Tato, gdzie jesteś? Takiego pytania nikt nie zadaje wprost, ale obserwacja codziennego życia pokazuje, że wielu mężczyzn z różnych przyczyn zrezygnowało z pielęgnowania daru, jakim jest ojcostwo. Tempo życia, wyzwania codziennego dnia, brak czasu dla siebie i bliskich, a przede wszystkim brak motywacji, żeby stawać się coraz lepszym tatą, sprawia, że wielu mężczyzn żyje z poczuciem winy i świadomością, że zaniedbują ważny obszar swojego życia.
Historia życia niejednego mężczyzny naznaczona jest trudnymi relacjami ze swoimi ojcami, często nieobecnymi fizycznie, nierzadko obecnymi tylko ciałem w swoich domach. Coraz częściej nagłaśniane patologie w rodzinach, szkołach zmuszają do zastanowienia się, czy mamy - jako ojcowie - być bierni? Czy możemy mieć większy wpływ na życie swoich dzieci, a w przyszłości na ich rodziny? Odbiorcami zmieniających się i niepokojących standardów społecznych są nasze dzieci, które albo zaczną nas naśladować i liczyć się z naszym zdaniem, albo znajdą wzorce i autorytety poza rodziną.
Musimy zacząć od siebie. Tata, to naprawdę może brzmieć dumnie, bo tatą jest się do końca życia, a prawdy przekazane dzieciom trwają znacznie dłużej. Czy mamy chęć i odwagę, żeby przerwać ten pęd do obniżania autorytetu ojca w domu jako głowy rodziny? Czy chcemy, aby nasze dzieci czerpały wzorce ze źródeł, których nie znamy lub nie akceptujemy? Bóg ustanowił mężczyznę głową rodziny i unikanie tej odpowiedzialności to kapitulacja całej rodziny w przezwyciężaniu trudności życia i w budowaniu odpowiednich relacji w rodzinie.
Chcemy, aby nasza parafia w Wapienicy stała się miejscem, gdzie ojcowie będą mogli poświęcać więcej czasu na umacnianie swojego powołania w oparciu o prawdy Ewangelii i wzajemnie sobie w tym pomagać. Chcemy zachęcić wszystkich chętnych ojców do modlitwy o comiesięczne spotkania dla ojców mieszkających w naszej parafii i uczestnictwo w inicjatywie pod nazwą Klub Taty (prowadzony przez osoby świeckie i księży z naszej parafii). Przez to chcemy wspierać nasze rodziny: lepiej się poznawać, pomagać sobie jak potrafimy, modlić się za siebie i uczyć się odpowiedzialności.
Nie ma tutaj znaczenia wiek, ilość dzieci, sytuacja rodzinna czy pozycja społeczna. Jak mówi stare powiedzenie: „Ojcem stajesz się w jednej chwili, tatą jesteś do końca życia”.
Pragniemy zaprosić ojców mieszkających w naszej parafii do włączenia się w tę nową inicjatywę, której celem jest odnowienie, odświeżenie i umocnienie swojego powołania. Zapraszamy do śledzenia ogłoszeń parafialnych i strony internetowej www.klubtaty.pl W czasie naszych spotkań będzie czas na modlitwę i rozmowy. Jesteśmy otwarci na inne propozycje i formy spotkań ze strony uczestników.
Dzwony od wieków wpisują się w polski krajobraz, odmierzając czas modlitwy, radosnych uroczystości i chwil żałoby. Dla nas wierzących są głosem Boga wzywającym do wspólnoty, dla innych stają się jednak przedmiotem sąsiedzkich sporów. Jak informuje portal Beskidzka24.pl, w bielskiej dzielnicy Hałcnów konflikt o bicie dzwonów tamtejszej bazyliki mniejszej wszedł w nową, bolesną dla parafian fazę.
Sprawa jest niezwykle drażliwa dla lokalnej społeczności. Proboszcz bazyliki mniejszej, ks. Piotr Konieczny przyznaje, że parafia w Hałcnowie podjęła już konkretne kroki, by wyjść naprzeciw żądaniom urzędników. Oprócz tego, że dwa z czterech dzwonów zostały całkowicie wyłączone, to czas bicia pozostałych skrócono z minuty do zaledwie 45 sekund. W praktyce, ze względu na bezwładność mechanizmu, który musi nabrać rozpędu, realny czas słyszalnego dźwięku jest jeszcze krótszy. Duchowny podkreśla, że dzwony biją wyłącznie przed nabożeństwami – głównie w niedziele, a w dni powszednie odbywają się tylko dwie msze – poranna o godz. 6:30 i wieczorna o godz. 18:15. Ograniczenia w zakresie bicia dzwonów już wiele miesięcy temu wprowadzono także przy ceremoniach pogrzebowych.
Wędrówka od góry Hor ku Morzu Czerwonemu prowadzi na drogę okrężną, bo ziemia Edomu zamyka przejście. Lud traci cierpliwość. To późna faza pustyni. Zmęczenie szybko zmienia się w szemranie. Powraca zdanie: „Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli?”. Pojawia się też pogarda dla manny: „pokarm mizerny”. Tekst odpowiada obrazem, że Pan zsyła węże „o jadzie palącym”. W hebrajskim stoi tu słowo powiązane z rdzeniem „palić” (śārāf), stąd tradycyjne „węże serafiny”. Ukąszenie obnaża bezradność. Wyznanie winy brzmi krótko: „Zgrzeszyliśmy”. Mojżesz modli się za lud. Odpowiedź Boga zaskakuje. Wizerunek węża ma stanąć wysoko na palu. Hebrajskie „sztandar, znak” to nēs. Wzrok podniesiony z ziemi przestaje krążyć wokół zagrożenia. Spojrzenie staje się aktem posłuszeństwa wobec słowa Boga. Nie ma tu miejsca na magię przedmiotu. Księga Mądrości dopowie później, że ratunek przychodzi od Boga, a znak jedynie kieruje ku Niemu (Mdr 16,6-7). Równie ważna pozostaje historia po latach. Król Ezechiasz rozbija „węża miedzianego”, bo lud pali mu kadzidło (2 Krl 18,4). Znak łatwo przechodzi w kult rzeczy. W samym brzmieniu hebrajskim pojawia się gra słów: wąż (naḥāš) i miedź (neḥōšet); stąd nazwa „Nehusztan”. Najstarsza lektura chrześcijańska widzi w tym typ krzyża. Justyn Męczennik łączy węża wyniesionego na palu z tajemnicą krzyża w „Dialogu z Tryfonem” (rozdz. 91). Augustyn, komentując słowa Jezusa o wężu z pustyni, tłumaczy ukąszenia jako grzechy, a węża wyniesionego jako śmierć Pana, na którą patrzy wiara.
Abp Szal w Markowej: Chcemy zanieść do Pana Boga modlitwę o pokój
2026-03-24 14:22
Łukasz Sztolf
Łukasz Sztolf
Uroczystości na cmentarzu w Jagiele
We wtorek, 24 marca 2026 r., na cmentarzu w Jagielle-Niechciałkach, a później w Markowej, skąd pochodzi bł. Rodzina Ulmów, odbyły się obchody Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. W wydarzeniu wziął udział abp Adam Szal.
– Niech nasza modlitwa wyjedna miłosierdzie dla tych, którzy wierząc w Ciebie, w Tobie umierali. Miłosierny Boże, spraw, aby nadzieja życia wiecznego rozpaliła także nasze serca, byśmy żyjąc w prawdzie i miłości, wierni Twemu Przymierzu, zawsze kroczyli drogą od twoich przykazań – modlił się za ofiary Holocaustu metropolita przemyski na Cmentarzu Ofiar II wojny światowej w Jagielle-Niechciałkach, przypominając, że każdy cmentarz wojenny jest wołanie o pokój. – Chcemy w kontekście drugiej wojny światowej, czasów powojennych, także i w kontekście okrutnych wojen, które trwają dzisiaj na Ukrainie, czy na Bliskim Wschodzie, czy w innych rejonach świata, tutaj na tym cmentarzu, zanieść do Pana Boga modlitwę o pokój. Nasze spotkanie niech nabierze też takiego właśnie charakteru – apelował abp Szal. – Byśmy odwiedzając cmentarze, zwłaszcza cmentarze wojenne, modlili się o to, aby zaprzestane zostały wojny, aby człowiek nie wyciągał broni przeciwko drugiemu człowiekowi – dodał i odmówił modlitwę św. Jana Pawła II o pokój. Modlitwa miała charakter ekumeniczny, ponieważ wzięli w niej udział przedstawiciele Kościoła prawosławnego, społeczności żydowskiej, Kościoła grekokatolickiego i rzymskokatolickiego.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.