, ona jest dla ludzi, którzy rzeczywiście chcą poznać Pana Boga.
Zatem w posłuszeństwie wiary jesteśmy zobowiązani przyjąć całą naukę Kościoła i własnym życiem ją wypełniać. Nawet jeśli nie wszystko rozumiemy. Po to mamy Urząd Nauczycielski Kościoła, po to mamy wykładnię Pisma Świętego i dokumentów Kościoła, żebyśmy wiarę pogłębiali.

- A jeśli ktoś wewnętrznie nie zgadza się z jakąś częścią tej nauki, ale na zewnątrz nie postępuje wbrew niej? Na przykład nie opowiada się otwarcie z eutanazją, nie doprowadza do niej, nie głosuje za nią, ale gdzieś w środku uważa, że ludziom ciężko chorym należy się ulga w cierpieniu. Czy można żyć w takiej sprzeczności?

- Są czasem trudne sprawy, na które my patrzymy nie tyle przez pryzmat miłosierdzia, co przez pryzmat filantropii. Ale patrząc na problem szerzej, patrząc na Chrystusa, na misję, którą nam zostawił, nie możemy szukać łatwych wyjść z trudnych sytuacji. Eutanazja jest przykładem tego, że wielu ludzi nie chce patrzeć na cierpienie jako na trudny dar i trudną łaskę. Kto nie chce zrozumieć cierpienia, nie będzie umiał go przyjąć. Pan Bóg powołuje do cierpienia wybranych. Tu jest szczególna rola do spełnienia dla nas, wierzących Musimy tu dostrzec wartość i sens cierpienia. Chrystus też nie cierpiał dla samego cierpienia, żeby pokazać, jaki jest odważny. Dla wierzącego, który łączy cierpienie z ofiarą Jezusa, ma ono wymiar zbawczy.
Jeżeli nie jesteśmy w stanie od razu zaakceptować cierpienia, zrozumieć go i przyjąć, prośmy Boga o łaskę, o światło do zrozumienia tego daru krzyża.

- Gdzie szukać odpowiedzi na trudne pytania?

- W wierze w Boga, modlitwie i w nauczaniu Kościoła. Każdy może sięgnąć do Katechizmu Kościoła Katolickiego. Jest bardzo przystępnie napisany. Jego krótszą wersją jest Kompendium KKK. Zawsze można też ze swoimi wątpliwościami przyjść do księdza.
W ogóle zachęcam kapłanów, żeby w Roku Wiary bardziej swoją uwagę kaznodziejską koncentrowali na kazaniach katechizmowych, pokazując wiernym, że całe nauczanie Kościoła wypływa z Pisma Świętego i jest w nim zakorzenione. Rozpoczynając Rok Wiary, uroczyście wnieśliśmy Pismo Święte, Katechizm Kościoła Katolickiego i teksty Soboru Watykańskiego II do naszych świątyń, i oby nie było tak, że uroczyście je wyniesiemy, nie zajrzawszy nawet do środka. Wiara jest łaską. Jest też zadaniem, które odrabiamy przez całe życie…

* * *

Ks. dr Tomasz Trębacz
Jest notariuszem Kurii Biskupiej i redaktorem naczelnym „Ecclesiastica” - urzędowego pisma diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Jako dogmatyk zajmuje się także tematyką satanizmu, okultyzmu, magii i sekt. Jest autorem książek: „Szatan jako źródło zła - studium dogmatyczno-pastoralne” (WAM 2008); „Być człowiekiem pełniej - w myśli E. Stein” (Salwator 2010); „Rytuału peregrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego” (red.) (Pallotinum 2011); „Zrozumieć zmartwychwstanie” (współautor) (Apostolicum 2011).

2013-02-06 11:38

Oceń: +3 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Świat a Rok Wiary

W czwartek 11 października br. rozpoczął się Rok Wiary. Nie jest to pierwszy tematyczny rok w ostatnich latach. Wystarczy wspomnieć Rok św. Pawła, Rok Kapłaństwa, Eucharystii, Różańca czy Wielki Jubileusz Dwutysiąclecia Chrześcijaństwa poprzedzony trzema latami poświęconymi poszczególnym Osobom Trójcy Świętej. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że pontyfikaty Jana Pawła II i Benedykta XVI są w szczególny sposób ukierunkowane na poprawną interpretację postanowień Soboru Watykańskiego II i wcielanie ich w życie - zgodnie z pragnieniem Ducha Świętego. W ten sposób tych dwóch następców św. Piotra i namiestników Chrystusa na ziemi kontynuuje dzieło swoich poprzedników, aby świadomość Kościoła i jego tradycja rozwijały się w sposób integralny, mimo różnych zawirowań i nieprawidłowości doktrynalnych czy duszpasterskich, które pojawiły się w ostatnich dziesięcioleciach w Kościele i na jego obrzeżach. Zmęczenie, zniechęcenie, egoizm, nieuporządkowane pragnienia mają ścisły związek z naszą wiarą, z wewnętrznym przekonaniem, z wizją naszego życia na ziemi i w wieczności. Dekalog - zwerbalizowane przez Boga prawo naturalne - obowiązuje wszystkich ludzi, porządkuje i obiektywizuje myślenie, daje wizję mądrości i wiedzy każdemu człowiekowi niezależnie od wiary i religii. Dlatego wszyscy ludzie mają obowiązek kierować się sumieniem, a czytając Ewangelię, mogą się dowiedzieć, co o realizowaniu życia mówił Jezus. Świat jest dziełem Boga i ilekroć o tym zapomina, redukuje swoją godność, zaciemnia tożsamość. Bóg i dzisiaj podtrzymuje świat w istnieniu, otwiera nieoczekiwane perspektywy, ujawnia tajemnice natury, czeka na nawrócenie, stwarza ku temu okazje. Niestety, obserwujemy dziś nadprodukcję fałszywych ideologii i fałszywych ideałów. Wyrazem ich jest legalizacja zjawisk i zachowań najbardziej nieludzkich, takich jak aborcja czy eutanazja, skandale seksualne czy molestowanie dzieci, poniżające rozrywki, morderstwa i inne. Prawdziwie niepokojące jest to, że ludzie przestają mieć szacunek do samych siebie. Godność i honor tracą konkretne osoby, a z nimi tracą go uniwersytety, partie i ugrupowania kulturalne. Zsekularyzowany liberalizm awansował dziś do rangi światowej religii, której często uczy się w szkołach, oczywiście, pod innymi szyldami. W Polsce nie brakuje zdumiewających przykładów lansowanego relatywizmu moralnego, kulturowego czy prawnego. Okazji do refleksji dostarcza nam codzienne życie. Kościół pada ofiarą nieprzyjemnego kłamstwa, które ma charakter iluzji. Od kilku lat imputuje się Kościołowi, że jest leniwy, że się nie stara, nie zabiega o wiernych, że jest go za mało na dole, wśród ludzi, że jest pozbawiony wyobraźni. Tymczasem Kościół pracuje najwięcej ze wszystkich instytucji społecznych, jakie w Polsce istnieją, jest wszędzie: w edukacji, medycynie, filantropii, blisko państwa, blisko potrzebujących, biednych itd. Kościół jest najbardziej urozmaiconą organizacją, prowadzi kilka tysięcy wielkich projektów, które są zakorzenione w skrajnie różnych dziedzinach. Co chwilę słychać, że w Kościele coś wymyślono i że poparło to mnóstwo ludzi. Demokracja jest wielką wartością, ale bez moralności staje się harcowiskiem prowadzącym do totalitaryzmu. Dlatego nie brak dziś głosów poważnych myślicieli, którzy twierdzą, że przeżyła się również sama demokracja (Paul Ricoeur, Marcel Gauchet). Rozsądek woła o uzupełnienie jej doświadczeniami narodów, o respektowanie praw natury i stanowienie praw zgodnych z prawem Bożym. Pan Jezus mówił o Bogu Ojcu, otworzył drogę zbawienia, ale też ujawnił podstępy szatana. Założone przez Chrystusa „chrześcijaństwo nie jest czystą nauką ani teorią na temat tego, co było i co będzie z duszą człowieka, ale jest świadectwem rzeczywistego wydarzenia, mającego wpływ na całe życie człowieka” (L. Wittgenstein). Chrystus jest Bogiem, którego chrześcijanin przez wiarę spotkał i swoje życie stara się dostosować do Niego. Rok Wiary ma być czasem intensywnego „treningu”, aby życie nasze przeżywać po chrześcijańsku, głębiej wnikać w jego tajemnice, by coś lepszego dokonało się w naszym życiu, aby coś się zmieniło, rozświetliło, uświadomiło. Diabeł kusi, chce pozyskać dla siebie. Chce osłabić naszą wiarę, oddzielić od Boga i Kościoła. Reszta pójdzie łatwo. Każdy szczegół będzie tu ważny, będzie jednoczył lub oddzielał od Jezusa. Mojżesz zwracał uwagę na rolę wdzięczności wobec Boga. Kto umie dziękować Bogu, ten uznaje Go dawcą dóbr duchowych i materialnych. A ponieważ wie, od kogo je otrzymał, tym większe na przyszłość uzyska. A św. Paweł przypomina, że chrześcijaństwo ukryte, anonimowe, to chrześcijaństwo chore. Bez głoszenia wiary, przypominania prawdy nie da się wypełnić poleceń Jezusa: „Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, osiągniesz zbawienie” (Rz 10,9). Rok Wiary ma być czasem wiary czynnej, wzrastającej przez czyny. Bł. Jan Paweł II w dokumencie „Na początku nowego tysiąclecia” przypomniał, że katolicy powinni wypływać na głębię wiary, sięgać po świętość, bo jedynie ona „okazała się rzeczywistością, która lepiej niż cokolwiek innego wyraża tajemnicę Kościoła” (nr 7). Chrześcijaństwa nie da się zamknąć tylko do tradycji, kultury czy przeżycia estetycznego. Ono prowadzi do zjednoczenia z Bogiem, otwiera perspektywę transcendencji, nieskończoności, zbawienia, które zaczynamy realizować już tu, na ziemi. Skuteczne działania chrześcijan mają początek w kontemplacji Chrystusa. Powinniśmy umieć Go dostrzec przede wszystkim w twarzach tych, z którymi On się utożsamiał: z potrzebującymi pomocy, cierpiącymi i biednymi. Rozpoczęty Rok Wiary zainicjuje z pewnością sporo wydarzeń, które rozpalą wiele grup katolickich. Zdarzy się dużo dobrego. Nie będzie cicho i pusto. W tego rodzaju historiach aktywności jest dużo i dużo jest też korzystnych konsekwencji. W polskim Kościele ludzie wymiernie robią coś razem, wymiernie się komunikują. Wielu jest animatorów, którzy spędzają całe dnie, oddając się różnym kościelnym działaniom. Rok Wiary z pewnością pobudzi do realizowania dodatkowych zadań. Warto zaznaczyć, że w dziejach społeczeństw, narodów, wspólnot i grup ludzkich zdarzają się lata szczególne i wyjątkowe pod wieloma wzglądami. Zapadają one głęboko w pamięć kolejnych pokoleń, znajdują odzwierciedlenie w podręcznikach historii czy literatury. Wspomnieć można rok 1812, który Adam Mickiewicz uwiecznił w „Panu Tadeuszu”: „O roku ów! Kto ciebie widział w naszym kraju!/Ciebie lud zowie dotąd rokiem urodzaju,/A żołnierz rokiem wojny; dotąd lubią starzy/O obie bajać, dotąd pieśń o tobie marzy./Z dawna byłeś niebieskim oznajmiony cudem/I poprzedzony głuchą wieścią między ludem...”. Przywołując słowa wieszcza, zauważyć należy, że ludzie zostali tak stworzeni, że potrzebują odwołań do znaczących wydarzeń z przeszłości. Dają im one nie tylko poczucie ciągłości historii, ale pozwalają także określić własne miejsce w dziejach świata. Sytuują człowieka w czasie i dają mu poczucie sensownego nim gospodarowania. Dlatego szczególny okres Roku Wiary. „Rok Wiary jest zachętą do autentycznego i nowego nawrócenia się do Pana, jedynego Zbawiciela świata” - napisał Ojciec Święty i dodał: „Pragniemy, aby ten Rok rozbudził w każdym wierzącym aspirację do wyznawania wiary w pełni i z odnowionym przekonaniem, z ufnością i nadzieją. Będzie to też dobra okazja, by z większym zaangażowaniem celebrować wiarę w liturgii, a zwłaszcza w Eucharystii, która jest «szczytem, do którego zmierza działalność Kościoła, i zarazem jest źródłem, z którego wypływa cała jego moc». Jednocześnie pragniemy, żeby świadectwo życia ludzi wierzących było coraz bardziej wiarygodne. Zwłaszcza w tym Roku każdy wierzący powinien na nowo odkryć treść wiary, którą wyznaje, celebruje, przeżywa i przemadla, i zastanowić się nad samym aktem wiary”.
CZYTAJ DALEJ

Pierwsze spotkanie z Jezusem. Jak wyglądało dzieciństwo św. Faustyny?

2026-08-12 20:38

[ TEMATY ]

św. Faustyna Kowalska

Adobe Stock

Czy św. Faustyna Kowalska od dziecka była uduchowiona? Jak wyglądało życie religijne jej rodziny i kiedy pierwszy raz usłyszała głos powołania do życia zakonnego? Pisze o tym Paulina Małota w najnowszej książce o św. Faustynie i Bożym Miłosierdziu pt. "ISKRA".

Stanisław, tata św. Faustyny każdy dzień rozpoczynał odśpiewaniem Godzinek o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. W zimowe wieczory gromadził wokół siebie całą rodzinę.
CZYTAJ DALEJ

Portugalia: Tysiące pielgrzymów w Fatimie obejrzało zaćmienie słońca

2026-08-13 07:49

[ TEMATY ]

Fatima

PAP/EPA/MIGUEL A. LOPES

Kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów z całego świata bierze udział w sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie w uroczystościach wspomnienia objawień maryjnych z 1917 r. Przed inauguracją modlitw liczni pątnicy podziwiali niemal pełne zaćmienie słońca.

W gronie pielgrzymów uczestniczących w modlitwach w Fatimie jest kilkaset osób z Polski. W środę w ciągu dnia mieli oni okazję uczestniczyć w Mszy św. odprawionej w języku polskim. Część wieczornej modlitwy różańcowej również odbyła się po polsku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję