Reklama

Świat

Franciszek do meksykańskiej młodzieży w Morelii

"Jesteście bogactwem Meksyku a gdy o tym wątpicie, spójrzcie na Jezusa Chrystusa, Tego, który zniweczy wszystkie zamiary uczynienia z was osoby bezużyteczne lub zwykłych najemników służących obcym interesom - powiedział Franciszek podczas spotkania z młodzieżą na stadionie im. José Marii Morellosa y Pavona w Morelii. Papież w improwizowanym w znacznej mierze przemówieniu zaznaczył, ze nie można być "bogactwem narodu", gdy jest się nieustannie narażonym na utratę przyjaciół lub krewnych z rąk handlarzy narkotykami, narkotyków, organizacji przestępczych, nie mając godnej pracy, możliwości nauki i kształcenia się, kiedy jest się wykorzystywanym do nędznych interesów i kuszonym fałszywymi obietnicami.

[ TEMATY ]

młodzi

Franciszek w Meksyku

Grzegorz Gałązka

Publikujemy uzupełniony tekst papieskiego przemówienia.

Dobry wieczór! Wam, młodzi ludzie z Meksyku, tu obecnym, którzy oglądacie transmisję w telewizji, którzy słuchacie ... Chcę też przekazać pozdrowienia i błogosławieństwo dla tysięcy młodych ludzi z diecezji Guadalajara, którzy zebrali się na placu św. Jana Pawła II, aby śledzić to, co się tutaj dzieje; a także wielu innym im podobnym. Poinformowano mnie, że tysiące młodych zebrały się, aby słuchać. Jesteśmy zatem na dwóch stadionach: Jana Pawła II w Guadalajarze, my tutaj, a następnie wielu innych ze wszystkich stron.

Znałem już wcześniej wasze oczekiwania, bo przekazano mi już zarys tego, co mnie więcej powiedzieliście… to prawda! Dlaczego miałbym wam kłamać? - Ale kiedy mówiliście zapisywałem pewne rzeczy, które wydawały się ważne, aby nie zostawiać ich w zawieszeniu ...

Reklama

Chciałbym wam powiedzieć, że gdy przybyłem na tę ziemię, zgotowano mi gorące powitanie i mogłem natychmiast zobaczyć coś, o czym wiedziałem od dawna: żywotność, radość, ducha świętowania narodu meksykańskiego. Już teraz wysłuchawszy was, ale zwłaszcza ujrzawszy was, stwierdzam z nową pewnością coś, co powiedziałem prezydentowi kraju w swym pierwszym pozdrowieniu. Jeden z największych skarbów tej ziemi meksykańskiej ma młodą twarz, to jej młodzi. Tak, jesteście bogactwem tej ziemi. Uwaga: nie powiedziałem - nadzieją tej ziemi, ale jej bogactwem.

Góra może zawierać cenne minerały, które mogą być wykorzystane dla rozwoju ludzkości: to jest jej bogactwo, ale to bogactwo musi być przekształcone w nadzieję poprzez pracę, podobnie jak czynią górnicy, gdy wydobywają te minerały. Jesteście bogactwem, które trzeba przekształcić w nadzieję. A Daniela na końcu przedstawiła wyzwanie, a jednocześnie wskazówkę odnośnie do nadziei, ale wszyscy, którzy mówili, kiedy podkreślali trudności, omawiali sytuacje, potwierdzali pewną bardzo ważną prawdę, to znaczy, że wszyscy możemy żyć, ale nie możemy żyć bez nadziei.

Trzeba poczuć jutro. Nie można poczuć jutra, jeśli wcześniej nie udało się nabrać szacunku dla siebie samego, jeśli nie udaje się poczuć, że własne życie, ręce, nasza historia, mają wartość. Poczuć to, o czym mówił Albert: „Moimi rękoma, moim sercem i umysłem mogę budować nadzieję; jeśli tego nie czuję, to nadzieja nie może wejść do mojego serca”. Nadzieja rodzi się wtedy, gdy można doświadczyć, że nie wszystko jest stracone i dlatego konieczne jest ćwiczenie się w zaczynaniu „od domu”, w zaczynaniu od samego siebie. Nie wszystko jest stracone. Nie jestem stracony, mam wartość, i to dużą wartość. Proszę was teraz o chwilę milczenia. Niech każdy odpowie w swoim sercu: Czy to prawda, że nie wszystko jest stracone? Czy jestem stracony, stracona? Czy mam wartość? Czy niewiele jestem wart? Czy wiele jestem wart? Głównym zagrożeniem dla nadziei są dyskursy, które ciebie dewaluują, jakby wysysały z ciebie wartość i w końcu jakbyś upadł na ziemi – czy to nie prawda? – jakby oklapły, ze smutnym sercem. Dyskursy, które sprawiają, że czujesz się jak ktoś drugorzędny, jeśli nie czwartej klasy. Główne zagrożenie dla nadziei jest wtedy, gdy czujesz, że dla nikogo nic nie znaczysz lub że jesteś zepchnięty na bok. To wielka trudność dla nadziei: kiedy w jakiejś rodzinie, społeczeństwie czy szkole, czy grupie przyjaciół, dają ci odczuć, że nie jesteś dla nich ważny. Jest to trudne i bolesne, ale ma miejsce. Czy tak się dzieje? - Tak. Czy nie? [Odpowiadają: „Tak”!]. Dzieje się tak. To nas zabija, to nas unicestwia i otwiera bramą do wielkiego cierpienia.

Reklama

Ale jest także inne poważne zagrożenie dla nadziei – dla nadziei, że to bogactwo, jakim wy jesteście, rozwinie się i wyda owoce – a jest nim uwierzenie, że zaczynasz znaczyć, gdy przebierasz się w najmodniejsze stroje, marki lub gdy zyskujesz prestiż i znaczenie dlatego, że masz pieniądze, ale w głębi twoje serce nie wierzy, że zasługujesz na uczucie, że jesteś godzien miłości, a serce to wyczuwa. Nadzieja jest kneblowana przez to, w co każą tobie wierzyć, nie pozwalają się tobie wyłonić. Główne zagrożenie jest wtedy, gdy ktoś czuje, że musi mieć pieniądze, aby kupić wszystko, nawet miłość innych. Głównym zagrożeniem jest uwierzenie, że mając wielką „brykę”, jesteś szczęśliwy. Czy to prawda, że jeśli masz wspaniałe auto, to będziesz szczęśliwy? [Odpowiadają: Nie!].

Jesteście bogactwem Meksyku, jesteście bogactwem Kościoła. Pozwólcie, że użyję wyrażenia mojej ojczyzny: no les estoy “sobando el lomo”- „nie głaskam was po skórze”, nie schlebiam wam!. I rozumiem, że często trudno czuć się bogactwem, gdy jesteśmy nieustannie narażeni na utratę przyjaciół lub krewnych z rąk handlarzy narkotykami, narkotyków, organizacji przestępczych, siejących terror. Trudno jest czuć się bogactwem narodu, gdy nie ma możliwości godnej pracy – Alberto o tym wyraźnie powiedziałeś - możliwości nauki i kształcenia się, gdy nie czujecie, że są uznane wasze prawa, co prowadzi do sytuacji granicznych. Trudno czuć się bogactwem danego miejsca, kiedy ze względu na swą młodość jest się wykorzystywanym do nędznych interesów, kuszonym obietnicami, które w końcu okazują się nierealne, są bańkami mydlanymi. Trudno w takich sytuacjach poczuć się bogatymi. Bogactwo macie w swoim wnętrzu, nadzieję macie w swoich sercach, ale nie łatwo, z powodu tego wszystkiego o czym wam mówię i co sami powiedzieliście: brakuje możliwości pracy i nauki – powiedzieli Roberto i Alberto. A jednak, mimo tego wszystkiego niestrudzenie powtarzam: jesteście bogactwem Meksyku.

Roberto, wypowiedziałeś zdanie, które chcę zachować. Mówiłeś, że coś straciłeś. I nie powiedziałeś: zgubiłem telefon, zgubiłem portfel z pieniędzmi, spóźniłem się na pociąg, bo za późno przyszedłem ... Powiedziałeś: Straciliśmy urok cieszenia się ze spotkania. Zagubiliśmy urok podążania razem; zagubiliśmy urok wspólnego marzenia. A żeby to bogactwo, pobudzane nadzieją mogło się rozwijać trzeba podążać razem, trzeba się spotkać, trzeba marzyć! Nie zatraćcie uroku marzenia! Odważcie się marzyć! Marzenie to nie to samo, co bycie zaspanymi, w żadnym wypadku!

Nie sądźcie, że mówię wam, iż jesteście bogactwem Meksyku, oraz by to bogactwo w połączeniu z nadzieją się rozwijało - dlatego, że jestem dobry lub dlatego, że jestem ekspertem, nie, drodzy przyjaciele, to nie tak. Mówię to wam i jestem o tym przekonany, czy wiecie, dlaczego? Dlatego, że tak jak wy, wierzę w Jezusa Chrystusa. Sądzę, że Daniela bardzo mocno nam o tym powiedziała. Wierzę w Jezusa Chrystusa i dlatego to wam mówię. To On odnawia we mnie nieustannie nadzieję, to On odnawia ciągle moje spojrzenie, to On rozbudza we mnie, w każdym z nas, urok cieszenia się, urok marzenia, urok wspólnego działania. To On stale zaprasza mnie do nawrócenia serca. Tak, moi przyjaciele, mówię wam to dlatego, że w Jezusie spotkałem Tego, który jest w stanie rozpalić we mnie to, co mam najlepszego. To dzięki Niemu możemy iść naprzód, dzięki Niemu możemy za każdym razem rozpoczynać na nowo, to dzięki Niemu możemy powiedzieć: to nieprawda, że jedynym sposobem życia, bycia młodym, jest złożenie życia w rękach handlarzy narkotykami lub tych wszystkich, których jedynym zajęciem jest sianie zniszczenia i śmierci. To nieprawda i mówimy o tym dzięki Jezusowi. To także dzięki Jezusowi, Jezusowi Chrystusowi Panu możemy powiedzieć, że to nieprawda, jakoby jedynym sposobem życia dla tutejszych młodych jest ubóstwo i zepchnięcie na margines: odsunięcie od szans, od przestrzeni, odsunięcie od kształcenia i oświaty, odsunięcie od nadziei. To Jezus Chrystus obala wszelkie próby uczynienia was bezużytecznych lub zwykłych najemników obcych ambicji. To ambicje innych ludzi usuwają was na margines, aby was wykorzystywać do tych wszystkich celów, o których wspomniałem, które znacie i które doprowadzają ostatecznie do zniszczenia. A jedynym, który może mnie mocno trzymać za rękę jest Jezus Chrystus. On sprawia, że to bogactwo przemieni się w nadzieję.

Prosiliście mnie o słowo nadziei: ta, którą mogę wam dać, nadzieja będąca u podstaw wszystkiego, nazywa się Jezus Chrystus. Gdy wszystko wydaje się ciężkie, gdy zdaje się, że świat wali się nam na głowę, przyjmijcie Jego krzyż, obejmijcie Jego i – proszę was – nigdy nie wyrywajcie się z Jego ręki, nawet jeśli prowadzi was naprzód ciągnąc was. A jeśli kiedyś upadniecie, pozwólcie aby was podniósł.

Alpiniści mają pewną bardzo ładną piosenkę, którą lubię powtarzać młodym ludziom. Jest to piosenka śpiewana na podejściu: „W sztuce wspinania sukces polega nie na tym, by nie odpaść, ale by nie trwać w upadku”. To sztuka. A kto jest tym jedynym, który może chwycić cię za rękę, żebyś nie trwał w upadku? Jezus Chrystus, tylko On. Jezus Chrystus, który czasami posyła ci brata, aby z tobą rozmawiał i tobie pomógł. Nie skrywaj ręki, gdy upadłeś. Nie mów Mu: nie patrz na mnie, że jestem zabłocony czy zabłocona. Nie patrz na mnie, kiedy już nie ma żadnego ratunku. Pozwól się tylko uchwycić za rękę i pochwyć tę rękę, a bogactwo, jakie masz w swym wnętrzu, brudne, zabłocone, uważane za stracone, zacznie poprzez nadzieję wydawać swój owoc. Ale zawsze z rękę wyciągniętą ku ręce Jezusa Chrystusa. To jest droga. Nie zapomnijcie: „W sztuce wspinania sukces polega nie na tym, by nie odpaść, ale by nie trwać w upadku”. Nie pozwólcie sobie, aby trwać w zagubieniu! Nigdy! Zgoda? A jeśli widzisz przyjaciela lub przyjaciółkę, który się w życiu poślizgnął i upadł, idź i podaj mu rękę, ale podaj mu rękę szanując jego godność, stań obok niego czy niej, wysłuchaj…Nie mów: dam tobie receptę! Nie, jako przyjaciel, spokojnie, przydaj mu sił twoimi słowami, wysłuchując go: tym lekarstwem, o którym się zapomina: terapia wysłuchania. Pozwól mu mówić, niech tobie opowie, a wówczas powoli wyciągnie do ciebie rękę, a ty mu pomożesz w imię Jezusa Chrystusa. Ale jeśli pójdziesz nagle i zaczniesz mu głosić kazanie, to w końcu zostawisz tego biedaka w gorszym stanie niż był wcześniej... Czy to jasne? Nigdy nie wyrywajcie się z Jezusa Chrystusa, nigdy się od Niego nie oddalajcie. A jeśli się oddalicie, to podnieście się i idźcie naprzód: On rozumie, czym są te rzeczy. Ponieważ wraz z Chrystusem można żyć w pełni, warz z Nim można uwierzyć, że warto żyć; że warto dać z siebie to, co najlepsze, być zaczynem, solą i światłem pośród przyjaciół, w dzielnicy, we wspólnocie w rodzinie. Później Rosario, będę mówił trochę o tym, co powiedziałeś o rodzinie.

Dlatego drodzy przyjaciele, proszę was w imieniu Jezusa, abyście nie dali się wykluczyć, nie pozwolili, by wami pogardzano, nie pozwolili traktować siebie jako towar. Jezus dał nam w tej dziedzinie radę, abyśmy nie dali się wykluczyć, abyśmy nie pozwolili, by nami pogardzano, nie dali się traktować jak towar: „Bądźcie roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!” (Mt 10,16). Dwie cnoty razem. Ludziom młodym nie brakuje żywotności; czasami brakuje im roztropności, by nie byli naiwni. Obydwie rzeczy - roztropni, ale i prości, dobrzy. Oczywiście, idąc tą drogą może nie będziecie mieli najnowszego modelu samochodu ani nie będziecie mieli portfela wypchanego pieniędzmi, ale będziecie mieli coś, czego nikt nie będzie mógł wam odebrać, to znaczy doświadczenie czucia się kochanymi, przygarniętymi i wspieranymi. To urok radości spotkania, urok marzenia, spotykając się ze wszystkimi. To doświadczenie poczucia się rodziną i poczucia się wspólnotą. To doświadczenie tego, że można światu spojrzeć w twarz, z podniesioną głową! Bez auta, bez pieniędzy, ale z podniesioną głową! Z poczuciem godności!

Trzy słowa, które teraz powtórzymy: bogactwo, ponieważ je otrzymaliśmy; nadzieja, ponieważ chcemy otworzyć się na nadzieję; godność. Powtarzamy: bogactwo, nadzieja i godność [Powtarzają]. Bogactwo, jakim was Bóg obdarzył: jesteście bogactwem Meksyku; nadzieja, jaką wam daje Jezus Chrystus; godność, jaką wam daje to, że nie pozwalacie, by was „głaskano po skórze”, aby być towarem w portmonetce innych.

Dzisiaj Pan nadal was wzywa, nadal was zwołuje, tak samo, jak uczynił to z Indianinem Juanem Diego. Wzywa was do budowania sanktuarium. Sanktuarium, które nie jest miejscem fizycznym, ale stanowi wspólnotę, sanktuarium, zwane parafią, sanktuarium zwane narodem. Wspólnota, rodzina, poczucie bycia obywatelami – wszystko to jest jednym z głównych lekarstw na to wszystko, co nam zagraża, ponieważ pozwala nam czuć się częścią tej wielkiej rodziny Bożej. Nie po to, aby chować się, zamykać się, uciekać przed niebezpieczeństwami życia i wyzwań, ale przeciwnie – po to, aby wychodzić i zapraszać innych, aby wychodzić i głosić innym, że bycie młodym w Meksyku jest największym bogactwem i tym samym nie może być składane w ofierze. I to dlatego, że bogactwo może mieć nadzieję i daje nam godność. Po raz kolejny trzy słowa: bogactwo, nadzieja i godność. Ale to bogactwo, jakim obdarza nas Bóg i które musimy rozwijać.

Jezus, Ten, który nas obdarza nadzieją nigdy nie zapraszałby nas do bycia płatnym zabójcą, ale nazywa nas uczniami, przyjaciółmi. Jezus nigdy nie wysłałby nas na śmierć, ale wszystko jest w Nim zaproszeniem do życia. Życia w rodzinie, życia we wspólnocie: w rodzinie i we wspólnocie dla dobra społeczeństwa.

I tu, Rosario, podejmuję to, co powiedziałeś, coś bardzo pięknego: „W rodzinie człowiek uczy się bliskości”. Uczymy się solidarności, uczymy się dzielić, rozeznawać, nieść problemy jedni drugich, kłócić się i godzić, dyskutować i brać siebie w ramiona, całować. Rodzina jest pierwszą szkołą narodu i w rodzinie jest to bogactwo, jakie posiadacie. To rodzina strzeże tego bogactwa, w rodzinie możecie znaleźć nadzieję, bo jest w niej Jezus, i w rodzinie możecie posiadać godność. Nigdy, przenigdy nie odrzucajcie rodziny! Rodzina jest kamieniem węgielnym budowania wielkiego narodu. Jesteście bogactwem, macie nadzieję i marzenia ... - również Rosario mówił o marzeniu - czy marzycie o założeniu rodziny? [ „Tak”]

Drodzy bracia, jesteście bogactwem tego kraju a gdy o tym wątpicie, spójrzcie na Jezusa Chrystusa, który jest nadzieją, na Tego, który zniweczy wszystkie zamiary uczynienia z was osób bezużytecznych lub zwykłych najemników służących obcym interesom.

Dziękuję wam za to spotkanie i proszę, byście się za mnie modlili. Dziękuję!

[Na zakończenie spotkania:]

Zapraszam was do wspólnej modlitwy do Matki Bożej z Guadalupe i poproszenia Jej, aby nam uświadomiła bogactwo, jakim obdarzył nas Bóg. Niech sprawi, by wzrastała w nas, w naszym sercu nadzieja w Jezusie Chrystusie; i abyśmy szli przez życie z chrześcijańską godnością.

[Papież odmawia Zdrowaś Maryjo i udziela błogosławieństwa]

I proszę was, nie zapominajcie, aby za mnie się modlić! Dziękuję.

2016-02-17 17:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Meksyk: Kościół dziękuje papieżowi za pielgrzymkę

[ TEMATY ]

Franciszek w Meksyku

Grzegorz Gałązka

Za słowa, gesty i świadectwo, które pozwoliły Meksykanom odczuć czułość Boga, biskupi tego latynoskiego kraju dziękują papieżowi w specjalnym liście. Przypominają zarazem, że Ojciec Święty pokazał jego mieszkańcom promyki nadziei przebijające w długiej i mrocznej nocy, jaką przeżywa Meksyk. W czasie pielgrzymki spotkało się z Franciszkiem 10,5 mln ludzi.

„Dziękujemy, że dzieliłeś z nami nasze cierpienia i pomogłeś docenić nasze dziedzictwo, korzenie, kulturę i tożsamość, by nas ukierunkować na przyszłość – piszą meksykańscy biskupi do Franciszka. – Dziękujemy za to, że dodałeś nam odwagi do budowania już teraz pełnej nadziei przyszłości przez zaangażowanie na rzecz dobra wspólnego, starając się być sprawiedliwymi, uczciwymi i solidarnymi”.

W swym liście wyrażają też oni wdzięczność, że Ojciec Święty przypomniał Meksykanom rolę, jaką w historii tego narodu odgrywała i wciąż odgrywa Maryja.

Franciszek odwiedził Meksyk w dniach 12-17 lutego. Był w sześciu miastach: Meksyk, Ecatepec, Tuxtla Gutiérrez, San Cristóbal de Las Casas, Morelia i Ciudad Juárez.

CZYTAJ DALEJ

Święty nie rodzi się po śmierci

2020-05-26 18:00

Niedziela Ogólnopolska 22/2020, str. 46-47

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

kard. Wyszyński

Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego

Kiedy umierał wczesnym rankiem 28 maja 1981 r., w cieniu strapienia związanego z niedawnym zamachem na Jana Pawła II, ofiarowywał swoje cierpienie w intencji papieża.

W czasie pogrzebu kard. prymasa Stefana Wyszyńskiego na jednym z wieńców przykuwał uwagę napis: „Niekoronowany król”. To o takich Adam Mickiewicz napisał: „Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie”, a prymas Wyszyński mówił w kontekście powstańców warszawskich, że jeśli o nich zapomnimy, to „kamienie wołać będą”. Dlatego modlimy się i dziś o zachowanie nas od „grzechu niepamięci, co pozwala zarastać grobom ojców naszych”.

Oddawać swe cierpienia Kościołowi

Był człowiekiem, który ukochał Kościół i jako wierny jego syn budował go i bronił, żyjąc duchem Ośmiu błogosławieństw. Dał żywe świadectwo tego, że z pomocą łaski Bożej w realnym, pełnym trudów i wyzwań życiu można żyć radykalnie Ewangelią. Stanowił wzór kapłana i służby kapłańskiej oddanej bez reszty Bogu, gotowej na największe ofiary. W czasie uwięzienia w Prudniku zanotował w Zapiskach: „Gdybym dziś narodził się na nowo, a zapytany – jaką drogę życia obrałbym – bez chwili wahań wszedłbym na drogę kapłaństwa, choćbym od początku jasno wiedział, że skończę w okowach Chrystusowych, we wzgardzie szubienicy”.

Mimo podejmowanych przez komunistów prób rozbicia jedności Kościoła oraz dzielenia opinii katolickiej, a także trudnych momentów, zwłaszcza w okresie stalinowskim, obronił niezależność Kościoła. Na tym polu nie brakowało kompromisów i prób dialogu z komunistami, a jak trzeba było – również stanowczego oporu, za który płacił swoim internowaniem, znoszeniem nieprzerwanych ataków, życiem w otoczeniu licznych agentów bezpieki. Co więcej, w tak skrajnych warunkach stał się dla Polaków największym autorytetem, nie tylko moralnym. W żadnym kraju poddanym kontroli sowieckiej Kościół nie odgrywał takiej roli jak w Polsce, a prymas nie był tak poważnym autorytetem, z którym komuniści zmuszeni byli stale się liczyć.

Dostosowując aplikację nauk soborowych do polskich warunków, oszczędził polskiemu Kościołowi kryzysu, który był udziałem wielu wspólnot w krajach Zachodu. Nie szczędzono mu za to krytyki, zwłaszcza w środowiskach inteligencji katolickiej.

Dla Jana Pawła II rola prymasa w jego drodze na Stolicę Apostolską i w czasie elekcji była niepodważalna. Dzień po inauguracji pontyfikatu nowy biskup Rzymu powiedział do prymasa: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego papieża Polaka, (...) gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła”.

Po Bogu największa miłość to Polska

Należał do pokolenia, którego próg dojrzałości przypadł na początki niepodległej Polski. Walcząc niezłomnie o fundamentalne prawa człowieka, Kościoła i narodu w okresie komunistycznego zniewolenia, przeprowadził nas, tak jak Mojżesz Żydów, przez „morze czerwone”. Dwa lata po śmierci kard. Wyszyńskiego Jan Paweł II powiedział w katedrze warszawskiej, że był on „człowiekiem wolnym i uczył nas, swoich rodaków, prawdziwej wolności”. Sam odnalazł najgłębsze źródło swej wolności w najbardziej intymnej relacji z Maryją, a przez Nią – z Jej Synem. I tą drogą prowadził swoją owczarnię przez ponad 3 dekady. Dlatego też często mówi się o zmarłym prymasie jako o „ojcu naszej wolności” czy „ojcu wolnych ludzi”, których wyrywał z oportunizmu i lęku.

Swoją heroiczną wiarą, czytelnym świadectwem kapłańskiego życia, wiernością Bogu i powołaniu, mądrością i odwagą płynącą z relacji z Bogiem obronił miejsce Boga w życiu narodu. Po strasznym doświadczeniu wojny, mimo bardzo trudnych warunków, powstrzymał ateizację narodu, wygrał walkę o „rząd dusz” z komunistycznym reżimem. Wielkie znaki tego zwycięstwa oglądał w czasie milenium chrztu Polski, pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do naszego kraju oraz w czasie sierpniowych strajków w 1980 r., kiedy ku zdziwieniu całego świata na terenie strajkujących zakładów przedstawiciele pokolenia milenium organizowali Msze św.

Duchowy przewodnik narodu

Umocnił więź narodu z Maryją i nadał jej nowy wymiar. Oddając się sam w duchową niewolę Maryi w czasie uwięzienia w Stoczku Warmińskim – 8 grudnia 1953 r., otworzył drogę do odnowienia przymierza narodu z Matką Boga w formie ślubów na Jasnej Górze w 1956 r., a następnie peregrynacji kopii Jej jasnogórskiego obrazu po kraju w czasie Wielkiej Nowenny i roku milenium. Na nowo potwierdził rolę Jasnej Góry jako „twierdzy warownej ducha Narodu” i „Stolicy Łaski”, której obrona oznacza „obronę duszy chrześcijańskiej Narodu”.

Mówił za naród, był jego duchowym przewodnikiem, wyrażał jego ból, jego aspiracje i był dlań ojcem. Jednocześnie uczył patriotyzmu. Tuż przed aresztowaniem w 1953 r. powiedział: „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”. Po doświadczeniach wojny, która przyniosła tyle krwi, wychowywał do nowego patriotyzmu: „Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym niekiedy bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata”. Kochał polską historię, w której – jak pisał – tkwi duch narodu. Był z niej dumny, nie wstydził się z niej czerpać żywotnych sił, tak bardzo potrzebnych wspólnocie wystawionej na kolejną wielką próbę. Bronił naszej tradycji, tożsamości i kultury głęboko zakorzenionej w wierze i związku dziejów Kościoła z dziejami narodu. Publicznie przyrzekał walkę o to, aby ojczyzna „Polską była! Aby w Polsce po polsku się myślało!”. Odwoływał się do pojęcia Polaka katolika, widząc w nim skuteczną tarczę przed ateizacją narodu. Jako ojciec stawiał jednak także wymagania – kazał stawać w prawdzie, gromił wady i złe nawyki, nad którymi jego rodacy mieli pracować, podejmując wysiłek w walce „z wrogiem, który jest w nas”, w ramach wielkich programów duszpasterskich, takich jak np. Wielka Nowenna czy Społeczna Krucjata Miłości.

Istota przebaczenia

Akceptując projekt listu biskupów polskich do niemieckich z okazji milenium, podpisując go i broniąc jego chrześcijańskiego przesłania w atmosferze brutalnej nagonki propagandowej, przyczynił się do przełomu w stosunkach polsko-niemieckich. A przecież sam mówił: „Przebaczenie i prośba o wybaczenie nie oznaczają zapomnienia”. Bez klimatu, który stworzył list, nie byłyby możliwe wizyta kanclerza Willy’ego Brandta w Polsce w 1970 r. i rozpoczęcie dialogu politycznego, który doprowadził do normalizacji wzajemnych stosunków i uznania przez RFN polskiej granicy zachodniej.

Prymas Wyszyński przyczynił się także do integracji ziem zachodnich z resztą kraju, dbając o Kościół na tych ziemiach, odwiedzając je często oraz podkreślając ich historyczne związki z macierzą.

„Święty nie rodzi się po śmierci”, gdyż buduje swoją świętość przy pomocy Bożej łaski, świadectwem własnego życia, w konfrontacji z wyzwaniami, mnożącymi się przeszkodami. Uczy się od Jezusa służyć i tracić życie, aby wydać obfite owoce. Wreszcie – pozwala „własną historię (...) napisać Bogu”. Takim pozostanie w naszych sercach, również jako nasze zobowiązanie.

CZYTAJ DALEJ

Od niewoli do wolności. Sesja Kolbiańska

2020-05-28 21:29

[ TEMATY ]

św. Jan Paweł II

kard. Wyszyński

o. Maksymilian Kolbe

sesja kolbiańska

MJscreen

Msza św. celebrowana w ramach 39. Sesji Kolbiańskiej.

– Stan niewoli fizycznej stał się dla bardzo wielu sytuacją wyzwolenia i wolności. Dobrze, że tutaj jesteśmy. Ostatnie dni, tygodnie, miesiące były szczególnie dla nas – ludzi wierzących – wielkim ograniczeniem wolności religijnej. Nie mogliśmy praktykować w sposób wolny tego, co nam dyktowało serce, ale byliśmy posłuszni. Wielu cierpiało… – mówił asystent Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” w diecezji bielsko-żywieckiej ks. Piotr Leśniak w Harmężach. Tam w czwartek 28 maja odbyła się 39. Sesja Kolbiańska.

39. Sesja Kolbiańska została organizowana w 79. rocznicę osadzenia św. Maksymiliana Marii Kolbego w KL Auschwitz. Przebiegała pod hasłem: „Prorocy wielkiego zawierzenia: św. Maksymilian M. Kolbe i Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński”.

Dzień 28 maja, to dzień w którym św. Maksymilian został osadzony w obozie Auschwitz. Ta data jest podwójnie symboliczna, gdyż w tym dniu zmarł kard. Stefan Wyszyński. Oba te wątki – umiłowanie Maryi i narodu były obecne w życiu i nauczaniu obu tych świętych mężów i dlatego stały się przedmiotem tegorocznej sesji – powiedział delegat Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” Mateusz Zbróg. – Od 1982 r. spotykamy się na Sesjach Kolbiańskich. 30. sesja również była poświęcona Prymasowi Wyszyńskiemu. Wówczas towarzyszyło nam wezwanie wypowiedziane przez Prymasa Tysiąclecia: „Nie gaście ducha św. Maksymiliana”. Dziś wracamy do jego osoby, wierząc że już niedługo będzie miała miejsce beatyfikacja naszego patrona kard. Wyszyńskiego – dodał.

Sesję rozpoczęła Msza św. w kościele Matki Bożej Niepokalanej w Harmężach. Rozpoczynając Mszę św. gwardian klasztoru franciszkanów w Harmężach i asystent prowincjalny Rycerstwa Niepokalanej o. Piotr Cuber OFMConv powitał zebranych w Harmężach i zgromadzonych na łączach internetowych. Następnie przypomniał, że 79 lat temu – 28 maja 1941 r. do KL Auschwitz został deportowany z Warszawy transportem więźniów politycznych o. Maksymilian: założyciel Rycerstwa Niepokalanej, Niepokalanowa – największego klasztoru w ówczesnym chrześcijańskim świecie, założyciel wydawnictwa i wydawca prasy katolickiej, misjonarz w dalekiej Japonii. – Został deportowany, aby tu dopełnić swojego żywota i po białej koronie zdobyć tę czerwoną, którą również obiecała mu Maryja Niepokalana. Tu na ziemi oświęcimskiej miał dokonać się ostatni akt jego życia – zauważył, podkreślając że od 39 lat Katolickie Stowarzyszenie Civitas Christiana i Centrum św. Maksymiliana organizują Sesje Kolbiańskie. – Tegoroczna sytuacja pandemii wymusiła na nas szczególny sposób organizacji sesji, w nieco okrojonym składzie i i liczbie. Ale cieszymy się, że możemy się spotkać razem, modlić się i przypominać osobę o. Kolbego. Oprócz niego patronem dzisiejszej sesji jest Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, którego beatyfikacji spodziewaliśmy się początkiem czerwca. Na razie została ona odłożona, ale my już wiemy że już jest błogosławiony, a wręcz święty. Chcemy pochylić się nad tymi wielkimi prorokami wielkiego zawierzenia – zaznaczył o. Piotr Cuber OFMConv.

MJscreen

Msza św. w Harmężach.

Mszy św. przewodniczył ks. Bogusław Nagel – Krajowy Duszpasterz Margaretek z Witanowic i Asystent Rycerstwa Niepokalanej w archidiecezji krakowskiej. Wraz z nim Mszę św. koncelebrował asystent Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana w diecezji bielsko-żywieckiej ks. Piotr Leśniak, który wygłosił kazanie, dyrektor Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu ks. Jan Nowak i o. Piotr Cuber OFMConv.

28 maja to dzień narodzin dla Nieba Sługi Bożego, kard. Stefana Wyszyńskiego. Dziś mija 39 lat. Wcześniej, 28 maja 1941 r., dzień jakże trudny musiał być dla „Szaleńca Niepokalanej” św. Maksymiliana, kiedy pozwolił sobie związać ręce i został umieszczony w miejscu kaźni i cierpienia w obozie. Gdy śledzimy jego uwięzienie i pobyt w Auschwitz, widzimy również, że jest on tam dla kogoś konkretnie potrzebny. Kiedyś dowiemy się, ilu więźniów otrzymało dzięki niemu światło – powiedział ks. Piotr Leśniak, przytaczając również fragment wywiadu, jakiego udzielił w 1971 r. w Watykanie kard. Karol Wojtyła, przedstawiając sylwetkę owego męczennika z Auschwitz.

Dzień urodzin dla Nieba kard. Wyszyńskiego budzi w nas refleksję także w kontekście nad jego uwięzieniem w latach1953-56, kiedy wolność religijna w Polsce była poważnie zagrożona, a wręcz już jej nie było. W tej sytuacji Prymas ofiaruje to uwięzienie w intencji Kościoła w Polsce, modli się, śpiewa psalmy. Kiedyś zobaczymy jeszcze bardziej, jak właśnie ta sytuacja wyzwoliła w nas tak wielkie pragnienie wolności – zaznaczył kapłan.

MJscreen

Ks. Piotr Leśniak wygłosił kazanie.

Odwołał się również do wątku maryjnego w życiu św. Maksymiliana, który całkowicie oddał się Niepokalanej, ofiarował Jej swoją wolność, oraz w życiu kard. Wyszyńskiego, który wszystko postawił na Maryję. Nawiązał również do św. Jana Pawła II, który mówił o słodkiej niewoli miłości. – Ten stan niewoli fizycznej stał się dla bardzo wielu sytuacją wyzwolenia i wolności. Dobrze że tutaj jesteśmy. Ostatnie szczególnie dni, tygodnie, miesiące były dla nas – ludzi wierzących – wielkim ograniczeniem wolności religijnej. Nie mogliśmy praktykować w sposób wolny tego, co nam dyktowało serce, ale byliśmy posłuszni. Wielu cierpiało. Są wspaniałe świadectwa ludzi, który mówią, że ten czas w swoich rodzinach ofiarowali w intencji Kościoła. Uczmy się od św. Pawła, kard. Wyszyńskiego, św. Maksymiliana, że żadna sytuacja nie jest beznadziejna, uczmy się, żebyśmy z głębi niewoli, tego, co dla nas jest trudne, potrafili wyśpiewywać chwałę Bogu, a wtedy kajdany, zostaną zerwane i zabłyśnie światło – zachęcał.

Na koniec o. Piotr Cuber OFMConv podziękował uczestnikom i osobom zaangażowanym w to, by sesja się odbyła. A ks. Bogusław Nagel zaprosił do udziału w 4. zjeździe Rycerstwa w Łagiewnikach 30 maja br.

Po Mszy św. uczestnicy przeszli do sali konferencyjnej, by tam posłuchać wykładu o. prof. Grzegorza Bartosika OFMConv z Uniwersytetu kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, który rozwinął temat sesji: „Prorocy wielkiego zawierzenia: św. Maksymilian M. Kolbe i Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński”.

Więcej o wykładzie w kolejnym artykule, który wkrótce opublikujemy w internetowej Niedzieli.

Wydarzenie zostało zorganizowane przez Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” i Centrum św. Maksymiliana w Harmężach. Przebiegało pod patronatem: Starosty Powiatu Oświęcimskiego, Prezydenta Miasta Oświęcim, Rektora Małopolskiej Uczelni Państwowej im. rtm. W. Pileckiego w Oświęcimiu i Związku Gmin Związanych z Życiem św. Maksymiliana Marii Kolbego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję