Reklama

Niedziela Kielecka

Wojna, wojna

Daninę krwi, daninę pierwszych przegranych walk i męczeństwa wsi złożyła ziemia kielecka 80 lat temu

Niedziela kielecka 36/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

historia

II wojna światowa

TD

Michniów, mogiła zbiorowa ofiar pacyfikacji

Według różnych szacunków na Kielecczyźnie w latach 1939-45 Niemcy (i podporządkowane im oddziały innych narodowości) zamordowali 112997 osób, aresztowano czasowo 83328 osób, do obozów koncentracyjnych trafiło 70276 osób, a na przymusowe roboty wywieziono do III Rzeszy 215382 osoby. Masowych egzekucji (powyżej 10 osób) Niemcy przeprowadzili 221, mordując przy tym 4300 osób.

1 września spadły pierwsze niemieckie bomby. Na eskalację emocji wśród kielczan wpływał fakt przedostawania się na teren miasta uchodźców cywilnych i wojskowych z innych terenów Polski. Już 3 września, zgodnie z zaleceniami naczelnego wodza E. Rydza-Śmigłego, należało „zebrać niezwłocznie wszystko co się da z garnizonów Radom i Kielce, zamknąć tymi siłami przejścia szosy Kraków-Radom przez Góry Świętokrzyskie i utrzymać je tak długo, aż 12 i 13 Dywizje Piechoty rozwiną się w rejonie Skarżyska. Samych Kielc nie bronić i nie angażować się w walkę na przedpolu Gór Świętokrzyskich, by nie narazić się na otoczenie i odcięcie (...)”.

4 i 5 września trwało intensywne bombardowanie Kielc. Poważnie ucierpiała miejska infrastruktura – przestały działać telefony, sieć wodociągowa oraz elektryczna. Ładunki wybuchowe eksplodowały w różnych częściach miasta, np. w pobliżu dworca kolejowego. Mieszkańcy uciekali do piwnic i prowizorycznych schronów. Podczas zrzucania bomb na kielecki dworzec miało zginąć i ucierpieć ok. 80 osób. Wieczorem, 5 września Niemcy wkroczyli do Kielc, które były już wtedy opustoszałe. Rozstrzelano grupę cywilów, ukrywających się w piwnicach w dzielnicy Cegielnia. Kolejne osoby okupant zamordował w okolicach Malikowa, 6 września w centrum miasta dokonano egzekucji następnych 7 osób, wśród nich uczniów kieleckich liceów oraz harcerzy. To był dopiero początek…

Reklama

W Kielcach uruchomione zostały przejściowe obozy jenieckie, w tym przy ul. Zamkowej, gdzie natychmiast realizowano plany terroru wobec ludności cywilnej. 10 września w Kielcach zjawił się Adolf Hitler, który w dawnym Pałacu Biskupów Krakowskich w Kielcach spotkał się z miejscowym sztabem dowódczym i z żołnierzami. Towarzyszył mu m.in. Heinrich Himmler, jeden z największych zbrodniarzy w historii oraz twórca planu eksterminacji ludności żydowskiej.

55 dni Wehrmachtu

We wrześniu 1939 r. Kielecczyzna znalazła się pod władzą oddziałów Wehrmachtu. W czasie trwania tzw. 55 dni Wehrmachtu (1 września – 25 października 1939 r.) oddziały frontowe dopuściły się wielu zbrodni na mieszkańcach wsi kieleckiej. Wkraczając do podbijanych miejscowości zabijano przypadkowo napotkanych mieszkańców. W ten sposób rozstrzelano osoby zamieszkałe we wsiach: Lelów, Ślężany, Szczekociny, Koniecpol, Wodzisław, Chmielnik, Daleszyce – Polaków katolików oraz wyznania mojżeszowego. Nierzadko po zajęciu miejscowości w celu zastraszenia mieszkańców część z nich zabijano. W Lipsku zamordowano 80 osób, w Pińczowie 50 osób, w Miechowie 30 osób. Niemcy zabijali ludność cywilną również w odwecie za napotkany opór ze strony Wojska Polskiego. Od połowy września oddziały Wehrmachtu, żandarmerii oraz policji porządkowej rozpoczęły aresztowania i rozstrzeliwania Polaków, głównie przedstawicieli inteligencji, członków formacji politycznych, społeczników, Żydów, a także polskich jeńców wojennych.

Po zakończeniu działań wojennych w Polsce Niemcy włączyły do III Rzeszy zachodnie ziemie II Rzeczypospolitej, a z jej centralnych terenów utworzyły Generalne Gubernatorstwo (GG) ze stolicą w Krakowie. GG zostało podzielone na cztery dystrykty: warszawski, krakowski, lubelski i radomski, w 1941 r. dołączono dodatkowy dystrykt – Galicja. Dystrykt radomski składał się z 10 powiatów: Busko, Jędrzejów, Kielce, Końskie, Opatów, Radom, Radomsko, Starachowice, Piotrków i Tomaszów Mazowiecki.

Reklama

Akty represji

Najczęściej aktom represji nie nadawano nawet pozorów proceduralnych. – Często stosowano odpowiedzialność zbiorową. Powoływano się wówczas na łamanie zarządzeń administracji niemieckiej oraz udzielanie pomocy osobom, które działały na niekorzyść III Rzeszy, np. partyzantom, sabotażystom, Żydom – wyjaśnia Ewa Kołomańska, kierownik Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich w Michniowie. – Na wsiach zapanował potworny strach, co potwierdzają kroniki, np. kronika Bodzentyna, czy kroniki parafialne Wzdołu Rządowego lub Tarczka. Jak zapisali ich autorzy [księża, przyp. red.] , ludzie masowo chronili się w kościołach, odbywali wielogodzinne spowiedzi z całego życia, uciekali od szlaków głównych, przemieszczając się bocznymi traktami – dodaje Kołomańska.

Pierwszym pretekstem do aktów terroru dokonanych przez Niemców na terenie Kielecczyzny była działalność Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”.

Do szeregu niemieckich działań represyjnych należały również łapanki i wywózki do obozów koncentracyjnych. Pojawiła się także nowa forma pracy przymusowej w Baudienst (służbie budowlanej). Władze niemieckie zarządziły także wysiedlenia ludności wiejskiej. Częstym pretekstem do aresztowania lub rozstrzelania był również zarzut posiadania broni. Chłopi, jako grupa społeczna stanowili znaczny odsetek osadzonych w aresztach i więzieniach niemieckich. Represje na wsi kieleckiej rozpoczęte jeszcze w 1939 r. i trwały w różnym natężeniu do 1945 r.

– Niemcy w pierwszym okresie wojny niszczyli budynki administracji publicznej, w tym szkoły, kościoły, synagogi. Te informacje także zachowały się w relacjach ludności wiejskiej – mówi E. Kołomańska.

Bp Kaczmarek przyjmuje kapłanów

Ówczesny rektor seminarium duchownego ks. Jan Jaroszewicz pisał w Kronice seminaryjnej: „W ciągu trzech tygodni zalana została cała Polska, wojsko w niewoli, dowództwo (niestety) w ucieczce za granicą, niepodległość pogrzebana”. Bp Czesław Kaczmarek wezwał wówczas mieszkańców diecezji do przyjmowania rodaków wypędzonych z terenów włączonych do Rzeszy. Pisał w listach pasterskich: „Przychodzi do was Jezus Chrystus z Pomorza i Poznania, przychodzi z Kujaw i Mazowsza, ze Śląska i ze wschodnich ziem (…)”. Z terenów wcielonych, także z ziem wschodnich, do diecezji kieleckiej przybyło ponad 240 kapłanów, których biskup przydzielił do parafii diecezji. Przyjął także grupę kapłanów unickich, represjonowanych na Wschodzie przez władze sowieckie. Sam, po zajęciu przez Niemców gmachu seminaryjnego, dzielił mieszkanie ze studiującymi klerykami. Wtedy właśnie do seminarium w Kielcach przyjęto 86 alumnów z seminariów zamkniętych, przygarnięto także jednego Żyda. Pasterz kielecki zaangażował się we wspomaganie antyniemieckiego podziemia, mianował kapelanów, wspomagał podziemne szkolnictwo, w tym wyższe.

Na Kielecczyźnie i w diecezji kieleckiej fakty te zostały w większości upamiętnione, choć wiele z nich czeka jeszcze na kwerendę historyków, np. w zakresie pomocy świadczonej przez Polaków ludności żydowskiej oraz rzetelnego zbadania czynów haniebnych wobec żydowskich sąsiadów. – Na pewno konieczne jest dokładne zbadanie zagadnień związanych z odpowiedzialnością niemiecką, imiennego rozpoznania sprawców. Jeśli na posterunku było np. 10 Niemców, z nazwiska znamy 3-4. Kwerendę źródeł należy wykonać w Niemczech – mówi dr Tomasz Domański, z kieleckiej Delegatury IPN. Historyk wskazuje także na konieczność gruntownego zbadania życia codziennego podczas okupacji, czy działalności policji granatowej.

Korzystałam m.in. z: opracowania Katarzyny Jedynak (Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich w Michniowie); ks. D. Wojciechowskiego, „Księża niezłomni, diecezja kielecka”; źródeł własnych.

2019-09-03 13:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Gądecki: „Słowo” biskupów niemieckich przyjmujemy z największym szacunkiem

2020-05-08 20:19

[ TEMATY ]

episkopat

Niemcy

abp Stanisław Gądecki

II wojna światowa

Episkopat.pl

„Słowo” biskupów niemieckich z okazji 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej jest odważnym aktem wyznania współwiny, które my - jako Kościół w Polsce - przyjmujemy z największym szacunkiem” – zaznaczył abp Stanisław Gądecki w komentarzu dla KAI.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski podziękował abp. Wiktorowi Skworcowi za jego refleksję na temat niemieckiego dokumentu. Przypomniał słowa metropolity katowickiego, że wspólne wystąpienia i modlitwy z okazji kolejnych rocznic wybuchu II wojny światowej stały się już tradycją oraz, że w ramach tej tradycji obecne „Słowo” jest jednak czymś zupełnie wyjątkowym, pozytywnym i odważnym.

Abp Gądecki podkreślił, że nowością jest to, iż list ten nie jest wspólnym polsko-niemieckim wystąpieniem, czy też polsko-niemiecko-żydowskim, lecz głosem wyłącznie episkopatu niemieckiego, co stanowi o jego oryginalności.

„Słowo biskupów niemieckich jest jednostronnym, wyjątkowo odważnym aktem wyznania win. Odwagę widać szczególnie w tych fragmentach dokumentu, w których niemieccy biskupi mówią jak bardzo Kościół w Niemczech był nieodłączną częścią społeczeństwa czasów wojny i przyznają jak przez to był bardzo uwikłany w wojnę. Najważniejsze jest to, że biskupi przyznają, że ich poprzednicy w jakimś sensie zawiedli”
– powiedział metropolita poznański.

Opierając się tylko na fragmentach „Słowa” już przetłumaczonych, Przewodniczący polskiego Episkopatu zwrócił uwagę na dwa aspekty dokumentu: wyznania win i na to, co w pewnym stopniu usprawiedliwia ich postawę. Jeśli chodzi o tę pierwsza sprawę, przypomniał, że faktycznie większość niemieckich katolików, wiernych i duchownych, udzieliła pełnomocnictwa rządom Hitlera, popierała nazizm albo pozostawała obojętna, a kazania i listy pasterskie zachęcały do posłuszeństwa i do poświęcenia na rzecz reżimu.

Abp Gądecki przyznał, że „Biskupi niemieccy chociaż nie nazywali wojny sprawiedliwą, ale w dużej mierze w ich postawach odzwierciedlał się narodowo-socjalistyczny sposób myślenia. Duszpasterstwo Kościoła: klasztory, szpitale, kapelani służyły wojnie. Nie doszło więc do żadnego otwartego protestu ze strony niemieckiego episkopatu, poza sprzeciwem biskupa Münster, Augusta von Galena przeciwko eutanazji. Wywózki i eksterminacja Żydów, Sinti i Romów nie zostały przez niemieckich biskupów potępione”.

Trzeba jednak pamiętać o tym - podkreślił abp Gądecki - jaki był kontekst tamtych wydarzeń. Nie były to czasy demokracji, gdzie można swobodnie wyrażać swoje opinie. W tym czasie Niemczech w okresie nazistowskim prześladowane były religie i Kościoły oraz duchowni. Przypomniał, że Hitler w trakcie swego marszu po władzę składał publiczne obietnice, iż będzie „chronił chrześcijaństwo jako podstawę naszej całej moralności”, ale prywatnie stwierdził: „Żadne z tych wyznań – katolicyzm czy protestantyzm – nie ma żadnej przyszłości. W każdym razie nie dla Niemców. […] Jest się albo chrześcijaninem albo Niemcem. Nie można być jednym i drugim”.

Abp Gądecki zaznaczył, że ataki na instytucje Kościoła rozpoczęły się jeszcze przed ratyfikacją konkordatu. Partia Centrum została szybko rozwiązana. Duża katolicka organizacja młodzieżowa wkrótce została zdelegalizowana, a katolicka prasa ocenzurowana. Kapłani bywali nękani i często wtrącano ich do więzień. Szykany były na porządku dziennym. W czasach nazizmu aresztowano księży, zakonnice i zakonników, zamykano katolickie szkoły, rozwiązywano chrześcijańskie organizacje młodzieżowe i zawłaszczano mienie kościelne. Katolickich księży przedstawiano jako reakcjonistów i systematycznie represjonowano, a wielu niemieckich księży przebywało w obozie koncentracyjnym w Dachau. W marcu 1938 r. Hitler deklarował: „Faszyzm może w imię Boże zawierać pokój z Kościołem. Uczynię to, dlaczego by nie? Ale to mnie nie powstrzyma, żeby gruntownie do końca, ze swoimi korzeniami i etapami wytępić chrześcijaństwo w Niemczech”. 11 sierpnia 1942 r. podczas publicznego wystąpienia Hitler powiedział: „Zadaniem klech jest zniszczenie władzy Rzeszy…[…] Ale ja pokażę tym elementom całą potęgę kraju! Gdybym ich dzisiaj uważał za niebezpiecznych, od razu kazałbym wszystkich rozstrzelać”.

- Nie można nie pamiętać o tym, że naród niemiecki został zręcznie oszukany - dodał przewodniczący Episkopatu. Przykładem tego jest niemiecka wersja encykliki Summi pontificatus, w której słowo współczucie papieża dla Polski zastąpiono słowem dla Niemców. Kard Mundelain - dnia 8 maja 1937 – w bardzo ostry sposób stwierdził, że 66 milionom Niemców, pod ich nieuwagę, wycięto mózg.

- Należy zdawać sobie sprawę z tego, że znacznie poważniejsza współodpowiedzialność za to, co się stało ponoszą rządy aliantów, które najpierw paktowały z Hitlerem i w znaczącym stopniu przyczyniły się do jego umocnienia. Przykładem tego było spotkanie na tajnej konferencji na Bermudach (18 grudnia 1942), gdzie oba rządy brytyjski i amerykański postanowiły nic nie robić w obronie Żydów. Alianci ponoszą też w jakimś stopniu odpowiedzialność za pozostawienie w spokoju obozów zagłady - podkreślił abp Gądecki.

Postawa Piusa XII - zaznaczył - dowiodła również tego, że więcej dobra można uczynić pomagając ofiarom, aniżeli wyrażając swój sprzeciw, którego jedynym skutkiem byłoby pomnożenie prześladowań. Papież mówił: „Być może mój sprzeciw przyczyniłby mi chwały pośród ludzi, ale biednym Żydom przysporzyłby jeszcze większej udręki niż ta, której już doświadczają”. Aby nie wywoływać większego zła papież Pius XII wolał skupiać się na udzielaniu konkretnej pomocy prześladowanym i w tym celu unikał otwartego wspominania w publicznych wystąpieniach o deportacji tysięcy katolickich księży, których spotkała śmierć w obozach zagłady.

Kluczowym stwierdzeniem tekstu „Słowa” - jak podkreśla abp Gądecki - jest przyznanie się do „współwiny” biskupów tamtego czasu. Stosunkowo łatwo jest osądzać nieżyjących. Dokument ten – na ile mi wiadomo - został przyjęty z mieszanymi uczuciami (ale głównie milczeniem), za sprawą takich sformułowań jak „Kościół katolicki w Niemczech był częścią społeczeństwa wojennego”, co ma taki wydźwięk, jakoby był częścią społeczeństwa zbrodniczego. Dokument ten został ostro skrytykowany przez kard. Waltera Brandmüllera z Watykanu, emerytowanego przewodniczącego Papieskiego Komitetu Nauk Historycznych, w tekście dla gazety Die Tagespost: „Teraz, po raz kolejny zaczynamy zajmować się przeszłością w świetle aktualnej poprawności politycznej”. I dalej pisze kardynał, że historycy powinni uważać, aby nie postępować jak kaci przeszłości.

Abp Gądecki, odwołując się do Katechizmu Kościoła Katolickiego przyznał, że jak przy każdej ocenie czynu moralnego należałoby bardziej zwrócić uwagę na okoliczności. „Okoliczności, a w tym także konsekwencje, są drugorzędnymi elementami czynu moralnego. Przyczyniają się one do powiększenia lub zmniejszenia dobra lub zła moralnego czynów ludzkich (np. wysokość skradzionej kwoty). Mogą one również zmniejszyć lub zwiększyć odpowiedzialność sprawcy (np. działanie ze strachu przed śmiercią). Okoliczności nie mogą same z siebie zmienić jakości moralnej samych czynów; nie mogą uczynić ani dobrym, ani słusznym tego działania, które jest samo w sobie złe" (KKK, 1754).

- Zdaje się, że przy tego rodzaju sformułowaniach należałoby też zwrócić uwagę na to, jaki wpływ na stopień winy może mieć przymus fizyczny i moralny? Przymus fizyczny polega na tym, że stosuje się wobec kogoś bezwzględną przemoc, np. zamyka się w więzieniu itp. Zmuszony fizycznie do jakiegoś działania człowiek nie ponosi winy, jeśli w swoim wnętrzu potępia i odrzuca wymuszone na nim złe działanie. Przymus moralny polega na stosowaniu gróźb, zastraszaniu, szantażowaniu itp., czyli środków wywołujących uczucie strachu. Pojawiający się wskutek przymusu moralnego strach w jakiejś mierze zmniejsza winę, a czasami zupełnie ją usuwa. I tak np. ktoś grozi matce, że zabije jej dziecko, jeśli nie powie, gdzie ukrywa się zbiegły z obozu, niewinnie oskarżony więzień - podkreślił w rozmowie z KAI metropolita poznański.

Arcybiskup przypomniał książkę pt. „Problem winy” wybitnego filozofa niemieckiego Karla Jaspersa, który wskazał w niej na cztery kategorie winy. Wina wynikająca ze zbrodni wojennych, za które odpowiedzialni są przywódcy reżimu nazistowskiego. Następnie wina polityczna, czyli współodpowiedzialność narodu niemieckiego za wybraną przez siebie władzę. Wina moralna polegająca na tym, że ludzie utożsamiali się z państwem hitlerowskim nie bacząc na całe zło, które charakteryzowało nazistowski reżim. I wreszcie wina metafizyczna, która polega na uchybieniu bezwzględnej solidarności z drugim człowiekiem jako takim.

Abp Gądecki zaznaczył, że „Słowo” biskupów niemieckich zawiera też ważne ostrzeżenia na dziś. Przypomniał, że przez 12 lat istnienia III Rzeszy Niemcy podejmowały działania, które można powtórzyć w każdym epoce, także w naszych czasach. Między totalitarnym rządem a Kościołem toczyła się prawdziwa walka o dusze obywateli. Można to łatwo prześledzić to na przykładzie losów niemieckiej szkoły tamtego czasu. W 1935 r. zlikwidowano obowiązek modlitwy w szkołach a 3 lata później zabroniono w szkołach śpiewania kolęd i organizacji jasełek.

- Zdumiewające, iż te nazistowskie tendencje zaczynają pojawiać się dzisiaj na w naszej ojczyźnie - podkreśłił arcybiskup. Wyjaśnił, że w czasie wojny w Niemczech nie można było używać nazwy „Boże Narodzenie”, co też dziś widać na przykładzie kartek świątecznych, gdzie również nie ma mowy o Bożym narodzeniu. Nie można było w szkole grać jasełek. Ponadto w okresie nazistowskim stopniowo usuwano krzyże z niemieckich szkół i szpitali. Od 1941 r. zaprzestano nauki religii w szkołach dla uczniów, którzy ukończyli 14 lat. Dla starszych roczników odbywały się zajęcia z nazistowskiego światopoglądu. To oddaje klimat, w jakim poruszali się niemieccy biskupi tamtego czasu.

Arcybiskup zwrócił uwagę na to, że czym innym jest odpowiedzialność polityka za swoje czyny, a czym innym jest odpowiedzialność biskupa. „O ile odpowiedzialność polityczna nie zakłada konieczności oddania życia w razie konfliktu sumienia, to odpowiedzialność biskupa na pewno tak” - zaznaczył. „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce” (J 10,11).

Przewodniczący KEP zaznaczył, że i dzisiaj jest to ostrzeżenie dla biskupów, aby protestowali zawczasu przeciwko usuwaniu Ewangelii i Prawa Bożego z przestrzeni publicznej, pamiętając, jakie pociąga to za sobą konsekwencje oraz że potem może być już za późno.

- My biskupi jesteśmy po to, aby strzec ludu Bożego przed wszelką ideologią – tj. przed wszelką zawężoną prawdą, która podaje się za prawdę całkowitą - i ku temu powinny zmierzać nasze wysiłki nawet za cenę męczeństwa. Pozytywną częścią naszego posłannictwa jest nieustanna ewangelizacja i troska o pokój – podkreślił metropolita poznański w komentarzu dla KAI.

CZYTAJ DALEJ

Pierwszy polski biskup wziął udział w akcji #hot16challenge2

2020-05-26 19:40

[ TEMATY ]

#Hot16Challenge2

YouTube

Bp Adrian Galbas SAC jako pierwszy z polskich biskupów wziął udział w akcji #hot16challenge2. Biskup pomocniczy diecezji ełckiej zamieścił swoje nagranie na kanale YouTube „Pallotti TV”.

Na wstępie filmiku pallotyn przyznaje, że kiedy cztery miesiące temu zostawał biskupem spodziewał się wielu wyzwań, ale nie myślał, że wśród nich znajdzie się wezwanie do rapowania. - Przekonał mnie do tego mój współbrat, mówiąc, że to jest bardzo w duchu Pallottiego, aby każdym możliwym sposobem głosić Ewangelię – dodaje.

Twa modlitwa nie jest próżna, ale ważna jałmużna. Może biedny, może krezus - tak nauczał przecież Jezus (…) Będą wdzięczni ci lekarze, którym te pieniądze w darze, dziś złożone ciut pomogą walczyć z tą chorobą srogą - rapuje bp Galbas z Ełku.

Duchowny do udziału w akcji nominował kleryków pallotyńskich z Ołtarzewa, kleryków diecezji ełckiej, Siostry Uczennice Krzyża oraz Marka Kalka.

Akcja #Hot16challenge polega na nagraniu 16 wersów i nominowaniu do udziału w inicjatywie kolejnych osób, które mają stworzyć swoje nagranie rapu w ciągu 72 godzin. Akcji towarzyszy zbiórka środków na wsparcie lekarzy i szpitali w walce z koronawirusem. Jak podano na stronie www.siepomaga.pl/hot16challenge na chwilę obecną zebrano na ten cel już prawie 3,3 mln złotych.

CZYTAJ DALEJ

Celem jego życia było niebo

2020-05-27 21:44

Właśnie minęła 100.rocznica urodzin św. II. O istocie i znaczeniu świętości w życiu Jana Pawła II z bp. Kazimierzem Górnym rozmawia Natalia Janowiec

- W tym roku obchodzimy 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Niemalże każdy Polak kojarzy Ojca Świętego ze świętością. W 2010 roku papież Benedykt XVI przekonywał i zachęcał, że „Każdy powinien mieć jakiegoś świętego, z którym pozostawałby w bardzo zażyłej relacji, aby odczuwać jego bliskość przez modlitwę i wstawiennictwo, ale także, aby go naśladować”. W przypadku Jana Pawła II możemy powiedzieć, że te słowa najlepiej oddają jego postawę.

- Osoby beatyfikowane i kanonizowane są doskonałymi przewodnikami, aby jeszcze bardziej kochać Boga. Takim przykładem jest właśnie Jan Paweł II. Lista spotkań Jana Pawła II ze świętymi jest bardzo długa. W relacjach z takimi osobami papież Polak odnajdywał cenną pomoc dla wzrostu ludzkiego i chrześcijańskiego. Przepiękne są jego zapiski i kazania na ten temat. W tych ludziach poszukiwał dla świata wzorów godnych naśladowania. Odczytywał rzeczywistość i aktualność czasów.

- Jan Paweł II miał wielu przyjaciół, którzy dążyli ku świętości. Jednym z najważniejszych był kardynał Stefan Wyszyński, który wkrótce zostanie oficjalnie wyniesiony na ołtarze.

- Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński był ważną osobą w życiu Jana Pawła II. Prymasa Tysiąclecia traktował jak własnego ojca. Każde spotkanie z nim nacechowane zostało ojcowską troską i miłością. Choć dzieliła ich różnica pokolenia, nie zaprzestali na wzajemnej i serdecznej przyjaźni. Zdarzało się, że, gdy Wojtyła przyjeżdżał na imieniny do kard. Stefana Wyszyńskiego, przyzywał wstawiennictwa św. Stefana. Potrafił łączyć dwie postaci - świętego wyniesionego już do chwały nieba ze świętym na ziemi. Zarówno Wyszyński jak i Wojtyła cieszyli się wielką życzliwością i uznaniem papieża Pawła VI. Ojciec Święty szanował i doceniał przyjacielską więź polskich kardynałów. Papież okazywał wyjątkową serdeczność do obu postaci. Papieski wyraz uznania przejawiał się stałą obecnością wiernej kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, którą wręczyli mu dwaj kardynałowie.

- Mówi się, że dzień narodzin Jana Pawła II był „dniem narodzin dla nieba”.

- Jan Paweł II został włączony w wielką rodzinę nieba. Dziś wraz ze swymi braćmi i siostrami cieszy się obecnością Boga. Za życia również był jej członkiem. Od dzieciństwa przejawiała się w nim wewnętrzna, głęboka wiara, szacunek, przyjaźń i braterska miłość.

- Księże Biskupie, co było najważniejszym celem życia Jana Pawła II?

- Celem jego życia było niebo. Myśl o świętości pomagała Ojcu Świętemu przede wszystkim w prowadzeniu Kościoła i codziennym życiu osobistym. W nauczaniu, w podejmowaniu trudnych decyzji. W czasie swojego pontyfikatu gromadził i przechowywał niemalże wszystkie biografie świętych. Codziennie starał się przeczytać kilka, czerpiąc z nich inspirację w praktykowaniu cnót.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję