Boga nie ma... a jak jest - to ty sam sobie poradzisz, bez Niego. I kryzys wiary gotowy! Przychodzi też pokusa krytykowania wszystkiego. A jak już wierzyć, to może trochę inaczej? Bo inne czasy... Ochrzczony, zobojętniały, niepraktykujący, a raczej już niewierzący - jaki to chrześcijanin, jaki to katolik?
Trzeba wrócić do matczynego pacierza. Kiedy ostatni raz mówiłeś głośno pacierz, z całą rodziną (jak za dawnych lat)?... Przy każdej okazji głoś pozdrowienie święte: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Widzimy, jak ono zanika. Sam boleję nad tym. Dotąd czekałem, czy mnie ktoś pozdrowi i pochwali Pana Boga (np. gdy idę na Jasną Górę). I nic! Więc zacząłem sam chwalić Pana. Osoby duchowne zazwyczaj odpowiadają: „… na wieki wieków”. Świeccy - jak na lekarstwo; dziwią się, ale zdarza się, że odpowiedzą. Tak dobrze robi mi się wtedy koło serca … Siostry, bracia! Święty znak wiary też ginie! Zapominamy? Wchodzą do klasztoru, sanktuarium, kościoła - i się nie żegnają… Chodzą po kościele - miejscu świętym - jak poganie… Gdzie się podziało święte przeżegnanie? A jak już jest - to takie koślawe, miniaturka krzyża, jakiś rekordowy skrót… Nie wiadomo, gdzie zacząć: „W imię Ojca”, Syn „pomylony” z Duchem, Amen - bez wyznania… Czyń znak krzyża! To fundament naszej wiary. Ucz go dzieci, wnuki. A w drodze, w podróży - świadkiem się stajesz Chrystusa, Którego wtedy głosisz (nawet bez słów). Może też, widząc ciebie, ktoś się ośmieli chwalić Boga.
Tak blisko mamy do źródła naszej wiary, a tak po omacku chodzimy. Weź do ręki Pismo Święte. Wiara rodzi się z czytania Boskiego Słowa. Wiara rodzi się ze słuchania, co Bóg mówi. Wiara przez Słowo Boże odradza się, odnawia. I sam się pożywisz, i innych nakarmisz; sam się napoisz, obmyjesz w źródle, i innych napoisz i odnowisz. Salomon, gdy ufnie wierzył Bogu - mądrze kierował sobą i ludźmi, dobre rady dawał. Ten sam, kiedy zaczął czcić obcych bogów - zgłupiał. Człowiek mocny wiarą (maluczki czy wielki tego świata, choćby królem był) może zawsze budować Królestwo Boże i świadczyć o Bogu wobec całego świata.
Język świata rozmija się coraz mocniej z językiem wiary. Słowa brzmią podobnie, ale znaczą nieraz coś zupełnie innego. Chrześcijanin, jeśli chce zachować swoją tożsamość, musi zdać sobie sprawę z tego rozdźwięku i zmierzyć się z nim. Oznacza to ni mniej, ni więcej tylko staranie o przywrócenie właściwego sensu słów, gestów, znaków. Wydaje się, że wielu z nas zbyt łatwo pogodziło się z zagubieniem lub wynaturzeniem znaczenia tak istotnych pojęć, jak: człowiek, miłość, małżeństwo, wstrzemięźliwość…
Łatwo nam czytać Księgę Izajasza przez odniesienie jej słów do Chrystusa. Słysząc o cierpieniu Sługi, natychmiast wyobrażamy sobie zbitego, ociekającego krwią Jezusa, który w godzinie męki jest tylko zmaltretowanym człowiekiem i w niczym nie przypomina potężnego, wszechmocnego Boga. A jednak Izajasz przepowiada Jego przyszłe wyniesienie i odkrywa sens tego bolesnego doświadczenia: „Usprawiedliwi wielu, ich nieprawości on sam dźwigać będzie”. Porządek zbawczego dzieła jest właśnie taki: odkupieńcza męka, a potem chwała. Apostołowie skłonni byli zaakceptować wyniesienie i przywileje, zgadzali się nawet na Jezusowy „kielich” i „chrzest”, myśląc, że chodzi o jakiś specjalny znak, który będzie ich wyróżniał w królestwie Bożym. Rzeczywiście, chodziło o wyróżnienie i wybranie, ale - w pierwszej kolejności - o współcierpienie z Mistrzem i oddanie życia za braci. Uczniowie niechętnie słuchali nauki o konieczności stania się „sługami”, a nawet „niewolnikami wszystkich”. Puszczali wodze fantazji i przez to nie umieli dostrzec, jaki był Jezus na co dzień, gdy doświadczał bezdomności, głodu, gdy wystawiał się na nienawiść przywódców ludu. „Arcykapłan wielki” - według Listu do Hebrajczyków - uniżył się aż tak bardzo, że stał się współuczestnikiem naszego losu, „z wyjątkiem grzechu”. „Tron jego łaski” otwiera się dla tych, którzy zechcą przyjąć postawę sługi - jak On upodobnił się do nas, tak i my mamy się do Niego upodobnić.
Do chwały idzie się przez uniżenie. Niełatwo się z tym pogodzić, gdy patrzymy na przebojowość wielu osób, na tkwiącą w naszej naturze chęć przewodzenia. Pan Jezus koryguje te ludzkie skłonności. Jest Sługą w spowiedzi, gdy obmywa nas z brudu grzechów, jest nim nade wszystko w Eucharystii, stając się naszym pokarmem. Czy temu Słudze chcę służyć?...
Lektor parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bielsku-Białej Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal w skokach narciarskich na skoczni normalnej podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026. Konkurs rozegrano w Predazzo. Sukces młodego skoczka spotkał się z szerokim odzewem w środowisku kościelnym.
Duszpasterstwo Liturgicznej Służby Ołtarza Diecezji Bielsko-Żywieckiej napisało w mediach społecznościowych: „Drogi Kacprze, tak jak Ty niosłeś kadzidło przed Panem, tak teraz On niech Cię niesie daleko i bezpiecznie. Jesteśmy z Ciebie bardzo dumni i dziękujemy za Twoje świadectwo wiary”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.