Reklama

Wiadomości

10 lat temu zmarł Tadeusz Różewicz

"Po wojnie nad Polską przeszła kometa poezji. Głową tej komety był Różewicz, reszta to ogon" - powiedział o nim Stanisław Grochowiak. 24 kwietnia mija 10 lat od śmierci Tadeusza Różewicza.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

"Nie mogę sobie nawet wyobrazić, jak wyglądałaby powojenna poezja polska bez wierszy Tadeusza Różewicza. Wszyscy mu coś zawdzięczamy, choć nie każdy z nas potrafi się do tego przyznać" - pisała o Różewiczu Wisława Szymborska.

Już w drugiej połowie lat siedemdziesiątych łączny nakład jego wydanych w kraju książek przekroczył milion egzemplarzy. Za granicą ukazało się do dziś, w przekładach na wszystkie ważniejsze języki świata, około sześćdziesięciu wyborów jego liryki. Wymieniano go jako kandydata do literackiego Nobla.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Tadeusz Różewicz urodził się 9 października 1921 r, w Radomsku jako czwarty z pięciu synów Stefanii Marii z domu Gelbard i Władysława Różewicza. Wybuch wojny przerwał jego starania o przyjęcie do Liceum Leśnego w Żyrowicach i szkoły Marynarki Handlowej w Gdyni. Młody Różewicz zaczął pracować jako goniec i magazynier w Kreishauptmannschafcie w Radomsku, potem jako pracownik magistracki w kwaterunku, w końcu został uczniem stolarskim w Fabryce Mebli Giętych Thonet.

Reklama

Dziadek poety ze strony matki Różewicza, Stefanii, nazywał się Aron Lejb Gelbard. Rodzice mieli ślub katolicki, ale pod okupacją niemiecką groziło im nieustanne niebezpieczeństwo. Jak wspominał poeta w autobiograficznym opowiadaniu "Drewniany karabin", pewnego dnia pracujący w magistracie, volksdeutsch Łukaszczyk, Ślązak, ostrzegł go: "ta rudo dziwa opowiado (…), że jej brat to cie zno ze szkół i że z tobą nie całkiem w porzundku, albo z twoją babcią albo matką (…) mi ktoś mówił, że matka to prawdziwa dobra katoliczka… to wychodzi na babcie. (…) Serce przestało mi bić, a potem podeszło ze strachu aż do gardła i tam utkwiło… strach o Mamę, o Braci, o Ojca… o cały nasz dom strach walnął mnie w głowę…" - pisał poeta. W połowie wojny Różewiczowie przenieśli się z Radomska na peryferie Częstochowy. Synowie - Tadeusz i Janusz - poszli do partyzantki.

W 1942 r. Różewicz został zaprzysiężony w AK pod pseudonimem Satyr. Trafił do oddziałów leśnych, walczył z bronią w ręku od czerwca 1943 do początków listopada 1944 r. na terenie powiatów radomszczańskiego, koneckiego, włoszczowskiego, opoczyńskiego i częstochowskiego. Równocześnie tworzył – pisał wiersze i prowadził pismo "Czyn Zbrojny". Jego starszy brat Janusz został zamordowany przez Niemców pod koniec wojny.

Tuż po wojnie Tadeusz Różewicz mieszkał w Częstochowie, tam też poznał Juliana Przybosia, który ściągnął go do Krakowa, gdzie młody poeta zdał maturę i został studentem historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Studiów nie ukończył, zaprzyjaźnił się jednak z reprezentantami neoawangardy krakowskiej: Tadeuszem Kantorem, Jerzym Nowosielskim, Andrzejem Wróblewskim, Andrzejem Wajdą.

Reklama

Lata czterdzieste i pięćdziesiąte to czas formowania się poetyki Różewicza. "Moja forma poetycka była częściowo od Czechowicza. Mój starszy brat wymienił z nim kilka listów. Czechowicz napisał mu, jak tworzy wiersz, jak nasłuchuje tej muzyki, kiedy wiersz powstaje" – opowiadał Różewicz w jednym z wywiadów. Pisał też, jak to określił, "pod Iwaszkiewicza", jednak do jego najważniejszych poetyckich patronów należał Julian Przyboś. "Pięć wierszy napisałem prawie takich, że Przyboś by nie odróżnił ich od swoich. Wiedziałem o tym, dlatego miałem świadomość, że muszę od tego odejść, bo zostanę epigonem" – podkreślał Różewicz.

Po doświadczeniach wojny, według Różewicza, niemożliwe było uprawianie poezji takiej jak dawniej. Był jednym z pierwszych poetów, którzy zareagowali na okrucieństwa wojny nie tylko treścią poezji, ale zmianą jej formy, odrzuceniem romantycznego sztafażu, surowym obrazowaniem. Różewicz pisał bez patosu, jego poezja stała się rzeczowa i konkretna, nazywano ją "poezją ściśniętego gardła". W grudniu 1990 r. na wykładzie na University of Warwick poeta mówił: "Pokolenie żołnierzy i partyzantów II wojny światowej wymiera, odchodzi oszukane i rozczarowane. Jestem poetą - tak się o mnie mówi, tak się o mnie pisze. Ale jestem przede wszystkim poetą swojej generacji. Generacji oszukanej przez rządy, przez ideologie i wiary, i przez samą siebie". Poeta naznaczony dramatem wojny pisał o niej często bez patosu i patriotycznego zadęcia, łamał konwencje, niekiedy urażał uczucia odbiorców. Protesty środowisk związanych z Armią Krajową wzbudził dramat "Do piachu", w którym autor pokazał wojnę i życie partyzanckie od zupełnie innej strony: brudu, krwi, chłopców marzących o powrocie z wojny do swoich ukochanych kobiet.

Reklama

Odpowiadając na tezę filozofa Theodora Adorno, że po Auschwitz nie można już pisać wierszy, uprawiać poezji, postanowił jednak pisać, lecz pod jednym warunkiem: dla tego wstrząsającego doświadczenia, jakim była wojna i Holocaust, znajdzie nową dykcję, wypracuje nowy model poetyckiej ekspresji. W zakończeniu wiersza "Widziałem cudowne monstrum" kwestię tę ujął wprost: „w domu czeka na mnie / zadanie: / Stworzyć poezję po Oświęcimiu”.

Już debiutancki tomik "Niepokój" został entuzjastycznie przyjęty przez czytelników i krytyków, godząc skłócone orientacje i autorytety - Julian Przyboś i Czesław Miłosz, broniący biegunowo sprzecznych koncepcji liryki - wyrażali jednakowy podziw dla tej poezji. Czesław Miłosz w "Odzie do Tadeusza Różewicza, poety" pisał: "Szczęśliwy naród, który ma poetę/ I w trudach swoich nie kroczy w milczeniu". Powodzenie nie trwało jednak długo - w 1949 r. odbył się zjazd literatów w Szczecinie, na którym została ogłoszona stalinizacja literatury - Różewicz nie wziął w nim udziału, ale na oficjalne wprowadzenie poetyki socrealizmu zareagował wycofaniem się z życia publicznego. Latem 1949 r. zamieszkał w Gliwicach. Wydał kolejne tomy wierszy: "Pięć poematów" (1950), "Czas który idzie" (1951), "Wiersze i obrazy" (1952), "Równina" (1954) - nie spotkały się one jednak z entuzjazmem, dopiero śmierć Stalina w 1953 r., a następnie odwilż gomułkowska zmieniły stosunek krytyki literackiej do twórczości Różewicza.

Reklama

Poeta miał też wielkie zasługi formalne w dziedzinie systemu wersyfikacyjnego. Pisała o tym Maria Dłuska w "Próbie teorii wiersza polskiego": "Emocyjny bezrozmiarowy system spokrewniony z tonicznym reprezentowany nie tylko przez Różewicza, i inaczej zwany jest po prostu wierszem różewiczowskim. Dysponuje własnym, samodzielnie uformowanym i wymyślonym warsztatem prozatorskim, dramaturgicznym i poetyckim, rozpoznawalnym i charakterystycznym. Niektóre jego utwory, gdyby nie charakterystyczny zapis, przypominałyby urywki prozy". "Początek i koniec poezji w poecie, jaka to długa i splątana droga" - pisał w wierszu "Rocznica" Tadeusz Różewicz. W utworze padają również inne, często cytowane słowa: "Poeta śmietników jest bliższy prawdy, niż poeta chmur". Mówił, że "moim celem, nie jest pisanie wierszy. Ja reaguję na świat za pomocą ich pisania. Moim celem nie jest dawanie przyjemności ani zabawa".

Dla Różewicza literatura nie była grą ani zabawą, tylko jedną z najważniejszych, śmiertelnie poważnych spraw, w życiu. Nie miał zaufania do wierszy zamkniętych, idealnych. W tekście "Na powierzchni poematu i w środku" opowiedział się po stronie wierszy "płynnych sennych ciemnych", o otwartej formie. Badacze nie są jednomyślni co do miejsca Tadeusza Różewicza we współczesnej sztuce polskiej. Niektórzy krytycy lokują go po stronie neoklasycyzmu (Jan Błoński, Ryszard Przybylski), ale każdy krytyk teatralny powie, że Różewicz to przedstawiciel awangardy.

"Moje utwory teatralne są utworami literackimi, one mogłyby istnieć bez teatru" – mówił Tadeusz Różewicz o swoich dramatach, w których realizm przenika się z teatrem absurdu, jak "Kartoteka", "Stara kobieta wysiaduje", "Białe małżeństwo", "Do piachu" i "Na czworakach". Sztuki te były wystawiane na scenach całego świata. Różewicz wprowadził do polskiego dramatu nowy typ bohatera - często bez wyraźnie określonej tożsamości, biernego, nieuporządkowanego wewnętrznie - zbliżonego trochę do bohatera średniowiecznych moralitetów przez to, że jest każdym, a zarazem nikim konkretnym.

Reklama

O Noblu dla Tadeusza Różewicza mówiło się od drugiej połowy lat sześćdziesiątych do pierwszej lat siedemdziesiątych. O tym, że zgłoszono Różewicza do nagrody, pisał w kwietniu 1968 r, do poety Stanisław Skoneczny. W maju 1969 r. Różewicz pisał do Kornela Filipowicza: "W drodze do Finlandii zatrzymałem się kilka dni w Szokholmie na zaproszenie Instytutu Szwedzkiego. (…) jutro idę złożyć wizytę Sekretarzowi (Instytutu) Nagrody Nobla w Akademii Szwedzkiej… może zresztą ta instytucja nie tak się nazywa. (Ale niech +koledzy po piórze+ śpią spokojnie – idę tam tylko tak sobie – w celach towarzyskich)". W 1976 r. w Królewskim Teatrze Dramatycznym w Sztokholmie wystawiono "Białe małżeństwo" Różewicza. Na premierę przyjechał autor oraz Artur Lundkvist, członek Szwedzkiej Akademii, któremu sztuka zdała się nazbyt erotyczna, a Różewicz nie starał się objaśnić swoich racji.

Tadeusz Dąbrowski pisał: "Nie jestem nawet pewien, czy Różewicz do końca spełnia noblowskie kryteria. Jego projekt poetycki zakłada ciągłą ucieczkę od uświęconych przez tradycję form uprawiania literatury, jest jednym wielkim antynurtem. Poezja zwrócona przeciwko sobie może być dla szwedzkich akademików propozycją zbyt radykalną. Z drugiej strony, cele etyczne, jakie Różewiczowski wiersz przed sobą stawia, okazują się tak konserwatywne, że aż niegodne człowieka ponowoczesności–mistrza transgresji, żonglującego tożsamościami. Nie przyda się on także jako działacz, jego wiersze i dramaty stronią od polityki, od kolektywnie pojętej ideowości".

Tadeusz Różewicz sam wybrał dla siebie rolę samotnika. Nie zależało mu na rozgłosie, programowo nie uczestniczył w bieżącym życiu literackim, rzadko wypowiadał się na tematy publiczne. Wyjątkowo niechętnie udzielał wywiadów, nieczęsto zgadzał się na spotkania autorskie. Był wielkim samotnikiem polskiej literatury. "Z zasady - nie gorączkuję się. Na problemy i pytania z 1948 roku zamierzam odpowiedzieć w 1968 roku, a na te z 1964 w 1974" - deklarował poeta w jednym z wywiadów już w latach siedemdziesiątych.

Reklama

W 1968 r. przeniósł się do Wrocławia, gdzie mieszkał kolejne 46 lat – aż do śmierci. W latach dziewięćdziesiątych ogłosił dramaty "Kartoteka rozrzucona" i "Palacz" (oba w 1997 r.), zbiory wierszy "Płaskorzeźba" (1991), "Zawsze fragment. Recycling" (1998) i "Matka odchodzi" (1999) - za który otrzymał Literacką Nagrodę Nike w 2000 r. W ostatnim dziesięcioleciu życia poety ukazały się m.in. poemat "Nożyk profesora" (2001), "Szara strefa" (2002) i "Wyjście" (2004).

"Uważam, że świat nie skończy się razem ze mną. Trzeba długo, długo dochodzić do tej prawdy i jest to taka prawda, która godzi z tym, co będzie" - powiedział Różewicz w jednym z ostatnich wywiadów. Poeta zmarł 24 kwietnia 2014 r. we Wrocławiu, ale nie spoczął w tym mieście. Zgodnie z ostatnią wolą poety – miłośnika Karkonoszy – jego prochy zostały złożone na maleńkim cmentarzu tuż przy kościele Wang, sprowadzonym do Karpacza w 1842 r. z norweskiej miejscowości Vang.

"Żyjemy w epoce Różewicza. To on stworzył polską poezję współczesną. Nie tylko dlatego, że znawcy systemów wersyfikacyjnych od niego wywodzą właśnie współczesną szkołę polskiego wiersza. Różewicz to przede wszystkim człowiek, który jako jeden z nielicznych sprostał wyzwaniu, które sam zresztą przed poezją postawił: jak pisać wiersze po Oświęcimiu. Tak, jak kiedyś mówiło się o Mickiewiczu, że +my z niego wszyscy+, tak współcześni polscy poeci mogą mówić o Różewiczu. Kolejne pokolenia pisarzy od tej twórczości uciec nie mogą, muszą się określić wobec niej" - podsumował prezes PEN Clubu Adam Pomorski. (PAP)

autor: Agata Szwedowicz

aszw/ pat/

2024-04-24 08:39

Oceń: +4 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jak prosisz, to wejdę…

Niedziela przemyska 47/2018, str. IV-V

[ TEMATY ]

kapłan

odszedł do Pana

wspomnienie

Archiwum rodzinne

Msza św. pogrzebowa śp. ks. Jana Stanisza

Msza św. pogrzebowa śp. ks. Jana Stanisza

Bardzo drogiego nam śp. ks. Jana Stanisza otaczamy wdzięczną modlitwą i mocno ufamy, że po trudach ziemskiego życia Pan poprosił go, aby wszedł do domu kochającego Ojca w niebie. Z pewnością u progu domu Ojca czekali na niego liczni zmarli – nie omijał żadnego pogrzebu kapłana. Wielu z nich już odeszło do Pana. Oni pewnie tym razem w blasku Prawdy stali się żelaznym listem do nieba. To bardzo dla niego charakterystyczne. Mimo świadomości, że ludzie wykorzystują jego dobre serce, nigdy przed żadnym proszącym nie zamknął drzwi i portfela

Kiedyś, kiedyś … w Krośnie Polance, chwilę po rozpoczęciu katechezy, którą prowadziłem jeszcze w salce katechetycznej na wikarówce, usłyszałem delikatne pukanie do drzwi. „Proszę uprzejmie” – spontanicznie zawołałem w przekonaniu, że z lekkim poślizgiem (spóźnieniem) przyszedł któryś z uczniów tej grupy katechetycznej i szerokim gestem otworzyłem drzwi, a w nich – ku mojemu zaskoczeniu – zupełnie nieoczekiwany gość, nasz seminaryjny profesor pedagogiki i ówczesny diecezjalny wizytator religii ks. Jan Stanisz. Trochę mnie zatkało, więc ks. Stanisz z właściwą sobie delikatnością odpowiedział: „Jak prosisz, to wejdę”. I tak odbyła się pierwsza wizytacja katechetyczna w mojej karierze nauczyciela religii. Choć tuż po katechezie okazało się, że Ksiądz Wizytator chciał tylko zapytać, w której salce uczy s. Simplicja (felicjanka), bo to ona miała być tego dnia „zwizytowana”.
CZYTAJ DALEJ

Matka Boża z Aparecidy nie będzie już patronką Brazylii? Burza w kampanii wyborczej

2026-10-02 11:12

[ TEMATY ]

kampania wyborcza

Matka Boża z Aparecidy

patronka Brazylii

Adobe Stock

Matka Boża z Aparecidy, patronka Brazylii

Matka Boża z Aparecidy, patronka Brazylii

Na kilka dni przed pierwszą turą wyborów prezydenckich w Brazylii Matka Boża z Aparecidy, patronka kraju, stała się przedmiotem sporu politycznego. Flávio Bolsonaro zaprzeczył, jakoby zamierzał podważyć jej tytuł. Najnowszy sondaż Datafolha pokazuje zarazem wyraźne różnice między elektoratem katolickim a ewangelikalnym.

W mediach społecznościowych rozpowszechniano informacje, jakoby Flávio Bolsonaro, kandydat Partii Liberalnej (PL), był związany z inicjatywą mającą odebrać Matce Bożej z Aparecidy tytuł patronki Brazylii. Polityk określił te informacje jako „największy fakenews Trybunału kampanii”.
CZYTAJ DALEJ

Prezydent: finanse publiczne idą na ścianę, rząd niszczy dorobek 36 lat pracy Polek i Polaków

2026-10-02 21:26

[ TEMATY ]

Karol Nawrocki

PAP/Marcin Bielecki

Finanse publiczne idą na ścianę, obecny rząd zadłużył już Polaków na 1 bln zł - mówił w piątek na spotkaniu w Stargardzie (woj. zachodniopomorskie) prezydent Karol Nawrocki. W normalnym, demokratycznym państwie przy takim zadłużeniu i deficycie każdy premier powiedziałby ministrowi finansów Andrzejowi Domańskiemu: „do domu!” - dodał.

Prezydent mówił w piątek w Stargardzie, że „z jednej strony jesteśmy 20. gospodarką świata”, a „z drugiej strony, za sprawą rządu Donalda Tuska i ministra Andrzeja Domańskiego, nasze finanse publiczne idą na ścianę”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję